Jak wybrać zielonego mera

Ben Monange
26 maja 2014

Pomimo prawicowej fali we francuskich wyborach lokalnych Zieloni odnieśli duże zwycięstwo – wybór burmistrza Grenoble. W ten sposób dowiedli, że powstaje nowa, energiczna alternatywa na lewo od socjalistów. Jakie wnioski można wyciągnąć z ich kampanii?

Francuskie wybory samorządowe w r. 2014 odbyły się w dwóch turach, 23 i 30 marca, w kontekście rosnącego zamętu w szeregach Partii Socjalistycznej oraz budzącego niepokój wzrostu wpływów skrajnie prawicowego Frontu Narodowego.

Francuskim Zielonym (Europe Écologie les Verts, EELV) powiodło się dość dobrze w miastach, w których ich kandydaci startowali z list niezależnych od socjalistów. W pierwszej turze wyborów listy Zielonych zdobyły średnio niemal 12% głosów w ponad 260 miastach. Większość zielonych merów uzyskała reelekcję, m.in. były kandydat na prezydenta Noël Mamère, będący merem Bègles, Jacques Boutaud w II dzielnicy Paryża, Daniel Breullier w Arceuil i Jean-François Caron w Loos-en-Gohelle.

Jednak największym sukcesem był wybór Erica Piolle na mera Grenoble, miasta położonego w sercu francuskich Alp. Grenoble ma 160.000 mieszkańców i jest największym miastem w historii Francji, które wybrało zielonego mera.

Zielone tradycje Grenoble

Mimo że media uznały ten wybór za olbrzymią niespodziankę, wpływy ekologii politycznej mają w Grenoble długą historię. Już w 1977 r. w wyborach miejskich wystartowała lista Grenoble-Ecologie. Zdobyła imponujące 9,13% głosów. W tym samym roku doszło do protestów przeciwko pobliskiej elektrowni jądrowej Creys-Malville. Było to jedno z największych wystąpień przeciwko energii atomowej, a także jedno z najbardziej brutalnie stłumionych, co pozostawiło wyraźny ślad w pamięci regionu. Od tamtej pory pojawiają się w Grenoble różnorodne grupy ekologiczne, często spoza zinstytucjonalizowanych partii politycznych. Wywierają one wielki polityczny wpływ i oferują wizję wykraczającą poza tradycyjną świadomość ekologiczną, łącząc ją z troską o problemy społeczne i akcentami wolnościowymi.

Na początku lat 90. Raymond Avrillier, znana postać w lokalnym ruchu ekologicznym, przyczynił się do postawienia ówczesnego skorumpowanego prawicowego burmistrza, Alaina Carignona, przed wymiarem sprawiedliwości. Pozwoliło to odzyskać miasto lewicy, która w 1995 r. przejęła władzę w koalicji, w której ważną rolę odgrywali również Zieloni. Przez następne 12 lat Zieloni pozostawali w tej koalicji, obejmując urzędy w administracji miasta Wprowadzone przez nich zmiany to m.in. przywrócenie publicznej kontroli nad usługami wodociągowymi (sprywatyzowanymi przez poprzedniego skorumpowanego burmistrza), planowanie eko-osiedla czy poprawa budownictwa socjalnego.

Jednak koalicja z socjalistami miała też trudne momenty. Socjaliści entuzjastycznie popierali energię jądrową, chcieli budować więcej autostrad wokół miasta, a na dodatek oszpecili największy park w mieście budową stadionu piłki nożnej (wkrótce przestał być używany, gdy lokalna drużyna spadła do drugiej ligi). Do rozstania doszło podczas wyborów samorządowych w 2008 r. Gdy w pierwszej turze Zieloni zdobyli 15,5% głosów, liderka listy Maryvonne Boileau odmówiła połączenia sił na drugą turę z listą socjalistycznego mera, na której obecne było szerokie spektrum kandydatów – od komunistów po prawicowców. W drugiej turze lista Zielonych zdobyła 22,5% głosów. Pomimo rekordowego wyniku Zieloni odrzucili propozycję przystąpienia do rządzącej miastem większości socjalistycznego burmistrza, przechodząc do opozycji, w której pozostawali przez kolejnych 6 lat.

Budowanie koalicji

Zieloni od razu w 2008 r. zaczęli przygotowania do następnych wyborów. Zbudowali całościowy alternatywny program dla miasta. Przyciągnęli do siebie szeroką koalicję różnych grup ekologicznych i inicjatyw obywatelskich. W 2013 r. do tej koalicji przyłączyła się również Partia Lewicy (Parti de Gauche), co sprawiło, że była to największa lista na lewo od socjalistów. Wraz ze wzrostem ruchu pojawiła się potrzeba, by wyłonić lidera i rzecznika wobec mediów. Został nim Eric Piolle.

Eric Piolle to ciekawa postać. Nie będąc zawodowym politykiem, dobrze symbolizował reprezentowaną przez Zielonych wizję odnowienia polityki. Z wykształcenia inżynier, zajmował ważne stanowisko w firmie Hewlett-Packard, stracił pracę, gdy odmówił zorganizowania przeniesienia swojego działu za ocean. Przez lata działał w ruchach chroniących prawa dzieci „bez papierów”, jednak pozostawał bezpartyjny. W 2009 r. przystąpił w końcu do Europe Ecologie, przyciągnięty dynamiką eurowyborów. Wkrótce potem w wyborach regionalnych uzyskał mandat radnego zgromadzenia Rhône-Alpes, gdzie został szefem frakcji Zielonych.

Zielono-lewicowa lista „Grenoble – miasto dla wszystkich” przedstawiła szczegółowy program zbudowany wokół 120 starannie dobranych precyzyjnych pomysłów na zbudowanie dla miasta „ekologicznej i społecznej tarczy” oraz „odnowy lokalnej demokracji”. Od samego początku lista ta przedstawiła jasno swoje cele: nie tylko uzyskanie lepszego wyniku niż poprzednio, lecz także wygranie wyborów. Strategia polegała na tym, by w pierwszej turze prześcignąć listę socjalisty Jérôme’a Safara, a następnie wchłonąć ją, tworząc w drugiej turze wspólny front przeciwko prawicy.

Droga do ratusza

Kampania była intensywna, z wieloma wydarzeniami i chodzeniem od drzwi do drzwi. Przyciągnęła nawet nieco uwagi krajowych mediów. Gazeta „Libération” opublikowała specjalny dwustronicowy raport o tej „obywatelskiej zielono-lewicowej alternatywie dla Partii Socjalistycznej” (28.01.2014). Pewne zainteresowanie wykazali też zwolennicy ścisłego sojuszu między Zielonymi a Partią Lewicy. Lider Partii lewicy Jean-Luc Mélenchon, ostry krytyk socjalistycznego rządu, w którym Zieloni mieli dwoje ministrów, często wspominał Grenoble jak przykład możliwej lewicowej większości poza Partią Socjalistyczną.

Na dziesięć dni przed pierwszą turą, badania uplasowały socjalistę Jérôme’a Safara na pozycji o 10 punktów przed Ericiem Piolle. Zielony kandydat zachował pewność siebie i jego lista zintensyfikowała kampanię. Wieczorem 23 marca wynik pierwszej tury zaskoczył komentatorów politycznych. Lista Erica Piolle prowadziła z wynikiem 29,4%, Jérôme Safar był drugi (25,3%).

Piolle zaprosił Safara do negocjacji i zaproponował połączenie obu list, jak tradycyjnie robią lewicowe listy pomiędzy dwoma turami wyborów. Jérôme Safar, wyraźnie zły z powodu ukończenia pierwszej tury na drugim miejscu, sprzeciwił się krajowym władzom Partii Socjalistycznej i zdecydował się startować osobno w drugiej turze. Jego kampania przybrała wtedy zły obrót. Na powierzchnię wróciły typowe frazesy przeciwko ekologom. Oskarżano ich o chęć zniszczenia aktywności gospodarczej, snuto ponure wizje zubożenia miasta w przypadku triumfu Zielonych. Jeszcze bardziej niepokojące były oszczerstwa wobec Piollego rozsyłane przez e-mail i SMS. Agresja osiągnęła punkt kulminacyjny w piątek przed wyborami, gdy Eric Piolle jadący na rowerze (jak to robił przez całą kampanię) został napadnięty przez przejeżdżającego motocyklistę.

Przy całej uwadze skupionej pomiędzy turami, frekwencja wzrosła o 6,5 punktu. Lista Piollego znacznie zwiększyła prowadzenie, kończąc drugą turę z wynikiem 40%. Jérôme Safar stał na odległym drugim miejscu z 27,4% głosów. We francuskim systemie wyborczym, premiuje się wygrywającą listę. Pozwoli to Piollemu rządzić miastem bez udziału członków rady miejskiej z Partii Socjalistycznej.

Powiew zmiany

Wynik dał płomyk nadziei francuskim Zielonym. Naturalnie, przed Grenoble jeszcze długa droga, zanim będzie można je uznać za przykład ekologicznej transformacji. Jednak już samo zwycięstwo w tak dużym mieście bez wsparcia ze strony Partii Socjalistycznej jest niemałym osiągnięciem.

Bez wątpienia wybór lewicowej koalicji z zielonym kandydatem na czele i bez członków Partii Socjalistycznej sprowokuj dyskusje nad możliwością przegrupowania sił na francuskiej lewicy. Zieloni będą też musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Partia Socjalistyczna nadal powinna być ich głównym partnerem wyborczym.

Tymczasem w Grenoble do pierwszych decyzji nowego mera należało anulowanie podwyżek miejskim urzędnikom z wyboru oraz sprzedaż drogiego systemu nadzoru przez kamery, zainstalowanego przez poprzedniego burmistrza. To wyraźny znak, że polityka w Grenoble będzie przez następne 6 lat wyglądać inaczej.

Artykuł How to elect a Green mayor ukazał się w Green European Journal (Zielonym Magazynie Europejskim). Przeł. Tomasz Szustek.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.