Foto: Flickr.com by Andre Mason

Polityka społeczna „500”

Rafał Bakalarczyk
3 grudnia 2015

Projekt 500 złotych na drugie i kolejne dziecko mimo swej prostoty jest trudny do jednoznacznej oceny. Z jednej strony dobrze, że władza jako jeden z priorytetów uznaje wsparcie rodzin i jest gotowa zainwestować w to znaczne środki (szacowany koszt przedsięwzięcia to od 15 do 21 mld rocznie w zależności od ostatecznego kształtu jaki ostatecznie program przybierze). Napisałem o „inwestowaniu” bowiem polityka rodzinna może okazać się inwestycją także w dosłownym sensie. Nie chodzi tylko o stymulowanie dzietności (bowiem potencjalny wpływ akurat tego programu na wzrost liczby dzieci wydaje się dalece niepewny), ale przede wszystkim o współtworzenie przez politykę publiczną warunków bezpieczeństwa i rozwoju dla dzieci i ich rodziców.

Na uwagę zasługuje też przyświecające autorom projektu podejście „ uniwersalne” zgodnie z którym wsparcie nie jest adresowane tylko dla najuboższych, ale dla dzieci ogółem jako mechanizm motywacyjny (w założeniach zachęcający do decyzji prokreacyjnych) i kompensacyjny (świadczenie łagodzi koszty jakie ponoszą rodziny w związku z wychowaniem dziecka).  Jest to nieco inne podejście niż to które cechowało ewolucję polityki rodzinnej od początku transformacji, a więc dążenie by wsparcie trafiało tylko do najbardziej potrzebujących. Takie podejście widać dziś nie tylko w ustawie o pomocy społecznej, ale także ustawie o świadczeniach rodzinnych, na gruncie której  wspierane finansowo są rodziny niezamożne.

Lepiej tworzyć nowe formy czy rozwijać czy rozszerzać dotychczasowe?

Doświadczenia krajów za granicą pokazują, że także „uniwersalne” podejście jest uprawnione i stosowane, więc warto o nim dyskutować także u nas. Pomysł Prawa i Sprawiedliwości co prawda ową zasadą powszechności nie obejmuje rodzin z jednym dzieckiem (przewidziany jest dla nich próg dochodowy – 800 złotych lub 200 złotych w przypadku dziecka z niepełnosprawnością), a ponadto w jednej z wypowiedzi Pani Premier pojawiała się sugestia o ewentualności wprowadzenia progu dochodowego dla wszystkich rodzin zamożnych. Ewentualne wprowadzenie kryterium nie przekreśla sensowności programu, zwłaszcza jeśli próg ustalony byłby na wysokim poziomie, pozwalającym na objęcie wsparciem nie tylko rodziny biedne ale także te o średnich dochodach.  Można jednak zastanawiać się – czy zamiast tworzyć nowe, odrębne świadczenie wychowawcze nie lepiej byłoby podnieść do 500 złotych kwotę obecnie wypłacanych zasiłków rodzinnych, a także znacznie podnieść próg uprawniający do korzystania z nich?

Bogaci zyskają więcej niż niektórzy ubożsi – czy to sprawiedliwe?

Ważniejszy jednak zarzut wobec koncepcji nowego świadczenia dotyczy harmonizacji tej formy wsparcia z niektórymi dotychczas pobieranymi przez ubogie rodziny świadczeniami z pomocy społecznych. Jeśli owo 500 złotych będzie wliczane do dochodu część ubogich rodzin pobierając je może przekroczyć próg dochodowy z pomocy społecznej i/lub świadczeń rodzinnych , co pozbawi ich części dotychczas otrzymywanych świadczeń. Szczególnie może uderzyć to w rodziny, w których obok wychowywania dzieci sprawowana jest jeszcze opieka nad osobami niesamodzielnymi (np. starszą babcią). Po przekroczeniu odpowiedniego kryterium dochodowego   do świadczeń rodzinnych na skutek pobrania 500 złotych na dziecko rodzina taka może stracić 520 złotych specjalnego zasiłku opiekuńczego, który przysługuje w przypadku rezygnacji z pracy z tytułu opieki nad znacznie niepełnosprawną osobą dorosłą i spełnienia kryterium dochodowego na poziomie 764 złotych na osobę. Także tam gdzie rodziny korzystają z usług opiekuńczych i specjalistycznych usług opiekuńczych samo zwiększenie dochodu dzięki owym 500 złotym może zwiększyć koszt odpłatności za nie, bowiem indywidualny poziom opłat jest ustalany przez gminę w zależności od tego o ile zostanie przekroczone kryterium dochodowe do świadczeń z pomocy społecznej. Nawet jeśli w owych rodzinach bilans finansowych korzyści i strat okazałby się korzystny, ale w stopniu o wiele mniejszym niż 500 złotych dodatkowego dochodu, podczas gdy rodziny zamożne i to bez dodatkowych obciążeń opiekuńczych będą mogły skorzystać w pełni z nowego świadczenia, pojawia się pytanie o to czy rozwiązanie to ma sens z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej. Nie wydaje się szczególnie sprawiedliwa społecznie sytuacja, w której korzystają wszyscy ale ci, którym na starcie jest lepiej w znacznie większym stopniu niż ci, którym jest gorzej.

Kwestia usług publicznych niesłusznie pomijana

Kolejna problematyczna kwestia to potencjalne koszty utraconych możliwości finansowania innych form wsparcia rodziny. Wszak, program jest na tyle kosztowny, że pod znakiem zapytania stoi w ogóle możliwość pokrycia   kosztów jego wprowadzenia w najbliższym roku. Tym bardziej nie jest pewne czy władza będzie chciała ( i miała ku temu zasoby) by finansować jeszcze inne instrumenty polityki rodzinnej jak opieka nad dzieckiem do lat trzech, opieka przedszkolna, asysta rodzinna etc. Niepokój wynika także z tego, ze w programie partii, która objęła władze jak i w wypowiedziach jej przedstawicieli nie ma w ogóle wzmianki o potrzebie dalszego rozwoju usług opiekuńczych wobec bardzo małych dzieci. A to właśnie ten instrument jest głównym filarem nowoczesnej polityki rodzinnej w krajach rozwiniętych, podczas gdy transfery socjalne są raczej jej uzupełnieniem. Rozwój usług opiekuńczych zapewne też w większym stopniu mógłby przyczynić się do promowania dzietności, bowiem pośrednio przekłada się na możliwość powrotu kobiet na rynek pracy, a to właśnie obawa o niemożność kontynuowania drogi zawodowej jest jedną z najczęściej wskazywanych barier dla decyzji prokreacyjnych. Przyczyniać się może ona także do ryzyka ubóstwa, w związku z brakiem dochodu z pracy jednego z rodziców. Ponadto biorąc pod uwagę integracyjne i prorozwojowe walory objęcia tego typu usługami dzieci z różnych grup społecznych, zwłaszcza tych defaworyzowanych, zmniejsza się tym samym ryzyko ubóstwa i wykluczenia ich w przyszłości oraz reprodukcji niekorzystnego statusu społecznego.

Polityka społeczna to nie tylko wsparcie rodzin

Na koniec jeszcze jednak uwaga. Dyskusja o 500 złotych absorbuje niemal całą publiczną uwagę jeśli chodzi o politykę społeczną. Nie do końca słusznie. Jest wiele innych nie rozwiązanych problemów i grup wymagających pilnie podjętych działań publicznych. Nie wszystkie je możemy zapisać w kategorii „rodziny z dziećmi”, wobec czego nie skorzystają z nowego instrumentu. Można długo wymieniać. Niezdolne do pracy osoby schorowane i starsze, wykluczeni opiekunowie niepełnosprawnych osób dorosłych, osoby doświadczający niestabilności na rynku pracy i w sytuacji mieszkaniowej, długotrwale bezrobotni czy młodzi ludzie bez perspektyw i wsparcia, opuszczający pieczę zastępczą lub własne rodziny dotknięte dysfunkcją. Katalog ten jest otwarty i można dopisać jeszcze wiele grup do wsparcia i spraw do załatwienia. Powinniśmy o nich pamiętać i przypominać władzy, pytać co ma ona im do zaoferowania i podpowiadać rozwiązania.

 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *