na YouTube

Więcej niż artykuły

Rozmowy z ekspertami i podcasty na YouTube


                            Autorzy kanału Zielone Wiadomości na YouTube
Odwiedź kanał →
Strona główna » Artykuły » Tematy » Społeczeństwo » Więzień własnej symulacji. Portret człowieka, który gra naszą przyszłością

Więzień własnej symulacji. Portret człowieka, który gra naszą przyszłością

Nagrodzony Oscarem reżyser Alex Gibney rozbija starannie pielęgnowany mit o współczesnym zbawcy ludzkości. Jego najnowszy dokument ukazuje Elona Muska nie jako technologicznego wizjonera, lecz bezwzględnego manipulatora, napędzanego traumą z dzieciństwa, cynicznym wyrachowaniem i panicznym lękiem przed utratą wpływów. To opowieść o tym, jak najbogatszy człowiek na Ziemi, wykorzystując państwowe pieniądze, przejął kontrolę nad naszą przyszłością, uciekając w niebezpieczną, autorytarną nierzeczywistość.

 

Elon Musk oddaje salut kojarzący się z salutem w nazistowskiej III Rzeszy
Fot.: z materiałów Wspólny Komitet Kongresowy ds. Ceremonii Inauguracyjnych / Domena publiczna

Kiedy nagrodzony Oscarem reżyser Alex Gibney zabiera się za analizę życia jednej z najpotężniejszych osób na planecie, można spodziewać się trzęsienia ziemi.

Jego najnowszy, niemal czterogodzinny film dokumentalny zatytułowany po prostu „Musk”, który miał swoją światową premierę na Festiwalu Filmowym w Wenecji na początku września 2026 roku, to epickie i bezkompromisowe studium najbogatszego człowieka na Ziemi. Produkcja ta nie jest jednak typową laurką dla technologicznego wizjonera, lecz niepokojącym obrazem obalającym starannie budowany przez lata mit. Co ciekawe, historia powstania tego dzieła zaczęła się od fascynacji, a skończyła na przerażających wnioskach dotyczących potęgi i wpływu właściciela Tesli oraz platformy X.

Początkowo Gibney przyznawał się do pewnego podziwu dla osiągnięć miliardera. Reżyser miał nadzieję na szczerą, bezpośrednią rozmowę z Muskiem, która rzuciłaby nowe światło na jego ambicje. Odmowa współpracy ze strony głównego bohatera stała się jednak punktem zwrotnym i prawdziwym powodem powstania dokumentu w jego ostatecznym, śledczym kształcie. W wywiadzie udzielonym agencji The Associated Press, reżyser wyjaśnił swoją ewolucję twórczą słowami:

„Ostatecznie nie chciał ze mną rozmawiać. Zaczynasz więc zgłębiać fakty i podążasz tam, dokąd cię prowadzą. A zaprowadziły mnie one do miejsca, które obaliło mit, powiedziałbym, Elona Muska jako swego rodzaju współczesnego Leonarda da Vinci”.

Ta konfrontacja z rzeczywistością sprawiła, że twórca postanowił zadać fundamentalne pytanie o to, jak jeden człowiek zdobył tak ogromną władzę nad światem i dlaczego społeczeństwo mu na to dozwoliło.

Zamiast tradycyjnego wywiadu reżyser zdecydował się na niezwykle wymowny i nieco kontrowersyjny zabieg. Wykorzystując ironię losu w kontekście technologicznym, stworzył napędzany sztuczną inteligencją awatar Muska, który wypowiada słowa faktycznie użyte przez miliardera w tysiącach historycznych nagrań i publicznych wystąpień. Prawdziwy obraz kształtują jednak rozmowy z ludźmi z bliskiego otoczenia biznesmena – w tym z jego ojcem Errolem, byłą żoną Justine oraz dawnymi współpracownikami – poprzez które reżyser rysuje portret człowieka zatrważająco pozbawionego empatii. Dokument ukazuje mroczne kulisy jego relacji rodzinnych oraz bezduszne podejście do osobistych tragedii, kontrastujące z publicznym wizerunkiem.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo

Dzięki Tobie możemy tworzyć rzetelne treści i rozwijać portal.

Gibney upatruje źródeł obecnego, nierzadko destrukcyjnego zachowania Muska w jego przeszłości w Republice Południowej Afryki. Obraz dorastania w trudnym środowisku, naznaczonym przemocą rówieśniczą, staje się w filmie kluczem do zrozumienia psychiki technologicznego giganta. Podczas konferencji prasowej w Wenecji reżyser bezkompromisowo ocenił tę dynamikę:

„Nie ma wątpliwości, że miał traumatyczne dzieciństwo. Teraz odgrywa tę traumę na reszcie z nas”.

Twórca uważa, że głęboko zakorzeniony lęk przed rozpadem cywilizacji napędza nie tylko wizje kolonizacji Marsa, ale i skrajne, kontrowersyjne zaangażowanie polityczne, w tym otwarcie prawicowy zwrot miliardera.

W optyce Alexa Gibneya Elon Musk jawi się w dokumencie już nie jako dobroduszny inżynier próbujący ratować ludzkość, lecz raczej jako zręczny kreator wizerunku, który zbudował swoje imperium nierzadko dzięki państwowym dotacjom oraz mistrzowskiemu sterowaniu uwagą tłumów. Przekaz filmu wydaje się niezwykle klarowny. Reżyser konkluduje, że nasza globalna fascynacja miliarderem przez lata opierała się na sprytnie wykreowanej fikcji, a ukryta pod nią rzeczywistość ujawnia człowieka napędzanego megalomanią, któremu niepostrzeżenie oddaliśmy ogromną kontrolę nad przyszłością.

Kanciarz w epoce Doliny Krzemowej i zmowa milczenia. Kulisy filmu o Musku

Dyskusja z udziałem twórców i uczestników dokumentu, która odbyła się podczas Festiwalu Filmowego w Wenecji, rzuca zupełnie nowe, jeszcze chłodniejsze światło na wizerunek południowoafrykańskiego miliardera. Alex Gibney, zapytany o swoje największe odkrycia podczas pracy nad filmem, stanowczo odarł historię Muska z mitu o technologicznym zbawcy, nazywając go współczesnym szarlatanem. Zaskakując publiczność, reżyser stwierdził z uśmiechem:

„To naprawdę historia o starym winie w nowej butelce. Okazuje się, że to opowieść o kanciarzu pompującym wartość akcji, bo jego bogactwo i władza pochodzą z zawyżonych notowań giełdowych”.

Najbardziej wstrząsającym elementem produkcji była jednak zmowa milczenia i bariera gigantycznego lęku, przez którą twórcy musieli się przebijać. Gibney relacjonował, że niemal na każdym kroku napotykał „egzystencjalny wręcz strach” przed rozmową z nim, zarówno wśród krytyków szefa Tesli, jak i jego dawnych przyjaciół oraz współpracowników biznesowych. Skalę presji ze strony miliardera dobitnie ujawniła jedna z bohaterek filmu, która na konferencji prasowej podzieliła się szokującym wyznaniem – zaoferowano jej 40 milionów dolarów za to, by nie wypowiadała się w dokumencie. Odrzuciła jednak ofertę, podkreślając, że chce dać swoim dzieciom przykład, iż nie należy przedkładać wygód materialnych nad prawdę. Jak trafnie i mocno to ujęła:

„Najbardziej skomplikowana relacja łączy go z prawdą”.

Obraz relacji Muska z ludźmi, wyłaniający się z wypowiedzi obecnych na konferencji dziennikarek badających jego imperium, jest bezlitosny. Zauważyły one, że o ile najwyższa kadra w firmach takich jak X czy Tesla budowana jest wokół lojalnych przyjaciół, o tyle na niższych szczeblach nie ma w ogóle dbania o pracownika, a sam Musk traktuje ludzi niezwykle surowo i brutalnie, często wywołując w podwładnych poczucie potwornej niesprawiedliwości podczas przejmowania nowych firm.

Film oraz otaczająca go debata to również próba zrozumienia głośnego zwrotu technologicznego giganta w stronę amerykańskiej skrajnej prawicy. Z perspektywy Gibneya ten romans nie jest kwestią ideologii, a czystego wyrachowania i „kolesiowskiego kapitalizmu”. Reżyser punktuje hipokryzję Muska, zauważając, że dawniej potrafił on przymilać się do administracji Baracka Obamy, a teraz otwarcie wspiera Donalda Trumpa i prawicowych przywódców, bo widzi w nich szansę na bezprecedensowe kupowanie politycznych wpływów. Gibney twierdzi wręcz, że z jego śledztwa wynika jasno, iż motorem napędowym tego politycznego zaangażowania był strach miliardera przed trafieniem do więzienia i przed cywilnymi procesami sądowymi. Z kolei według innej współtwórczyni dokumentu, odnalezienie się w prawicowej retoryce ułatwia inny niepokojący fakt psychologiczny: ta forma polityki daje Muskowi przestrzeń dla okrucieństwa, które wręcz „uszczelnia straumatyzowane w nim dziecko”.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo

Dzięki Tobie możemy tworzyć rzetelne treści i rozwijać portal.

Niebezpieczeństwo tego sojuszu i rosnącej potęgi Muska nie ogranicza się tylko do sal konferencyjnych i wieców wyborczych, ale wkracza w mroczne wizje jego przyszłości. W filmie wystąpiła Ashley St. Clair, była konserwatywna influencerka ze środowiska MAGA, a prywatnie była partnerka życiowa Elona Muska, z którą miliarder doczekał się w 2024 roku syna o imieniu Romulus. Ashley St. Clair przywołała treść wysyłanych przez niego wiadomości tekstowych. Według jej relacji, Musk na poważnie pisał do niej, że ze względu na zbliżający się, krwawy konflikt narodowy „muszą mieć legion dzieci, zanim nadejdzie wojna domowa”. Twórcy filmu obawiają się, że rozniecanie nastrojów w cyfrowym świecie, zwłaszcza na platformie X, powoduje już namacalne skutki społeczne poza internetem.

Alex Gibney rzucił także więcej światła na kontrowersyjną formę samego filmu czyli zastosowanie awatara przypominającego gry wideo i zasilanego sztuczną inteligencją. Okazało się, że ten krok celowo naśladuje perspektywę samego Muska, który głęboko wierzy, że nasz świat jest zaawansowaną symulacją, a on sam rzekomo gra w gry, by ujarzmiać wewnętrzne demony. Gibney podsumowuje tę uwikłaną w ucieczkę od świata strategię mroczną konkluzją: to nie jest zwykła rozrywka, lecz narzędzie do konsekwentnego „inwestowania w nierzeczywistość”, odrywania się od faktów, odpowiedzialności i prawdy o świecie, w którym wszyscy niestety jesteśmy wciągnięci w grę najbogatszego człowieka na Ziemi.

Źródła:

https://www.theguardian.com/film/2026/sep/08/state-handouts-10000-lasers-and-trumps-election-six-things-we-learned-from-the-elon-musk-film

https://apnews.com/article/venice-film-festival-musk-penelope-cruz-javier-21f83be7d46aecd7d138e47f56379adf

Autorzy