Od Brexitu do lepszej Europy?

Bartłomiej Kozek
28 lipca 2017

Czy Zjednoczone Królestwo spłonie w neoliberalnym ogniu? Czy Unia Europejska przejdzie na bardziej zielone tory?

Na pytania te poszukiwali odpowiedzi goście prowadzonego przeze mnie panelu na Zielonym Letnim Uniwersytecie, który w tym roku odbył się w Puszczykowie pod Poznaniem.

Uczestnicy trzeciej edycji tego corocznego spotkania na jego początku mieli okazję porozmawiać z lokalnymi aktywistkami, skupionymi w stowarzyszeniu Nasze Puszczykowo. Opowiadały one o walce o zachowanie unikalnego charakteru miasta-ogrodu, któremu zagrażają pomysły na wycinki drzew czy budowę kolejnych centrów handlowych.

Wśród opisów lokalnych absurdów pojawił się również… wątek europejski. Tamtejsi samorządowcy mają zdaniem działaczek myśleć przede wszystkim o aplikowaniu i zdobywaniu pieniędzy „z Unii”, nie zaś o konieczności zadłużania się poprzez wyłożenie pieniędzy na inwestycję czy zastanawiania się nad ich sensem.

W efekcie marzenia o „wyciskaniu brukselki” promowane są nawet takie pomysły, jak budowa tras rowerowych wzdłuż okolicznych dróg, na których niemal nie ma ruchu samochodowego.

Ścieżek, których budowa mogłaby nawet… wymusić zmniejszenie ilości przydrożnej zieleni, ze ścinaniem drzew włącznie.

Ten pozornie drobny przykład pokazuje, jak jeszcze wiele przed Europą wyzwań, związanych zarówno ze zmianą mentalną, jak i potrzebą lepszej konstrukcji narzędzi, za pomocą których chce ona realizować swe cele.

Poszukiwanie większości

Czy wyjście Zjednoczonego Królestwa zaszkodzi spójności Unii Europejskiej? A może stanie się impulsem do dalszej i głębszej integracji? Jeśli zaś realizowana będzie ta druga opcja, to jak miałaby ona wyglądać w praktyce?

Na te pytania odpowiedzi poszukiwaliśmy na debacie w ramach Zielonego Uniwersytetu Letniego. Debacie, w trakcie której – zanim rozpoczęliśmy nasze śledztwo w sprawie przyszłości kontynentu – musieliśmy spróbować nakreślić przyczyny obecnego stanu rzeczy.

W inauguracyjnym wystąpieniu przedstawił je współprzewodniczący Grupy Zielonych/Wolnego Sojuszu Europejskiego, Philippe Lamberts. Jego zdaniem Europa stanowi zbiór małych krajów, stojących przed wielkimi wyzwaniami globalizacji. Wyzwań, wobec których lepiej radzić sobie wspólnie, np. osiągnięcia stuprocentowego udziału energetyki odnawialnej dzięki wykorzystaniu dostępnych na kontynencie zasobów.

– W trakcie kampanii referendalnej nikt tymczasem nie dawał pozytywnych argumentów na rzecz Unii. Dominowała retoryka „mniejszego zła” – argumentował.

Dodał przy tym, że brak aktualnie większości politycznej dla progresywnych rozwiązań na kontynencie – o tę właśnie większość powinno się dziś walczyć, jeśli Europa ma rozwijać się w zrównoważony sposób.

Samotna wyspa

Źródła Brexitu zaprezentował analityk ekopolitycznego think-tanku GreenHouse, Ray Cunningham. Przypomniał on o źródłach brytyjskiego poczucia wyjątkowości, takich jak chociażby pamięci o wielkim imperium kolonialnym, przysłaniającej bardziej trzeźwą ocenę aktualnej sytuacji geopolitycznej kraju.

Zdaniem badacza konieczna jest dyskusja na temat ważnych dla budowy lepszej przyszłości pytań. Czy jest możliwy ekologizm w jednym kraju? Cunningham jest co do tego sceptyczny. Zachęca za to do refleksji nad tym, czym w dzisiejszym świecie może być poczucie „posiadania kontroli” (tak ważne dla dużych części elektoratu), jak również kto tę kontrolę dziś sprawuje.

Ekologia w cieniu?

Lucile Schmid z Green European Foundation zauważyła w kwestii kontroli, że zieloną transformację kontynentu nie ułatwia fakt intensywnego lobbingu, jakiemu poddawana jest Komisja Europejska.

Spójnych działań nie ułatwia fakt, że poszczególne państwa członkowskie samodzielnie kreują swoje polityki energetyczne.

Przybliżyła również sytuację we Francji, w której wybory prezydenckie wygrał niedawno Emanuel Macron. Jako jeden z nielicznych kandydatów miał nie uderzać w antyunijne tony, budując wokół proeuropejskiego przekazu cały swój ruch polityczny.

Zdaniem badaczki z GEF jeśli będzie on chciał mocniej wchodzić w ekologiczny przekaz będzie musiał tworzyć nowe sieci współpracy z innymi aktorami społecznymi i graczami politycznymi. Na chwilę obecną tematyka ochrony środowiska nie jest widoczna ani w centrum odnawianego dialogu francusko-niemieckiego, ani w przekazie zwolenników Macrona z obozu ekopolitycznego, takich jak udzielający mu poparcia w kampanii Daniel Cohn-Bendit.

Klejenie kontynentu

Jakub Gogolewski z Fundacji „Rozwój Tak – Odkrywki Nie” zwrócił z kolei uwagę na brak inspirujących opowieści o kontynencie i jego przyszłości, czego najlepszym dowodem miało być zaprezentowane niedawno przez Komisję Europejską pięć scenariuszy przyszłości UE. W efekcie nie powinno dziwić, że w Wielkiej Brytanii zwyciężyła tęsknota starszej części elektoratu za jej wyidealizowanego dzieciństwa.

Gogolewski zauważył paniczny lęk przed dyskusją o konieczności uaktualnienia europejskich traktatów, praktycznie zamrożonej po klęsce referendów w sprawie europejskiej konstytucji we Francji i Holandii. Jego zdaniem alternatywą dla marazmu coraz bardziej staje się powstanie „europejskiej awangardy” państw, chcących integrować się szybciej i głębiej niż pozostałe, która pozostałby jednak otwarta na ich dołączenie w późniejszym terminie.

Dylematy i alternatywy

Na ten ostatni wątek jako warunek umożliwienia tego scenariusza zwróciła uwagę przewodnicząca Partii Zieloni, Małgorzata Tracz. Jej przewodniczący, Marek Kossakowski, uznał z kolei scenariusz „Europy wielu prędkości” za potencjalnie niebezpieczny z punktu widzenia interesów Polski. Interesów, które wbrew twierdzeniom obecnego rządu nie polegają na trzymaniu się „węgla jako tradycji narodowej” lecz na podążaniu ścieżką zrównoważonego rozwoju.

O alternatywnej, szóstej wizji przyszłości UE jako przestrzeni ekologii i demokracji mówiła reprezentująca Bankwatch Izabela Zygmunt. Organizacja pozarządowa, z którą współpracuje, była jedną z kilkuset z całej Europy, które podpisały się pod scenariuszem zielonej modernizacji, zwiększania partycypacji społecznej w unijnych procesach decyzyjnych oraz stawiania w wydatkach budżetowych na działania wspierające ambitną politykę klimatyczną i społeczną.

Działania te niemal na pewno nie obejmą już Zjednoczonego Królestwa.

Ray Cunningham nie jest przekonany co do tego, by do Brexitu miało nie dojść, zostałoby to bowiem uznane za lekceważenie wyrażonej w referendum woli elektoratu. Zamiast tego spodziewa się, że jego kraj wypracuje model współpracy z Brukselą w formie podobnej do Norwegii albo Szwajcarii – zostania we wspólnym rynku bądź szeregu dwustronnych porozumień w szeregu spraw.

Reanimowanie dialogu

Jak zauważyła Lucile Schmid Brexit okazał się szczepionką na dalsze próby wychodzenia poszczególnych krajów z Unii Europejskiej. W trakcie dyskusji dominowały głosy, że również i Polki i Polacy w przeważającej mierze chcą pozostać w bardziej zielonej Europie. Jak jednak zauważył Jakub Gogolewski wymagać to będzie odejścia od wizji Unii jako skarbonki i przejścia do dyskusji nad naszymi obowiązkami jako członków większej, kontynentalnej społeczności.

Na razie jednak obserwować musimy konfrontację między Warszawą a Brukselą. Do listy drażliwych tematów na tej linii doszła niedawno kwestia reform sądownictwa, przepychanych przez Prawo i Sprawiedliwość.

Opór wobec przyjmowania uchodźców czy uporczywe trzymanie się węgla również nie wpływają pozytywnie na perspektywy dialogu o przyszłości Europy – przynajmniej na szczeblu rządowym.

Być może lepiej będzie z nim na szczeblu lokalnym – by tak jednak się stało samorządowcy muszą mieć ciekawsze pomysły na ekorozwój niż wycinanie drzew na potrzeby ścieżek rowerowych…

Zdj. Paweł Pomian

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *