ISSN 2657-9596
Fot. Victoria Art/ Pixabay

Pierre Bourdieu: Kapitał kulturowy w XXI wieku

Raffaele_Alberto Ventura
05/08/2022

W swoich pracach francuski myśliciel Pierre Bourdieu (1930-2002) przewidział wiele typów nierówności widocznych dziś w postindustrialnych społeczeństwach. Pomimo ogromnych środków zainwestowanych w edukację i rekordowych naborów na uniwersytety, obietnice możliwości awansu społecznego i równych szans pozostają niedotrzymane. Czy nie nadszedł już czas, by krytycznie przyjrzeć się społecznej funkcji edukacji?

Artykuł jest częścią serii „Schools for Thought” [szkoły dają do myślenia], która stanowi zbiór refleksji nad wkładem czterech intelektualistów – Marii Montessori, Pierre’a Bourdieu, Simone Weil i Benedicta Andersona – w dzisiejsze rozumienie edukacji i jej potencjału.

Bogactwo w dzisiejszych społeczeństwach kapitalistycznych zawiera się w nagromadzonych w ogromnej ilości dobrach intelektualnych, kulturowych i symbolicznych. Nie sprowadza się wyłącznie do posiadania nadmiaru produktów konsumenckich (z branży mediów, sztuki, wzornictwa i innych), które zaspokajają społeczne i psychologiczne potrzeby dużej klasy średniej. Bogactwo tworzą wartościowe zasoby niematerialne: znaki towarowe, patenty, sieci relacji, czy nawet umiejętności nabyte przez jednostki i potwierdzone zakończonymi etapami edukacji. Całkowita wartość kapitału niematerialnego – który pomimo swojej nieuchwytnej natury wiąże się z zużyciem ogromnej ilości zasobów naturalnych – jest trudna do oszacowania, ale obecnie znaczenie przekracza wartość przypisywaną dobrom materialnym. Kapitał kulturowy jest niematerialnym bogactwem narodów.

Niemiecki socjolog Max Weber (1864-1920) przewidział sposób, w jaki kapitalizm – jako biurokratyczny porządek społeczny zmierzający do maksymalnej racjonalizacji – w coraz większym stopniu polega na instytucjach edukacyjnych i ich dokumentowaniu kwalifikacji. „Kapitał kulturowy”, „kapitał społeczny”, „kapitał symboliczny” i „kapitał ludzki” są pojęciami sięgającymi lat 60-tych XX wieku, których nauki społeczne używają do konceptualizacji lub nawet ilościowego przedstawienia wartości niematerialnej zgromadzonej przez jednostki – jako wartości innej niż ta związana z kapitałem ekonomicznym sensu stricto jak własność i aktywa materialne.

Weber zauważył, że pojęcie „klasy”, oparte o kryteria wyłącznie ekonomiczne, nie wystarczy, by wyjaśnić nierówności wpisane w biurokratyczny kapitalizm, ponieważ te wynikają również ze „statusu”. Kolejni myśliciele, w tym francuscy socjologowie i publiczny intelektualista Pierre Bourdieu, podjęli próbę zbadania relacji między rodzajami kapitału: ekonomicznym, kulturowym oraz społecznym. Uważa się obecnie, że wysoki poziom kapitału kulturowego nie wyklucza niskiego poziomu kapitału ekonomicznego. Taka sytuacja często dotyka zawodów wymagających pracy intelektualnej. Najnowsze badania poświęcone rozwarstwieniu społecznemu, jak te z 2013 roku przeprowadzone przez Mike’a Savage’a i innych w Wielkiej Brytanii[1], uwzględniają różne kombinacje wspomnianych trzech rodzajów kapitału.

Różnica między kapitałami kulturowym i społecznym sprowadza się do tego, że ucieleśnieniem tego pierwszego jest jednostka, w tym głównie jej pamięć, a jego zobiektywizowaną formą są posiadane przez nią przedmioty (książki, ubrania itp.). Natomiast tytuły czy stopnie należą do zinstytucjonalizowanych form kapitału kulturowego. Kapitał społeczny z kolei kształtuje jednostkę z zewnątrz i jest zapisany w pamięci innych jednostek lub samych relacji między nimi. Jednostka nie może korzystać z dobrodziejstw kapitału kulturowego bez obiektywizacji, instytucjonalizacji i następnie przekuwania go na kapitał społeczny, czyli bez uznania zapośredniczonego przez instytucje i reputację. Kapitał kulturowy może jednak być wykorzystany przez jednostkę (która na przykład zda egzamin państwowy) do pomnożenia kapitału społecznego, co z kolei daje jej dostęp do kapitału ekonomicznego.

Logika kapitału kulturowego funkcjonuje od początku epoki nowożytnej, czyli od rozwoju publicznej administracji i uniwersytetów. Inwestowanie zasobów gospodarczych w kształtowanie wzorów kulturowych jednostki, aby poprawić jej byt stanowi mechanizm ciągłej konwersji kapitałów, która charakteryzuje reprodukcję społeczną. Zakłada on zamianę jednego rodzaju kapitału – na przykład materialnego – na inny – jak choćby kwalifikacje, relacje i tytuły. Ostatecznym celem jest wytworzenie więcej kapitału niż zainwestowano. Biurokratyzacja nowożytności nosi wszelkie znamiona „kapitalizmu kulturowego”. Darmowa powszechna edukacja, gwarantowana we Francji od 1881 roku i wywodząca się z idei przyświecających rewolucji z 1789 roku, miała za zadanie zniwelować nierówności w tym zakresie.

Należy jednak zapytać, czy zwrot z tego inwestowania jest ciągle taki sam, czy raczej trzeba wziąć pod uwagę inne czynniki. Pierre Bourdieu i Jean-Claude Passeron próbują odpowiedzieć na te pytania w dwóch wpływowych publikacjach, Les Héritiers. Les étudiants et la culture z 1964 roku (Spadkobiercy. Studenci i kultura) i La Reproduction. Éléments pour une théorie du système d’enseignement z 1970 roku (Reprodukcja. Elementy teorii systemu nauczania, tłum E. Neyman, rok polskiego wydania 1990). Autorzy dowodzą, że jednostki wchodzą do systemu edukacji już wyposażone w różne kody i umiejętności nabyte w swoim otoczeniu. Natomiast wychodzą z niego z większą wiedzą i zniwelowanymi wstępnymi nierównościami. Jak Bourdieu przekonywał w 1979 roku[2], to właśnie nierówności kształtują „dystynkcję” między różnymi sferami społeczno-kulturowymi, co z kolei determinuje społeczne i ekonomiczne różnice. Osoby z większym kapitałem kulturowym na starcie miały istotną przewagę nad osobami, które zgromadziły go mniej. Od wtedy niewiele się zmieniło. Czy obietnica mobilności społecznej nie stała się zwykłą iluzją?

Trudno przecenić rolę systemu edukacji we współczesnym społeczeństwie. Szkoły i uniwersytety mają za zadanie podstawową socjalizację oraz przekazywanie umiejętności, które wymagane są przez gospodarkę zgodnie z funkcjonalnym podziałem zadań. Ponadto instytucje te umożliwiają zdobywanie tytułów i stopni, dzięki którym jednostki otrzymują odpowiednie obowiązki. Z jednej strony system wyrównuje społeczeństwo, a z drugiej – różnicuje je. Społeczne i ekonomiczne nierówności, które w miejsce różnic naturalnych wyłaniają się w procesie edukacji powinny być powiązane z zasługami. Czwartą podstawową funkcją systemu edukacji jest więc: legitymizacja porządku społecznego.

Krytyka sprzeczności republikańskiego systemu edukacji we Francji, którą przeprowadza Bourdieu dotyczy bardzo istotnej kwestii. Szkoły i uniwersytety stanowią część systemu, który legitymizuje polityczne i ekonomiczne status quo. Bez tej funkcji nie ma pewności, czy cały system byłby do utrzymania. Czy edukacja gwarantuje równe szanse? Wniosek Bourdieu na temat Francji można podsumować bardzo zwięźle: szkoły i uniwersytetu nie pełnią funkcji wyrównywania szans. Nierówności obecne na początku edukacji nie znikają po jej ukończeniu. Zatem system edukacji spełnia trzy podstawowe funkcje – socjalizację, kształcenie oraz przypisanie ról i obowiązków – ale nie spełnia czwartej. Jeśli faktycznie byłoby inaczej i spełniałby ją, podważeniu uległby cały liberalny porządek polityczny i ekonomiczny, czyli francuska „Republika”.

W ostatnich kilku latach rozgorzała debata na temat merytokracji. Amerykański socjolog Michael Sandel i brytyjski dziennikarz David Goodheart potępili niesprawiedliwości procesów selekcji zawodowej oraz ich etyczne konsekwencje: brak uznania, frustracja i neuroza klasowa. Ekonomiści, jak Robert H. Frank, poddali analizie dysfunkcje społeczeństwa, w którym „zwycięzca bierze wszystko”, a dobór kadr wiąże się z nadmierną akumulacją kapitału niematerialnego. Thorstein Veblen zidentyfikował i obnażył ryzyka z tym związane już sto lat temu, a Ibn Chaldun nawet tysiąc lat temu.

Konwersja kapitału kulturowego na ekonomiczny jest skomplikowanym, dwuczęściowym procesem. Po pierwsze instytucje edukacyjne dysponują własnością, dobrami materialnymi, które konsumują, aby wyprodukować dobra intelektualne. Wymiana dóbr niematerialnych na pieniądze nie byłaby możliwa bez popytu. W przeszłości administracja publiczna potrzebowała odpowiedniej kadry, a ludzie potrzebowali lekarzy i prawników. Współcześnie to sektor usług w gospodarce wymaga ogromnych zasobów ludzkiego kapitału.

Inwestycje w kapitał kulturowy mogą przynieść straty: miejsca w instytucjach edukacyjnych wymagają nakładów, a osoby pochodzące z nieuprzywilejowanych grup często mają trudności, aby odpowiednio wykorzystać swój kapitał kulturowy. Poza tym koszty akumulacji tego rodzaju kapitału ciągle rosną w związku z logiką „wyścigu zbrojeń”. Zaprzęga się więc niedofinansowane instytucje edukacyjne i ich ogromne zasoby do wyścigu, którego wynik wszyscy już znają. Rytuał ten ma tylko i wyłącznie legitymizować porządek społeczny, a karmi się ludzkimi marzeniami, zasobami naturalnymi, energią, dobrami materialnymi i środkami finansowymi – publicznymi i prywatnymi. Koszty reprodukcji tego świata nieustannie rosną.

Tak postawiony problem nie sprowadza się wyłącznie do problemu ograniczonych zasobów: napięcia związanego z wyścigiem zbrojeń nie da się rozładować, gromadząc coraz to większe ilości broni. Wzrost nakładów na edukację spowodowałby tylko wzrost nierówności i zbytecznie wysokie wydatki. Już w 1964 roku Bourdieu nawet nie brał pod uwagę tego, że rozwiązania tych problemów należy szukać w ekonomii. Jeśli chcemy poradzić sobie z perwersyjnym mechanizmem kapitalizmu kulturowego, musimy go rozbroić. Oznacza to spowolnienie wyścigu o dystynkcję poprzez regulacje, analogiczne do tych, które dotyczą rynków finansowych czy ruchu drogowego. Ostatecznie oznacza to również, że publiczne i prywatne podmioty będą musiały mierzyć się z wyższym poziomem niepewności przy zatrudnianiu nowych osób. Polityka postproduktywizmu musi skupić się przede wszystkim na regulacjach – nie na inwestycjach.

Ogromnej akumulacji kapitału kulturowego nie da się oddzielić od wzrostu wydatków i erozji legitymizacji systemu. Analizy Bourdieu ukazują wyraźną kruchość porządku społecznego. Czy pół wieku po pierwszych badaniach francuskiego socjologa jesteśmy wreszcie w stanie rozpoznać perwersyjną logikę wyścigu za kapitałem kulturowym? Jeśli nie potrafimy wyobrazić sobie lepszego sposobu na zapewnienie funkcjonalnej różnorodności w złożonych społeczeństwach, powinniśmy pogodzić się z ich upadkiem.

____

[1] Mike Savage, Fiona Devine, Niall Cunningham, et al. (2013). “A New Model of Social Class? Findings from the BBC’s Great British Class Survey Experiment”. Sociology 47(2), str. 219-250.

[2] Pierre Bourdieu (2005). Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia. Tłum. Piotr Biłos. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.

Tłumaczenie: Robert Reisigová-Kielawski
Tekst ukazał się w Green European Journal www.greeneuropeanjournal.eu

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.