na YouTube

Więcej niż artykuły

Rozmowy z ekspertami i podcasty na YouTube


                            Autorzy kanału Zielone Wiadomości na YouTube
Odwiedź kanał →
Strona główna » Artykuły » Kampanie » Klimat » Jedyne długofalowe rozwiązanie problemu zmiany klimatu

Jedyne długofalowe rozwiązanie problemu zmiany klimatu

Czy transformacja energetyczna i nowe technologie uratują nas przed tragicznymi skutkami zmiany klimatu?

Foto: Chris LeBoutillier, Unsplash

Artykuł Richarda Heinbergana napisany przez autora na podstawie  podstawie jego książki: POWER: Limits and Prospects for Human Survival (New Society Publishers)

Zmiana klimatu jest często opacznie przedstawiana jako odizolowana kwestia dotycząca wyłącznie zanieczyszczenia środowiska. Patrząc z tej błędnej perspektywy, ludzkość po prostu popełniła błąd, wybierając nieodpowiednie źródła energii. Rozwiązanie wymaga zmiany sposobu jej pozyskiwania i budowy odpowiedniej ilości maszyn pochłaniających związki węgla, aby oczyścić atmosferę z CO2. Od przyjęcia takiego rozwiązania i zakończenia w ten sposób zagrażającego naszej egzystencji kryzysu ekologicznego, powstrzymują nas jedynie polityczne polityczne wpływy przedsiębiorstw z branży paliw kopalnych

Jednak techno-poprawki (to znaczy rozwiązania technologiczne, które omijają konieczność zmian na poziomie osobistym oraz kulturowych), jak do tej pory nie działają i najprawdopodobniej nie zadziałają w przyszłości. Jest tak, ponieważ paliwa kopalne będą trudne do zastąpienia, a zużycie energii ma zasadnicze znaczenie dla naszej kolektywnej kondycji gospodarczej.

Innymi słowy, kwestie związane z relacjami władzy i sprawowaniem/poczuciem kontroli są kluczowe dla rozwiązania problemu zmiany klimatu – ale niekoniecznie w sposób przedstawiany przez wielu ekspertów. Rozwiązania wymagają nie tylko pokonania interesów przemysłu paliw kopalnych i wzmocnienia pozycji zielonych przedsiębiorców – prawdziwy postęp w radzeniu sobie z katastrofą klimatyczną będzie wymagał gotowości dużej części ludzkiej populacji, szczególnie w bogatych krajach, do rezygnacji z różnorodnych form kontroli i władzy, którymi obecnie się cieszą: komfortu i wygody, możliwości dalekich i szybkich podróży oraz opcji łatwego dostępu do szerokiej gamy dóbr konsumpcyjnych, których produkcja wiąże się z dużym nakładem energii i zasobów naturalnych.

Nie jest to zbyt miła wiadomość, ale im dłużej będziemy odwlekać zmierzenie się z władzą w tym szerszym znaczeniu, tym mniejsze nasze szanse na poradzenie sobie z zagrożeniem zmianą klimatu.

Szerszy obraz: władza i jej konsekwencje

Dlaczego techno-poprawki nie rozwiążą problemu zmiany klimatu? Do takiego wniosku prowadzą dwie drogi. Pierwsza przewija się poprzez historię ludzi na Ziemi, pokazując, w jaki sposób każda technologiczna lub społeczna innowacja, prowadzi do dominacji pewnych grup ludzi nad innymi, często powodując jednocześnie długoterminowe szkody ekologiczne. Kamieniem milowym na tej ścieżce było przyjęcie rolnictwa: umożliwiło ono większej liczbie ludzi przetrwanie w danym miejscu i doprowadziło do powstania miast, królestw oraz niewolnictwa; oprócz tego w wielu miejscach orka spowodowała uszczuplenie lub zniszczenie urodzajnej, górnej warstwy gleby, a mieszkańcy miast wycięli pobliskie lasy, co ostatecznie stało się przyczyną załamania społecznego.

Ale prawdziwa bariera pojawiła się o wiele później. Wprowadzenie paliw kopalnych dało ludziom największy zastrzyk mocy w historii: w ciągu zaledwie dwóch ostatnich stuleci nasza globalna populacja wzrosła ośmiokrotnie, podobnie jak zużycie energii na mieszkańca. Rezultatem jest nasz nowoczesny styl życia – z samochodami, samolotami, supermarketami, traktorami, ciężarówkami, sieciami elektroenergetycznymi i sklepami internetowymi.

Zmiana klimatu kładzie się cieniem na tę najnowszą feerię przedsiębiorczości, ponieważ jest konsekwencją spalania paliw kopalnych, które umożliwiły powstanie współczesnej cywilizacji. Okazuje się bowiem, że raptowny wzrost populacji i poziomu konsumpcji jest z natury rzeczy niezrównoważony i powoduje katastrofalne skutki ekologiczne, nawet jeśli odłożymy na bok emisje gazów cieplarnianych. Wzrastające wyczerpywanie zasobów, narastająca ilość zanieczyszczeń chemicznych i przyspieszająca utrata dzikiej fauny i flory prowadzą nas nieuchronnie do ekologicznego załamania, które bez wątpienia pociągnie za sobą również załamanie gospodarcze i społeczne. Odejście od paliw kopalnych odwróci te trendy tylko pod warunkiem, że zajmiemy się także kwestiami przeludnienia i konsumpcji.

To jest szerszy obraz. Jednakże pogoń za rozwiązaniami technologicznymi dla klimatu zawodzi również na własnych warunkach – to znaczy jako bezbolesny sposób na odwrócenie katastrofy klimatycznej przy jednoczesnym utrzymaniu naszej obecnej gospodarki przemysłowej i stylu życia. Reszta tego eseju wyjaśnia tę drugą ścieżkę rozumowania opartego na dowodach i logice, która wymaga bardziej szczegółowej prezentacji. Tak więc: zapnij pasy. Zaczynamy.

Dlaczego panele słoneczne nie uratują konsumpcjonizmu

Większość analityków energetycznych uważa energię słoneczną i wiatrową za najlepszych kandydatów na zamienniki paliw kopalnych przy produkcji energii elektrycznej (ponieważ energia nuklearna jest za droga i wiąże się ze zbyt wieloma zagrożeniami, a jej rozwój wymagałby zbyt dużo czasu, natomiast energia wodna ma ograniczoną wydolność). Ale te „odnawialne” źródła energii są również pod wieloma względami problematyczne. Chociaż światło słoneczne i wiatr są same w sobie odnawialne, technologie, których używamy, aby je przechwycić, już takie nie są: korzystają z nieodnawialnych materiałów takich jak stal, silikon, beton i metale ziem rzadkich, a ich wydobycie, transport i przetworzenie wymagają użycia energii. Ponadto materiały te się wyczerpują, a wiele z nich trudno będzie poddać recyklingowi, w przypadku niektórych z nich będzie to niemożliwe.

Światło słoneczne i wiatr mają charakter nieciągły: nie mamy wpływu na to, kiedy słońce będzie świeciło lub kiedy będzie wiał wiatr. Dlatego, aby zapewnić ciągłą dostępność energii, źródła te wymagają jakiegoś rodzaju połączenia czterech strategii:

  •  Magazynowanie energii (np. za pomocą baterii) może posłużyć do zrównoważenia bieżącej nieciągłości, natomiast jest prawie bezużyteczne w przeciwdziałaniu nieciągłości sezonowej; poza tym magazynowanie energii wymaga jej zużycia i jest kosztowne.
  • Nadmiarowość zasilania (budowanie znacznie większych mocy wytwórczych, niż potrzeba w „dobrych” dniach, a następnie łączenie oddalonych od siebie farm słonecznych i wiatrowych za pomocą gigantycznych super-sieci) jest lepszym rozwiązaniem dla nieciągłości sezonowej, ale wymaga znacznych inwestycji w infrastrukturę.
  • Nadmiarowa energia wytworzona w czasie szczytu produkcji może zostać użyta do produkcji paliw syntetycznych (takich jak wodór, amoniak lub metanol), być może przy użyciu związków węgla wychwyconych z atmosfery, co jest również sposobem na magazynowanie energii. Jednak wyprodukowanie dużych ilości takich paliw będzie również wymagało poważnych inwestycji w infrastrukturę, a cały ten proces jest z natury rzeczy mało wydajny.
  • Zarządzanie popytem (używanie elektryczności, kiedy jest dostępna i ograniczanie jej zużycia, kiedy jej brakuje) jest najtańszym sposobem na na radzenie sobie z nieciągłością, lecz często wymaga zmiany zachowań lub poświęcenia wyników gospodarczych.

W dzisiejszym świecie energia elektryczna stanowi zaledwie 20% całości zużywanej energii. Pozostałe 80% to energia w formie stałych, płynnych lub gazowych paliw. Odejście od paliw kopalnych będzie się wiązało z elektryfikacją dużej części tych 80% pozostałego zużycia energii, w tym większości transportu i najważniejszych procesów przemysłowych. Jednak wiele z nich, takich jak lotnictwo i wytwarzanie cementu potrzebnego do produkcji betonu, będzie trudno zelektryfikować lub będzie to szczególnie kosztowne. W zasadzie, zagwozdkę elektryfikacji można by rozwiązać zasilając lotnictwo i wymagające wysokich temperatur procesy przemysłowe paliwami syntetycznymi. Ale zrobienie tego na dużą skalę wymagałoby budowy ogromnej infrastruktury, składającej się z rurociągów, zbiorników magazynowych, urządzeń do wychwytywania dwutlenku węgla oraz zakładów syntezy chemicznej, która w gruncie rzeczy byłaby repliką większości naszego obecnego systemu zaopatrzenia w gaz ziemny i ropę.

Maszynowe metody usuwania i sekwestracji dwutlenku węgla działają w laboratorium, ale użycie ich na dużą skalę wymagałoby olbrzymich inwestycji i nie jest jasne, kto miałby za nie zapłacić. Tego rodzaju metody wiążą się również z zużyciem dużej ilości energii i kiedy policzy się emisje gazów cieplarnianych w ich cyklu życia, okazuje się, że często generują więcej emisji niż wychwytują. [1] Tymczasem najlepszymi sposobami wychwytywania i sekwestracji dwutlenku węgla okazują się być różne metody odbudowy ekosystemów i regeneracji gleby. Zastosowanie tych strategii zmniejszyłoby również emisje metanu i podtlenku azotu. Ale wymagałoby to niemal całkowitej przebudowy naszych systemów żywnościowych i gospodarki gruntami.

Niedawno, wraz z moim kolegą, Davidem Fridley’em z Programu Analiz Energetycznych Lawrence Berkeley National Laboratory Uniwersytetu Kalifornijskiego, przyjrzeliśmy się bliżej temu, co oznaczałoby całkowite przejście na gospodarkę opartą o energię słoneczną i wiatrową (nasze badania zaowocowały napisaniem książki Our Renewable Future). [2] Doszliśmy do wniosku, że byłoby to gigantyczne przedsięwzięcie, wymagające inwestycji kilkudziesięciu bilionów dolarów. W rzeczywistości — jeśli chcielibyśmy utrzymać dzisiejszy poziom całkowitego zużycia energii przez nasze społeczeństwa lub zwiększyć go na potrzeby dalszego wzrostu — zadanie to może się okazać prawie niemożliwe. Dawid i ja, [3] napisaliśmy w podsumowaniu:

My – obywatele krajów uprzemysłowionych – musimy zmienić nasze wzorce konsumpcyjne. Będziemy zmuszeni zużywać ogólnie mniej energii i dostosować jej zużycie do okresów i procesów, które wykorzystują jej czasową obfitość. Ucierpi na tym mobilność, więc będziemy musieli zlokalizować niektóre aspekty produkcji i konsumpcji. Z pewnych rzeczy będziemy ostatecznie prawdopodobnie zmuszeni zrezygnować całkowicie. Jeśli niektóre nowe technologie (na przykład fabryki chemiczne zasilane energią słoneczną lub wodorową) okażą się zbyt drogie, po prostu nie powstaną. Nasza oparta na wzroście, zglobalizowana i zorientowana na konsumpcję gospodarka będzie wymagała znaczącej restrukturyzacji. [4]

Sedno problemu z techno-poprawkami jest następujące: prawie wszystko, co musimy zrobić, aby rozwiązać kwestię globalnego ocieplenia (w tym zbudowanie nowej niskoemisyjnej mocy wytwórczej energii elektrycznej i zelektryfikowanie zużycia energii) wymaga energii i pieniędzy, podczas gdy nasze społeczeństwo już teraz zużywa całą energię i wszystkie fundusze, jakie jest w stanie zgromadzić, na rzeczy, których ludzie chcą i potrzebują (wydobywanie zasobów, wytwarzanie produktów, transport ludzi i towarów, zapewnianie opieki zdrowotnej i edukacji itd.). Jeśli wycofamy energię i pieniądze z tych aktywności, aby sfinansować szybką transformację energetyczną, gospodarka skurczy się, ludzie stracą pracę i wiele osób znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji. Z drugiej strony, jeśli będziemy nadal robić te rzeczy na dzisiejsza skalę, budując jednocześnie ogromną alternatywną infrastrukturę paneli słonecznych, turbin wiatrowych, baterii akumulatorów, super-sieci, elektrycznych samochodów i ciężarówek, zelektryfikowanych urządzeń przemysłowych i zakładów paliw syntetycznych, dramatycznie wzrośnie zużycie energii, co z kolei spowoduje krótkoterminowy (10-20 lat) znaczący wzrost emisji gazów cieplarnianych, ponieważ znaczna większość energii dostępnej obecnie na realizację tego projektu musi pochodzić z paliw kopalnych.

Do wyprodukowania paneli słonecznych, turbin wiatrowych, samochodów elektrycznych i wszelkiego rodzaju urządzeń przemysłowych nowej generacji potrzebna jest energia. W całym cyklu życiowym samochodu z silnikiem spalinowym 10% całkowitego zużycia energii ma miejsce w fazie jego wytwarzania. W przypadku samochodu elektrycznego jest to około 40% i emisje na tym etapie są o 15% większe niż podczas produkcji pojazdu z napędem spalinowym (w całym cyklu życiowym e-samochodu emisje są o połowę niższe od emisji samochodu z silnikiem benzynowym). Podobnie jest z panelami słonecznymi i turbinami wiatrowymi – pobór energii i emisje są większe na etapie ich produkowania, wytwarzanie energii i redukcja emisji (dzięki kompensacji innych źródeł energii) następują później.

Wiele osób żywi radosną iluzję, że możemy zrobić to wszystko – nadal powiększać gospodarkę i jednocześnie finansować także transformację energetyczną – przyjmując, że jedynym problemem są pieniądze (jeżeli tylko znajdziemy sposób na sfinansowanie tego przedsięwzięcia, będzie możliwa transformacja bez żadnych poświęceń). Iluzja ta może być podtrzymywana jedynie dzięki odmowie uznania niewygodnego faktu, że jakiekolwiek działanie, w tym budowa alternatywnych generatorów energii i urządzeń do wychwytywania dwutlenku węgla, wymaga energii.

Jedynym sposobem na rozwiązanie dylematu związanego z energetycznymi i emisyjnymi kosztami transformacji jest znaczne zmniejszenie ilości energii zużywanej przez nas w „normalnych” celach gospodarczych – na wydobycie surowców, produkcję, transport, ogrzewanie, chłodzenie oraz procesy przemysłowe – zarówno po to, by można ją było wykorzystać dla transformacji (budowa paneli słonecznych i samochodów elektrycznych), jak również aby ograniczyć konieczność budowy ogromnej nowej infrastruktury. Zwiększona efektywność energetyczna może pomóc ograniczyć zużycie energii bez rezygnacji z usług energetycznych, lecz wiele urządzeń (oświetlenie LED, silniki elektryczne) i procesów przemysłowych już jest bardzo wydajnych, i dalsze znaczące zwiększenie wydajność w tych obszarach jest mało prawdopodobne. Moglibyśmy osiągnąć poprawę efektywności, zamieniając z natury niskowydajne generatory energii elektrycznej poprzez spalanie paliw kopalnych (elektrownie gazowe i węglowe) na jej bezpośrednią produkcję za pomocą paneli słonecznych i turbin wiatrowych, ale to również wiązałoby się z wprowadzeniem do systemu nowych źródeł niewydolności poprzez oparte na bateriach magazynowanie elektryczności i produkcję paliw syntetycznych. Na końcu, dochodzimy do nieuniknionej konkluzji: jeśli chcemy odejść paliw kopalnych, unikając znacznego krótkoterminowego zwiększenia emisji, konieczne jest faktyczne zmniejszenie zużycia energii. Kilku innych analityków energii i klimatu, takich jak Kevin Anderson, profesor Uniwersytetu w Manchesterze, specjalizujących się w energetyce i zmianach klimatu, doszło niezależnie do takiego samego wniosku jak David Fridley i ja.[5]

Energia jest nierozerwalnie powiązana z władzą i kontrolą. Zatem jeśli społeczeństwo dobrowolnie w znacznym stopniu zredukuje swoje zużycie energii, bardzo wielu ludzi odczuje to jako zrzeczenie jakiejś formy władzy i kontroli – czy to fizycznej, społecznej czy też gospodarczej.

Nie da się tego podkreślić zbyt mocno: energia ma kluczowe znaczenie dla całej działalności gospodarczej. Gospodarka może stale wzrastać tylko pod warunkiem zastosowania większej ilości energii (chyba że jest możliwe znaczne zwiększenie efektywności energetycznej i dalszy jej wzrost będzie mógł następować każdego kolejnego roku – co jest praktycznie niemożliwe, ponieważ zyski z inwestycji w zwiększanie wydajności procesów zwykle z upływem czasu coraz bardziej się zmniejszają). Światowi przywódcy domagają się więcej wzrostu, aby zaradzić bezrobociu i innym bolączkom społecznym. Tak więc w rezultacie każdy liczy na możliwość pozyskania w przyszłości większych ilości energii, a nie mniejszych.

Niektórzy z pełnych najlepszych intencji analityków i ekspertów próbują uniknąć dylematu wynikającego ze wzajemnych powiązań pomiędzy klimatem, energią a gospodarką, tworząc scenariusze, w których energia odnawialna ratuje sytuację, stając się po prostu znacznie tańsza od energii z paliw kopalnych; lub ignorując rzeczywiste koszty radzenia sobie z brakiem ciągłości produkcji energii ze słońca i wiatru. Inni twierdzą, że jedynym sposobem na skuteczną walkę ze zmianą klimatu jest dalsze zwiększenie naszej potęgi poprzez geoinżynierię atmosfery i oceanów, i przejęcie w ten sposób pełnej kontroli nad naszą planetą, czyli działanie tak, jakbyśmy byli bogami. [6] A niektóre przedsiębiorstwa i przywódcy polityczni po prostu zaprzeczają temu, że zmiana klimatu stanowi jakikolwiek problem – a zatem nie potrzeba żadnego działania. Uważam, ze wszyscy ci ludzie oszukają samych siebie i innych.

Róbmy to, co trzeba zrobić — nawet jeśli to trudne

Problemy, które są ignorowane, zazwyczaj nie znikają. Nie wszystkie problemy można rozwiązać bez poświęceń. Jeśli ograniczenie zmian klimatycznych naprawdę wymaga znacznego zmniejszenia światowego zużycia energii, decydenci powinni dyskutować nad tym, jak to zrobić w sposób sprawiedliwy i przy możliwie najmniejszych negatywnych skutkach. Im dłużej zwlekamy z tą debatą, tym mniej akceptowalnych opcji pozostanie.

Stawka nie może być wyższa. Jeśli emisje będą nadal rosły, spowoduje to załamanie ekosystemów, ogromny wpływ na gospodarkę, powszechne cierpienia ludzkie i migracje oraz nieprzewidywalne zakłócenia systemów politycznych. Jest bardzo prawdopodobne, że głód ponownie stanie się powszechnym i dobrze znanym elementem ludzkiego życia. [7]

Łatwo zrozumieć, dlaczego ludzie nie chcą rezygnować ze społecznej, politycznej, ekonomicznej, jak również fizycznej władzy i kontroli w stopniu niezbędnym do przeciwdziałania zmianom klimatycznym. Walka z ugruntowaną władzą jest zadaniem budzącym kontrowersje, a często także niebezpiecznym. Ludzie sprawujący władzę nie lubią zagrożeń dla niej i często podejmują walkę.

Dlatego ekolodzy lubią wybierać swoje bitwy. Przemysł paliw kopalnych jest potężny i bogaty, ale przynajmniej jest to wróg łatwy do zidentyfikowania, a wiele osób z rozmaitych powodów już teraz krytycznie ocenia przedsiębiorstwa naftowe i gazowe (benzyna jest zbyt droga, rurociągi naftowe powodują zanieczyszczenie środowiska itp.).

Nie wszystkie przeszkody utrudniające rozwiązanie problemu zmian klimatycznych można jednak przypisać koncernom naftowym. Reszta z nas również ma w tym swój udział, choć w bardzo różnym stopniu, w zależności od tego, gdzie mieszkamy i ile konsumujemy. Winę ponosi cały nasz współczesny konsumpcyjny styl życia, istota naszego systemu gospodarczego. Jeśli nie będziemy gotowi zrzec się części naszej władzy nad naturą – z naszej zdolności do wydobywania i przetwarzania zasobów oraz do dostarczania dóbr, od których staliśmy się uzależnieni – jesteśmy skazani na niekontrolowane staczanie się w dół, od jednej katastrofy do drugiej, aż spełnią się nasze najgorsze obawy.

Łatwo również zrozumieć, dlaczego większość ekologów przedstawia globalne ocieplenie w sposób nie uwzględniający szerszego kontekstu. Dzięki temu rozwiązania wydają się łatwiejsze do osiągnięcia. Ale jeśli tylko koimy nasze lęki, nie próbując zapobiec katastrofie, a często nawet nie rozumiejąc właściwie naszych problemów, to jaki to ma sens?

Jedynym realnym długofalowym rozwiązaniem problemu zmian klimatycznych jest radykalne ograniczenie fizycznej, społecznej i gospodarczej potęgi ludzkości, lecz w sposób, który zachowa ludzką godność, autonomię i solidarność. To zadanie o wiele bardziej wymagające niż jakiekolwiek techno-poprawki. Ta ścieżka ma jednak tę wyjątkową zaletę, że jeżeli będziemy podążać nią w sposób rozważny i wytrwały, zajmiemy się jednocześnie całym spektrum problemów społecznych i środowiskowych. Ostatecznie jest to jedyna ścieżka do lepszej i bezpieczniejszej przyszłości.

Przypisy:

[1] June Sekera i Andreas Lichtenberger, “Assessing Carbon Capture: Public Policy, Science, and Societal Need.” Biophysical Economics and Sustainability tom 5, numer artykułu: 14 (2020); https://link.springer.com/article/10.1007/s41247-020-00080-5

[2] Richard Heinberg i David Fridley, Our Renewable Future: Laying the Path for 100 Percent Clean Energy. Washington D.C.: Island Press, 2016.

[3] Inni badacze doszli do podobnych wniosków. Na przykład, Tim Morgan (były szef działu badań w Tullet Prebon) twierdzi, że to nadwyżka energii – energia, która pozostaje po zużyciu energii potrzebnej do jej wytworzenia – napędzała wzrost gospodarczy, oraz że przejście na odnawialne źródła energii nieuchronnie doprowadzi do zmniejszenia tej nadwyżki (zobacz: Jim Morgan, strona internetowa Surplus Energy Economics: https://surplusenergyeconomics.wordpress.com/ dostęp 2 września 2020). W artykule opublikowanym w 2019 r., Carey King z Instytutu Energii Uniwersytetu Teksańskiego w Austin wykazuje niedostatki obecnie stosowanych w analizach transformacji energetycznej w kierunku odnawialnych źródeł energii modeli ekonomicznych, opartych na założeniu ciągłego wzrostu gospodarczego. Proponuje on nowy model, który uwzględnia wyprowadzone na podstawie danych empirycznych zależności między zużyciem energii, eksploatacją zasobów a wzrostem gospodarczym. Jego wniosek jest taki, że transformacja energetyczna oparta na odnawialnych źródłach energii będzie się wiązała z koniecznością dokonywania kompromisów dotyczących poziomu konsumpcji, liczby ludności oraz wynagrodzeń. Charakter i skala tych kompromisów będą zależeć od wybranej ścieżki transformacji (na przykład od wysokiego lub niskiego tempa inwestycji). Carey King, „An Integrated Biophysical and Economic Modeling Framework for Long-Term Sustainability Analysis: The HARMONY Model” , Ecological Economics, wydanie 169, marzec 2020 r. https://doi.org/10.1016/j.ecolecon.2019.106464 . Dostęp: 2 września 2020 r.

[4] Heinberg i Fridley, Our Renewable Future, s. 140

[5] Kevin Anderson i Alice Bows-Larkin, “Avoiding Dangerous Climate Change Demands De-Growth Strategies from Wealthier Nations.” KevinAnderson.Info, listopad 2013. https://kevinanderson.info/blog/avoiding-dangerous-climate-change-demands-de-growth-strategies-from-wealthier-nations/. Dostęp: 2 września, 2020.Zobacz również: Patrick Moriarty i Damon Honnery, “Can Renewable Energy Power the Future?” Energy Policy wydanie 19 93, czerwiec 2016, s. 3-7. www.sciencedirect.com/science/article/pii/S030142151630088X. Dostęp: 2 września, 2020.

[6] Rachel Kaufman, “The Risks, Rewards and Possible Ramifications of Geoengineering Earth’s Climate.” Smithsonian, 11marca, 2019. https://www.smithsonianmag.com/science-nature/risks-rewards-possible-ramifications-geoengineering-earths-climate-180971666/. Dostęp: 3 września, 2020.

[7] Christopher Flavelle, “Climate Change Threatens the World’s Food Supply, United Nations Warns.” New York Times, 8 września, 2019. https://www.nytimes.com/2019/08/08/climate/climate-change-food-supply.html. Dostęp: 3 września, 2020.

 

Foto: Chris LeBoutillier, Unsplash

źródło https://www.postcarbon.org/the-only-long-range-solution-to-climate-change/

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

Autorzy

Richard Heinberg

Richard Heinberg (1950-2026) – był amerykańskim dziennikarzem i edukatorem, autorem kilkunastu książek, w tym: „The Party`s Over: Oil, War, and the Fate of Industrial Societies” (2003); „The End of Growth” (2011) i „Our Renewable Future” (wspólnie z Davidem Fridley’em, 2016).  W ostatnich latach pracował jako Starszy Doradca w Post Carbon Institute, w którym pełnił również funkcję sekretarza zarządu. Był uważany za jednego z czołowych światowych orędowników odejścia od naszego obecnego uzależnienia od paliw kopalnych. Był autorem mnóstwa esejów i artykułów, które ukazały się w czasopismach takich jak: „Nature”, „Reuters”, „Wall Street Journal”, „The American Prospect”, „Public Policy Research”, „Quarterly Review” i „Yes!” oraz na stronach internetowych, m.in. Resilience.org, TheOilDrum.com, Alternet.org, ProjectCensored.com, Counterpunch.com, Ecowatch.org, Commondreams.org i Truthout.org. Richard wygłosił setki wykładów na temat kwestii dotyczących energii i klimatu dla słuchaczy w 14 krajach, zwracając się do decydentów na wszystkich poziomach, od lokalnych samorządów po członków Parlamentu Europejskiego, udzielił również niezliczonych wywiadów dla prasy, radia i telewizji. Wystąpił w wielu filmach dokumentalnych, m.in. w „11th Hour” Leonarda DiCaprio. Jest laureatem prestiżowej nagrody M. King Hubbert Award for Excellence in Energy Education, a w 2012 r. został mianowany członkiem Międzynarodowej Eksperckiej Grupy Roboczej ds. Nowego Paradygmatu Rozwoju (International Expert Working Group for the New Development Paradigm) pod patronatem króla Bhutanu.