Sto lat, Manifo!
Jakiś czas temu zaproszono mnie do dyskusji o literaturze polskiej. Już na miejscu dowiedziałam się, że jestem trochę zapchaj dziurą, zastępstwem za młodszą i ładniejszą krytyczkę, której rodzinne kłopoty uniemożliwiły udział. Starałam się, jak mogłam, a nawet wydawało mi się, że fajnie gadam.