Kanikuła trwa. Dzieci i młodzież na wakacjach. Rodzice i nauczyciele wreszcie mogą odetchnąć po kolejnym roku hybrydowego nauczania. W natłoku codziennych doniesień o inflacji, aferach kościelnych, wojnie w Ukrainie, powracającej epidemii, giną informacje zapowiadające nowe, gigantyczne problemy w systemie edukacji.
Wygląda na to, że 1 września szkoły rozpoczną naukę z poważnym deficytem nauczycieli i dyrektorów. Ze szkoły uciekają nauczyciele, dyrektorzy ale i uczniowie.
Zgodnie z informacją Min. Edukacji w całym kraju brakuje ok 10 tys. nauczycieli ale proces odchodzenia z zawodu zaczął się już wcześniej niezauważony przez rządzących. W 2019 roku powstała facebookowa grupa „Byłem nauczycielem i nigdy nie powrócę do systemu”, która dwa lata później pod zmienioną nazwą „Nauczyciel zmienia zawód”, stała się platformą komunikacyjno–informacyjną dla 24 tys. osób, noszących się z zamiarem pilnej zmiany swojego zawodowego życia.
Powszechna frustracja nauczycieli ma wiele źródeł : brak zaufania, niski prestiż, ciągle ingerencje min. Czarnka w systemy nauczania za pośrednictwem kuratoriów, upolitycznianie programów nauczania i w końcu głodowe pensje. Sytuację zarobków w edukacji opisuje szczegółowo Krystyna Opozda w Interia 15.06 w artykule „Nie opłaca się być nauczycielem. W szkołach doszło do sytuacji bez precedensu”.
Płaca minimalna, podnoszona systematycznie osiągnęła taki poziom, w którym pracownik tuż po szkole, może zarobić tyle ile nauczyciel z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym. Jeszcze krytyczniejsza jest informacja o wypłacie części nauczycieli wyrównania, bo nie osiągnęli w 2022 minimum krajowego. Rok 2022 był pierwszym rokiem takich dopłat i dotyczył aż 15 tys. nauczycieli.
Wspaniałomyślna podwyżka pensji nauczycielskich w wysokości 4,4% tylko na chwilę załagodzi problem rekompensat. W przyszłym roku sytuacja na pewno się powtórzy.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z degradacji nauczycielskiego wynagrodzenia przez ostatnich 17 lat. W 2005 roku nauczyciel kontraktowy zarabiał 1355 PLN, podczas kiedy pensja minimalna wynosiła 849 PLN. Po 17 latach pensja minimalna dogoniła wynagrodzenie nauczyciela kontraktowego!
W ślad za nauczycielami idą dyrektorzy na wszystkich szczeblach nauczania: podstawówek, liceów, techników i przedszkoli. Nie przyjmują propozycji przedłużenia kadencji a następców brak. W Lublinie do prowadzonych konkursów w dwóch przypadkach nie zgłosił się żaden kandydat. W Gdańsku brakuje 3 dyrektorów a we Wrocławiu 5-ciu. Gorsza sytuacja jest w mniejszych miejscowościach, gdzie na 8 wakatów, zgłosiło się dwóch chętnych.
Ważnym powodem odchodzenia są znowu zarobki, które nie są adekwatne do obowiązków a wręcz poniżające. Do zadań dyrektora należy tworzenie planu finansowego i jego realizacja BHP, RODO, kontrole z kuratorium, księgowość. Dyrektor powinien śledzić zmiany w prawie i tworzyć sprawozdawczość. W jego gestii leżą remonty szkoły i odpowiedzialność za cały proces przetargowy. To dyrektor dba o dobrostan nauczycieli i uczniów. Nadmierna ilość administracji nie daje przestrzeni do kontaktów z uczniami i rodzicami.
Przysłowiowym gwoździem do trumny okazała się pandemia i organizacja pracy hybrydowej bez pomocy szczebla centralnego ale też groźba wprowadzenia Lex Czarnek, które daje możliwość łatwego i szybkiego odwołania dyrektora przez kuratorium. Jest też pomysł ministra Wójcika wprowadzenia kary 5 lat więzienia dla dyrektorów „za przekroczenie swoich obowiązków”.
Rządzący zapomnieli lub nie znają Preambuły Karty nauczyciela, która zaczyna się słowami „Mając na względzie doniosłą rolę oświaty i wychowania w Rzeczypospolitej Polskiej, pragnąc dać wyraz szczególnej randze społecznej zawodu nauczyciela zgodnie z potrzebami i oczekiwaniami, otwierając niniejszą ustawą drogę do dalszych uregulowań prawnych systemu edukacji narodowej, stanowi się, co następuje”.
Widoczna jest słabość i bezsilność ZNP, który godzi się na głodowe podwyżki i nie ma siły przebicia.
Wszyscy pamiętamy protesty nauczycieli i walkę o swoje prawa i godność . Za ten znak niezgody spotkała ich dotkliwa kara w postaci niewypłaconych uposażeń za czas strajku. Nauczyciele w swoich protestach nie mieli sojuszników. Prawdą jest, że o dobrą edukację , sprawiedliwy dostęp do niej i o nauczycieli powinni walczyć rodzice. To jest konieczny wyraz troski o dobro swoich dzieci i ich przyszłość ale tez w trosce o swoje portfele. Powszechnie wiadomo, że polski system edukacji certyfikuje widzę zdobytą poza szkołą na korepetycjach i kursach.
Rodzice jeżeli leży Wam na sercu zdrowie Waszych dzieci i ich dobre przygotowanie do wyzwań przyszłości, zawalczcie o nauczycieli bo to nauczyciele będą budować w nowej politycznej rzeczywistości szkołę, w której dobro i interesy dziecka będą na pierwszym planie, w której nie będzie korepetycji i prac domowych. Zwiastuny takiego podejścia już funkcjonują w Polsce. Przykładem jest „Budząca się szkoła”, której kreatorką i orędowniczką jest Marzena Żylińska. Aby budząca się szkoła stała się standardem, potrzebna jest presja społeczna najliczniejszej grupy interesariuszy czyli rodziców.