ISSN 2657-9596
Fot. Pixabay

Co dalej z polską edukacją?

Krystyna Boczkowska
22/07/2022

Kanikuła trwa. Dzieci i młodzież na wakacjach. Rodzice i nauczyciele wreszcie mogą odetchnąć po kolejnym roku hybrydowego nauczania. W natłoku codziennych doniesień o inflacji, aferach kościelnych, wojnie w Ukrainie, powracającej epidemii, giną informacje zapowiadające nowe, gigantyczne problemy w systemie edukacji.

Wygląda na to, że 1 września szkoły rozpoczną naukę z poważnym deficytem nauczycieli i dyrektorów. Ze szkoły uciekają nauczyciele, dyrektorzy ale i uczniowie.

Zgodnie z informacją Min. Edukacji w całym kraju brakuje ok 10 tys. nauczycieli ale proces odchodzenia z zawodu zaczął się już wcześniej niezauważony przez rządzących. W 2019 roku powstała facebookowa grupa „Byłem nauczycielem i nigdy nie powrócę do systemu”, która dwa lata później pod zmienioną nazwą „Nauczyciel zmienia zawód”, stała się platformą komunikacyjno–informacyjną dla 24 tys. osób, noszących się z zamiarem pilnej zmiany swojego zawodowego życia.

Powszechna frustracja nauczycieli ma wiele źródeł : brak zaufania, niski prestiż, ciągle ingerencje min. Czarnka w systemy nauczania za pośrednictwem kuratoriów, upolitycznianie programów nauczania i w końcu głodowe pensje. Sytuację zarobków w edukacji opisuje szczegółowo Krystyna Opozda w Interia 15.06 w artykule „Nie opłaca się być nauczycielem. W szkołach doszło do sytuacji bez precedensu”.

Płaca minimalna, podnoszona systematycznie osiągnęła taki poziom, w którym pracownik tuż po szkole, może zarobić tyle ile nauczyciel z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym. Jeszcze krytyczniejsza jest informacja o wypłacie części nauczycieli wyrównania, bo nie osiągnęli w 2022 minimum krajowego. Rok 2022 był pierwszym rokiem takich dopłat i dotyczył aż 15 tys. nauczycieli.

Wspaniałomyślna podwyżka pensji nauczycielskich w wysokości 4,4% tylko na chwilę załagodzi problem rekompensat. W przyszłym roku sytuacja na pewno się powtórzy.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z degradacji nauczycielskiego wynagrodzenia przez ostatnich 17 lat. W 2005 roku nauczyciel kontraktowy zarabiał 1355 PLN, podczas kiedy pensja minimalna wynosiła 849 PLN. Po 17 latach pensja minimalna dogoniła wynagrodzenie nauczyciela kontraktowego!

W ślad za nauczycielami idą dyrektorzy na wszystkich szczeblach nauczania: podstawówek, liceów, techników i przedszkoli. Nie przyjmują propozycji przedłużenia kadencji a następców brak. W Lublinie do prowadzonych konkursów w dwóch przypadkach nie zgłosił się żaden kandydat. W Gdańsku brakuje 3 dyrektorów a we Wrocławiu 5-ciu. Gorsza sytuacja jest w mniejszych miejscowościach, gdzie na 8 wakatów, zgłosiło się dwóch chętnych.

Ważnym powodem odchodzenia są znowu zarobki, które nie są adekwatne do obowiązków a wręcz poniżające. Do zadań dyrektora należy tworzenie planu finansowego i jego realizacja BHP, RODO, kontrole z kuratorium, księgowość. Dyrektor powinien śledzić zmiany w prawie i tworzyć sprawozdawczość. W jego gestii leżą remonty szkoły i odpowiedzialność za cały proces przetargowy. To dyrektor dba o dobrostan nauczycieli i uczniów. Nadmierna ilość administracji nie daje przestrzeni do kontaktów z uczniami i rodzicami.

Przysłowiowym gwoździem do trumny okazała się pandemia i organizacja pracy hybrydowej bez pomocy szczebla centralnego ale też groźba wprowadzenia Lex Czarnek, które daje możliwość łatwego i szybkiego odwołania dyrektora przez kuratorium. Jest też pomysł ministra Wójcika wprowadzenia kary 5 lat więzienia dla dyrektorów „za przekroczenie swoich obowiązków”.

Rządzący zapomnieli lub nie znają Preambuły Karty nauczyciela, która zaczyna się słowami „Mając na względzie doniosłą rolę oświaty i wychowania w Rzeczypospolitej Polskiej, pragnąc dać wyraz szczególnej randze społecznej zawodu nauczyciela zgodnie z potrzebami i oczekiwaniami, otwierając niniejszą ustawą drogę do dalszych uregulowań prawnych systemu edukacji narodowej, stanowi się, co następuje”.

Widoczna jest słabość i bezsilność ZNP, który godzi się na głodowe podwyżki i nie ma siły przebicia.

Wszyscy pamiętamy protesty nauczycieli i walkę o swoje prawa i godność . Za ten znak niezgody spotkała ich dotkliwa kara w postaci niewypłaconych uposażeń za czas strajku. Nauczyciele w swoich protestach nie mieli sojuszników. Prawdą jest, że o dobrą edukację , sprawiedliwy dostęp do niej i o nauczycieli powinni walczyć rodzice. To jest konieczny wyraz troski o dobro swoich dzieci i ich przyszłość ale tez w trosce o swoje portfele. Powszechnie wiadomo, że polski system edukacji certyfikuje widzę zdobytą poza szkołą na korepetycjach i kursach.

Rodzice jeżeli leży Wam na sercu zdrowie Waszych dzieci i ich dobre przygotowanie do wyzwań przyszłości, zawalczcie o nauczycieli bo to nauczyciele będą budować w nowej politycznej rzeczywistości szkołę, w której dobro i interesy dziecka będą na pierwszym planie, w której nie będzie korepetycji i prac domowych. Zwiastuny takiego podejścia już funkcjonują w Polsce. Przykładem jest „Budząca się szkoła”, której kreatorką i orędowniczką jest Marzena Żylińska. Aby budząca się szkoła stała się standardem, potrzebna jest presja społeczna najliczniejszej grupy interesariuszy czyli rodziców.


 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.