na YouTube

Więcej niż artykuły

Rozmowy z ekspertami i podcasty na YouTube


                            Autorzy kanału Zielone Wiadomości na YouTube
Odwiedź kanał →
Strona główna » Artykuły » ZW » Strach na sprzedaż. Kto korzysta na fake newsach o prądzie, gazie i paliwie?

Strach na sprzedaż. Kto korzysta na fake newsach o prądzie, gazie i paliwie?

Niepokój o rachunki i ciepło w domu może stać się narzędziem manipulacji. Kto korzysta na fake newsach o prądzie, gazie i paliwie? Jak sprawdzać informacje i czy sami możemy wymagać rzetelności od mediów?

Autor zdjęcia: "ri" z Pixabay

Kiedy słyszymy o bezpieczeństwie energetycznym, możemy pomyśleć, że to temat dla ministrów i ekspertów. Dopóki nie przychodzi rachunek za prąd. Wtedy wielka polityka staje się bardzo osobista i zamienia się w pytania o codzienne przetrwanie: „Czy wystarczy na ogrzewanie, zakupy i leki?”. Właśnie ten lęk może wykorzystać ktoś, komu zależy na tym, żebyśmy uwierzyli w fałszywą wiadomość.

Dezinformacja trafia tam, gdzie boimy się o bliskich i domowy budżet

Wyobraźmy sobie zwykły wieczór. Siedzimy z telefonem na kanapie i przeglądamy ulubione portale społecznościowe, a między zdjęciami znajomych pojawia się alarmujący wpis informujący o tym, że ceny energii zaraz poszybują w kosmos, zimą zabraknie paliwa, i że ktoś zarabia naszym kosztem. Te same treści za chwilę przesyła nam także bliska osoba, więc trudniej przejść obok nich obojętnie. Zaczynamy się zastanawiać. Może trzeba zrobić zapasy? Zrezygnować z planowanego wydatku? Ostrzec rodziców? Kierując się troską o siebie i osoby, na których nam zależy, przesyłamy taki wpis, film lub grafikę dalej.

Nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, jak wiele zależy od energii. Dla emerytki to ciepłe mieszkanie i możliwość opłacenia rachunków z jednej emerytury. Dla rodziny to pytanie, czy po zimowych wydatkach za prąd i gaz zostanie coś na koncie i w portfelu na potrzeby dzieci. Dla osoby prowadzącej piekarnię to obawa, czy rosnące koszty pozwolą utrzymać firmę i pracowników.

Te troski są prawdziwe. Wiadomość, która je uruchamia, niekoniecznie. Dezinformacja polega na celowym wprowadzaniu ludzi w błąd. Może przybrać postać zmyślonego komunikatu, zdjęcia dokumentu, który nigdy nie istniał, albo cytatu pozbawionego kontekstu. Nie każdy błąd jest dezinformacją, ale także nieświadomie powielona nieprawda może wyrządzić szkody.

Fake newsy o energetyce. Prawie 70 tysięcy nieprawdziwych materiałów

Według danych Instytutu Monitorowania Mediów, przytoczonych przez PAP MediaRoom, w latach 2022-2025 w polskiej przestrzeni informacyjnej pojawiło się prawie 70 tysięcy nieprawdziwych materiałów dotyczących energetyki. Materiały te trafiły do 1,19 mld odbiorców! Oznacza to, że przeciętna osoba powyżej 15. roku życia mogła zetknąć się z takimi treściami średnio 37 razy. 

Podczas kongresu ENERGY DAYS 2026, który odbył się w Katowicach, przedstawiciele ORLEN i Ministerstwa Energii ostrzegali przed działaniami podmiotów powiązanych z Rosją, które wykorzystują temat energii do wzbudzania niepokoju i niechęci do Ukrainy. Z perspektywy domowego stołu wygląda to mniej jak międzynarodowa operacja, a bardziej jak kłótnia z bliskimi, nerwowe sprawdzanie wiadomości i poczucie, że przyszłość wymyka się spod kontroli.

Transformacja energetyczna musi odpowiadać na codzienne pytania

Dlatego rozmowa o transformacji energetycznej, czyli zmianie sposobu wytwarzania i wykorzystywania energii, musi odpowiadać na codzienne pytania. Co to oznacza dla mojego mieszkania? Kto pomoże mi ocieplić dom? Kiedy odczuję korzyści i jakie koszty poniosę wcześniej?

Same zapewnienia, że zmiana jest potrzebna, nie wystarczą. Ludzie potrzebują zrozumiałych odpowiedzi i realnego wsparcia. Mają też prawo krytykować inwestycje i pytać o ich wpływ na przyrodę. Zadawanie niewygodnych pytań jest częścią odpowiedzialnej debaty publicznej.

Potrzebujemy przekazu, który w prosty sposób tłumaczy złożone procesy na język naszej codzienności i osobistych doświadczeń. Poza strachem, potrzebujemy także zrozumienia, jakie korzyści przynoszą nam wprowadzane zmiany, a także jakie przynoszą konsekwencje i jak możemy sobie z nimi poradzić na poziomie zwykłego tygodnia pracy.

Rzetelna informacja czy pogoń za kliknięciami?

Duża odpowiedzialność spoczywa na mediach. Czy pomagają nam zrozumieć sytuację, czy przede wszystkim przyciągają uwagę? Oczywiście nie można uczciwie wrzucić wszystkich redakcji do jednego worka. Można jednak wymagać od każdej, żeby sprawdzała wiadomości, pokazywała źródła, oznaczała treści sponsorowane i wyraźnie informowała o poprawionych błędach.

Redakcje potrzebują pieniędzy, żeby działać. Jednak kiedy pogoń za kliknięciami i przychodami wygrywa z rzetelnością, koszt ponoszą również odbiorcy, a w szerszej perspektywie, cały system, w którym wspólnie uczestniczymy. Jeśli tytuł straszy bardziej, niż uzasadnia to treść, warto zapytać, komu służy taki przekaz.

Jak przeciwdziałać dezinformacji? 

Na wszelkich debatach, naradach czy panelach obywatelskich, na których obywatele i obywatelki podnoszą ważne tematy i przygotowują rekomendacje dla rządzących, pojawia się jak echo: “Potrzebujemy edukacji w danym zakresie”.

Chodzi o edukację zarówno formalną, jak i nieformalną, czyli taką skierowaną do najmłodszych i kontynuowaną przez wszystkie etapy edukacji, ale także taką dostępną dla osób poza systemem szkolnym, takich jak dorośli z różnych pokoleń.

To nieustające wołanie do rządzących, aby system dawał praktyczne rozwiązania, również w zakresie przeciwdziałania dezinformacji.  Wołanie o to, aby były to rozwiązania dostępne nie tylko dla specjalistów, czy zainteresowanych tematyką aktywistów, ale aby dostęp do ważnej wiedzy był rzeczywiście skuteczny i masowo umożliwiany, z uwzględnieniem osób wykluczonych cyfrowo.

To także prośba o regulacje dotyczące świata mediów i biznesu.
Prośba o to, aby wsparcie w walce z dezinformacją było blisko ludzi: w bibliotece, lokalnej gazecie, domu kultury.

Odpowiedzialność jednak nie spoczywa tylko na systemie, ale także na nas samych i na sposobie konsumowania informacji, jaki wybieramy. Jako obywatelki i obywatele możemy organizować się sami, a także oczekiwać wsparcia od lokalnych instytucji i władz. Warto przyglądać się temu, jakie opowieści i plotki krążą w naszej rodzinie czy grupie sąsiedzkiej, i wspólnie sprawdzać ich źródła.

Dlaczego wierzymy w fake newsy i dlaczego zawstydzanie nie pomaga?

Nawet duży sceptycyzm nie daje całkowitej odporności na manipulację. Na co dzień wszyscy przecież korzystamy ze skrótów myślowych, bo nie jesteśmy w stanie dokładnie analizować każdej napotkanej wiadomości. Znajomy nadawca może zwiększać nasze zaufanie do przekazu. Informacja powtarzana wiele razy zaczyna wydawać się bardziej wiarygodna, ponieważ staje się znajoma. Znaczenie mają także emocje i zgodność wiadomości z naszymi wcześniejszymi przekonaniami. 

Gdy czytamy o zagrożeniu dla rodziny, możemy odruchowo chcieć ją ostrzec, zanim sprawdzimy, czy zagrożenie rzeczywiście istnieje. W ten sposób dobra intencja może pomóc w rozpowszechnianiu fałszu. Starannie przygotowana manipulacja wykorzystuje właśnie nasze zaufanie, troskę i potrzebę szybkiego reagowania.

Dlatego tak ważne jest sprawdzanie informacji bez wzajemnego zawstydzania. Kiedy ktoś słyszy: „Jak można było w to uwierzyć?”, może poczuć się zaatakowany i zacząć bronić własnej godności zamiast przyglądać się dowodom. Szczególnie jeśli wcześniej przekazał wiadomość bliskim albo publicznie jej bronił.

Warto zacząć od uznania obawy: „Rozumiem, że martwisz się o rachunki. Sprawdźmy razem, skąd pochodzi ta wiadomość”. Następnie pokazać konkretne ustalenia i wyjaśnić, co się nie zgadza. Taka rozmowa daje przestrzeń do zmiany zdania bez upokorzenia. Współpraca w dociekaniu prawdy może zacząć się od prostego przyznania: „Mnie też mogłoby to zmylić”.

Jak sprawdzić informację? Trzy kroki przed udostępnieniem

KROK 1.
Przeczytaj więcej niż nagłówek. Zatrzymaj się przed udostępnieniem, dopóki nie znasz całego komunikatu. Czytając zastanów się, czy treść rzeczywiście potwierdza alarmującą zapowiedź? Czy opisuje fakt, czy tylko czyjąś prognozę lub opinię?

KROK 2.
Sprawdź, skąd pochodzi wiadomość. Poszukaj autora, daty i źródła. Jeśli ktoś powołuje się na dokument lub wypowiedź, spróbuj dotrzeć do oryginału. Stara wiadomość przedstawiona jako dzisiejsza może zupełnie zmienić znaczenie. Czasami wystarczy porównać daty, żeby zobaczyć, że dana wiadomość nie dotyczy aktualnych wydarzeń. 

KROK 3.
Poszukaj niezależnego potwierdzenia. Sprawdź, czy informację zweryfikowała inna wiarygodna redakcja lub organizacja sprawdzająca fakty. Kilka stron kopiujących ten sam wpis to nadal jedno źródło. Jeśli nie możesz ustalić, czy wiadomość jest prawdziwa, wstrzymaj jej przekazywanie.

Kto korzysta na dezinformacji i jak możemy odzyskać wpływ?

Pierwsze przebudzenie przychodzi wtedy, gdy zauważamy, że również nami można manipulować. Zwłaszcza gdy wiadomość potwierdza to, co już myślimy. Krytyczne podejście pomaga nam odzyskać wpływ, spokojniej podejmować decyzje, rozmawiać z bliskimi i wymagać od mediów czegoś więcej niż kolejnego powodu do strachu.

Kto więc korzysta na naszym strachu? W przypadku działań podmiotów powiązanych z Rosją korzyść ma charakter polityczny, czyli wzbudzanie niepokojów społecznych, osłabianie wsparcia dla Ukrainy i hamowanie transformacji energetycznej.

Strach może mieć również wartość handlową. W mediach utrzymujących się z reklam większa liczba odsłon może przynosić większe przychody. Jeżeli redakcja wybiera alarmujący przekaz kosztem sprawdzenia faktów, może finansowo korzystać z naszego niepokoju.

Jako czytelnicy i czytelniczki, odbiorcy i odbiorczynie mediów, nie jesteśmy wbrew pozorom skazani na bycie faszerowanymi dowolnym przekazem. Możemy i mamy prawo wpływać na jakość dostarczanych nam informacji, pytać redakcje o źródła, zgłaszać błędy, domagać się ich poprawienia, reagować na manipulujące nagłówki i oczekiwać wyraźnego oznaczania treści sponsorowanych.

Możemy też wspierać rzetelne dziennikarstwo, swoim czasem, udostępnieniem sprawdzonego artykułu, prenumeratą lub wpłatą, i odbierać uwagę tym, którzy regularnie nadużywają naszego zaufania.

Za każdym kliknięciem stoi człowiek, którego decyzje, relacje i poczucie bezpieczeństwa zależą także od jakości informacji. Mamy prawo wymagać, żeby media brały tę odpowiedzialność równie poważnie, jak liczbę odsłon.

 

Źródła:

PAP MediaRoom, „Walka z dezinformacją w obszarze energetyki wymaga nowej narracji skupionej na korzyściach dla konsumentów”, 1.10.2026 – materiał partnerski; dane IMM przytoczone za publikacją.

Ullrich K. H. Ecker i współautorzy, „The psychological drivers of misinformation belief and its resistance to correction”, „Nature Reviews Psychology”, 2022 – przegląd badań nad mechanizmami wiary w nieprawdziwe informacje.

 

Autorzy

Magdalena Wielgołaska

Magdalena Wielgołaska – kulturoznawczyni, projektantka i facylitatorka procesów partycypacyjnych, wspierająca obywateli w tworzeniu rekomendacji dla rządzących. Interesuje ją, w co i dlaczego wierzymy oraz jak wspólne opowieści, symbole i codzienne praktyki kształtują nasze przekonania.