ISSN 2657-9596
„Ptasia Dolina” z lotu ptaka. Fot. Tomasz Biskupski

Ptasia Dolina

Danuta Nowak
8 sierpnia 2020
Danuta Nowak o pięknym i niezwykłym miejscu – Domu Spotkań Twórczych “Ptasia Dolina” na Pogórzu Kaczawskim

Najpierw pojawiła się wizja wspólnego życia na wsi.

Potem dyskusje i wybór części Polski, gdzie oboje czulibyśmy się dobrze.

Mój mąż pragnął zamieszkać na wschodzie Polski. Ja nie widziałam dla siebie innego miejsca niż mój rodzinny Dolny Śląsk. W górach lub na pogórzu.

Początkowo miał być to po prostu domek na wsi. Mały, tylko dla nas, otoczony lasami, wśród innych domów, we wsi – by mieć sąsiadów, ale też żeby nie zawłaszczać kolejnego kawałka Ziemi ingerując w nienaruszoną przyrodę. Chcieliśmy wykorzystać infrastrukturę jaka już istniała, zamiast tworzyć nową. Z przyrodą wokół, na wyciągnięcie ręki. Z ludźmi, dla których natura jest ważna i dbają o nią.

Zanim podjęliśmy decyzję o zamieszkaniu na wsi, poza głównymi drogami, bez sklepu itp. przygotowywaliśmy się do tego długo, mieszkając w małej miejscowości na ziemi łódzkiej. Mieliśmy tam ogród, który po dwóch latach przerobiliśmy na permakulturowy. Próbowaliśmy swojej niezależności np. testując żywienie się tylko plonami z ogrodu (piekliśmy chleby, pasztety z dyni i cukinii, robiliśmy przetwory z owoców, pomidorów i innych warzyw, kwiatów czy ziół, korzystaliśmy z dziko rosnących roślin). Jedliśmy też jajka od naszych kur.

Pewnej jesieni postanowiłam przeprowadzić eksperyment. Uznałam, że skoro mamy kury oraz własny, naturalny ogród, a także potrafimy przetwarzać jedzenie, to warto zobaczyć, jak to jest w ogóle nie korzystać ze sklepów, samodzielnie przygotowując pożywienie. Mieliśmy trochę zapasu mąki, kasz i oliwę. Reszta produktów pochodziła z naszego ogrodu. Tak przeżyliśmy miesiąc nie kupując nic w żadnych sklepach, również z artykułami tekstylnymi czy AGD. Okazało się to zaskakująco łatwe, po czasie eksperymentu trudno było znaleźć w sklepie spożywczym jakieś produkty, które byłyby nam potrzebne, a zarazem warte zakupu. Uważamy, że przeprowadzenie takiego detoksu od wszelkich usług i towarów raz na jakiś czas każdemu wyjdzie na zdrowie.

Staraliśmy się też uniezależnić od codziennego jeżdżenia do miasta do pracy. Znacznie ważniejsza stawała się jakość naszego życia niż jego standard. Wiedzieliśmy, ile czasu potrzebujemy pracować w mieście, a ile warto wykorzystać na pracę we własnym ogrodzie, by mieć zdrowe i dobrej jakości pożywienie z własnej uprawy. Jako że od kilkudziesięciu lat jesteśmy wegetarianami, ogród warzywny, sad, łąka i las są dla nas bardzo istotnymi elementami ekosystemu.

Droga na Pogórze Kaczawskie

Z własnego doświadczenia wiemy, że żyjąc w mieście wpada się w pułapkę zarabiania, aby korzystać z atrakcji jakie oferuje (koncerty, kino, teatr, inne wydarzenia kulturalne i społeczne itp.), by jeść zdrowo, odpoczywać/regenerować się, wyjeżdżając w piękne miejsca. Gdy żyje się bliżej przyrody i lubi pracę w ogrodzie okazuje się, że zmniejsza się ilość potrzeb związanych z aktywnym wypoczynkiem w dziczy czy dbaniem o jakość życia, rozładowywaniem napięć i stresów. Można to robić każdego dnia zamiast czekać na weekendy i urlopy. Zaczyna się odkrywać piękno w przyrodzie otaczającej nas w najbliższej przestrzeni. Jest nim śpiew ptaków, zwierzęta wokół, piękne wschody i zachody słońca, doświadczanie deszczu, wiatru, dotyk i zapach gleby, szczególnie zroszonej deszczem, spektakle na niebie podczas burz. Wtedy zaczynamy żyć zgodnie z rytmem pór roku. Gdy odkrywa się przyjemność w prostych rzeczach, przestaje się chcieć mieć więcej. Z czasem otoczenie staje się miejscem, w którym czujemy się dobrze zarówno my, jak i nasi goście, oraz inni dzicy mieszkańcy ogrodu.

Nasze dziesięcioletnie wspólne doświadczenie życia na wsi w województwie łódzkim prowadziło nas dalej. Wiedzieliśmy już, że męczy nas miasto, nawet gdy tylko przyjeżdżamy do niego do pracy robiąc warsztaty. Chcieliśmy mocniej zanurzyć się w przyrodę, spowolnić nasze życie. Jeszcze bardziej doświadczać przyrody i odgłosów natury, zamiast hałasu drogi wojewódzkiej, jaką mieliśmy zza oknem. Czuliśmy, że jesteśmy na to gotowi.

Gdy już wspólnie zdecydowaliśmy się, aby zamieszkać na Dolnym Śląsku chcieliśmy zawęzić obszar poszukiwań.

Od ponad dziesięciu lat pracuję jako moderatorka odnowy dolnośląskiej wsi, wspierając mieszkańców przy aktywizacji oraz tworzeniu strategicznych dokumentów dla gmin i sołectw. Dzięki temu dość dobrze poznałam specyfikę różnych zakamarków województwa dolnośląskiego, poszczególnych regionów, zależności, uwarunkowań, historii, a także ukształtowania terenu. Moją szczególną uwagę zwróciły okolice parku krajobrazowego Chełmy. Wiedziałam też, że jest to teren gdzie żyją ludzie aktywni i kochający swoje miejsce na ziemi. Poczułam, że znajdzie się tu też przestrzeń na nasze działania. To pozwoliło nam całkowicie świadomie wybrać Pogórze Kaczawskie – teren interesujący przyrodniczo i geologicznie, ale jeszcze nieodkryty i „zdeptany” przez turystykę. Miejsce, gdzie mógł powstać nasz ogród (ze względu na temperatury, wybór padł na pogórze a nie góry). Odkryliśmy małą XIV-wieczną wioseczkę o szumnej nazwie Nowa Wieś Wielka, w gminie Paszowice.

Jak piękne miejsce znaleźliśmy odkrywamy spacerując po okolicy. Poza przyrodą, spotkaliśmy tu wartościowych ludzi, którzy wspierali nas już podczas remontu, rozmawiając, zapraszając na wspólne kolacje. Utrzymujemy kontakt z poprzednimi właścicielami, szczególnie z seniorką rodu, panią Wandą.

Remontując, przyglądamy się domowi i okolicy. Staramy się wykorzystać jak najwięcej materiałów z odzysku – starą cegłę, deski, drzwi i podłogi. To co da się zachować, zachowujemy. Wymieniamy jedynie niezbędne elementy. Gdy okazało się, że pod naszymi sufitami kryją się stare belki postanowiliśmy je odsłonić i zabezpieczyć. Skuwając stare tynki odkryliśmy kamienne ściany. Część z nich zostawiliśmy odsłonięte. Obserwujemy otoczenie, to jak światło pada na budynek, skąd wieją wiatry. Dopiero potem decydujemy się na zmiany w otoczeniu, nasadzeniach drzew i krzewów.

Początki były trudne. Dom wymagał dużo pracy i serca. Fot. Igor Buszkowski

Kiedy szuka się domu na Dolnym Śląsku to najczęściej spotkać można duże poniemieckie budynki połączone z pomieszczeniami gospodarczymi. Taki też jest nasz dom. Trzypoziomową stodołę postanowiliśmy przerobić na sale warsztatowe. Ponieważ zajmujemy się edukacją przyrodniczo-artystyczną uznaliśmy, iż może nadszedł czas, by nie musieć już jeździć po placówkach oświatowych Polski, ale w zamian zacząć zapraszać grupy do nas. Szczególnie, że nasza wieś leży na terenie obszaru Natura 2000, Parku Krajobrazowego Chełmy oraz otoczona jest trzema wąwozami, a dwa z nich są rezerwatami przyrody (Wąwóz Lipa i Wąwóz Siedmicki).

Planowane jest też utworzenie Geoparku UNESCO na terenie Gór i Pogórza Kaczawskiego (tzw. Krainy Wygasłych Wulkanów). Występuje tu wielkie bogactwo roślin i zwierząt – jelenie (jesienią wokół słychać odgłosy z rykowiska), muflony, salamandry, żmije zygzakowate, borsuki jedzące orzechy w sadzie, nietoperze w stodole, mnóstwo ptaków, w tym żurawie, bociany czarne czy bieliki. Wiosną zakwitają m.in. rośliny z rodziny storczykowatych.

Plemię Ptaków

Wraz z mężem – Darkiem, pracuję z dziećmi i młodzieżą. Kilka lat temu uczestniczyliśmy w Zgromadzeniu Kręgów, gdzie zajmowaliśmy się dziećmi, współtworzyliśmy przestrzeń dla dzieci. Na zakończenie kilkudniowego spotkania, wspólnie z Magdą Polkowską z projektu „Baśnie Ludów Ziemi”, przedstawiliśmy spektakl o plemieniu ptaków, które nauczyło ludzi jak być szczęśliwymi. Jak ważne są spotkania, rozmowy, taniec i śpiew. Plemieniu, które nauczyło ludzi tego, dzięki czemu ludzie mogą być szczęśliwi, aby spotykali się razem, rozmawiali, tańczyli i śpiewali.

Myśląc o funkcji, jaką miał spełniać nasz dom, wiedzieliśmy jedno – ze względu na swoje rozmiary nie jest to dom tylko dla nas. To przestrzeń na spotkania, twórcze działania, radość, śpiew, inspirację i inicjatywy szanujące wszystkie istoty na Ziemi. Również ważnym tematem jest dla nas suwerenność żywnościowa i szacunek dla Ziemi jako żywicielki, i jak najmniejsze jej eksploatowanie. Tak narodziła się nazwa Dom Spotkań Twórczych „Ptasia Dolina”.

Tworząc Dom Spotkań, już podczas odnajdywania ukrytego piękna naszego budynku i okolicy, zapraszaliśmy osoby chcące współtworzyć go z nami. Zorganizowaliśmy dwa spotkania (jesienią i wiosną), podczas których tynkowaliśmy ściany gliną. Przyjeżdżali nasi znajomi, młodzież, z którą pracujemy w ramach obozu Tropami Tęczowego Wojownika.

W działaniach kierujemy się zasadą, aby żyć nie tylko dla siebie. Chcemy być pomostem łączącym ludzi z przyrodą, ludzi w relacjach z innymi – w miejscu zamieszkania oraz w przestrzeni obozów, jakie corocznie organizujemy dla dzieci i młodzieży. Interesują nas: łączenie idei, wartości, szacunek dla przyrody, historii i tradycji.

Wiosną 2019 r. (jeszcze podczas remontu), w Ptasiej Dolinie odbyły się Warsztaty Permakulturowego Projektowania Siedliska organizowane przez Asię Bojczewską z Ekopoletko i Bena Lazara z Permakultura.Edu.Pl oraz warsztat stolarski prowadzony przez Alicję Liczkowską i Jędrzeja Cyganika z „Drwa. Tales of the Woods”. Zostaliśmy też zaproszeni do współtworzenia projektu Forest School Center dla nauczycieli leśnych przedszkoli oraz Akademii Głębokiej Ekologii. W ramach tych projektów w Ptasiej Dolinie odbywały się warsztaty.

Obecnie wraz z Joanną Bojczewską rozpoczęliśmy projekt „PDC – Ptasia. Roczne Projektowanie Permakultury w Ptasiej Dolinie”.

Warsztaty projektowania permakulturowego z PermaKultura.Edu.PL. Fot.Piotr Łóżny

Kolędowanie

Zdając sobie sprawę, że w świadomości mieszkańców możemy budzić pewien niepokój, ze względu na dużą liczbę pojawiających się u nas ludzi, głównie młodych, postanowiliśmy przedstawić się sąsiadom, odwiedzając ich podczas kolędowania. Mieliśmy już takie doświadczenia z lat poprzednich. Darek kolędował z Teatrem Węgajty, a razem, wspólnie z młodzieżą z organizowanych przez nas obozów Tropami Tęczowego Wojownika, kolędowaliśmy w domach pomocy społecznej.

W tamtym okresie nasz Dom nie był jeszcze gotowy na przyjęcie gości. Nie mieliśmy ogrzewania ani łazienek. Ale ugościła nas wieś. Przyjechało 30 osób z Polski i zagranicy. Przez trzy dni przygotowaliśmy się ucząc kolęd i pastorałek oraz tworząc kostiumy: śmierci, diabłów, aniołów i herodów. Tego dnia wiele drzwi stanęło przed nami otworem.

Otwarcie Domu

Po półtorarocznym remoncie Domu postanowiliśmy otworzyć go dla naszych przyjaciół i sąsiadów. Zaprosiliśmy też społeczność gromadzącą się wokół obozów Tropami Tęczowego Wojownika. Było dużo poezji, śpiewu, wspólnego gotowania, rozmów w kręgu, itp. W następnym tygodniu zaprosiliśmy mieszkańców naszej wsi, aby opowiedzieć o sobie, posłuchać o naszej miejscowości od lokalnego historyka, sołtysa, członków lokalnego stowarzyszenia i mieszkańców.

W następnych miesiącach organizowaliśmy jeszcze wiele spotkań artystycznych, takich jak koncert Teatru Węgajty, potańcówkę z węgierskim zespołem Szepszerevel grającym muzykę csango, czy wieczór autorski o mitologii słowiańskiej.

Mamy dużo planów na dalsze działania, projekty związane z przyrodą i uprawą ziemi. Jednym z nich jest stworzenie społecznego Domu Nasion i edukowanie mieszkańców w temacie zbierania i przechowywania nasion starych odmian roślin. Będziemy go realizowali współpracując z pasjonatami i nauczycielami tworzenia naturalnych ogrodów oraz stowarzyszeniami wspierającymi suwerenność żywnościową.

Inne, ważne dla nas projekty, które planujemy realizować w najbliższym czasie, dotyczą rozwoju osobistego w kontakcie z naturą. Szczególnie te skierowane do kobiet. Zarówno kontakt kobiety z Ziemią, która nas karmi oraz bycie w lesie, doświadczanie go wszelkimi zmysłami, może być uzdrawiające dla świata. Kobiety, które odkryją swoją siłę dzięki kontaktowi z przyrodą lub odnowią utraconą więź z Ziemią, będą uczyły innego, pełnego szacunku jej traktowania.

Rozumiejąc, jak ważne i wielopoziomowe jest przygotowanie się do przeprowadzki na wieś, stworzenie sobie odpowiedniego modelu z uwzględnieniem trudności i zagrożeń a nie tylko romantyczną wizją sielskiego życia wiejskiego, przygotowaliśmy program wspierający osoby decydujące się na świadome zamieszkanie na wsi. Pracuję z nimi m.in. takimi metodami, jak: mentoring i coaching.

Życie na wsi, w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami niesie ze sobą wiele wyzwań. Podobnie jest z tworzeniem i utrzymywaniem więzi społecznych. Mamy świadomość, że podążamy wymagającą ścieżką, jednak dla nas tylko takie życie ma sens.

Danuta Nowak – coach, mentorka, pedagożka i animatorka społeczna. Prowadzi warsztaty i konsultacje indywidualne w zakresie prostego życia w bliskości natury i zakorzeniania się na wsi. Pasjonuje się naturalnym ogrodnictwem i projektowaniem permakulturowym.

Kontakt: danuta.nowak.hr@gmail.com

Dom Spotkań Twórczych „Ptasia Dolina”, Pogórze Kaczawskie: https://www.facebook.com/PtasiaDolina

Artykuł ukazał się w wakacyjnym numerze Miesięcznika Dzikie Życie, lipiec / sierpień 2020

Opublikowano za zgodą autorki i redakcji Miesięcznika Dzikie Życie


Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Ptasia Dolina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.