Coraz więcej społeczności na całym świecie tworzy lokalne waluty bądź zakłada banki czasu, szukając własnej odpowiedzi na globalne problemy ekonomiczne. Jaka jest historia lokalnych walut i czy mają przed sobą przyszłość?
Najbardziej znanym historycznym przykładem wykorzystania lokalnego obrotu walutowego było austriackie miasteczko Woergl. W latach 30. XX w. globalny kryzys ekonomiczny doprowadził do zapaści narodowych gospodarek. W wielu obszarach Niemiec i Austrii wymiana pieniężna praktycznie stanęła. Władze Woergl zdecydowały się na podjęcie drastycznego kroku. Zamiast walutą zdecydowały się płacić specjalnymi bonami, honorowanymi w lokalnych placówkach handlowych i usługowych. W lokalnym banku zdeponowały 12 tys. szylingów austriackich na zabezpieczenie projektu.
Bony miały jedną ważną cechę – negatywną stopę procentową, co oznaczało, że wraz z upływem czasu traciły na wartości. Zachęcało to do ich szybkiego wykorzystywania, a tym samym – do zwiększania ilości pieniędzy, pozostających w obrocie w lokalnej gospodarce. Ponieważ bony honorowane były tylko w miasteczku, wspierały one lokalną produkcję i doprowadziły do zmniejszenia się poziomu bezrobocia w okolicy.
Tamten historyczny projekt zakończyła interwencja banku centralnego Austrii, ale dziś podobne projekty nie muszą się już raczej obawiać tego typu ingerencji. Pozwoliły one na odbudowę lokalnych ekonomii w pogrążonej w kryzysie Argentynie, dziś zaś wykorzystywane są zarówno w Grecji, jak i w Wielkiej Brytanii. Najnowszym projektem tego typu – funtem bristolskim – można już nawet płacić część lokalnych podatków.
Lokalną walutę bardzo często wspiera system banków czasu – przy integracji tego typu inicjatyw, jak ma to miejsce np. w austriackim Voralbergu, bony reprezentują nie tylko wartość stricte ekonomiczną, ale też służą do wymiany usług między osobami uczestniczącymi w lokalnym systemie wymiany ekonomicznej (LETS – Local Exchange Trading System). Dla przykładu we wspomnianym Voralbergu 100 talentów równa się 1 godzinie pracy. Lokalne gazety, specjalne strony internetowe czy ogłoszenia na miejskich targowiskach pozwalają na zapoznanie się z umiejętnościami, jakie do „kręgu wymiany” wnoszą jego uczestniczki i uczestnicy. Skoszenie trawnika w zamian za upieczenie ciasta urodzinowego czy lekcje angielskiego w zamian za pomalowanie mieszkania – da się zrobić!
W zglobalizowanej gospodarce, w której kursy walut zależą od nastrojów spekulantów, a wysokość kursu ma znaczenie dla opłacalności zorientowanej na eksport produkcji, lokalne waluty przywracają ekonomii jej lokalny wymiar. Zwiększają świadomość powiązań w lokalnej gospodarce, przyczyniają się do poprawy sytuacji firm, biorących udział w tego typu projektach, zmuszanych do konkurencji z sieciowymi sklepami i wielkimi, globalnymi korporacjami. Mają również wymiar ekologiczny – wspierając lokalną produkcję, przyczyniamy się do zmniejszenia poziomu emisji gazów cieplarnianych, emitowanych przez transport towarów z bardziej odległych obszarów.
Lokalne waluty i banki czasu wpisują się znakomicie w ideę trwałego, zrównoważonego rozwoju. Dlatego projekty tego typu warte są wspierania niezależnie od tego, czy Polska zdecyduje się przyjąć euro, czy pozostanie przy złotówce.