Co nam po IV Kongresie Ruchów Miejskich?

Lech Mergler
2 listopada 2015

Jak sugeruje tytuł, bardziej chodzi tu o odcyfrowanie znaczenia i sensu IV KRM niż o szczegółową relację o tym, jak było i co się działo. Co ten Kongres nam, ruchom miejskim, przyniósł?

Słowo „odcyfrowanie” nie jest tu przypadkowe. Faktyczny sens zdarzeń odsłania się często po upływie pewnego czasu. Bywa, że z czasem ujawniają się różne, nawet sprzeczne sensy, dominujące w różnych okresach interpretowania zdarzenia.

Teraz więc możemy właśnie „odcyfrowywać” – jeśli nie do końca zgadywać, to co najwyżej domniemywać, a przynajmniej subiektywnie wskazać, jak sami chcielibyśmy widzieć to, co istotnego przyniosło i przynieść może to wydarzenie.

Kongresowe fakty w pigułce

Gorzów został wybrany jako miejsce IV KRM bo jest to pierwsze miasto miasto w Polsce, w którym ruchy miejskie, za sprawą inicjatywy Ludzie dla Miasta, przejęły w wyniku wyborów miejskich 2014 r. władzę – w osobie prezydenta (Jacka Wójcickiego) i najsilniejszego klubu w radzie miasta.

Jako miasto mniejsze niż dotychczasowi gospodarze KRM (Poznań, Łódź i Białystok) symbolizuje problemy miast małych oraz średniej wielkości, które powinniśmy dostrzegać.

Istotną nowością formuły IV KRM, obok otwartego jego charakteru, był szerszy niż poprzednio udział przedstawicieli władz publicznych – urzędników, prezydentów i wiceprezydentów miast, radnych, posłów i senatorów… ale także zwykłych mieszkańców, niezaangażowanych w ruchy miejskie.

Dwa dokonania IV KRM dotyczą samego Kongresu. Pierwsze to zaktualizowanie i rozszerzenie, w wyniku kilkutygodniowej wymiany opinii, Tez Miejskich. To swoista ideowo-programowa podstawa naszej tożsamości, mająca już swoją historię.

Drugie to podjęta po długiej i niełatwej dyskusji decyzja o podstawowej formalizacji KRM w formie związku organizacji oraz splecionego z nim stowarzyszenia, które zapobiegnie wykluczeniu z udziału we współdecydowaniu w ramach KRM osób związanych z miejskimi inicjatywami nieformalnymi oraz aktywnych, ale niezrzeszonych.

Istotne dla szerszego odbioru IV KRM było otwarte spotkanie i dyskusja trzech nowych prezydentów miast, kojarzonych z ruchami miejskimi: Roberta Biedronia ze Słupska, Jacka Jaśkowiaka z Poznania i Jacka Wójcickiego z Gorzowa. Śniadanie prezydentów zgromadziło kilkaset osób i było treściowo pożywne.

Podobnie Skaner wyborczy – publiczna dyskusja przedstawicieli niemal wszystkich komitetów wyborczych o wybranych, zasadniczych dla miast problemach: dostępności mieszkań, zamykaniu szkół oraz rewitalizacji miast.

Podobnie duże znaczenie miała towarzysząca dyskusja na temat kultury w mieście, pod patronatem Narodowego Centrum Kultury, pt. Kultura samorządowa 25+ oraz wystawa Kultura zmiany.

Tylko z udziałem uczestników IV KRM odbywały się sesje okrągłostołowe i warsztaty tematyczne oraz Laboratorium Miast – kilkadziesiąt prezentacji z całego kraju, odbywających się w dwóch równoległych cyklach, pokazujących dobre praktyki miejskie, konkretne doświadczenia i inicjatywy osób, grup, stowarzyszeń i instytucji.

Co było, co jest, co będzie?

● KRM pozostaje całkowicie oddolną, niezależną inicjatywą, za którą nikt ani nic nie „stoi” – ani partie polityczne, ani biznes, władza, biskupi, czy żadne inne lobby krajowe, lokalne albo globalne. Chętnie przyjmujemy darowizny wspomagające organizację tak dużej imprezy jak IV KRM, ale główne koszty uczestnictwa w Kongresie każdy ponosi sam. Solidarnie wspieramy tych, dla których może to być problem finansowy. Ewentualne wsparcie dla KRM, darowizny, granty nie mają wpływu na podejmowane tematy, rozstrzygnięcia, działania. Tak było dotąd, tak jest i tak pozostanie.

● IV Kongres w Gorzowie da się porównać pod względem skali z II KRM w Łodzi w 2012 r. – ponad 300 uczestników z 55 miast, reprezentujących ok. 150 organizacji i instytucji. Jego organizacja to jednak szczególne wyzwanie. Gorzów położony jest z dala od centrum kraju i komunikacyjnie upośledzony – dla wielu uczestników z dalszych części Polski dotarcie na czas wymagało sporej determinacji. Gorzowski zespół organizacyjny to debiutant bez doświadczeń współdziałania z KRM, a mimo to poradził sobie z imprezą bardzo dobrze, za co należy się wielkie uznanie i podziękowanie.

● Prawdopodobnie intencjonalny wybór miejsca KRM z dala od centrum, obok trwającej kampanii wyborczej, przyczynił się do pewnego zignorowania imprezy przez media krajowe – w przeciwieństwie do tych regionalnych i miejskich. Bardzo to pouczające – w naszym scentralizowanym kraju nic, co ważne nie może wydarzyć się poza stolicą, chyba że w centrum którejś z metropolii. Dzięki temu mieliśmy jednak więcej spokoju. I mamy najlepszą chyba w historii KRM dokumentację filmową obrad.

● Istotnym celem społecznym IV KRM było integrowanie środowisk Kongresu Ruchów Miejskich oraz Porozumienia Ruchów Miejskich (PRM), które pokrywają się tylko w niewielkim stopniu. PRM zostało zainicjowane późną wiosną 2014 r. jako robocza „koalicja” kilkunastu środowisk miejskich, wspierających się w skali kraju podczas dość owocnej samorządowej kampanii wyborczej. Przedstawiciele niemal wszystkich z nich uczestniczyli w Kongresie i brali udział w obradach. Wszystko wskazuje na to, że dalej pójdziemy razem – choć niekoniecznie we wszystkich sprawach. To zresztą niemożliwe i niepotrzebne.

● Gorzowski kongres pierwszy raz tak mocno, bez krygowania się i hipokryzji, pokazał polityczny charakter KRM – w dobrym sensie tego słowa. W KRM brała udział niemała grupa uczestników niedawnej wyborczej kampanii samorządowej, niektórzy z nich współrządzą teraz swoimi miastami jako radni lub urzędnicy miejscy, do szczebla prezydenta miasta. Obecna była również mniejsza grupa działaczy kandydujących w niedawnych wyborach parlamentarnych. Wszystko to nie przeszkadzało w rzeczowej, merytorycznej debacie o sprawach miejskich, z udziałem przedstawicieli władz – politycznej, bo świadomej znaczenia udziału we władzy, dotyczącej spraw publicznych, uwikłanych w rozmaite interesy partykularne, negocjowanie których jest istotą demokratycznej polityki. Uwikłanie KRM w politykę jest faktem, ale faktem jest też pewien nasz dystans do polityki. Pozwala on zachować kontrolę nad tym, co politycznie czynimy. To my wykorzystujemy politykę, a nie ona nas.

● Nowe sformułowanie Tez Miejskich, a może jeszcze bardziej decyzja o formalizacji KRM powinny, wraz z tymi jakościami o których mowa wyżej, zapoczątkować przełom w działalności Kongresu, który ujawni się prawdopodobnie już na następnym zjeździe. Jakościowy skok, jakiego można/warto/należy się spodziewać w związku z samoorganizacją i formalizacją, to wzrost skuteczności działania KRM. I na zewnątrz, jeśli chodzi o lobbing wobec władz państwowych. I do wewnątrz – w wymiarze wzajemnego wsparcia i informacji. Nie jest to oczywiście w żaden sposób przesądzone. Wiele zależy od naszej zdolności porozumienia się w celu wypracowania i wdrożenia optymalnych dla KRM rozwiązań instytucjonalnych. Kreowanie KRM ma charakter precedensowy. Nie mamy gotowej „formy”, wzorca który moglibyśmy skopiować. Ale to dobrze – niech Kongres kształtuje się mocą naszych decyzji, adekwatnie do pojawiających się wyzwań i potrzeb. W tym kontekście pomysły przekształcenia KRM w partię albo związek wyznaniowy pozostają egzotyczne.

● Wielkie wrażenie robi skoncentrowana na Kongresie energia społecznego działania (w Polsce raczej deficytowa), pasji i zapału połączonych z kompetencją, emanująca ze 100-200 przybyłych na Kongres liderów lokalnych organizacji i społeczności. To wszystko świetni ludzie, doborowe towarzystwo, do którego przynależeć jest powodem do dumy. Reprezentujemy bardzo znaczący potencjał polityczno-społeczny, mogący odegrać w przyszłości dużą rolę, który udało nam się skupić i którego nie wolno zmarnować. Jesteśmy odpowiedzialni za jego utrzymanie i rozwój.

● Jedną z naszych istotnych wartości, które były widoczne w Gorzowie, jest pluralizm, wewnętrzne zróżnicowanie (w dających się „skonsumować” granicach) – polityczne, światopoglądowe, ideologiczne, będące naszym zasobem i bogactwem. Jego utrzymanie jest możliwe dzięki pewnej wewnętrznej samodyscyplinie, związanej ze zgodą na minimum samoograniczenia dla wspólnego działania, współpracy. Nie jest to częste, więc tym bardziej cenne i wymagające zachowania.

● Wewnętrzne zróżnicowanie, odmienności, które się wzajemnie równoważą (np. wielo-partyjni, bezpartyjni i antypartyjni) odpowiada zrównoważonej, intuicyjnej strategii rozwoju KRM, niewolnej od potknięć, ale trwającej już piąty rok. Taki wzrost, pozwalający zachować tożsamość Kongresu w warunkach znacznych napięć polityczno-społecznych w jego otoczeniu, trzeba kontynuować. Jego intencją powinno być budowanie (przez rośnięcie) siły społecznej i politycznej (w rozumieniu wspólnego „miastopoglądu”, a nie jakiejś perspektywy partyjnej), zdolnej coraz bardziej skutecznie zawalczyć o nasze miasta.

Pierwszy krok wykonamy, tworząc minimum instytucjonalnych podstaw KRM, i jest to zadanie najbliższe. Wszystko, co najlepsze – przed nami.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *