Epidemia złych reform

Joanna Smętek
29 stycznia 2014

Neoliberalne reformy edukacyjne atakują systemy oświatowe poszczególnych krajów niczym epidemia. Odpowiedzią na te zagrożenia jest najnowsza inicjatywa Międzynarodówki Edukacyjnej. Chodzi nie tylko o obronę szkół publicznych, lecz także o to, by były one szkołami wysokiej jakości.

Dobra edukacja jest podstawą rozwoju, ale także oparciem dla sprawiedliwego i równego społeczeństwa – podkreśla Charlie Lennon, zastępca sekretarza generalnego Międzynarodówki Edukacyjnej (Education International, EI). Jak wyjaśnia, są trzy podstawowe warunki, które muszą być spełnione, abyśmy mogli mówić o edukacji wysokiej jakości: dobre nauczanie, dobre narzędzia oraz dobre środowisko do nauczania i nauki (quality teaching, quality tools, quality environment).

Gwarancją jakości nauczania jest kadra wykwalifikowanych i odpowiednio wynagradzanych nauczycieli. Nauczyciele ci, podobnie jak ich uczniowie, powinni mieć możliwość wykorzystania w procesie nauczania najnowszych technologii, w szczególności internetu. Sam proces nauczania zaś powinien odbywać się w odpowiednim środowisku, które wspiera nie tylko uczniów, ale również ich nauczycieli.

Dobra szkoła jest wartością

Charlie Lennon mówił o tym podczas spotkania sieci ComNet (Communicators Network) działającej w ramach Międzynarodówki, które odbyło się 5-6 czerwca 2013 r. w Brukseli. Tematem spotkania była realizacja nowej inicjatywy EI pod nazwą „Mobilizacja dla Edukacji Publicznej Wysokiej Jakości” („Mobilising for Quality Public Education”). Pomysł takiej inicjatywy narodził się w marcu br. podczas obrad zarządu tej federacji zrzeszającej około czterystu związków zawodowych ze 170 krajów (w nich jest także Związek Nauczycielstwa Polskiego). Pierwsze spotkanie w ramach sieci OrgNet poświęcone „Mobilizacji…” odbyło się w kwietniu tego roku w Waszyngtonie. Było poświęcone organizowaniu działalności związkowej. Natomiast czerwcowe seminarium w Brukseli dotyczyło m.in. doświadczeń związków zawodowych z prowadzonymi dotychczas akcjami na rzecz edukacji publicznej. Rozmawiano o tym, jak – korzystając z tych doświadczeń – zapewnić sukces nowej kampanii Międzynarodówki.

Charlie Lennon uznał projekt „Mobilizacja dla Edukacji Publicznej Wysokiej Jakości” za „prawdopodobnie najważniejszą inicjatywę”, jaką podjęła dotychczas EI. Jak podkreślił, celem kampanii jest przekonanie decydentów, że edukacja publiczna wysokiej jakości jest wartością i że powinna zostać uwzględniona wśród opracowywanych obecnie kolejnych międzynarodowych celów rozwoju. Przyjęte w 2000 r. Milenijne Cele Rozwoju, których termin realizacji upływa już w 2015 r., zawierały m.in. zobowiązanie do zapewnienia powszechnego nauczania na poziomie podstawowym.

„Mobilizacja dla Edukacji Publicznej Wysokiej Jakości” ma zostać oficjalnie ogłoszona 4 października tego roku, kiedy to w Nowym Jorku odbywać się będzie szczyt Organizacji Narodów Zjednoczonych. Kulminacją kampanii ma być Dzień Nauczyciela 14 października 2014 r.

GERM, czyli zarazek

Kampania na rzecz edukacji publicznej wysokiej jakości ma być odpowiedzią na neoliberalne trendy w edukacji. O agresywnym globalnym ruchu reform edukacyjnych, po angielsku – global education reform movement (w skrócie GERM, czyli zarazek), mówiła w Brukseli Mireille de Koning. Jak zauważyła, GERM „jest jak epidemia, która przenika do naszych szkół”.

Jakie są zatem objawy GERM? To przede wszystkim nacisk na konkurencję, który oznacza, że szkoły muszą stale wypadać lepiej w porównaniu z innymi. Po drugie, GERM dąży do poszerzenia katalogu form, w jakich oferowane są usługi edukacyjne, chociażby poprzez wprowadzanie nowych rodzajów szkół. Działania takie uzasadnia się tym, że rodzice oczekują nowych rozwiązań w obliczu kryzysu systemu edukacji publicznej. Po trzecie, GERM wprowadza standaryzację poprzez ujednolicone egzaminy, np. realizowane przez OECD testy PISA. Jednocześnie należy pamiętać, że weryfikacja testowa przekłada się na kształt programów nauczania. Wreszcie, GERM zabiega o to, by nauczyciele byli rozliczani z testowych osiągnięć ich uczniów.

Wśród podmiotów tworzących globalny ruch reform edukacyjnych jako pierwszy Mireille de Koning wymieniła Bank Światowy, który promuje w edukacji takie zjawiska jak konkurencję, decentralizację, prywatyzację, obsadzanie etatów nauczycielami na kontraktach oraz odpowiedzialność opartą na wynikach testów. Innym ważnym graczem w boju o edukację jest OECD, które oddziałuje za sprawą wpływowych testów PISA. Kraje decydują się modyfikować swoje programy nauczania, by przygotować uczniów na testy i wygrać w globalnym wyścigu. Niestety, w wielu krajach testy PISA są wykorzystywane do działań godzących w nauczycieli.

Zauważalne obecnie efekty GERM to między innymi intensyfikacja prywatyzacji w różnych formach, zawężanie programów nauczania i profilowanie samego nauczania „pod testy”. GERM przyczynia się także do wzrostu nierówności społecznych oraz deprofesjonalizacji zawodu nauczyciela.

Dlatego konieczna jest alternatywa dla neoliberalnej narracji, która zawładnęła obecnie debatą na temat edukacji. Jak podkreśliła Mireille de Koning, „to co dzieje się na świecie ma konsekwencje na poziomie lokalnym”, a „to co dzieje się w domu, najprawdopodobniej można odnaleźć także w innych miejscach”. Trzeba zatem wymieniać się doświadczeniami krajowymi, a także przedstawiać wady tanich szkół prywatnych, eksponować negatywne skutki cięć wydatków na edukację i wyjaśniać znaczenie edukacji publicznej wysokiej jakości.

Jak Bank Światowy zabija edukację

W swoim wystąpieniu o wymownym tytule „O tym jak Bank Światowy zabija edukację, a winą obarcza nauczycieli i związki: bardzo krótka dyskusja o długotrwałym problemie”, Jefferson Pessi pokazywał, czym jest GERM, na przykładzie działalności Banku Światowego. Instytucja ta głosi następującą diagnozę: edukacja publiczna stanowi złą inwestycję, a nauczyciele są nieobecni. Rozwiązaniem tych bolączek powinno być m.in. położenie nacisku na wyniki uczniów i powiązanie wynagrodzeń nauczycieli z tymi wynikami. Szczególnie duże środki Bank Światowy przeznacza na rozwój metod pomiaru wyników uczniów. Zdaniem Jeffersona Pessi to „tak jakby stworzenie zaawansowanego technicznie termometru mogło wyleczyć chorobę”.

Według prelegenta lansując swoje podejście do edukacji, Bank Światowy pomija całe zaplecze służące realizacji takich reform. Stara się zatuszować fakt, że edukacja postrzegana w takich kategoriach jest w gruncie rzeczy biznesem. Bank Światowy próbuje ponadto uzasadniać słuszność swoich recept edukacyjnych wynikami badań niezależnie od ich jakości i reprezentatywności.

Natomiast Luc Chomé przedstawił wyniki analizy wyszukiwanych w przeglądarce Google słów-kluczy, takich jak „edukacja” i „edukacja wysokiej jakości” (quality education). Z danych za maj 2013 r. wynika, że słowo „edukacja” wpisywano w Google w tym miesiącu 101 mln razy, czyli równie często co „zatrudnienie”, ale rzadziej niż „praca”. Dla porównania „edukacja wysokiej jakości” pojawiła się wśród zapytań w maju 2013 r. tylko 2000 razy, z czego wiele zapytań dotyczyło znaczenia tego terminu. Wyniki tego badania mogą stanowić punkt wyjścia dla strategii kampanii „Mobilizacja dla Edukacji Publicznej Wysokiej Jakości”. Przede wszystkim ukazują konieczność jasnego zdefiniowania inicjatywy oraz samego pojęcia „edukacja wysokiej jakości”.

Usłysz mój głos

Dużą część seminarium poświęcono na wymianę doświadczeń związanych z prowadzonymi przez organizacje związkowe kampaniami:

  • o szwedzkiej kampanii „Wszystko zaczyna się od dobrego nauczyciela” (It all starts with a good teacher) opowiadał Henrik Westerman ze związku Lärarförbundet. Jego organizacja skupiła się na pozytywnym przekazie i promocji zawodu nauczyciela, a do promocji wykorzystała wydarzenie, jakim jest ceremonia przyznania Nagrody Nobla.
  • Gareth Young z Wielkiej Brytanii mówił o działaniach podejmowanych w celu zwalczania polityki neokonserwatywnego ministra edukacji Michaela Gove’a, w tym o filmie „Gove kontra rzeczywistość” (Gove vs. reality).
  • Luis Lobo z FENPROF zaprezentował portugalską kampanię w obronie edukacji publicznej, w którą zaangażowano szkoły i uczniów między innymi organizując zajęcia szkolne „w terenie”.
  • Francine Fillon z Kanady opowiedziała m.in. o kampanii „Usłysz mój głos” (Hear my voice).
  • Cuqui Vera z FECCOO mówiła o sytuacji w Hiszpanii i inicjatywie „Zielony Marsz dla Edukacji” (Green March for Education), zaś Daisy Sambuka z ZIMTA (Zimbabwe) – o wszechstronnych działaniach związkowych angażujących media społecznościowe, w tym o wykorzystaniu platformy SMS-owej do mobilizacji członków.
  • Dużo uwagi poświęcono zapoczątkowanemu w 2011 r. latynoamerykańskiemu Ruchowi Pedagogicznemu (Pedagogic Movement), którego argentyńską odnogę zaprezentował Alejo Demichelis z CTERA.
  • Artykuł ukazał się w „Głosie Nauczycielskim” nr 28–29, lipiec 2013 r. Dziękujemy Redakcji za zgodę na przedruk.

    Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.