ONZ: Rolnictwo ekologiczne może podwoić produkcję żywności w biednych krajach

Jan Skoczylas
21 sierpnia 2012

Argument wysuwany przez zwolenników rolnictwa przemysłowego i upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych (GMO) jest od lat niezmiennie ten sam – rolnictwo tradycyjne nie będzie w stanie wyżywić rosnącej populacji na Ziemi i rozwiązać problemu głodu na świecie. Raport ONZ Agro-ecology and the Right to Food (Agroekologia i prawo do żywności) dowodzi, że jest dokładnie na odwrót.

Z raportu wynika, że przestawienie się rolników w krajach Trzeciego Świata na rolnictwo ekologiczne, bez użycia nawozów sztucznych i pestycydów, może podwoić produkcję żywności w ciągu jednej dekady.

„Nie rozwiążemy problemu głodu i nie zatrzymamy globalnego ocieplenia za pomocą rolnictwa przemysłowego na wielkich plantacjach” – napisał w komunikacie prasowym autor raportu, specjalny sprawozdawca ONZ ds. prawa do żywności Olivier De Schutter „Rozwiązanie leży we wspieraniu wiedzy i poszukiwań drobnych rolników, zwiększaniu ich dochodów, i tym samym przyczynianiu się do rozwoju obszarów wiejskich”.

Raport doradza odejście od sposobów uprawiania roślin wymagających nadmiernego zużycia ropy, które stwarza poważne problemy, powiększające się jeszcze bardziej z powodu wzrastających cen na skutek braku stabilności politycznej na Bliskim Wschodzie. Zamiast tego należy skoncentrować się na agroekologii lub rolnictwie ekologicznym. „Agroekologia dąży do zachowania i poprawy równowagi ekologicznej ekosystemów rolniczych, naśladując naturę, a nie przemysł” – czytamy w raporcie.

Raport pokazuje, że takie sposoby uprawiania roli podnoszą w znacznym stopniu produktywność, redukują ubóstwo na wsi, zwiększają bioróżnorodność genetyczną, wpływają pozytywnie na odżywianie lokalnych społeczności, pomagają w stworzeniu systemu żywnościowego odpornego na zjawiska będące konsekwencją zmian klimatu, wymagają mniejszych nakładów i bazują w większym stopniu na zasobach lokalnych, wzmacniają pozycję rolników oraz stwarzają nowe miejsca pracy.

Wprowadzone w 57 biednych krajach programy rolnictwa ekologicznego z zastosowaniem naturalnych metod wzbogacania gleby i ochrony przed szkodnikami zaowocowały zwiększeniem plonów o przeciętnie 80%. Metody te były również bardziej opłacalne, korzystały z lokalnych zasobów i opierały się na wiedzy przekazywanej przez rolników w ramach miejscowych społeczności.

Raport przyznaje, że z powodu złożoności wymaganej wiedzy agroekologia wymaga większego nakładu pracy, lecz pokazuje, iż jest to zwykle problem krótkotrwały. Raport podkreśla, że w dłuższym okresie czasu rolnictwo ekologiczne tworzy więcej miejsc pracy, zaprzeczając jednocześnie rozpowszechnionej opinii o negatywnych skutkach wzrostu zatrudnienia w sektorze rolnictwa. „Stwarzanie nowych miejsc pracy w rejonach wiejskich w krajach rozwijających się, gdzie zjawisko niepełnego wykorzystania siły roboczej ma ogromną skalę i wzrost demograficzny pozostaje wysoki, jest korzystne i może spowolnić migrację ludności wiejskiej do miast”.

Jak to ujął Mark Bittman w omówieniu raportu opublikowanym w „New York Timesie”, „agroekologia i pokrewne metody również będą wymagały korzystania z zasobów, lecz będą to zasoby bardziej w formie pracy, zarówno intelektualnej – ciągle istnieje potrzeba zrobienia wielu badań – jak i fizycznej. Świat będzie potrzebował więcej rolników i prawdopodobnie mniej mechanizacji”.

To nie pierwsze sprawozdanie z zakrojonych na szeroką skalę badań, dowodzące, że istnieją efektywniejsze sposoby wyżywienia wzrastającej populacji świata niż kontrolowane przez wielkie korporacje rolnictwo przemysłowe. Opublikowany w kwietniu 2008 r. raport IAASTD Agriculture at a crossroads (International Assessment of Agricultural Knowledge, Science and Technology for Development), który powstał przy wsparciu m.in. Banku Światowego, Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oraz Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), przy współudziale rządów 60 państw i 400 ekspertów, stwierdza, że przemysłowa produkcja żywności w dłuższej perspektywie nie tylko nie będzie w stanie wyżywić świata, lecz w rzeczywistości przyczynia się do zwiększenia głodu, wyczerpywania zasobów i nasilenia zmian klimatu.

Chociaż rolnictwo ekologiczne jest korzystne także dla krajów uprzemysłowionych, oba raporty koncentrują się przede wszystkim na najmniej rozwiniętych krajach na naszej planecie. Zagraniczna polityka rolna USA polegała do tej pory na narzucaniu innym krajom dotowanych amerykańskich upraw, nawet jeśli oznaczało to niszczenie lokalnych gospodarek rolnych. Były prezydent Bill Clinton przeprosił w 2010 r. za tę politykę, mówiąc, że „zawiodła ona wszędzie, gdzie została zastosowana”.

Raport IAASTD został odrzucony przez USA w czasach prezydentury George’a W. Busha. Posunięcia administracji Baracka Obamy, takie jak mianowanie lobbisty koncernów biotechnologicznych na stanowisko Głównego Negocjatora Rolniczego oraz finansowanie programów rozwoju upraw roślin modyfikowanych genetycznie (GMO) w krajach Trzeciego Świata, świadczą niestety o kontynuacji dawnego kursu.

De Schutter uważa, że rzeczywista zmiana położenia rolników w biednych krajach wymaga pomocy ze strony rządów. „Kluczową rolę do odegrania mają państwa i donatorzy” – pisze. “Prywatne firmy nie będą chciały inwestować czasu i pieniędzy w działania, które nie będą nagrodzone patentami i nie otworzą rynków na produkty chemiczne lub nasiona GMO”.

Artykułu ukazał się pierwotnie w sierpniu 2011 r. na stronie Ekobuddyzm.pl. Oprac. na podstawie: Paula Crossfields: Eco-farming Feeds the World oraz Reuters, Eco-farming could double food output of poor countries, says UN.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

8 thoughts on “ONZ: Rolnictwo ekologiczne może podwoić produkcję żywności w biednych krajach

  • 6 września 2012 at 14:35
    Permalink

    „Z raportu wynika, że przestawienie się rolników w krajach Trzeciego Świata na rolnictwo ekologiczne, bez użycia nawozów sztucznych i pestycydów, może podwoić produkcję żywności w ciągu jednej dekady.”autor nie podaje w jaki sposób ma podwoić produkcje żywności? W Afryce mogą być problemy z nawozem naturalnym. Choroby, szkodniki niszczą 50 60% plonów. Pan Oliver rozwiązał problem szarańczy. Do pracy zatrudni kaczki. „Nie rozwiążemy problemu głodu i nie zatrzymamy globalnego ocieplenia za pomocą rolnictwa przemysłowego na wielkich plantacjach” Szkoda ze nie napisał jak małe gospodarstwa mogą zapobiec ociepleniu klimatu.„Rozwiązanie leży we wspieraniu wiedzy i poszukiwań drobnych rolników, zwiększaniu ich dochodów, i tym samym przyczynianiu się do rozwoju obszarów wiejskich”. Za komuny były radykalne metody rolnik który miał gospodarstwo powyżej 50ha był kułakiem i zabierano mu dodatkowe hektary a sam lądował w wiezieniu.’”redukują ubóstwo na wsi, zwiększają bioróżnorodność genetyczną, wpływają pozytywnie na odżywianie lokalnych społeczności, pomagają w stworzeniu systemu żywnościowego odpornego na zjawiska będące konsekwencją zmian klimatu, wymagają mniejszych nakładów i bazują w większym stopniu na zasobach lokalnych, wzmacniają pozycję rolników oraz stwarzają nowe miejsca pracy.” To tez przerabialiśmy. Skutek to ubóstwo, nadmiar ludzi w rolnictwie, większe nakłady na rolnictwo. Male gospodarstwa pracują głównie na swoje potrzeby. Pan Oliver De Schutter proponuje jeden dzień baz mięsa. Tez to przerabialiśmy. W pracy Pana Oliviera dużo ogólników mało konkretów. Taka nowo mowa.

    Reply
  • 13 września 2012 at 22:03
    Permalink

    Panie Jacku, jakże cenne uwagi! Proszę jeszcze zdemaskować znanego komunistę Billa Clintona, inaczej będzie mu przykro.

    Reply
  • 21 września 2012 at 10:49
    Permalink

    Oliver De Schutter słynie z oryginalnych pomysłów. W swoim środowisku nie jest traktowany poważnie. A Clinton nie należny do polityków najwyższych lotów. Dlatego nie przywiązuje wagi do jego słów. Stany są największym producentem modyfikowanych roślin. A GMO nie takie straszne.
    Modyfikowane roślinki jemy i nic. GMO pozwoli zwalczyć głód

    Reply
  • 21 września 2012 at 13:22
    Permalink

    Panie Jacku, niesprawdzalne insynuacje i argumenty ad personam – nie stać Pana na nic lepszego? Mógłby się Pan troszkę wysilić.

    Reply
  • 23 września 2012 at 07:18
    Permalink

    „niesprawdzalne insynuacje i argumenty ad personam – nie stać Pana na nic lepszego? Mógłby się Pan troszkę wysilić”. Nie bardzo rozumiem o co Panu chodzi. Dane o Panu Oliwierze zaczerpnąłem z Internetu ( niestety osobiście go nie znam). Jego pomysły delikatnie mówiąc są dziwne i o tym napisałem a Clinton nie należy do moich idoli.

    Reply
  • 26 września 2012 at 13:55
    Permalink

    A czy mozn aprosić taki artykuł o sytuacji w polsce pod tym względem

    Reply
  • 13 sierpnia 2013 at 22:31
    Permalink

    Bardzo łatwo wyobrazić sobie rolnictwo ekologiczne w postaci kilku krówek, świnek i małego ogródka. Trudniej wyplewić jest kilkaset czy kilka tysięcy ha (1 ha to 10000 m2), gdy na skutek niesprzyjających warunków pogodowych, słabszych nasion lub innych okoliczności nie można pielić mechanicznie (mechanicznie nie można też pielić gdy rośliny uprane trochę podrosną). Przy rolnictwie ekologicznym trzeba się niestety pożegnać z prawie wszystkimi plennymi odmianami, bo są one wrażliwe na choroby i szkodniki (a prawie wszystkie biopreparaty w warunkach polowych są nieskuteczne). Niestety, byśmy mieli rolnictwo ekologiczne zdecydowana większość ludności miast musiałaby przenieść się na wieś i żywność byłaby kilkukrotnie droższa (tak było zresztą kiedyś i wbrew pozorom nie wymyślono od kilkudziesięciu lat nic nowego, co pomogłoby w uprawie roślin ekologicznych). Rolnictwo przemysłowe też zaczyna przechodzić kryzys. Jest coraz mniejsza liczba dostępnych pestycydów, a agrofagi się uodparniają. Rośliny GMO przeważnie nie są plenniejsze od tradycyjnych, ale są znacznie tańsze w produkcji. Zamiast kilku herbicydów nie zawsze skutecznych osobno na chwasty jednoliścienne i osobno na dwuliścienne, które trzeba dobrać odpowiednio do fazy rozwojowej rośliny i chwastów można zastosować 1 oprysk tanim środkiem zawierającym glifosad i często dodatkowo jeszcze zrezygnować z insektycydu (jeśli np. kukurydza GMO jest odporna na omacnicę). Automatycznie żywność, pasza, olej, bawełna GMO stają się tańsze od tradycyjnych, podobnie jak tradycyjna żywność jest tańsza od ekologicznej. Uważam, że na każdym artykule spożywczym powinno być napisane, czy jest to żywność ekologiczna, tradycyjna, czy GMO i każdy w zależności od zasobności portfela powinien móc mieć wolny wybór. Niedopuszczalne jest natomiast blokowanie GMO przez bogatych i zwiększanie tym samym biedy uboższych od siebie. Obszar uprawianych roślin GMO gwałtownie wzrasta i wszystkie kraje uprawiające te rośliny na tym korzystają. Rośliny GMO mają też swoje wady, ale argumenty przeciwników GMO są tak idiotyczne, że od razu wiadomo, że nie mają najmniejszego pojęcia o czym piszą.

    Reply
  • 16 września 2013 at 11:04
    Permalink

    Dotarłem tu szukając wycieku dotyczącego Piątego Raportu ONZ ws. zmian klimatu, gdzie stwierdzono, że globalne ocieplenie powodowane przez człowieka to lipa i że jest to proces naturalny. Ironia, nie ?:D

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *