25 rocznica Czarnobyla w Warszawie

Irena Kołodziej
4 maja 2011

W rocznicę Czarnobyla odbyły się w Warszawie dwie ważne imprezy: konferencja prasowa na temat polityki energetycznej Polski oraz demonstracja antyatomowa (fotoreportaż poniżej).

Konferencja miała miejsce w barze Green Peas na ul. Szpitalnej. Jako prelegenci wystąpili: dr Andrzej Kassenberg, szef Instytutu na rzecz Ekorozwoju, prof. Mieczysław Dakowski, fizyk nuklearny, b. pracownik Świerku, Dariusz Szwed, przewodniczący Zielonych 2004, Jarema Dubiel, działacz Inicjatywy Antyatomowej oraz Jan Haberkamp, specjalista prawa atomowego z brukselskiego oddziału Greenpeace. Konferencję prowadziła Agnieszka Grzybek z Zielonych 2004.

W swoich rzeczowych, eksperckich wystąpieniach prelegenci obalali mity na temat EJ: mit taniości, mit ekologiczności, mit niezależności energetycznej, mit bezpieczeństwa. Podkreślano m. in.:

  • polityczny, a nie ekonomiczny charakter decyzji o budowie EJ w Polsce (cena, jaką płacimy za uzyskanie poparcia Francji ws. osłabienia pakietu klimatycznego);
  • nierzetelny szacunek kosztów budowy EJ – z każdą kolejną katastrofą koszty te rosną ze względu na konieczność wprowadzania kolejnych systemów zabezpieczeń, obecnie koszt ten eksperci szacują na 7 mld E;
  • szacunek kosztów nie uwzględnia przyszłych kosztów demontażu siłowni oraz składowania radioaktywnych odpadów;
  • byle jaka, pośpiesznie napisana ocena oddziaływania EJ na środowisko;
  • ignorowanie faktu, iż budowa EJ nie rozwiąże problemu kryzysu energii przewidywanego na r. 2015 – w skrajnie optymistycznym scenariuszu, w którego realizację nikt nie wierzy, przewiduje się oddanie EJ do użytku w r. 2020;
  • konieczność importu uranu oznacza de facto energetyczne uzależnienie Polski;
  • postawienie na EJ oznacza wyprowadzenie pieniędzy z Polski (pójdą do kasy zagranicznych inwestorów) i zignorowanie szansy na rozwój gospodarki rodzimej – Polska mogłaby być eksporterem paneli słonecznych i biogazowni, gdy technologię jądrową musimy importować;
  • brak przeanalizowania alternatywnych scenariuszy – jednym z nich jest opracowanie InE „Polityka energetyczna Polski do r. 2030”, stawiające na efektywność energetyczną i źródła odnawialne (racjonalizacja popytu, a nie tylko zwiększanie podaży energii);
  • północny pas obszaru Polski, gdzie przewiduje się lokalizację EJ, to pas, gdzie zdarzały się wstrząsy tektoniczne, których nie można wykluczyć w przyszłości;
  • niedemokratyczny, autorytarny charakter decyzji o budowie EJ, brak debaty publicznej w tej strategicznej sprawie – informacje medialne to lobbing na rzecz atomu. Podobnie informacje o Fukushimie miały w Polsce charakter wybiórczy, co razi zwłaszcza na tle prasy zachodnioeuropejskiej.

Pytania przedstawicieli mediów dotyczyły planowanych przez środowiska antyatomowe działań w przyszłości. Dariusz Szwed zapowiedział szeroko zakrojone działania polityczne, polegające na budowaniu sojuszy, a także wnioskowanie na rzecz ogólnopolskiego referendum w sprawie EJ. Przedstawiciel Greenpeace’u nie zdradził planów – chcą działać z zaskoczenia. Inni uczestnicy podkreślali konieczność informacyjnej pracy u podstaw, tak aby obudzić społeczeństwo, które znowu zostało potraktowane jak za czasów komunizmu – przedmiotowo, bez pytania o zdanie, za to z kosztowną (27 mln zł) propagandą atomu jako jedynie słusznego rozwiązania.

Po konferencji uczestnicy i goście przeszli pod Ministerstwo Gospodarki na pl. Trzech Krzyży, gdzie rozpoczęła się demonstracja. Z towarzyszeniem nagranej przez zespół młodych raperów piosenki „Nie chcemy atomu w naszym domu” wyruszyliśmy pod Urząd Rady Ministrów w Al. Ujazdowskich, a stamtąd pod Ambasadę Ukrainy, gdzie zapaliliśmy znicze, by uczcić pamięć ofiar katastrofy czarnobylskiej. Przez cały czas na trasie przemarszu rozdawaliśmy nasze „Zielone Wiadomości”, tym razem w całości poświęcone energetyce, a także ulotkę „Energia atomowa – droga, przestarzała, niebezpieczna”. Materiały cieszyły się dużym zainteresowaniem przechodniów.

W obu akcjach oprócz Zielonych 2004 udział wzięli przedstawiciele Inicjatywy Antyatomowej, Greenpeace’u, Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot i Fundacji Dzika Polska, a także liczne osoby niezrzeszone z rozmaitych środowisk i w bardzo szerokim przedziale wiekowym.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

2 thoughts on “25 rocznica Czarnobyla w Warszawie

  • 11 października 2011 at 01:04
    Permalink

    „szacunek kosztów nie uwzględnia przyszłych kosztów demontażu siłowni oraz składowania radioaktywnych odpadów” – moim zdaniem to nieprawda, ale nawet gdyby tak było, to wystarczy przedłużyć działanie reaktora o rok aby zarobić na jego demontaż i składowanie odpadów. Koszty budowy będą wtedy w pełni zamortyzowane, więc każdy dzień działania reaktora będzie przynosił miliony złotych zysku.

    „postawienie na EJ oznacza wyprowadzenie pieniędzy z Polski” – analiza Westinghouse mówi że ponad 60% komponentów może być wyprodukowanych w Polsce. Polskie firmy uczestniczą w budowie EJ za granicą np. w Finlandii.

    „Polska mogłaby być eksporterem paneli słonecznych i biogazowni” – biogazowni może tak, rynek paneli słonecznych jest zdominowany przez Chińczyków. W Polsce przemysł elektroniczny prawie nie istnieje, więc pomysł eksportu paneli słonecznych jest co najmniej karkołomny.

    „konieczność importu uranu oznacza de facto energetyczne uzależnienie Polski” – nie, bo koszt uranu to tylko kilka procent ceny prądu. Poza tym złoża uranu występują także w Polsce, ale po prostu taniej jest kupić np. w Australii lub Kanadzie. Można także w jednej niewielkiej hali zgromadzić zapas paliwa na kilkanaście lat (!), co w przypadku paliw kopalnych czy źródeł odnawialnych jest po prostu niemożliwe. To właśnie jest prawdziwe bezpieczeństwo energetyczne.

    „północny pas obszaru Polski, gdzie przewiduje się lokalizację EJ, to pas, gdzie zdarzały się wstrząsy tektoniczne” – które były słabe jak pierdnięcie. EJ to bunkier, trzeba nie byle czego żeby go naruszyć. W Fukushimie reaktory przetrwały potężne trzęsienie ziemi bez większej szkody, załatwiło je dopiero wyczerpanie się baterii po odcięciu wszystkich zewnętrznych źródeł zasilania przez tsunami. W Fukushimie Daini położonej kilkanaście kilometrów dalej inaczej rozmieszczono awaryjne generatory Diesla i do żadnej awarii nie doszło.

    „niedemokratyczny, autorytarny charakter decyzji o budowie EJ” – kto powinien podejmować decyzje o polityce energetycznej? Ogół społeczeństwa, z którego może 5% umie sformułować sensowną i opartą na faktach opinię w tej sprawie, czy raczej eksperci? Może o zakupie sprzętu dla wojska albo sposobie wydobycia miedzi przez KGHM też będziemy decydować demokratycznie.

    Reply
  • 11 października 2011 at 01:33
    Permalink

    Ależ się Pani cynicznie rozszalała z tym komentowaniem. Proponuję przeprowadzkę w pobliże Fukishimy skoro tam się nic nie dzieje.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *