Gaz łupkowy to fałszywe bogactwo

José Bové , Anna Horoszkiewicz
7 lipca 2011

José Bové w rozmowie z Anną Horoszkiewicz, specjalnie dla „Zielonych Wiadomości”.

Anna Horoszkiewicz: Proszę powiedzieć kilka słów o sobie, o swojej drodze życiowej.

José Bové: Zacznijmy od końca. Jestem eurodeputowanym wybranym z listy Europa Ekologia – Zieloni, należę do 55-osobowej grupy Zielonych w Parlamencie Europejskim. Wcześniej przez 33 lata byłem rolnikiem w regionie Larzac na południu Masywu Centralnego. W r. 1971 zaangażowałem się w kampanię przeciw powiększeniu poligonu wojskowego, który mógł zniszczyć wszystkie tereny rolnicze w okolicy. Po 10 latach walki udało się w końcu zablokować ten projekt, dzięki mobilizacji całej Francji.

Później uczestniczyłem w tworzeniu związku zawodowego rolników Confédération paysanne (Konfederacja Chłopska). Działali w nim przede wszystkim drobni rolnicy, opowiadający się za rolnictwem alternatywnym, opartym na gospodarstwach chłopskich, uprawiających ziemię z poszanowaniem dla środowiska. Brałem udział w wielu bataliach, początkowo w obronie drobnych rolników, a później też przeciw GMO we Francji. Po prawie 15 latach udało nam się wygrać: w 2008 r. rząd zakazał upraw GMO po strajku głodowym, który zorganizowaliśmy. Uczestniczyłem też w akcjach międzynarodowych w obronie chłopów na całej planecie w ramach ruchu Via Campesina, jednoczącego drobnych rolników ze wszystkich kontynentów.

José Bové i Anna HoroszkiewiczAH: Czyli obrona drobnych gospodarstw jest ważna nie tylko ze względu na środowisko, lecz także ze względu na ludzi?

JB: Tak, trzeba docenić ludzką działalność, pracę ludzkich rąk. Czyli zrelokalizować produkcję, promować małe, lokalne gospodarstwa wiejskie, żeby żywić ludzi tam, gdzie są. Bitwa, którą toczycie w Polsce, a którą my również znamy, ciągle się poszerza. To walka z przemysłowymi chlewniami, przeciwko firmom, które zakładają u was ogromne chlewnie, niszcząc środowisko i produkując mięso bardzo złej jakości, zarówno pod względem wartości odżywczych, jak i sanitarnych. Jednocześnie odbierają one pracę rolnikom. Wraz ze wzrostem produkcji przemysłowej liczba producentów żywca spadła o 60-80%, i nawet globalna produkcja wieprzowiny mocno się zmniejszyła. Jesteśmy w jakimś absurdalnym systemie! Tak więc obrona tradycyjnego, chłopskiego rolnictwa jest częścią ogólniejszej wizji.

AH: Jak to się stało, że oprócz rolnictwa i GMO zajął się pan gazem łupkowym?

JB: Jeszcze rok temu, tak jak wszyscy inni, nic o nim nie wiedziałem. Usłyszałem o nim po raz pierwszy w marcu lub kwietniu ubiegłego roku i odkryłem, że u mnie, dokładnie tam, gdzie mieszkam, ma być realizowany projekt poszukiwania i eksploatacji złóż. To się stało absolutnie bez żadnej informacji, totalna tajemnica! Musieliśmy sami zdobywać wszelkie dane. To, co się dzieje dziś w Polsce, przeżyliśmy we Francji rok temu. Kiedy była mowa o gazie łupkowym, nikt nie wiedział ani co to jest, ani co się z tym wiąże. I znów konieczna była mobilizacja. W miejscu, gdzie mieszkam, znajdowało się centrum obszaru objętego wierceniami – obszaru liczącego 4900 km2! Projekt dotyczył wielu departamentów. Nawiązaliśmy kontakt z Stanami Zjednoczonymi i Kanadą, przez 3 miesiące zbieraliśmy dokumentację dotyczącą szkodliwości szczelinowania hydraulicznego…

AH: Czy prowadzone są specjalistyczne badania na ten temat?

JB: Jest cała masa badań, można je znaleźć nawet w internecie. Pracowały nad tym uniwersytety amerykańskie. Amerykańskie i kanadyjskie ministerstwa środowiska wskazały na problem zanieczyszczeń. We Francji mamy raporty wykonane przez specjalistów w dziedzinie chemii i toksykologii. Zmobilizowali się też geolodzy w Europie, Ameryce, Wielkiej Brytanii. Tak więc mamy wyniki poważnych badań, wskazujących na różne problemy towarzyszące wydobyciu gazu łupkowego: problem wody, zanieczyszczeń, emisji gazów cieplarnianych (6-8% gazu to metan przedostający się do atmosfery), a także wstrząsów tektonicznych związanych z wierceniami i technologią szczelinowania. Wszystko to jest dziś znane. Chcecie wiedzieć, czy są jakieś wątpliwości? Nie, nie ma żadnych wątpliwości. Wiemy, że ta technologia jest szkodliwa, że jest niebezpieczna, i wiemy, że nie ma innego sposobu eksploatacji tych złóż. Trzeba więc z całych sił przeciwstawić się tej katastrofie, dla dobra ludzi i środowiska.

AH: Jak to zrobić?

JB: Przede wszystkim trzeba poinformować ludzi. We Francji jeździliśmy od wsi do wsi. Wszyscy byli przerażeni. Merowie, czyli sołtysi, wójtowie, burmistrze dopiero od nas dowiedzieli się, co ma się u nich dziać! To była niesamowita mobilizacja ludności i władz lokalnych. Wszystkie samorządy jednomyślnie sprzeciwiły się wydobyciu gazu łupkowego. Urządziliśmy manifestacje z udziałem kilkudziesięciu tysięcy osób: w Ardèche, w Larzac, w Basenie Paryskim, wszędzie! I zmusiliśmy rząd do opracowania w trybie pilnym projektu ustawy, która zakazuje w tej chwili stosowania technologii szczelinowania hydraulicznego. Ustawa nie jest doskonała, ale to pierwszy krok w stronę zwycięstwa.

AH: A czy można coś zrobić na poziomie europejskim?

JB: Oczywiście. Ponieważ jesteśmy dość liczną grupą w Parlamencie Europejskim, chcemy wykorzystać mobilizację, która narodziła się we Francji, ale zaczyna się także w Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii i mam nadzieję, również w Polsce. Chcemy zobligować Europę do wprowadzenia moratorium na eksploatację gazu łupkowego. Wiemy, że jego wydobycie kłóci si z dyrektywami dotyczącymi wody, z dyrektywą REACH o środkach chemicznych, z dyrektywami dotyczącymi konkurencji. W różnych krajach zezwolenia zostały wydane bez żadnej przejrzystości, tak że nikt nie wie, co się dzieje.

AH: Co konkretnie robicie?

JB: Poprosiliśmy oficjalnie komisję zajmującą się zmianami klimatycznymi o raport na temat wpływu ewentualnej eksploatacji gazu łupkowego na skalę europejską na ryzyko przyspieszenia ocieplenia klimatu. W Parlamencie dążymy do wprowadzenia moratorium, aby chronić ziemię i zasoby wodne. Wydobycie gazu łupkowego zagraża też inwestycjom w odnawialne źródła energii. A przecież chodzi o to, żeby powstała alternatywa energetyczna w poszczególnych krajach, ale również na poziomie europejskim. Nie chodzi nam o to, żeby zrezygnować z gazu łupkowego, a w zamian zwiększyć udział energii nuklearnej. Trzeba walczyć na obu frontach jednocześnie: o wycofanie się i z atomu, i z energetyki emitującej CO2. Chcemy też promować „negawaty” (czyli zaoszczędzone jednostki mocy). Zamiast produkować megawaty, będziemy inwestować w negawaty. Bo najlepszą energią jest ta, której się nie produkuje! Chodzi o to, by budować oszczędnie, żeby zmniejszyć marnotrawstwo energii. Stopniowo, za 10, za 15, a może za 20 lat mamy szansę wyjść z obecnego zanieczyszczającego modelu.

AH: A co by pan poradził rolnikom z Zamojszczyzny, u których już rozpoczęły się wiercenia w poszukiwaniu gazu łupkowego?

JB: Nie ma sensu czekać na rozwiązania na poziomie europejskim, trzeba działać już teraz. Myślę, że wszystkie środowiska zainteresowane ekologią powinny się zmobilizować w celu rozwiązania tej kwestii, która jest równie ważna jak problem nuklearny. Eksploatacja gazu łupkowego zniszczy fizycznie ziemię, wodę i zasoby naturalne. Warto na początek puścić w obieg w całym kraju film „Gasland” („Kraj gazem płynący”). Przekonać ludzi, by wzięli kij pątniczy i wędrując od wsi do wsi tłumaczyli i wyjaśniali. Odebrać koncesje na wiercenia, zmusić rząd do cofnięcia wydanych zezwoleń.

AH: Można cofnąć już wydane zezwolenia?

JB: Można. Rząd ma prawo uchylić wydane zezwolenie. Najlepiej uchylić je, zanim poszukiwania się rozpoczną, bo od tego zależy wysokość odszkodowania. Dopóki spółki nie wydały pieniędzy, nie znalazły gazu, nie mogą żądać odszkodowań. Dlatego tak ważna jest natychmiastowa mobilizacja. Bo w momencie, kiedy rozpoczyna się poszukiwania i trafia na gaz, zaczyna się już etap wydobycia. Nie ma dużej różnicy między poszukiwaniem a wydobywaniem. Trzeba sobie uświadomić, że eksploracja stanowi integralną część eksploatacji. Czyli pierwszą rzeczą jest mobilizacja obywateli na poziomie wsi, żeby stworzyć równowagę sił, żeby uniemożliwić spółkom wiercenia i zmusić rząd do wycofania się.

AH: W Polsce trudno jest zmobilizować ludzi do wspólnej walki…

JB: Kiedyś to wy daliście światu wielką nadzieję, kiedy na początku lat 80. przyglądaliśmy się powstaniu „Solidarności”. Jeśli przy wszystkich trudnościach umieliście wówczas stawić obywatelski opór, nie mogę uwierzyć, że dziś nie dacie rady przeszkodzić spółkom naftowym w dewastowaniu waszej ziemi. Macie piękną tradycję obywatelskiego oporu. Teraz waszym zadaniem jest obronić polskie środowisko.

José Bové – francuski rolnik i polityk, działacz alterglobalistyczny, współzałożyciel Attac, znany z akcji bezpośrednich przeciw uprawom GMO. Od 2009 r. eurodeputowany z grupy Zielonych. W czerwcu 2011 r. przebywał z wizytą w Polsce, badając konsekwencje prowadzonych na Zamojszczyźnie odwiertów w poszukiwaniu gazu łupkowego.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

21 thoughts on “Gaz łupkowy to fałszywe bogactwo

  • 12 lipca 2011 at 08:30
    Permalink

    Prawdę mówiąc, nie rozumiem, dlaczego myśl o samowystarczalności energetycznej za pośrednictwem gazu łupkowego tak zelektryzowała Polaków, a z przekazem, że możemy mieć samowystarczalność dzięki inwestycjom w OZE i EE tak trudno się przebić. Czyżby dlatego, że wolimy technologie twarde, „męskie”, tradycyjne? Że energia słońca czy wiatru jest niewidoczna i niedotykalna – więc trudno uwierzyć w jej realne istnienie?:)

    Reply
    • 24 lipca 2011 at 23:17
      Permalink

      I ja tak sądzę. Słońce i wiatr są nieuchwytne, z gatunku baśniowych, a gaz to konkret. Nawet jeśli „dobrać się” do niego jest równie trudno i niebezpiecznie jak Puchatkowi do miodu dzikich pszczół. Czyli, że jego wydobywanie, po uwzględnieniu wszystkich kosztów, jest ekonomicznie nieopłacalne. Ale dla sporej części rodaków Dzieło Stworzenia – woda, łąka, kępa drzew, ptasie gniazdo – nie mają żadnej wartości. Emocje budzi tylko biznes. A to jest biznes nowy, podniecający. Przeciętny Polak będzie się czuł pokrzywdzony, jeśli ktoś zechce odebrać mu nadzieję na „jego” przygodę, na „jego” eldorado.

      Reply
  • 16 lipca 2011 at 11:51
    Permalink

    @Panda,

    Bo gaz lupkowy moze byc stabilnym zrodlem energii dla Polski. Jesli oczywiscie nie wyprzedamy praz do niego za bezcen.

    Inwestycje w OZE i EE nekoniecznie musza byc dla nas oplcalne wogolnym rozrachunku.

    Energii wiatru i slonca doswiadczamy codziennie. A w gzi zemnym mamy do czynienia ze skoncentrowana (o duzej gestosci) forma energii slonecznej.

    Czy pojecia typu „gender” wnosza jakas wrtosc do dyskusji o energetyce czy tzw. „hard sciences”? Polecam prof. Alana Sokala, no, moze to akurat o transferze pojec „w druga strone”, w kazdym razie, mocne ostrzezenie przed nieuzasadnionym przenoszeniem pojec pomiedzy roznymi dziedzinami.

    Co do propagandy dotyczacej shale gas polecam zerknac do:
    http://cogcc.state.co.us/library/GASLAND%20DOC.pdf

    Reply
    • 25 lipca 2011 at 00:12
      Permalink

      1)O ile wiem, prawa do eksploatacji złóż są właśnie sprzedawane za bezcen! Dwie pierwsze działki „poszły” po 200 złotych za hektar.
      2) Byłoby pięknie mieć stabilne żródło energii, ale jeśli trzeba wybierać między GAZEM a WODĄ, której mamy strasznie mało (jesteśmy na przedostatnim miejscu w Europie, tuż przed Portugalią), każda gospodyni domowa wybierze wodę, bo bez niej się nie da żyć. A gaz można jakoś zastąpić. Ja też wolę być zależna od rosyjskich dostaw gazu niż od rosyjskich dostaw wody…
      3) Francuzi, Szwajcarzy i kilka innych nacji europejskich zrezygnowało z wydobywania gazu łupkowego. Wiem o tym z reportaży TV5 Monde oraz relacji prywatnych osób. Nie sądzę, żeby kraje te zrobiły to pochopnie. Raczej policzyły zyski i straty i wycofały się z wątpliwego interesu. Myślę, że niezależnie od obudzonych nadziei na niezależność energetyczną, Polska powinna zrobić to samo, a nie kwestionować ustami naszych europosłów, rzetelność raportów przygotowywanych dla Parlamentu Europejskiego.
      4) Nie mogłam stawiać Jose Bove dodatkowych pytań. Wywiad miał być krótki i dotyczyć gazu. Poza tym nie miałam sumienia męczyć go o godz. 23 po podrózy i długim spotkaniu z rolnikami z Zamojszczyzny, u których od września firma Chevron poszukuje gazu…

      Reply
  • 16 lipca 2011 at 12:05
    Permalink

    @Pani Anno,
    Mogla go Pani zapytac, kiedy doplaty unijne dla polskich rolnikow beda na tym samym poziomie, co doplaty dla rolnikow francuskich. I czy popiera takie zrownanie oplat. Poziom doplat ma wiekszy potencjal ochrony polskich malych i srednich gospodarstw rolnych niz akcje pzeciw GMO, czy gazowi lupkowemu.

    Polecam ksiazke Patricka Moore o jego zyciu (czy jego czesci) w Greenpeace. Ciekawe uwagi o roli i odpowiedzialnosci dzialan ekologicznych, i organizacji ekologicznych.

    Reply
  • 30 lipca 2011 at 18:12
    Permalink

    Całkiem dobrze Labuda napisała.

    A czy kontekst genderowy wnosi coś do dyskusji o energetyce? Moim zdaniem tak. Na różnych poziomach. Najprostszy to taki, że dla mężczyzny zagrożenie to wyzwanie, okazja do bohaterstwa i ew. stanięcia na cokole:) Kobieta – będzie raczej się starała zagrożenia uniknąć.

    Oczywiście to w wielkim uproszczeniu…:) Ale coś w tym jest.

    Reply
    • 31 lipca 2011 at 20:11
      Permalink

      @Panda,
      Rzeczywiscie, mysle, ze to wielkie uproszczenie. I zastapienie dyskusji opartej na racjonalnych argumentach przez przywolanie styereotypow, kalek, symboli uwalniajacych dyskutantow od myslenia.

      Problemy energetyczne zasluguja na traktowanie w oparciu o „twarde”:
      – prawa fizyki (dlaczego to w ogole dziala i co mozna osiagnac)
      – zasady inzynierii (jak to zbudowac)
      – zasady ekonomii (jak to sfinansowac)

      i „miekkie”:
      – ocene skutkow spolecznych proponowanych rozwiazan,
      – ocene skutkow ekologicznych
      – ocene i wartosciowanie ryzyka

      Nie mowie, ze to latwe podejscie.
      Dla proby, sprobuj, Pando, policzyc, czy stac Cie na proponowany „Dom Ekologiczny”.

      Reply
  • 31 lipca 2011 at 20:02
    Permalink

    @Pani Anna,
    (4) Tak wiec doswiadczony europosel i dzialacz narzucil Pani tresc i linie wywiadu. Pani nie miala go serca pytac o doplaty, on uniknal nieprzyjemnego pytania, i nie wiemy, jak by odpowiedzial. Przedstawil swoja strone tego, co dobre dla polskich rolnikow….
    (2) Nie wiem, dlaczego uwaza Pani,ze gaz lupkowy zniszczy zasoby wody w Polsce.
    (3) Francja korzysta z energii nuklearnej dla energetyki – po co im gaz? Poza tym maja sporo kontraktow na LNG. Szwajcaria – energetyka wodna. Kilka innych krajow europejskich – moze nie chca na razie wpuszczac Amerykanow? A moze rzady i sektor finansowy sa mocno zaangazowane w wiatr i inne zrodla odnawialne? Gaz jest silna konkurencja…

    Reply
  • 1 sierpnia 2011 at 21:25
    Permalink

    WAM, krótko, bo późno: perspektywa genderowa odnosi się m.in. do słusznie przez ciebie przywołanych skutków społecznych proponowanych rozwiązań. Wybór rozwiązania b. kapitałochłonnego (a takim jest np. EJ) oznacza niedofinansowanie innych dziedzin życia. Ofiarą cięć budżetowych pada z reguły np. opieka socjalna. Niewydolna opieka socjalna oznacza przeniesienie funkcji opiekuńczych (wykonywanych nieodpłatnie) na rodzinę – czyli w praktyce na kobiety.

    A co do p. Anny – to myślę, że europoseł niczego jej nie narzucił, bo ją samą w tym wypadku interesował gaz właśnie. A nie co innego.

    Czy stać mnie na dom? – pozwól, że policzę kiedy indziej, bo strasznie chce mi się spać:)

    Reply
    • 2 sierpnia 2011 at 06:22
      Permalink

      @Panda,

      Gdzie Rzym, gdzie Krym…
      Jaki jest zwiazek EJ z gazem lupkowym?
      Zapewnienie 4,000kWh/os/rok bedzie kosztowalo. Czy bedzie to EJ, czy energia odnawialna, czy energia ze zrodel kowencjonalnych. Wszystkie rachunki pokazuja, ze energia odnawialna na duza skale bez subsydiow rzadowych jest nieoplacalna. Albo zaplacimy w wysokiej cenie energii, albo poprzez podatki.
      Na programy socjalne bedzie nas stac przy dobrej ekonomii i przy racjonalnych podatkach. Oraz, przy racjonalnej strukturze wydatkow.

      A p. Anna chyba nie potrzebuje Ciebie jako rzecznika. Pan europosel sugerowal pewne dzialania majace przyniesc wzrost dochodow polskich rolnikow. Naturalnym wydaje sie w tym momencie pytanie jego stanowisko w sprawie doplat wyrownawczych.

      Reply
  • 2 sierpnia 2011 at 11:03
    Permalink

    @Panda,
    Mowmy o „twardych faktach” i nauce, przynajmniej, gdy rozmawiamy o energetyce.
    „Genderowe podejscie” w tym kontekscie, wybacz, to jak „demokracja socjalistyczna”, „fizyka aryjska” czy „polityka historyczna”.
    Na szczescie kobiety radza sobie lepiej, niz myslisz (oczywiscie, systemy spoleczne, a nawet prawo, im tego niestety nie ulatwiaja):
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kobiety_w_nauce
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Laureatki_Nagrody_Nobla

    Dodam, ze na wydzialach inzynierii jest calkiem sporo kobiet, i sa one DOBRE naukowo, czasami biegaja w kolko wokol swoich nieruchawych kolegow. Dobrze sobie radza, juz jako absolwentki, za granicami naszego kraju. Ciekaw bym byl ich komentarzy n/t „podejscia genderowego” w ich przypadkach….

    Reply
  • 3 sierpnia 2011 at 09:07
    Permalink

    @WAM
    1) po pierwsze – witaj:)
    2) p. Anna nie potrzebuje mnie jako rzecznika, ale dyskusja w sieci ma to do siebie, że każdy może się wtrącić i ocenić daną wypowiedź, nie tylko tę skierowaną bezpośrednio do siebie. Więc się wtrąciłam:) Tak, pytanie o dopłaty byłoby naturalne, ale jednak stanowiłoby wyjście poza temat zasadniczy. Czy jest celowe rozczłonkowywanie głównego wątku? – na to pytanie prowadzący wywiad odpowiada sobie sam.
    3) co ma EJ do gazu łupkowego? Obie dziedziny są b. kapitałochłonne. Powołałam się na EJ, bo nie wiem w tym momencie, jaki ew. byłby udział w kosztach budowy i eksploatacji kopalń gazu łupkowego budżetu państwa. Podejrzewam jednak, że takowy byłby.
    4) W uzupełnieniu mojego poprzedniego komentarza – podejście genderowe mieści się w dwu z wymienionych przez ciebie „miękkich” aspektów energetyki:
    – ocena skutków społecznych proponowanych rozwiązań (niedofinansowanie pewnych dziedzin życia, związane z przeinwestowaniem energetyki, odbije się bardziej na kobietach)
    – ocena i wartościowanie ryzyka (mężczyźni skłonni są do jego niedoceniania i bagatelizowania – i to jest to, o czym w wielkim uproszczeniu napisałam wcześniej)
    5) też jestem ciekawa, jak kobiety, które odniosły sukces w nauce/inżynierii itp. (wiem, że jest ich wiele i że bywają sprawniejsze od kolegów) odniosłyby się do perspektywy genderowej. Bo przecież ta perspektywa bynajmniej nie stoi w sprzeczności z ich osiągnięciami, talentem itp.! Gdzie widzisz tę sprzeczność???
    6) za linki dziękuję, poguglam sobie za jakiś tydzień, bo na krótko wyjeżdżam (będę bez dostępu do sieci). Na temat ostatniego tylko na gorąco, bez sprawdzania: Zieloni jak najbardziej są za MODERNIZACJĄ ENERGETYKI KONWENCJONALNEJ (zwiększenie wydajności i ograniczenie emisyjności bloków węglowych) – OBOK, a nie ZAMIAST źrodeł odnawialnych. Modernizacja=efektywność energetyczna=negawaty – ważne źródło energii (tej zaoszczędzonej). (O tym pisze m.in. W. Kłosowski w artykule „Zanim kupimy atomową konewkę” – do przeczytania na tym portalu.)
    7) czy stać mnie na dom ekologiczny? Myślę, że nie jest to pytanie do mnie, bo mnie nie stać na żaden dom, również ten całkowicie tradycyjny – nie mam ani gotówki, ani wystarczającej zdolności kredytowej. Warto natomiast sprawdzić, czy stać na dom ekologiczny tych, co się do budowy realnie przymierzają. W opracowaniu „Zielony Nowy Ład w Polsce”
    http://zielonyinstytut.pl/download/zielony_nowy_lad_w_pl_D.pdf
    jest artykuł na temat autonomicznego budownictwa dostępnego – sprawdzę na wyjeździe, bo to rzeczywiście ciekawe.
    Pozdrawiam:)

    Reply
  • Pingback: Gaz łupkowy to fałszywe bogactwo – Zielone Wiadomości – Ekobuddyzm – buddyzm ekologiczny

  • 28 września 2011 at 07:12
    Permalink

    Mieszkam na wsi. Większość domów opalanych jest węglem. Po prostu jest to jeszcze najtańsze paliwo. Ale nie wiadomo jak długo. To paliwo ludzi biednych. Każda podwyżka ceny węgla przekłada się na ilość wyciętych drzew. Lasy stają się coraz rzadsze.
    Zgadzam się z ekologami ze miliony gospodarstw opalanych węglem zanieczyszcza środowisko ale nie widzę w ich programie nic co by tą sytuacje zmieniło. 15-20% energii odnawialnej która proponuje ekolodzy jest raczej w sferze marzeń. W ich programie nie ma elektrowni wodnych. Najtańsza energia która potrzebuje progów wodnych a do tego potrzebne jest spiętrzeniem wody a to wiąże się z zalaniem ternew. A wiatraki jak sami ekolodzy przyznają w eksploatacji są drogie i produkują drogi prąd.
    Produkcja biomasy. Marzenie ekologów. Wymaga olbrzymich terenów/ przykład Brazylia/. Będzie odbywało się to kosztem produkcji żywności. Już teraz obserwujemy podwyżki cen olejów jadalnych. Obecnie energia odnawialna to niecały 1% a co trzeba zrobić żeby osiągnąć 20%? Paranoja.
    Energia atomowa. Najczystsza energia i tu widzimy sprzeciw ekologów. W swoim programie Zieloni jako argument podają koszty budowy. Tylko dlaczego ta energia jest tania?
    Gaz łupkowy. Myślę ze to jest szansa na tanią energie. Podobno mamy olbrzymie zasoby. Pozwoli to zaspokoić zapotrzebowanie kraju na gaz ale tez daje możliwość eksportu. Oczywiście wzbudza to niezadowolenie Rosjan. Na razie usiłują zablokować wydobycie. Smutne jest to ze przeciwnikami wydobycia gazu łupkowego są ekolodzy i rożnego rodzaju pseudonaukowcy którzy snuja dziwne teorie nie oparte na faktach. Czyżby stanęli w obronie interesów Rosjan?

    Reply
  • 18 września 2012 at 13:05
    Permalink

    Pan Jose Bove na szczescie dla wielu ludzi jest zadnym autorytetem w dziedzinie gazu. Moze zna sie na rolnictiwie, na organizowaniu ludzi, walce z GMO itd. ale na pewno nie na gazie. Argumenty ktore wymienia:”problem wody, zanieczyszczeń, emisji gazów cieplarnianych (6-8% gazu to metan przedostający się do atmosfery), a także wstrząsów tektonicznych związanych z wierceniami i technologią szczelinowania” nie maja zadnego pokrycia. Polecam raport PIG wykonany po badaniach podczas szczelinowania w Lebieniu. Wody zuzywa sie rzeczywiscie duzo, ale wszystko jest pod kontrola caly czas i jest oczyszczane, wszystkie dodatki spelniaja dyrektywy REACH i musza je spelniac aby mogly byc zuzyte w Polsce. Metan podczas testu jest spalany we flarze a nie wypuszczany. Zanieczyszczenie powietrza – w normie, halas – w normie, zanieczyszczenie wod gruntowych i ciekow – nie wystapilo, zanieczyszczenie wod glebinowych – nie doszlo do pogorszenia jakosci wod. Trzesienia ziemi – bajka, trzesienie ziemi na Fidzi bylo bardziej odczuwalne dla rejestratorow niz proces wytwarzania szczeliny. A uzywanie filmu Gasland gdzie ktos podpala wode jako argumentu – czysta propaganda. Szkoda tylko ze ludzie w Polsce daja sie tak latwo dezinformowac i manipilowac, a firmy operatorskie nie informuja ludzi na bierzaco co beda robic.

    Reply
    • 24 września 2012 at 23:05
      Permalink

      Panie Krzysztofie, „pokazowe” badanie PIG wokół JEDNEGO odwiertu nie jest dowodem na brak ryzyka szczelinowania hydraulicznego w łupkach. Wg amerykańskich statystyk od 6 do 10% odwiertów jest źródłem poważnych konsekwencji dla środowiska, co przy 500 tys. odwiertów jest dramatycznym wynikiem i źródłem cierpień bardzo wielu osób. Artykuł, na który pan się powołuje przyznaje ponadto, że płuczka po szczelinowaniu jest bardzo toksyczna, ale „będzie prawidłowo zagospodarowana”. Tyle, że ja na złość 3 dni po opublikowaniu tego artykułu starosta słupski złożył skargę do prokuratury gdyż nieznana firma wylała do starej żwirowni toksyczną płuczkę po szczelinowaniu hydraulicznym. W końcu bardziej się opłaca dać strażnikowi 500 zł niż pokryć ogromne koszty recyklingu silnie toksycznej płuczki. Jeżeli nie wierzy pan raportom zrealizowanym na zlecenie Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, rządu Quebecu, parlamentu Francji, rządu Rumunii, Afryki Południowej, Bułgarii, Czech, amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska, uniwersytetu Corneil w Ithaca i jeszcze wielu innym, to proszę na facebooku wpisać Fracking i zobaczy pan setki grup protestów w USA, Australii, Wielkiej Brytanii, RPA, Bułgarii, Ukrainie, Irlandii, Francji, a nawet w Polsce (mimo wielkiej kampanii propagandowej zarówno rządu i opozycji PIS), znajdzie pan zdjęcia, świadectwa zatruć wody, zdjęcia chorób skóry, świadectwa chorych ludzi, opisy trzęsień ziemi w Arkansas, obliczenia kosztów ubocznych (reparacji dróg, leczenia, spadku wartości nieruchomości)… A co do filmu Gasland, wszystkie przedstawione w nim zarzuty zostały skrzętnie i solidnie przeanalizowane przez posłów francuskich (z dwóch przeciwstawnych sobie partii), niektóre zarzuty mogą podlegać dyskusji, niektóre mogą już być nieaktualne, ale większość jest jak najbardziej aktualna. Francuzi są pierwszą destynacją turystyczną na świecie, a poza tym bardzo są przywiązani do wysokiej jakości życia – piękny pejzaż, czysta woda, wspaniałe jedzenie, bogata kultura – nie chcą tracić tego wszystkiego dla wątpliwych korzyści. Uważają, że trzeba stosować zasadę przezorności, gdyż skutki szczelinowania hydraulicznego są nieodwracalne. Nie tylko aktualnie żyjący ludzie będą cierpieć, ale i przyszłe pokolenia, gdyż chemia rozpływająca się nie wiadomo gdzie w ciągu setek lat poprzez zdruzgotane skały pod ziemią będzie miała nieobliczalne i nieprzewidywalne skutki dla naszych dzieci i wnuków.

      Reply
  • 26 września 2012 at 08:26
    Permalink

    „Tyle, że ja na złość 3 dni po opublikowaniu tego artykułu starosta słupski złożył skargę do prokuratury gdyż nieznana firma wylała do starej żwirowni toksyczną płuczkę po szczelinowaniu hydraulicznym. W końcu bardziej się opłaca dać strażnikowi 500 zł niż pokryć ogromne koszty recyklingu silnie toksycznej płuczki” . Dobry argument przeciwnika gazu łupkowego. Szkoda ze nie zapoznał się Pan z technik stosowaną przy wierceniach. Płyn zwrotny zostaje na terenie odwiertu oczyszczany w zainstalowanej na terenie odwiertu instalacji (separatory,osadniki , filtry) a następnie przetransportowany na teren innych wierceń. Badano zanieczyszczenie środowiska. Jedynym źródłem zanieczyszczeń były silniki wysokoprężne Nie stwierdzono żadnych wibracji czy przekroczeniu normy hałasu, Badano zanieczyszczenie gleby i tu tez nie stwierdzono żadnych zmian. Badania te przeprowadzone były na zlecenie Ministerstwa Środowiska. W Stanach rząd Obamy powołał komisje która przez 4 lata sprawdzała prawidłowość wydobycia gazu łupkowego. Nie stwierdzono żadnych poważniejszych zagrożeń. ( nie wiem skąd Pan wziął te 10% i jakie to zagrożenia) Do poszukiwań ropy stosuje się podobna technologie ale tu nie ma żadnych protestów.
    Wydobycie gazu metoda szczelinowania hydraulicznego jest bezpieczne dla człowieka jak i przyrody. Myślę ze jest szansą na lepsze życie. Tańszy gaz to mniej palonego węgla. Mniej CO2 w powietrzu. Więcej stanowisk pracy. Bogatsi ludzie. itd Co ważne, uniezależnienie się od dostaw rosyjskich. Dlatego nie rozumiem Pana jak i ekologów. Czyżby obrona jakiś interesów?
    Francuzi maja 70% energii z elektrowni atomowych. Energia jest tania. Po co im gaz łupkowy? Nie lubią go. Gaz pochodzi z M. Północnego tak jak ropa.

    Reply
  • 2 października 2012 at 11:50
    Permalink

    Pani Ewo, oczywiscie ze badanie wokol jednego odwiertu nie jest dowodem na brak ryzyka. Ryzyko zawsze istnieje, ale to badanie pokazuje, jak minimalny jest wplyw szczelinowania i w ogole wiercenia za gazem lupkowym na srodowisko, jesli wszystko jest prowadzone zgodnie z przepisami. W porownianiu np do kopalni okrywkowej, gdzie ludzie w ogole nie maja wody w studniach bo zwierciadlo wody zostaje obnizone, ten wplyw jest naprawde minimalny. Mam nadzieje ze monitoring wod podziemnych bedzie prowadzony na Lebieniu przez kilka lat, tak jak w zaleceniach w raporcie PIG. Co do tych statystyk mowiacych o 6-10 % to sie do nich nie odwoluje bo ich nie znam, moze Pani poda jakis link to chetnie poczytam. Natomiast polecam, jak to sie robi w Teksasie i Ohio:

    http://fracfocus.org/sites/default/files/publications/state_oil__gas_agency_groundwater_investigations_optimized.pdf

    Problemy ze szczelnoscia otworow zawsze moga sie zdazyc,ale firmy udoskonalaja technnologie, na samo sprawdzenie szczelnosci cementu po cementowaniu wydaje sie tysace dolarow oraz istnieja technologie doszczelniania otworow. Firmy nie moga sobie po prostu pozwolic na zadne wycieki do wod glebinowych.
    Raportow za i przeciw i grup na Fejsie jest mnostwo, bylem w USA i widzialem jak to sie wszystko odbywa i jaki to ma wplyw na miejscowa ludnosc. I nigdie nie widzialem zadnych chorych ludzi ani krow, ani nie trzesla sie ziemia. A ludzie sa zadowoleni z pieniedzy za teren pod wynajem. Jesli ktos wylewa plyn wracajacy po szczelinowaniu bez zadnego oczyszczenia do starej zwirowni to jest to jak bajbardziej glupota godna potepienia, tak jak glupota jest zanieczyszczanie przez ludzi w Strzeszewie swojego wlasnego podworka przez wywalanie smieci na nielegalne wysypisko kolo swojego miasta. Nie wiem dlaczego srodowiska ekologiczne nie moga zrozumiec ze to nie szczelinowanie hydrauliczne jest niebezpieczne, ale wlasnie zagospodarowywanie odpadow pozniej. Zreszta wypadki zanieczyszczenia wod gruntowych zzdazaja sie wlasnie najczesciej po odbiorze plynu po szczelinowaniu, na powierzchni w czasie wycieku ze zbiornika. Nie wierze raportom tych instytucji czy panstw ktore Pani wymienila. Zreszta z tymi raportami w KE jest tak samo jak z wszystkimi, najpierw wypuszcza sie raport ktory mowi ze gaz lupkowy to wielka szansa i szczelinowanie nie jest zagrozeniem, jesli wszystko jest prowadzone zgodnie z przepisami, a pozniej raport mowiacy ze to wielkie zagrozenie dla srodowiska. Przez to nawet KE nie mowi jednym glosem. Nawet tam wszystko zalezy od punktu siedzenia.

    Co do Gaslandu to nie chce sie wypowaidac, juz dawno zostalo udowodnione ze to manipulacja. Ten film nie mial byc zadnym argumentem, mial tylko sluzyc do podburzania ludzi.

    „Francuzi są pierwszą destynacją turystyczną na świecie, a poza tym bardzo są przywiązani do wysokiej jakości życia – piękny pejzaż, czysta woda, wspaniałe jedzenie, bogata kultura – nie chcą tracić tego wszystkiego dla wątpliwych korzyści.” Jesli Polska bedzie pierwsza destynacja turystyczna na swiecie, jesli bedzie tak silna ggospodarczo jak Francja, jesli nie bedzie uzalezniona CALKOWICIE od gazu z Rosji to bedzie mozna sobie zakazywac wydobywania naszego gazu. Na razie tak nie jest i najwiekszym zagrozeniem jakie widze dla mnie i moich dzieci i wnukow to placenie 550$ czy 600$ za 1000 m3 gazu Rosjanom, podczas gdy swobodnie cena moglaby oscylowac wokol 200-300$.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *