ISSN 2657-9596
Puszcza Białowieska, granica polsko-białoruska. Fot. Małgorzata Klemens

Lasy i ludzie – mur w sercu puszczy

David Cormand
31/01/2022
David Cormand, francuski Zielony Europoseł, komentuje w każdy piątek na swoim blogu wydarzenia polityczne, głównie dotyczące Francji i Europy. Tym razem tematem jego refleksji jest nasza polska rzeczywistość, która dotyczy Unii Europejskiej, jak również ma uniwersalny, etyczny wymiar. Chodzi o mur na polsko-białoruskiej granicy i Puszczę Białowieską.

Nie chcę, aby moje piątkowe wpisy były kroniką globalnego bałaganu. Tyle, że nawet jak nasze oczy odwrócą się od prawd, które nas niepokoją, w inne miejsca, gwar świata zawsze nas dogoni. Narzuca się nam jak przywołanie do porządku. W tym tygodniu biorę więc do ręki moje pióro, aby opowiedzieć wam o Białowieży, wiosce liczącej 3 tysiące mieszkańców, położonej na granicy Polski i Białorusi. To miejsce nic wam nie mówi? Jest to jednak scena dramatu, który wiele mówi o europejskich impasach. Błyski stroboskopu wiadomości migają na naszych ekranach w takim tempie, że jedno nieszczęście goni drugie, ale przypomnijmy: jesienią ubiegłego roku, w odpowiedzi na kryzys migracyjny zaaranżowany przez białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenkę, Polska postanowiła zbudować antyimigrancki mur.

A więc do rzeczy. Budowa obiektu, którego koszt szacowany jest na prawie 353 mln euro, ma się rozpocząć w tym tygodniu w Białowieży i mamy wszelkie powody, by nie zgadzać się na tę konstrukcję. Mówi nam ona, że Europa nie jest w stanie sprostać swojej misji, że nie jesteśmy w stanie godnie przyjąć tych, którzy narażają swoje życie, w poniżających warunkach, z nadzieją na prawo do godniejszej egzystencji.

Ten mur to również znak ideologicznej i politycznej tektoniki, która rozwija się z zawrotną prędkością… Przypomnijmy sobie. Trump. Mur między USA a Meksykiem. I korowód słusznego oburzenia na ten projekt. „On jest szalony”, „u nas nie byłoby to możliwe”, jakby chorobliwe impulsy znały granice. A jednak, zaledwie cztery lata później, co się dzieje u nas w Europie? Całkowita akceptacja tego co niedopuszczalne i rezygnacja w obliczu najgorszego. Odwrót od wartości i klęska myślenia.

Ta sytuacja nie jest wynikiem niemocy tylko woli. Unia Europejska zamierza zabudować się jak forteca. Na całym naszym kontynencie podnoszą się ponure głosy wychwalające druty kolczaste. Jeszcze w październiku ubiegłego roku dwanaście krajów domagało się od UE ich finansowania. Ursula Von der Leyen odpowiedziała wtedy, że to nie wchodzi w rachubę. Warte odnotowania. Ale zgniłe owoce katastrofalnej polityki migracyjnej Unii Europejskiej nas wciąż trują. Każdy przemijający dzień przynosi swoją liczbę martwych migrantów. I każdego dnia, jak echo, umiera nasz humanizm.

Prawda jest taka, że słowa nie opisują to, co się dzieje. Zaniechanie? Zdrada? Brak pomocy dla ludzkości w niebezpieczeństwie? Przestępstwo? Pozostawiam wam osąd. Ale semantyka jest ważna. Ja sam, mówiąc o migrantach tak, aby mnie zrozumiało ja najwięcej ludzi, podejmuję ryzyko, że esencjalizuję kobiety i mężczyzn za pomocą terminu, który nie wyraża ich złożonego człowieczeństwa, tylko zamyka ich w klatkach, ogranicza i redukuje postrzeganie ich, jak by byli belami słomy rzuconymi wiatrom chaosu globalizacji. Niech mi to będzie wybaczone. Chciałabym móc wymienić ich nazwiska, opowiedzieć ich życie, którego nie znam, oddać im sprawiedliwość.

No więc Białowieża. Od miesięcy lokalna solidarność organizuje się, aby zapobiec śmierci ludzi błąkających się po lesie. Naród nigdy nie składa się z jednego bloku. Tam, gdzie rośnie niebezpieczeństwo, rośnie też ratunek. Nieszczęsnej polityce nękania prowadzonej przez polski rząd przeciwstawia się przykładna mobilizacja kobiet i mężczyzn, którzy bronią godnego przyjmowania osób w sytuacji migracyjnej. Powstał też front oporu przeciwko budowie muru. Tak się składa, że wokół Białowieży rośnie las pierwotny liczący ponad 10 000 lat, będący ostoją bioróżnorodności, której zagraża budowa muru wstydu. Ręka, która odpędza migrantów jest tą samą, która uderza w naturę.

W tym momencie przypominają mi się wszystkie głupie wezwania, które regularnie każą nam wybierać między człowiekiem a naturą, tak jakby obrona wszystkich żywych istot była niemożliwa. „Ale kogo wolisz: ludzi czy drzewa?” Taka degrengolada myślenia zawsze prowadzi koniec końców do zniszczenia obu. Bo stawianie pytania w taki sposób oznacza amputowanie z góry naszego człowieczeństwa i okaleczanie naszej świadomości. Dlatego broniąc jednych, nie porzucamy bynajmniej innych. I na odwrót.

Nasza ekologia jest humanizmem: z pewnością zrywa z antropocentryzmem, nie przestając jednak ani na chwilę bronić równej godności wszystkich. W tym sensie nigdy nie będzie to krok wstecz, zawsze krok naprzód w poszanowaniu praw podstawowych.

Nie zaprzeczam, że czasami pojawiają są trudności, że delikatne arbitraże, których trzeba dokonać, wywierają presję na nasze polityczne zaprogramowanie. Ale Europa, którą budujemy, ma właśnie na celu umożliwienie powstania modelu łączącego ochronę ekosystemów, promowanie praw społecznych i obronę integralności demokratycznej.

Niektórzy powiedzą, że budowany mur to sprawa Polaków. Mylą się. Wyzwania ekologiczne wymykają się granicom uznawanym przez państwa. W Polsce, jak wszędzie indziej, bronimy zachowania lasu pierwotnego, cennego dla naszej przyszłości. Lasy naszej planety nie są przeznaczone do zniszczenia i eksploatacji. Ich życie liczy się, samo w sobie, a także poprzez więź jaka nas łączy w biosferze. To samo dotyczy migrantów, którzy są ścigani, piętnowani i porzucani: ich życie liczy się podwójnie. Po pierwsze jako takie, po drugie dlatego, że jest częścią naszego wspólnego człowieczeństwa. Oto podstawa naszej odmowy wobec tego, co się dzieje, nie tak daleko od naszych oczu, w lesie, gdzie stawką jest coś, co wykracza daleko poza samą kwestię polską.

Tekst opublikowany na blogu autora,

tłumaczenie Ewa Sufin-Jacquemart

David Cormand to francuski polityk i samorządowiec, od 2019 roku poseł do Parlamentu Europejskiego w grupie Zieloni/WSE. W latach 2016–2019 był przewodniczącym partii Europa Ekologia Zieloni (EELV).

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.