Atomowa demokracja

Monika Wieruszewska
14 sierpnia 2014

Od trzech lat społeczność gminy Mielno walczy z rządem i inwestorem (Polską Grupą Energetyczną) o skreślenie miejscowości Gąski z listy potencjalnych lokalizacji wytypowanych pod budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Politycy i lobby atomowe w tej inwestycji upatrują spektakularną gospodarczą szansę dla regionu, jednak dla mieszkańców Gąsek, jak i okolicznych miejscowości owa „szansa” przerodziła się w koszmar. Koszmar, który dzisiaj ma twarz marazmu i zastoju inwestycyjnego.

Gąski to mała miejscowość leżąca w turystycznej gminie Mielno. Obecnie zamieszkuje ją ponad 350 osób. Jednak w sezonie letnim przybywa tutaj odpoczywać kilka tysięcy turystów, zaś w całej gminie Mielno wakacje spędza nawet dwieście tysięcy urlopowiczów.

Szerokie plaże, wyjątkowy mikroklimat i zabytkowa latarnia morska sprawiły, że turystyka jest głównym źródłem utrzymania dla większości mieszkańców Gąsek. Niestety to spokojne życie zostało zburzone 25 listopada 2011 r., z chwilą ogłoszenia przez Polską Grupę Energetyczną tzw. „krótkiej listy”, na której wieś Gąski figuruje jako miejsce budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.

I właśnie ta niespodziewana decyzja uświadomiła lokalnej społeczności, że ich byt, ich dorobek, ich przyszłość – w demokratycznym skądinąd państwie – dla nikogo nie są ważne. Ogromne społeczne oburzenie spotęgował fakt, iż procedura ustawowa dotycząca inwestycji szczególnie uciążliwych dla środowiska, a takimi są obiekty jądrowe, wyraźnie określa sposoby podawania do publicznej wiadomości propozycji ich lokalizacji, metody przeprowadzania konsultacji społecznych i procedury zgłaszania tych lokalizacji do ewentualnej realizacji. W przypadku Gąsek pogwałcono wszystkie z tych procedur. Inwestor samowolnie, łamiąc wcześniejsze ustalenia, owego listopadowego dnia po prostu zakomunikował tę lokalizację, tworząc fakt dokonany.

Wiadomość ta wywołała w ludziach „wielkie poruszenie” – tak silne, że już dwa dni później ponad 100 osób spotkało się na pierwszym zebraniu, na którym jednogłośnie stwierdzono, iż społeczność lokalna nie pozwoli zniszczyć jednego z piękniejszych regionów w Polsce.

Rezultaty były od razu zauważalne. W oknach niemal każdego domu zawisły plakaty i banery „Atom Stop”. Szybka mobilizacja mieszkańców sprawiła, iż powołano Inicjatywną Grupę Referendalną, odpowiedzialną za przygotowanie gminnego referendum. Całą akcję wspierali wolontariusze i społeczni aktywiści, którzy roznosili ulotki i plakaty. Ponadto, chcąc poznać mechanizmy funkcjonowania elektrowni jądrowej i pozyskać fachową wiedzę dotyczącą tego typu przedsięwzięć, zorganizowano szereg konsultacji z m.in. z niezależnymi autorytetami naukowymi w zakresie fizyki jądrowej. Cel mieszkańców był jeden: obalić mit, iż mało wie i mało rozumie, by móc oceniać minusy takiej inwestycji.

Efektem tych starań był wynik lutowego referendum, w którym 95% wyborców powiedziało „NIE” ELEKTROWNI JĄDROWEJ W GĄSKACH. Gdyby żyli – jak sądzą w demokratycznym państwie – to rząd polski już dzień po takim narodowym zrywie oficjalnie odwołałby wskazaną w Gąskach lokalizację.

Tymczasem strona rządząca, jak i inwestor podważył wynik gminnego referendum, przywołując argumenty o „nieautonomicznej decyzji” obywateli. Te słowa jeszcze bardziej zaangażowały do walki lokalną społeczność. Żółte koszulki, berety, flagi, ulotki z napisem „ ATOM STOP” stały się znakiem rozpoznawalnym protestujących, nie tylko w Polsce. Organizowano protesty, manifestacje, pikiety, liczne spotkania ze świadkami wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu i mieszkańcami Fukushimy. Przedstawiciele ruchu antyatomowego z Gąsek protestowali w Sejmie RP podczas debaty dotyczącej „Demokracji energetycznej”. W Gąskach jako symbol sprzeciwu wobec rządowych decyzji „atomowych” zbudowano kapliczkę Matki Boskiej Fatimskiej, która ma strzec tubylców przed planami inwestora.

Mieszkańcy i władze gminy Mielno od trzech lat prawnie walczą z inwestorem, odwołując się dwukrotnie od decyzji wojewody zachodniopomorskiego do resortowego ministra, który atomowi w Gąskach dał zielone światło.

Pomimo publicznych zapewnień niektórych polityków o rezygnacji z lokalizacji w Gąskach mieszkańcy gminy Mielno nie przestają walczyć. Stracili zaufanie do polskiej władzy i demokracji. Zapowiadają, że nie wezmą udziału w wyborach parlamentarnych. Czują, że odgórne decyzje podejmowane bez ich udziału, a sprzeczne z ich celami i dążeniami, to jawny zamach na życie obywatela RP.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *