Pieniądze na ludzką skalę

Bartłomiej Kozek
6 kwietnia 2012

Coraz więcej społeczności na całym świecie tworzy lokalne waluty bądź zakłada banki czasu, szukając własnej odpowiedzi na globalne problemy ekonomiczne. Jaka jest historia lokalnych walut i czy mają przed sobą przyszłość?

Najbardziej znanym historycznym przykładem wykorzystania lokalnego obrotu walutowego było austriackie miasteczko Woergl. W latach 30. XX w. globalny kryzys ekonomiczny doprowadził do zapaści narodowych gospodarek. W wielu obszarach Niemiec i Austrii wymiana pieniężna praktycznie stanęła. Władze Woergl zdecydowały się na podjęcie drastycznego kroku. Zamiast walutą zdecydowały się płacić specjalnymi bonami, honorowanymi w lokalnych placówkach handlowych i usługowych. W lokalnym banku zdeponowały 12 tys. szylingów austriackich na zabezpieczenie projektu.

Bony miały jedną ważną cechę – negatywną stopę procentową, co oznaczało, że wraz z upływem czasu traciły na wartości. Zachęcało to do ich szybkiego wykorzystywania, a tym samym – do zwiększania ilości pieniędzy, pozostających w obrocie w lokalnej gospodarce. Ponieważ bony honorowane były tylko w miasteczku, wspierały one lokalną produkcję i doprowadziły do zmniejszenia się poziomu bezrobocia w okolicy.

Tamten historyczny projekt zakończyła interwencja banku centralnego Austrii, ale dziś podobne projekty nie muszą się już raczej obawiać tego typu ingerencji. Pozwoliły one na odbudowę lokalnych ekonomii w pogrążonej w kryzysie Argentynie, dziś zaś wykorzystywane są zarówno w Grecji, jak i w Wielkiej Brytanii. Najnowszym projektem tego typu – funtem bristolskim – można już nawet płacić część lokalnych podatków.

Lokalną walutę bardzo często wspiera system banków czasu – przy integracji tego typu inicjatyw, jak ma to miejsce np. w austriackim Voralbergu, bony reprezentują nie tylko wartość stricte ekonomiczną, ale też służą do wymiany usług między osobami uczestniczącymi w lokalnym systemie wymiany ekonomicznej (LETS – Local Exchange Trading System). Dla przykładu we wspomnianym Voralbergu 100 talentów równa się 1 godzinie pracy. Lokalne gazety, specjalne strony internetowe czy ogłoszenia na miejskich targowiskach pozwalają na zapoznanie się z umiejętnościami, jakie do „kręgu wymiany” wnoszą jego uczestniczki i uczestnicy. Skoszenie trawnika w zamian za upieczenie ciasta urodzinowego czy lekcje angielskiego w zamian za pomalowanie mieszkania – da się zrobić!

W zglobalizowanej gospodarce, w której kursy walut zależą od nastrojów spekulantów, a wysokość kursu ma znaczenie dla opłacalności zorientowanej na eksport produkcji, lokalne waluty przywracają ekonomii jej lokalny wymiar. Zwiększają świadomość powiązań w lokalnej gospodarce, przyczyniają się do poprawy sytuacji firm, biorących udział w tego typu projektach, zmuszanych do konkurencji z sieciowymi sklepami i wielkimi, globalnymi korporacjami. Mają również wymiar ekologiczny – wspierając lokalną produkcję, przyczyniamy się do zmniejszenia poziomu emisji gazów cieplarnianych, emitowanych przez transport towarów z bardziej odległych obszarów.

Lokalne waluty i banki czasu wpisują się znakomicie w ideę trwałego, zrównoważonego rozwoju. Dlatego projekty tego typu warte są wspierania niezależnie od tego, czy Polska zdecyduje się przyjąć euro, czy pozostanie przy złotówce.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *