Trzy kroki do wieczności

Dawid Korbel
16 października 2014

Najnowsza premiera na warszawskiej scenie Parabuch dowiodła, że w dobie Internetu i szybkiego przekazu skondensowanych informacji krótkie formy teatralne o ciekawej, dynamicznej akcji są idealną formą, pozwalającą nie tylko zainteresować statystycznego widza, ale też utrzymać jego uwagę od początku do końca przedstawienia.

„Trzy kroki do wieczności” to tytuł spektaklu skomponowanego z trzech jednoaktówek autorstwa Jerzego Andrzeja Masłowskiego. Spektakl wystawił amatorski teatr Parabuch, istniejący od 1984 r. i początkowo związany ze środowiskiem kolejarskim (obecnie niezależny). Utwory, różne w stylistyce i klimacie, spięto wspólną klamrą tematyczną. Tematem przewodnim jest śmierć.

Pierwsza z jednoaktówek pt. „Fotografia” to psychologiczny thriller opowiadający o młodym mężczyźnie, który po nie do końca wyjaśnionej śmierci matki przypadkiem znajduje w jej rzeczach stare, zagadkowe zdjęcie. Ten niezwykły artefakt z przeszłości wywraca jego świat, zaś opowieść ojca-alkoholika burzy na zawsze spokój. To opowieść o rodzinnych tajemnicach, które są udziałem każdej bez mała rodziny i które to tajemnice często pozostają bez odpowiedzi. Wpleciona w akcję przypowieść biblijna sprawia, że nad sceną unosi się pełna metafizyki atmosfera niesamowitości.

Parabuch 1
Z kolei „Sekcja” to posunięta do granic absurdu makabreska dziejąca się w prosektorium, w czasie autopsji zwłok. Pełna czarnego humoru opowieść mówi o profesorze, który wciąga swego młodego asystenta w niejednoznaczną grę. Kusząc przywilejami i finansowymi zyskami, stary naukowiec proponuje swemu uczniowi udział w przerażających eksperymentach medycznych. Szybko okazuje się, że zgoda asystenta to jedynie formalność, bowiem odrzucenie propozycji jest niemożliwe i śmiertelnie niebezpieczne. W tej krótkiej historii można dopatrzeć się nie tylko aluzji do współczesnej służby zdrowia, ale też krytyki systemu kapitalistycznego opartego na korporacjach, które wykorzystując łatwowierność młodych wplątują ich w nieczyste interesy, tworząc armię niewolników.

Trzecia historyjka pt. „Wieczny odpoczynek” to filozoficzna opowiastka o duszy, która po śmierci trafia do raju. Jednak raj, mimo całego bogactwa zmysłowych (i nie tylko) rozkoszy, szybko okazuje się miejscem nudnym, a egzystencja w nim całkowicie pozbawiona jest sensu. Gdy zblazowana, opływająca w dostatek dusza żąda widzenia z Bogiem, mając nadzieję na odmianę swej nudnej egzystencji, dowiaduje się od swego anioła stróża, że… „Boga nie ma. Po co nam Bóg, skoro mamy tu wszystko, czego dusza zapragnie?”. Gdy zdziwiona dusza mówi: „Nie ma Boga? Przecież tylu świętych mówiło o Bogu, o szatanie, o piekle…”, słyszy w odpowiedzi: „Mieli nierówno pod sufitem. Gdyby dawniej były takie psychotropy jak dziś, nie byłoby żadnych świętych”. Ta przypowieść, będąca w istocie kpiną z naszych wyobrażeń o Bogu, zaświatach i życiu pozagrobowym, dobrze wpisuje się w tradycję teatru Parabuch, który w swej 30-letniej historii wystawiał głównie utwory komediowe.

Trzy, tak różne w klimacie części, w sposób klasyczny lecz przy tym sprawny i niebanalny spiął reżyser – Ryszard Jakubisiak, który zrobił widowisko wciągające od pierwszych chwil i będące spójną opowieścią w trzech odsłonach przedzielonych jedynie technicznymi przerwami. Powściągliwa, by nie rzec surowa scenografia i oszczędna gra świateł tworzą nastrój pełen niezwykłości, pozwalając widzowi na smakowanie tak tekstu, jak i gry aktorskiej.

A gra aktorów stoi na wysokim poziomie, choć mieli oni niełatwą rolę, bowiem w ciągu zaledwie godziny (tyle trwa cały spektakl) przechodzą liczne metamorfozy. Wiktor Skowroński już od pierwszych chwil wywołuje u widzów dreszcz grozy jako ojciec-alkoholik, zmusza do zadumy jako profesor i bawi do łez jako dusza przebywająca w raju (raju?), pokazując tym samym, że można mieszać nastroje, jeśli robi się to umiejętnie. Z kolei 18-letni Robert Głowacki daje się zapamiętać przede wszystkim z trzeciej części, gdzie gra brawurowo (może nawet zbyt brawurowo – ale w końcu młodość ma swoje prawa) sadystycznego anioła stróża, choć w dwóch poprzednich odsłonach też znakomicie daje sobie radę, dotrzymując kroku swemu o pięćdziesiąt lat starszemu koledze.

Parabuch 2
Spektakl podoba się publiczności, co widać było w czasie dwóch pokazów premierowych. I tylko jedna smutna refleksja przychodzi na myśl. Poza dziennikarką z „Gazety Wyborczej”, dziennikarzem „Zielonych Wiadomości” i dwójką recenzentów z portali społecznościowych, na premierze nie było innych mediów. Pokazuje to niewielkie zainteresowanie recenzentów teatrem amatorskim. A szkoda. Przecież historia teatru pokazuje, że właśnie na małych, niezależnych scenach często powstawały spektakle, które przechodziły do historii teatru.

Trzy kroki do wieczności; autor: Jerzy Andrzej Masłowski; aktorzy: Robert Głowacki, Wiktor Skowroński; reżyser: Ryszard Jakubisiak; Teatr Parabuch, Warszawa, ul. Grochowska 346/348; prapremiera 05.10.2014. Foto: Ryszard Jakubisiak.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Trzy kroki do wieczności

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *