Wieś się odnawia… (cz. I)

Wojciech Kłosowski
20 października 2015

Wojciech Kłosowski w dwuczęściowym tekście o różnorodności polskiej wsi i tym, że można na niej dobrze żyć.

Odkąd w 2011 roku światło dzienne ujrzał pierwszy projekt Długookresowej Strategii Rozwoju Kraju „Polska 2030. Trzecia Fala Nowoczesności”, zwanej popularnie „Strategią Boniego”, do debaty publicznej trafiła po raz pierwszy jasno sformułowana całościowa koncepcja rozwoju kraju sformułowana przez rząd.

Koncepcję tę – nazwaną w dokumencie „modelem polaryzacyjno-dyfuzyjnym” – na początku nie było łatwo rozszyfrować. Strategia Boniego nie jest napisana przyjaznym językiem. Gdy się już jednak wczytało w niełatwy język dokumentu, wyłaniał się z niego taki oto program: po pierwsze w Polsce są bieguny wzrostu, a więc – wielkie miasta.

Faza „polaryzacyjna” rozwoju kraju ma polegać na wsparciu tych biegunów. Gdzie więc jest więcej potencjału, tam będziemy go z całych sił wzmacniać jeszcze bardziej w przekonaniu, że obecne bieguny wzrostu efektywniej niż ktokolwiek inny wykorzystają dostarczany im potencjał.

Gdy już kraj się „spolaryzuje” na dynamicznie rozwijające się metropolie oraz całą resztę nastąpi z kolei faza dyfuzyjna. Rozwój z wielkich metropolii zacznie przenikać na tereny okoliczne, niejako wsiąkać w tereny wiejskie wokół metropolii. W ten sposób dopełni się model polaryzacyjno-dyfuzyjny, w myśl którego rozwiną się wszyscy (choć nie wszyscy na raz, niektórzy będą musieli nieco zaczekać).

Lepszy model

Dziś już wiadomo, że ten model nie działa. Jak pouczają nas doświadczenia innych krajów w najróżniejszych częściach świata siła ssąca wielkich metropolii jest zawsze wielokrotnie większa niż promieniowanie ewentualnych korzyści na otaczające je sąsiedztwo.

Nie da się więc w Polsce liczyć na to, że wieś rozwinie się poprzez promieniowanie na nią dobroczynnego impulsu rozwojowego z pobliskiego miasta, które z kolei rozwinie się, bo dozna podobnie dobroczynnego promieniowania rozwoju z odległej, wielkiej metropolii.

Tak się po prostu nie dzieje – ani w Polsce, ani gdziekolwiek indziej. Można odgórnie zarządzić „polaryzację” i dawać wszystkie pieniądze metropoliom, ale nie na sensu następnie oczekiwać „dyfuzji”. Syte metropolie nie podzielą się niczym dobrowolnie, a ich promieniowanie na sąsiednie tereny wiejskie częściej bywa zgubne niż prorozwojowe.

Jeśli wieś ma się rozwijać, musimy mieć w Polsce świadomie przyjęte programy wspierania tego rozwoju – podobnie jak mamy programy wspierające rozwój miast. Dla miast kluczowym pojęciem wokół którego kręci się cała nowoczesna polityka ponownego ożywiania najbardziej problemowych obszarów miejskich jest pojęcie „rewitalizacji”.

Jej stosunkowo najlepszym odpowiednikiem w odniesieniu do terenów wiejskich wydaje się dziś pojęcie „odnowy wsi”.

Czym jest „odnowa wsi?”

„Odnowa wsi” bywa źródłem podobnie licznych pomyłek, jak „rewitalizacja” w odniesieniu do miast. Jeśli więc mamy sensownie planować proces odnowy wsi, musimy zacząć od dobrego zdefiniowania samego pojęcia.

W opracowaniach jej dotyczących zwraca się uwagę, że odnowa wsi – choć koncentruje się zawsze wokół zagadnień związanych z ekonomicznym bytem wsi, to równie silnie, a może jeszcze silniej akcentuje kwestię jakości życia. Składają się na nią nie tylko warunki materialne życia mieszkańców (standard życia), ale równie mocno współtworzą ją czynniki pozamaterialne: kulturowe, duchowe i społeczne potrzeby osób i całych społeczności wiejskich.

Kluczową cechą odnowy wsi jako metody rozwoju obszarów wiejskich jest zatem kompleksowość: uzgodnienie przez daną społeczność wiejską, a potem wspólne realizowanie całościowej wizji rozwoju, z myślą o zachowaniu jej tożsamości, przestrzennej integralności oraz zharmonizowaniu podstawowych funkcji: tożsamościowo-kulturowej, społecznej, mieszkalnej, gospodarczej (produkcja i usługi) oraz – dodatkowo w bardzo wielu przypadkach – turystycznej i rekreacyjno-wypoczynkowej.

W procesie odnowy wsi bardzo mocno podkreśla się potrzebę dokonania zasadniczej zmiany w mentalności mieszkańców wsi z postawy pasywnego odbiorcy tego, co łaskawie przysyłają z zewnątrz, na postawę „gospodarską”, przesyconą poczuciem odpowiedzialności za swój teren. Dopiero z takiej postawy mogą wyniknąć prawdziwie oddolne, kreatywne pomysły, a następnie uporządkowane działania.

Dopiero „gospodarskie” rozciągające się nie tylko „do mego płota”, ale na całą wieś czy sołectwo, będzie skutkowało wzięciem odpowiedzialności za bezpośrednie otoczenie, jak również za przyszłość swojej społeczności.

Mądrzy praktycy odnowy wsi zwracają uwagę, że jest ona czymś więcej niż upiększeniem domostw i obejść, porządkowaniem przestrzeni wiejskiej, renowacją historycznych budynków, nowych inwestycji w infrastrukturę wiejską czy imprez ludowych.

Mądrze prowadzona odnowa wsi – podobnie, jak mądrze prowadzona rewitalizacja w miastach – jest przede wszystkim odbudową tożsamości i integralności wsi oraz zachowaniem wartości życia wiejskiego, zakorzenionych w lokalnej kulturze i tradycji, ale też z absolutną otwartością na nowe wątki tożsamości wiejskiej, którymi żyje dzisiejsza młodzież na wsi. Odnowa wsi to w żadnym wypadku nie przerabianie jej na skansen!

Za tydzień przybliżymy Wam dobre praktyki odnowy wsi z całego kraju!

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *