ISSN 2657-9596
Fot. Pixabay

Czy rzeka jest osobą, a jeśli tak – co to znaczy?

Robert Rient
29 sierpnia 2022

Napisałem apel do prezydenta, rządu i premiera naszego kraju, ponieważ moja siostra została zgwałcona. Jest poturbowana, a rządzący przyzwalają by nadal ją wykorzystywano, ponieważ prawo nie rozpoznaje w niej osoby. Piszę o rzece, Odrze. Pod apelem o uznanie Odry za osobę prawną podpisują się kolejne setki osób.

Kim jest osoba prawna?

Prawo stworzyło pojęcie osoby prawnej by chronić spółki, przedsiębiorstwa, firmy, spółdzielnie, kościoły, uczelnie, partie, czy stowarzyszenia i fundacje. Być osobą prawną, czyli podmiotem, to znaczy mieć wartość, którą można chronić na przykład występując w jej imieniu przed sądem. Nadanie przez prawo podmiotowości oznacza dobro, „o które należy zabiegać, pielęgnować je i chronić”¹.

Według artykuł 8 Kodeksu Cywilnego i 1 paragrafu „każdy człowiek od chwili urodzenia ma zdolność prawną”. Podstawą wszystkich regulacji prawnych jest człowiek. Prawo nie istnieje bez człowieka i podąża za człowiekiem, jego zdolnością do myślenia, empatii, wyobraźni, współczucia. W tym znaczeniu prawo jest wyborem podrzędnym wobec rzeczywistości, chociaż zdecydowanie na tę rzeczywistość wpływającym. Prawo tak jak nauka czy świadomość ewoluuje. Zależne jest od poziomu wiedzy ale również kaprysów rządzących i ich uwikłania w idee czy światopogląd religijny. To, że kobiety nie miały w Polsce praw wyborczych oznaczało, że prawo nie potrafiło w kobietach rozpoznać pełnoprawnych osób, rezerwując to pojęcie wyłącznie dla mężczyzn. Obecnie prawo również nie potrafi rozpoznać w rzece osoby prawnej, chociaż przywykliśmy uznawać za osobę prawną korporacje, firmy czy fundacje.

Rzeka, tak jak woda, nie jest rzeczą, ale w obecnym systemie prawnym posiada właściciela, Skarb Państwa, w imieniu którego uprawnienia właścicielskie wykonują „Wody Polskie” – państwowe gospodarstwo nastawione przede wszystkim na eksploatację a nie ochronę rzek. Wynika to z rządowych i prawnych ustaleń, umów, które między sobą zawieramy ale również niedomówień, cichego przyzwolenia na wypuszczanie do rzeki trujących ścieków. Przypomina to relację pana i niewolnika. Ten pierwszy jest osobą, drugi nie.

Czy jednak możliwe jest posiadanie rzeki? Czy możliwe jest posiadanie czegokolwiek co o całe wieki jest bardziej długowieczne od właściciela? Kim jest gość, który przychodząc do mojego domu uznaje, że jest tego domu właścicielem? Rzeka należy do siebie, tak jak człowiek należy do siebie.

Kim jest osoba?

Słowo osoba pochodzi od etruskiego pojęcia „phersu”, które oznacza maskę zakładaną przez aktora na scenie teatralnej. W starożytnej grece termin „prosopon” również kojarzony był z maską. Gdy rozwinął się rzymski teatr maska teatralna zaczęła być określana „personą”. To ciekawe, że osoba początkowo była rekwizytem, symbolizującym określoną cechę postaci. Posiadanie owego rekwizytu pozwalało przemawiać w imieniu określonej postaci. Podobnie dzisiaj „osoba prawna” jest rekwizytem, narzędziem w rękach prawa służącym do reprezentowania i chronienia określonej struktury, grupy ludzi, ale również ziemi czy rzeki.

Osoba może być prawna i fizyczna. Osobą jest człowiek. Osobą zgodnie z definicją Słownika Języka Polskiego (PWN) jest również „postać występująca w utworze literackim”. Istnieje również osoba duchowna, którą zwykło się określać księży i zakonników (ksiądz Antoni Siemianowski wyznał:„Jako osoba jestem rzeczywistością niewidzialną, ukrytą wewnątrz mnie samego”²). Dla wyznawców Kościoła Katolickiego istnieje również jedna Osoba Boska w trzech osobach: Ojca, Syna i Ducha, osoba Trójcy. Tomasz z Akwinu uważał, że „osoba oznacza coś najdoskonalszego w całej naturze, mianowicie to, co bytuje samoistnie w rozumnej naturze”. Jego definicja pasuje zarówno do człowieka jak i rzeki.

Uznanie rzeki za osobę jest nie tylko możliwe, ale jest również wyborem, na który stać prawo zainteresowane życiem. Osoba ludzka, która nie może zabrać w swojej sprawie słyszalnego głosu – nieprzytomna, niepełnosprawna, nieletnia – pozostaje osobą, którą prawo ma obowiązek chronić. O uznaniu za osobę nie decyduje więc bycie człowiekiem, a nawet możliwość formułowania logicznych czy w ogóle jakichkolwiek słów.

Gdy zatem twierdzę, że moja siostra została zgwałcona nie nadużywam słów i nie korzystam z metafory czy prowokacji. Piszę o osobie, o rzece, w której rozpoznaję swoją krewną. Ta od dekad traktowana jest jak przedmiot, jak ściek. Każdy z nas posiada możliwość wyboru perspektywy, z której spojrzy na rzekę. Czy dom sandaczy, leszczy, sumów, raków, trzcin, tataraków, dom, który odwiedzają jaskółki, jeżyki, kaczki, bociany i ludzie uznasz za podmiot, żywą istotę czy nieczujący, martwy przedmiot? Ustawodawca również dokonuje tego wyboru.

Dla mnie Odra nie jest wpisem na Facebooku, nie jest petycją, jest żywą istotą i nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Nie tylko sama w sobie jest żywa, ale zapewnia życie niezliczonej ilości zwierząt wodnych, pełzających, latających i zapewnia życie rzeszy roślin, krzewów, drzew. Od dobrostanu rzeki zależy również moje zdrowie i zdrowie innych ludzi. Nie jest prawdą, że istnieje człowiek i natura. Każdy z nas, żywych organizmów jest częścią natury. Nie ma tutaj oddzielenia, a nawet pomostu. Gdy ktokolwiek z nas występuje w ochronie natury automatycznie występuje w ochronie ludzkości.

Ochrona środowiska w Polsce

W Polsce „nawet jeśli kodeksowe przepisy określające granice prawa własności chociażby pośrednio odnoszą się do działań mających wpływ na środowisko, wciąż czynią to z perspektywy innego człowieka”³ napisał dr Bohdan Wisła w artykule „Prawa natury? Własność i podmiotowość prawna w antropocenie”.

Definiowanie ochrony środowiska związana jest u nas bezpośrednio z terminem „zrównoważonego użytkowania”. Prowadzenie robót ziemnych, usuwanie gałęzi i korzeni z posesji, korzystanie z rzek powinno być w teorii objęte zrównoważonym użytkowanie. W praktyce często oznacza to zachowanie gwałciciela, który po akcie gwałtu głaszcze lub przytula swoją ofiarę, albo sprawcy przemocy, który posiniaczonej partnerce wręcza kwiaty, pragnąc w swojej chorej wyobraźni doprowadzić do równowagi.

Trybunał Konstytucyjny, jak i Naczelny Sąd Administracyjny uznały, że „w ramach zasady zrównoważonego rozwoju mieści się nie tylko ochrona przyrody, ale i troska o rozwój społeczny i cywilizacyjny, związany z koniecznością budowania stosownej infrastruktury”4. Co to oznacza w praktyce?

Chociaż krajowe i unijne przepisy dotyczące ochrony środowiska naturalnego są niewystarczające, biznes, prawa korporacji oraz niepohamowany głód człowieka do czynienia sobie ziemi poddanej potrafią i je zdominować. Według wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 6 czerwca 2006 roku i Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 października 2011 r nie trzeba stosować przepisów o ochronie przyrody by uzyskać pozwolenie na wycięcie drzew tam gdzie powstają drogi czy lotnisko, ponieważ „w ramach zasady zrównoważonego rozwoju mieści się nie tylko ochrona przyrody, ale i troska o rozwój społeczny i cywilizacyjny, związany z koniecznością budowania stosownej infrastruktury”5. Innymi słowy: obowiązuje nas ochrona środowiska w ramach zrównoważonego rozwoju, chociaż zgodnie z obecnym prawem „zrównoważony” może oznaczać bezwzględny i niepohamowany.

Co oznacza uznanie rzeki za osobę prawną?

W Ekwadorze od 2008 roku Pachamama czyli Mama Ziemia wpisana jest do konstytucji. Zgodnie z artykułem 71 Pachamama, ma prawo do „uznania jej istnienia i zachowania oraz regeneracji jej cykli życia, struktury, funkcji i procesów ewolucyjnych”, a „wszystkie osoby, społeczności ludzkie i nacje mogą domagać się od władz publicznych, aby egzekwowały prawa natury”.

W Boliwii powstała Ustawa o prawach Matki Ziemi, w której zdefiniowano ją jako „dynamiczny, żywy system stworzony z niepodzielnej wspólnoty wszystkich powiązanych, współzależnych i komplementarnych żywych systemów i żywych istot, które dzielą wspólny los”.

To przykłady prawa, które rozpoznaje osobę w dzikiej naturze. Zarazem w Ekwadorze i Boliwii wciąż wyzwaniem jest praktyczne respektowanie ustalonego prawa. Na przykład tak jak to dzieje się w Kanadzie, gdzie za osobę prawną uznano rzekę Magpie, by zapobiec stawianiu na niej kolejnych tam. Magpie przyznano dziewięć praw w tym prawo do swobodnego płynięcia, utrzymania bioróżnorodności i podejmowania działań prawnych. Zgodnie z uchwałą ustanowiono dziewięciu opiekunów prawnych, strażników rzeki, którzy mogą ją reprezentować przed sądem.

Pierwszą rzeką rozpoznaną przez prawo za osobę prawną była Whanganui w Nowej Zelandii wraz z przylegającymi do niej terenami. W 2017 uchwalono Te Awa Tupua (Whanganui River Claims Settlement), w którym rzeka została określona jako „źródło ora (życia, zdrowia i dobrostanu), żyjąca całość, która biegnie od gór do morza, składająca się z wielu dopływów i nierozerwalnie związana ze swoim ludem, co wyraża się w często używanym powiedzeniu przez lud Whanganui Ko au te Awa, ko te Awa ko au (Jestem Rzeką, Rzeka jest mną)”. Rzeka przestała być własnością państwa. Prawo przyznało własność „jej samej” jednak „tylko w zakresie, w jakim dotychczas prawo własności należało do państwa. Nie wywłaszczono zatem prywatnych właścicieli”6.

Niektóre osoby słyszące o uznaniu rzeki za osobę prawną obawiają się, że zyska ona tyle samo lub więcej praw od człowieka. To absolutnie niemożliwe. Status osoby prawnej przypomina status przyznawany osobie nieletniej czy niepełnosprawnej, która nie może sama w swoim imieniu zabierać głosu. Za każdym razem głosu tego użycza człowiek. Istotną kwestią jest wybranie kompetentnych osób reprezentujących rzekę, takich które będą autentycznie występować w jej imieniu, a nie na przykład imieniu rządu czy własnym.

Już w 1972 roku Christophera Stone opublikował artykuł, w którym argumentował, by rzeki i inne, naturalne części natury, uznać za podmiot (tak jak dekady wcześniej czynili to rdzenni mieszkańcy oby Ameryk, Maorysi, Aborygeni czy Słowianie kłaniający się dębowi i rozmawiający z rzeką tak jak rozmawia się z siostrą). W tym czasie Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych rozstrzygał spór między organizacją Sierra Club a inwestorami dążącymi do budowy ośrodka narciarskiego w górach Sierra Nevada. I chociaż góra przegrała, sędzia William Douglas wyraził swój głos w jej imieniu: „Głos nieożywionych przedmiotów nie może być uciszany. Nie oznacza to, że sądownictwo ma przejąć funkcje zarządcze od agencji federalnych. Oznacza to tylko, że zanim bezcenne obszary amerykańskiego kontynentu (doliny, wysokogórskie łąki, rzeki czy jeziora) zostaną bezpowrotnie utracone lub przekształcone tak bardzo, że w końcu staną się ruinami w naszym miejskim środowisku, głos obecnych beneficjentów tych cudów środowiska powinien być usłyszany. Możliwe, że nie wygrają. Być może buldożery „postępu” przetrzebią wszystkie cuda tej pięknej ziemi. Ale nie o to tu chodzi. Jedyne pytanie brzmi: kto ma tu zdolność procesową?7

Odpowiedzi na to pytanie udzielamy my, ludzie.

I dokładnie tego dotyczy nasz apel. Rozpoznania w rzece Odrze osoby, którą jest. Dlaczego Odra? Dlatego, że ociera się o śmierć i w ostatnich dekadach była traktowana bardziej jak śmietnik niż osoba. Nie chodzi o przyznanie jej ludzkich praw, a raczej konieczność zakwestionowania obecnego prawa własności, dla którego ochrona przyrody – a zatem nie tylko rzek, ale również nas ludzi – jest podrzędna wobec interesów inwestorów, developerów i rządzących. Uznanie Odry za osobę prawną to przyznanie jej prawa do spokoju, zdrowia, swobodnego płynięcia.

Pytanie nie brzmi czy to możliwe, by uznać Odrę za osobę prawną, ale raczej jak to zrobić gwarantując jej realną ochronę. Uznanie rzeki za osobę prawną to wyłącznie pierwszy i niezbędny krok w środku trwającego kryzysu klimatycznego. Krok zmierzający do stworzenia prawa gwarantującego człowiekowi przyszłość na planecie, postrzeganej jako żywy organizm.

Petycję znajdziesz tutaj, przeczytaj proszę jej treść, podpisz i udostępnij: https://naszademokracja.pl/petitions/odra-jako-osoba-prawna

Przypisy:

1. Tatiana Chauvin, „Osoba fizyczna czy człowiek? Kilka refleksji na temat podmiotu prawa” PRINCIPIA LXI-LXII (2015): 123-142, 2016.

2. Antoni Siemianowski, „Wokół definicji osoby. Problemy z definicją Boecjusza”, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, DOI: 10.15290/std.2018.04.05.

3. Widła, B. (2022), Prawa natury? Własność i podmiotowość prawna w antropocenie, w: Jasikowska, K., Pałasz, M. (red.), Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk. Kraków: Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, Biblioteka Jagiellońska, s. 513–539. za512.uj.edu.pl.

4. Tamże.

5. Magdalena Sitek, Piotr Benedykt Zientarski, „Wybrane aspekty realizacji zasady zrównoważonego rozwoju samorządu terytorialnego”, Kancelaria senatu, Warszawa 2019.

6. Widła, B. (2022), Prawa natury? Własność i podmiotowość prawna w antropocenie, w: Jasikowska, K., Pałasz, M. (red.), Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk. Kraków: Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, Biblioteka Jagiellońska, s. 513–539. za512.uj.edu.pl.

7. Sierra Club v. Rogers Clark Ballard Morton, Secretary of the Interior i in. (405 U.S. 727).

Robert Rient, dziennikarz, pisarz, autor książek „Świadek”, „Duchy Jeremiego” i „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”, praktyk szamanizmu.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.