ISSN 2657-9596
Fot: greensefa/flickr.com

Ścieżka poza wymieranie i ucieczkę: powrót do Ziemi, regeneracja i dzielenie się

Vandana Shiva
24/07/2020
Przesłanie z okazji Światowego Dnia Ochrony Środowiska, 5 czerwca 2020 r.

31 maja, kiedy ludzie umierali podczas pandemii coronawirusa, kiedy miliony ludzi straciło źródło utrzymania i głodowało na skutek „lockdownu”, kiedy miliony demonstrowały w kolejnych miastach w USA, aby zaprotestować przeciwko przemocy i brutalności policji, po zamordowaniu George’a Floyda przez policję w Minneapolis, miliarder Elon Musk wystrzelił Space X.

Był to dla mnie brutalny pokaz siły, nieposkromionej pychy i bezduszności jednego procenta najbogatszych ludzi, którzy doprowadzili ekosystemy, społeczności, wspólnoty narodowe i całą ludzkość na skraj katastrofy.

Musk chce w ciągu najbliższego wieku zbudować na Marsie „samowystarczalne” miasto Space X dla uprzywilejowanego ułamka ludzkości. Ignoruje fakt, że nie ma Planety B, że Ziemia jest naszą jedyną żyjącą planetą, że ona jest Gają, że jest żywa.

Musk mówił o swoim wzruszeniu podczas startu Space X. Potężni ludzie żywią „uczucia” do swoich maszyn, a nie do ludzi i innych istot. Mówią o ludzkości stającej się „cywilizacją wyruszającą w przestrzeń kosmiczną i gatunkiem multiplanetarnym”. Wciąż zaprzeczają temu, że jesteśmy Ziemianami i Ziemiankami, dzielącymi życie z innymi istotami na tej ziemi, która jest naszym wspólnym domem.

Wygląda na to, że miliarderzy, którzy naruszyli naturalne ograniczenia naszej planety i przyczynili się do zniszczenia ziemi oraz do niesprawiedliwości i nierówności społecznych, chcą teraz „uciec” od swojego człowieczeństwa i zagrożenia wymarciem, za które są współodpowiedzialni.

Ich obowiązkiem, jako członków ziemskiej społeczności, jest dbanie o ziemię, nie zaś eksploatowanie jej, a następnie, gdy jest już zniszczona, decyzja o pozostawieniu jej i kolonizacja innych planet.

Za pieniądze, które Musk pakuje w Space X można by było nakarmić miliony ludzi i zaangażować ich w twórczą pracę na rzecz regeneracji Ziemi – naszego wspólnego domu – sprawiając, że nadawałaby się do życia dla obecnego i przyszłych pokoleń, wszędzie.

Szóste wielkie wymieranie jest zjawiskiem spowodowanym przez człowieka: jego przyczyną jest bezgraniczna chciwość nielicznych.

Weźmy tylko jeden przykład, pomimo że przedstawia się go jako wzór „zielonej” gospodarki – nieograniczony apetyt na lit należącego do Muska przemysłu elektrycznych samochodów, doprowadził do ekspansji kopalni litu w Północnym Tybecie, Południowej Ameryce, Chile i Boliwii. Szacuje się, że w związku ze wzrastającym popytem na elektryczne auta, do roku 2025 zapotrzebowanie na lit wzrośnie ponad dwukrotnie, co spowoduje ogromne szkody dla środowiska i lokalnych społeczności.

Według byłego prezydenta Boliwii, Evo Moralesa, motywem zamachu stanu, który odsunął go od władzy, było wydobycie litu. Zamach nastąpił tydzień po nacjonalizacji przez Moralesa kopalni litu 4 listopada 2019 roku – były prezydent ogłosił, że lit jest własnością narodu boliwijskiego, a nie międzynarodowych przedsiębiorstw, i anulował umowę z niemiecką firmą ACI Systems Alemania (ACISA) . Decyzja ta poprzedzona była tygodniami protestów mieszkańców rejonu Potosi, gdzie w solnisku Salar de Uyuni znajduje się od 50 do 70% światowych zasobów litu. ACISA zaopatruje w baterie należącą do Muska Teslę i w konsekwencji zamachu stanu ogromnie wzrosła wartość akcji tego przedsiębiorstwa.

Kiedy bogaci i posiadający władzę udaremnili wiążący traktat w sprawie zmian klimatu w Kopenhadze w 2009 roku, Evo Morales zwrócił się do Konferencji Stron, przypominając wszystkim, że przedmiotem negocjacji rządów miały być sposoby na ochronę Matki Ziemi, a nie prawa trucicieli. Ogłosił, że aby przeciwstawić się zaistniałej sytuacji zwoła ludowy Szczyt ws. Zmian Klimatu i Praw Matki Ziemi. Miałam zaszczyt pracować z grupą powołaną przez rząd Boliwii w celu przygotowania projektu Powszechnej Deklaracji Praw Matki Ziemi.

Jako obywatele i obywatelki Ziemi mamy wybór – albo kierować się rynkowymi prawami chciwości i nieograniczonych zysków, albo prawami Ziemi.

Kiedy planujemy gospodarkę po pandemii COVID-19, powinniśmy wziąć po uwagę pełne ekologiczne, społeczne i polityczne koszty dostępnych możliwości i dokonywanych przez nas wyborów. To właśnie poprzez ukrywanie rzeczywistych kosztów dla ziemi i ludzi, świat mega korporacji gromadzi swoje bogactwo, coraz bardziej polaryzując społeczeństwo, odmawiając milionom ich podstawowych praw, podkopując demokrację, zwiększając swój ślad ekologiczny i obarczając tymi kosztami ziemię i społeczności, które znajdują się w najtrudniejszej sytuacji.

Jak zwykle kolonizatorzy opuszczają miejsca i tereny, które zniszczyli i zanieczyścili, i odkrywają nowe kolonie, aby je zająć i eksploatować, chełpiąc się tym jako kolejnym krokiem w rozwoju, rozwiązaniem ekologicznych i społecznych kryzysów, do których sami się przyczynili – znajdują inne miejsca i innych ludzi, aby ich zdominować, a następnie ograbić.

Cecil Rhodes, który doprowadził do kolonizacji Zimbabwe (przedtem Rodezja), wyraził to wprost: „Musimy znajdować nowe ziemie, z których będziemy mogli z łatwością uzyskać surowce i jednocześnie tanią, niewolniczą siłę roboczą, dostępną wśród mieszkańców kolonii. Kolonie będą również stanowiły wysypisko, pozwalające nam pozbyć się nadwyżek towarów wyprodukowanych w naszych fabrykach”.

Jest to nadal model gospodarki jednego procenta. Instrumenty generowania zysków i kolonie mogą się zmieniać, lecz wzorzec kolonizacji pozostaje ten sam – rabuj i kradnij to, co należy do innych, spraw, żeby stało się twoją własnością, pobieraj czynsz od pierwotnych właścicieli, przekształć wysiedlonych w tanią, niewolniczą siłę roboczą dostarczającą tanich surowców i zrób z nich konsumentów twoich produktów przemysłowych.

Dla Elona Muska koloniami są zarówno Mars, jak i kraje bogate w lit. Dla Billa Gatesa i Big Tech (giganci technologiczni – przyp. tłum.) nowymi koloniami są nasze ciała i umysły, tak jak to zostało zapisane w patencie nr WO2020/06060, przyznanym miliarderom przez Światową Organizację Własności Intelektualnej (WIPO) w trakcie „lockdownu” podczas szczytu zachorowań na korona wirusa pod koniec marca. Jest to następny krok w realizacji planu gigantów technologicznych zmierzającego do cyfryzacji świata, w którym ludzi i ich pracę uznaje się za „bezużytecznych” i redukuje się ich do „użytkowników” maszyn.

Cyfrowa dyktatura opiera się na założeniu, że 90% procent ludzkości to tania siła robocza, którą zawsze można wymienić, i nie poczuwa się do obowiązku dbania o sprawiedliwość społeczną czy prawa człowieka. Cyfrowa dyktatura nie jest gospodarką podtrzymującą życie i zapewniającą środki do życia. Może ona funkcjonować przez kilka lat dzięki ekstrakcji danych z naszych umysłów i ciał, jako tzw. „kapitalizm inwigilacyjny”, ale ponieważ nie tworzy warunków, które umożliwiają podtrzymywanie życia w gospodarce natury i zapewniają spełnienie podstawowych potrzeb w gospodarce ludzi, ponieważ nie wzmacnia naszego zdrowia, nie karmi naszych ciał i umysłów czy naszej kreatywności, wolności, ani nie przyczynia się dobrostanu naszej planety – zniszczy ona gospodarczą i społeczną podstawę gospodarki i naszej przyszłości jako rodzaju ludzkiego.

Zaprzeczanie ekologicznym procesom, które podtrzymują gospodarkę i eksternalizacja kosztów społecznych i środowiskowych, prowadzą do ekologicznego załamania.

Terminy „economy” (gospodarka) i „ecology” (ekologia) pochodzą od tego samego greckiego słowa „oikos”, które oznacza nasz dom, zarówno nasz planetarny dom, jak i konkretne miejsca, które nazywamy domem. Ale to, co dzisiaj nazywamy gospodarką niszczy nasz wspólny dom.

Arystoteles zdefiniował „oikonomię” jako „sztukę życia”. Odróżnił ją od „sztuki zarabiania pieniędzy” , którą nazywał „chrematistics”.

Gra, w którą grają miliarderzy, nie zasługuje na to, by ją nazywać gospodarką, zarówno w znaczeniu troski o dom, jak i sztuki życia. Jest to ekstrakcyjne zarabianie pieniędzy – brutalna i pozbawiona jakichkolwiek skrupułów pogoń za zyskiem – w konflikcie z życiem i kreatywnością.

Cyfrowi giganci celowo wprowadzają nas w błąd, mówiąc o „dematerializacji”, tak jakby cyfrowa gospodarka miała być napędzana rozrzedzonym powietrzem, bez zużywania zasobów i energii. W rzeczywistości jest ona niezwykle energochłonna i prowadzi do ogromnych strat społecznych i ekologicznych. Technologie cyfrowe są dzisiaj źródłem 4% procent emisji gazów cieplarnianych (GHG) i ilość zużywanej przez nie energii wzrasta każdego roku o 10%. Transfer danych jest odpowiedzialny za ponad połowę negatywnego wpływu cyfrowej technologii w skali globalnej, stanowiąc 55% jej rocznego zużycia energii. Każdy przetransmitowany lub zmagazynowany bajt wymaga wielkoskalowych i pochłaniających mnóstwo energii terminali i infrastruktury (bazy danych, sieci). Ten ruch zwiększa się obecnie o 25% rocznie. Jak dużo czasu upłynie zanim ekologiczne koszty cyfryzacji każdego aspektu naszego życia doprowadzą do załamania pozostałych ekosystemów i wymarcia żyjących gatunków?

Wszystkie demokratyczne społeczeństwa i ich obywatele muszą ocenić te koszty i doprowadzić do tego, by zasady „ostrożności” i „zanieczyszczający płaci” były stosowane w odniesieniu do cyfrowej gospodarki. Aby zanieczyszczający nie uciekali od swojej ekologicznej i demokratycznej odpowiedzialności, a dyktatorzy nie narzucili nam ich „kapitalizmu inwigilacyjnego”.

Jest możliwe wyjście poza kolonizację i poza wymieranie, które najpierw doprowadziły do unicestwienia innych gatunków i kultur – a teraz zagrażają wymarciem całego ludzkiego gatunku.

Zamiast podążać za bogaczami, którzy ignorują Ziemię i chcą z niej uciec, powinniśmy jako ludzkość wybrać ścieżkę powrotu do Ziemi – w naszych umysłach, naszych sercach i w naszych życiach – jako jedna Ziemska Społeczność z potencjałem współtworzenia, współwytwarzania i regeneracji, i pozwolić Ziemi na podtrzymywanie życia nas wszystkich. Jest to ścieżka prowadząca do odzyskania naszych twórczych mocy, abyśmy mogli ukształtować nasze gospodarki i demokracje od podstaw. Jest to praktyka Demokracji Ziemi.

Musimy odejść od antropocentryzmu i uznać, że wszyscy ludzie i wszystkie istoty są członkami jednej Ziemskiej Rodziny. Przekonanie o wyższości ludzi nad innymi gatunkami i niektórych ludzi nad innymi, o odmiennym kolorze skóry, innej płci czy religii, jest przyczyną przemocy wobec kobiet, osób czarnoskórych i ludów tubylczych. Służy jako usprawiedliwienie eksterminacji gatunków i kultur. To ono doprowadziło do zabójstwa George’a Floyda i wielu przed nim. I to właśnie antropocentryzm jest podstawową przyczyną kryzysu wymierania.

Musimy odrzucić założenie, że gwałcenie ograniczeń planety, ekosystemów i gatunków oraz praw człowieka jest miarą postępu i wyższości – i przejść do budowania gospodarek opartych na respektowaniu ekologicznych praw i ograniczeń, a także praw najuboższych ludzi i najsłabszych dzieci.

Musimy przejść od postrzegania kapitału i technologii jako mistrzów nowej religii zarabiania pieniędzy – „chrematistics” – do świadomości, że są one jedynie środkami, którymi trzeba w sposób demokratyczny zarządzać i które należy poddać regulacjom prawnym, aby służyły wyższym ekologicznym i ludzkim celom.

Musimy przejść od ekstraktywizmu jako podstawy gospodarki, do solidarności i dzielenia się jako podstaw stabilnych społecznych gospodarek obiegu zamkniętego.

Musimy sprzeciwić się przejmowaniu naszych dóbr wspólnych przez 1% najbogatszych ludzi i odzyskać je dla dobra ogółu i pomyślności wszystkich.

Ludzkość musi wybrać życie i zadbać o nasz wspólny dom, Ziemię i siebie nawzajem – i odnowić Planetę, zasiewając w ten sposób ziarna naszej wspólnej przyszłości.

„Jedynie jako jedna ziemska społeczność i jeden gatunek ludzki, zjednoczeni w naszej różnorodności, zdołamy przetrwać i oddalić się od krawędzi przepaści – uwolnić się od destrukcyjnych, prowadzących do ekologicznej zagłady i ludobójstwa, rządów jednego procenta i halucynacji mechanicznych umysłów. Jeden procent doprowadził nas do tego miejsca jak owce na rzeź. Ale możemy obrócić się i odejść – ku wolności. Aby żyć jak wolni ludzi. Aby myśleć jak wolni ludzie. Aby jeść jak wolni ludzie. Wysiew naszej przyszłości jest w naszych umysłach, naszych sercach i w naszych rękach”.*

*Oneness vs 1%—Shattering Illusions, Seeding Freedom, Women Unlimited, New Internationalist

Przełożył: Jan Skoczylas

źródło: Common Dreams

Artykuł opublikowany na podstawie licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 License.

 

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Discover more from Zielone Wiadomości

Subscribe now to keep reading and get access to the full archive.

Continue reading