TTIP: czy rolnicy mają powody do obaw?

Nelly Baltide
8 stycznia 2015

O tym, dlaczego rolnicy i konsumenci żywności powinni bacznie przyglądać się negocjacjom handlowym między Unią Europejską a USA.

Negocjacje nad porozumieniem TTIP są dziś gorącym tematem w menu handlowym Komisji Europejskiej. Ale co się tam pichci? Jak bardzo powinniśmy obawiać się wpływu ewentualnej umowy o wolnym handlu na żywność i rolnictwo?

Od rozpoczęcia rozmów TTIP w lipcu 2013 negocjacje te były ostro krytykowane za brak przejrzystości i niedostatek publicznych informacji. Mandat do negocjacji z rządem USA ma wyłącznie Komisja Europejska, podczas gdy Parlament Europejski i społeczeństwo obywatelskie nie mają pełnoprawnego udziału w dyskusji i trzymane są z dala od kluczowych dokumentów negocjacyjnych. Jednocześnie zaś interesy największych światowych firm agrobiznesowych są uwzględniane i reprezentowane przy stole negocjacyjnym.

W tym kontekście ginie głos konsumentów, rolników i drobnych producentów żywności.

Największe obawy budzi w nich hasło przewodnie TTIP: „spójność regulacyjna”. „Wyrównywanie” regulacji obowiązujących w obu częściach świata grozi obniżeniem standardów bezpieczeństwa żywności i ochrony środowiska tak w Unii Europejskiej, jak i w USA. Porozumienie może np. zagrozić ograniczeniom w imporcie do Europy chlorowanych kurczaków, szprycowanej hormonami wołowiny czy żywności zawierającej GMO.

Obrońcy dobrej żywności i rolnictwa byli częścią ogólnoeuropejskich protestów w październiku 2014 r. Dziesiątki tysięcy obywatelek i obywateli wyszły na ulice w całej Unii Europejskiej. Aktywiści i aktywistki mobilizują ludzi do sprzeciwu wobec niektórych spośród głównych punktów planowanego porozumienia, zwłaszcza mechanizmu arbitrażu inwestycyjnego (ISDS), a także prób osłabienia unijnej zasady przezorności i regulacji dotyczących zamówień publicznych. Nie sposób przecenić wpływu TTIP na miejsca pracy, suwerenność żywnościową, drobnych rolników czy prawa konsumentek i konsumentów.

Możliwość wyboru tego, co jemy, wiedza o tym, co jemy, a także możliwość prześledzenia źródeł naszej żywności nie leży w interesie sektora rolno-spożywczego. Lobbyści tej branży nie ukrywają swoich intencji. Próbują podważyć wszystko: od wymogów odnośnie do etykiet przez regulacje procesu produkcji żywności po ograniczenia dotyczące hodowli i uboju zwierząt. TTIP jest zaś ich nowym narzędziem.

Klauzula ISDS przyznałaby korporacjom prawo do wnoszenia pozwów przeciwko państwom przed prywatnymi trybunałami arbitrażowymi. Mechanizm ten umożliwia firmom podważanie progresywnego ustawodawstwa w dziedzinie żywności i standardów zdrowia publicznego, jeśli uznają, że nowe prawo ma negatywny wpływ na ich zyski. Ten mechanizm może obrócić wniwecz demokratyczne decyzje wypracowywane przez dekady.

Zasada przezorności, kamień węgielny europejskiej polityki w kwestiach bezpieczeństwa żywności i innych obszarach dotyczących zdrowia publicznego, pozostaje na antypodach regulacji obowiązujących w USA. W Unii Europejskiej reguła jest taka, że jeśli istnieje ryzyko, którego nauka nie potrafi jeszcze z dostateczną pewnością określić, można wówczas zastosować zasadę przezorności i powstrzymać dopuszczenie danego produktu na rynek. Natomiast w Stanach Zjednoczonych autorzy regulacji muszą wpierw dowieść, że produkt jest niebezpieczny, aby można było wprowadzić jakiekolwiek ograniczenia.

Ta odmienność w podejściu powoduje, że Amerykanie błędnie zarzucają zasadzie przezorności „nienaukowość”. Amerykański biznes agrochemiczny przywołuje wręcz unijny zakaz stosowania neonikotynoidów, mający na celu ochronę pszczół i innych zapylaczy, jako przykład nadużywania zasady przezorności. Wskutek nasilonego lobbingu tej branży Komisja Europejska opóźnia prace nad rozwinięciem unijnej strategii wobec substancji zaburzających gospodarkę hormonalną które występują w pestycydach, a więc i w żywności, odpowiadając za wiele współczesnych problemów zdrowotnych.

W Stanach Zjednoczonych w stołówkach szkolnych i programach żywieniowych finansowanych ze środków publicznych obowiązują reguły zamówień publicznych faworyzujące żywność ekologiczną i z upraw lokalnych. Podobne kroki podejmują niektóre państwa europejskie. Nowe reguły zamówień publicznych negocjowane w ramach TTIP mogą wystawić na szwank te inicjatywy.

Sprawozdawca Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Prawa do Zdrowia Anand Grover przywołuje dodatkowe argumenty za tym, że zła dieta i umowy handlowe są ze sobą powiązane: „Badania wykazują, że w krajach prowadzących politykę deregulacji rynku obserwuje się szybszy wzrost konsumpcji niezdrowej żywności i przeciętnej masy ciała, co jest wskaźnikiem otyłości”.

10 grudnia 2014 r. Zieloni w Parlamencie Europejskim we współpracy z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego i związkami rolników z obu stron Atlantyku zorganizowali konferencję poświęconą wpływowi potencjalnej umowy handlowej między UE i USA na żywność i rolnictwo. Była to pierwsza publiczna debata tego rodzaju.

Zważywszy na liczne obawy towarzyszące TTIP, związane ze standardami bezpieczeństwa żywności, praw konsumenckich, dobrostanu zwierząt i ogólnie wpływu na obszary wiejskie, konieczna jest otwarta i szczera debata z udziałem przedstawicieli branży spożywczej i rolnej, społeczeństwa obywatelskiego i reprezentantów Komisji Europejskiej.

Musimy bacznie przyglądać się negocjacjom, pilnując, czy przypadkiem nie zagrażają one obniżeniem standardów dotyczących żywności i rolnictwa po obu stronach Atlantyku.

Adaptacja artykułu ze strony ttip2014.eu. Obywatelski protest przeciwko porozumieniom TTIP i CETA można podpisać na stronie Stop TTIP.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *