ISSN 2657-9596
Fot. Hans Veth/Unsplash

Negentropocen z jaskółkami

Monika Kostera
13 grudnia 2021

Zgodnie z podejściem systemowym systemy otwarte wchodzą w interakcje z otoczeniem, dzięki czemu zapewniają sobie niezbędne do funkcjonowania zasoby. Jednak w tym procesie tracą stopniowo energię. Ten proces utraty energii, stopniowego rozpadu, erozji, nosi nazwę entropii. System to coś więcej niż suma części, wiemy to już od czasów Arystotelesa. Organizmy żywe są systemami złożonymi. Ekosystem sam jest niezwykle złożonym systemem i składa się z wielu mniejszych, połączonych ze sobą systemów.

Niezwykle złożone są także systemy społeczne. Takim ogromnym systemem jest kapitalizm, od kilkuset lat stanowiący odpowiednik społecznego ekosystemu. On także podlega procesom entropii. Francuski filozof Bernard Stiegler twierdził, że od kilku dziesięcioleci procesy entropii tego wielkiego systemu nasilają się. Następuje proces zmierzający do śmierci systemu. Niestety, system ten jest na tyle potężny i wyposażony w niezwykle efektywne technologie, że może nie tylko sam zginąć, ale zabrać ze sobą do grobu inne wielkie systemy żywe – może spowodować śmierć całej planety. Czy można temu zaradzić, czy te potężne technologie, mechanizmy rynkowe i polityczne mogą to odwrócić, cofnąć? Niestety nie. Entropia jest procesem nieodwracalnym.

Stiegler zauważa, że towarzyszy temu swego rodzaju rozpowszechnienie się nihilizmu, który przestał być jedynie filozofią, ale stał się strukturalną przypadłością naszej cywilizacji ekonomicznej i technologicznej. Nasz świat choruje na nihilizm. Wiele decyzji podejmowanych jest bez brania po uwagę konsekwencji, ani długo- ani nawet krótkookresowych. To nie jest to samo co krótkowzroczność. To jest świadome działanie na szkodę innych, na szkodę dobra wspólnego. Tak, pragnienie korzyści, cynizm, żądza sukcesu za wszelką cenę, chciwość odgrywają tu ważną rolę, ale nie jedyną. W ostateczności zdaje się działać zasada „bo tak”. Czemu ścinają te drzewa? Bo tak. Po co zwalniają tych ludzi? Bo tak. Po co zamykają ten miły warsztat rzemieślniczy? Bo tak. Wyobraźmy sobie najgorszy i najplugawszy scenariusz i chwyćmy się go, on na pewno się sprawdzi. Jest to jakieś poczucie mocy, jazda z prądem historii. Nazywam to przywództwem chaosu, te postaci to surferzy entropii. Te osoby czasami promowane są przez różne ośrodki władzy, ale są też nieraz wybierane w demokratyczny sposób. Charakteryzują się tym, że czynnie uczestniczą w procesie rozpadu. Wszyscy to obserwujemy od bardzo wielu lat. Jest coraz bardziej tak samo. Jak kiedyś wyraził się mój student, gdy przyzwyczailiśmy się do czegoś naprawdę słabego, to za chwilę przestaje to obowiązywać i robi się jeszcze gorzej – i zaczynamy z nostalgią oglądać się na to “słabo”, które już było.

A teraz wyobraźmy sobie, że zaczyna się dziać dokładnie odwrotnie. Zatrzymajmy się przy tym uczuciu na chwilę. Wejdźmy w ten obraz. Jak to jest, jakie to przywodzi uczucia?

Persefona wychodzi na górę

Gdy wyszła,
oślepiło ją słońce,
nie wie, w którą stronę
iść. Przez wszystkie te lata,
gdy droga wiodła w dół,
widziała, jak dobrzy ludzie
podleją, potwornieją,
zdarzało się, że przychodziła jej myśl –
jak to będzie, gdy zaczną się zmieniać, tylko
w tę drugą stronę, czy tamto drugie zdziwienie
naprawdę ma smak ambrozji
i czy tej, która jadła granaty
ambrozję się podaje.
Zanim wyruszy dalej
przez chwilę w świecie naprawdę
zapanuje cisza.
(Warszawa, 2021)

Czy umielibyśmy się cieszyć, gdyby zaczął się odwrotny proces, gdybyśmy, tak jak bogini podziemi Persefona, mogli wyjść na powierzchnię i zobaczyć świat, który powoli zaczyna rozkwitać?
Ten rozkwit wokół wychodzącej z Hadesu Persefony, to właściwość organizmów żywych polegająca na odrywaniu się od dynamiki rozpadu i dezorganizacji. Fizyk Erwin Schrödinger twierdzi, że gdy żywe organizmy się formują, budują potencjał energetyczny – porządek, który obala i opiera się entropicznemu dryfowi w kierunku chaosu. Holenderski teoretyk organizacji i filozof Hugo Letiche zauważa, że życie rozwija sposoby, aby powstrzymać śmierć i dezintegrację – to pomysły i idee, które dają nam energię i nadzieję, coś rzadkiego, innego, coś co – aż dziw, że istnieje. To bioróżnorodność, potrzebna do regeneracji i rozkwitu środowiska naturalnego, a także różnorodność potrzebna systemom społecznym do regeneracji.

Negentropia w systemach społecznych to na ogół nie programy wdrażane przez główne instytucje polityczne i gospodarcze, ale odmienne, nowe, różne rzeczy dziejące się na marginesach, na obrzeżach. Negentropia nie jest programem politycznym ani strategią gospodarczą. Jest czymś co wybija i przerzuca system na inne tory, powoduje bifurkację. Problem w tym, że w naszych czasach marginesy te są odcinane i niszczone, system wpadł w śmiertelny korkociąg błędnych kół. Rozwiązuje swoje problemy na zasadzie „więcej tego samego”, nie szuka nowych treści, nie uczy się na błędach. Konsoliduje się, powiększa swoją władzę i swoją jednolitość. Jak powiada niemiecki filozof Byung Chul Han obezwładnia nas tyrania tego samego, powoduje wypalenie, powszechną demotywację. Działamy bo musimy, ale nie sprawia nam to radości ani przyjemności.

A jednak istnieją fenomeny, które aż zadziwiają swoją żywotnością. Działają one w trybie niemal niewidocznym, większość może nie zdawać sobie sprawy z ich istnienia. W świecie organizacji i zarządzania są to tak zwane organizacje alternatywne, które bada obecnie bardzo wiele osób, z wyżej podpisaną włącznie – badamy je empirycznie, a więc one istnieją naprawdę. Bernard Stiegler wyraża nadzieję, że w ten sposób – przy pomocy ludzkiej twórczości, pomysłowości i negentropijnej pracy – wyrwanie się z nihilizmu jest nieprawdopodobne, nieracjonalne, nieprzewidywalne, możliwe.

Organizacje – przedsiębiorstwa, organizacje pozarządowe, kościoły – mogą zarówno przyczyniać się do entropii, jak i mogą być nadzieją na ratunek. Francuski ekonomista Benjamin Coriat proponuje rozwiązywanie problemów „po ludzku”, troskliwe zarządzanie dla dobra wspólnego. Nie możemy odwrócić antropocenu, ale możemy go przesycić, rozsadzić życiem, twórczością, zgodnością z otaczającym nas życiem – możemy przeobrazić antropocen śmierci w negentropocen życia, poezji, jaskółek.

Źródło

Pod samym niebem jest źródło
Z którego tryskają jaskółki.
Tam zaczynają się wszystkie wędrówki
I spora część wierszy.
Tylko trafić tam nie jest łatwo
Mnóstwo astronomicznych wydarzeń
Jak wielki parasol nad nami. Dlatego
Nie spadają
Nam gwiazdy na głowę, ale
I sami nie wiemy
Dokąd idziemy. To prawda, że
Człowiek człowiekowi Kainem
Ale czasami człek człekowi
Jaskółką, i stąd nasza pewność, że
Latanie jest koniecznie możliwe.
(Viry-Châtillon, 2020)


 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.