ISSN 2657-9596
Fot. Marcin Wrzos

Radykalna solidarność, czyli jak możemy sobie pomagać w aborcji

Aleksandra Kołeczek , Karolina Więckiewicz
06/06/2022

27 stycznia 2021 roku opublikowano wyrok upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. Przepis zezwalający na przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, został uznany za niekonstytucyjny. To kolejny krok ograniczający prawo do aborcji w Polsce. Nie oszukujmy się jednak. Nawet przed opublikowaniem tego wyroku fałszywy kompromis w sprawie aborcji nie działał. Dla większości osób w ciąży, w Polsce zabieg nie był dostępny, nawet jeśli zachodziły pozostałe przesłanki przewidziane w ustawie, czyli ciąża była wynikiem czynu zabronionego (np. gwałtu), lub kontynuacja ciąży zagrażała życiu i zdrowiu ciężarnej. To często przemilczane, bardzo bolesne historie, o których boimy się mówić.

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny uruchomiła specjalny formularz na stronie internetowej #HistorieKobiet – Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, dzięki któremu wiele z tych historii ujrzało światło dzienne. Są to prawdziwe ludzkie dramaty, opowieści o personelu medyczny wprowadzającym w błąd, klauzuli sumienia, bezsilności wobec systemu. W obecnej sytuacji politycznej szansa na szybkie zmiany są bardzo małe. Co możemy zrobić? Możemy okazać sobie wzajemnie solidarność bez oceniania. Dzielić się informacją o organizacjach, które mogą nam pomóc, wspierać je finansowo, aby miały większe możliwości działania, a w końcu po prostu trzymać za rękę wtedy, kiedy ktoś potrzebuje wsparcia przed, w trakcie lub po aborcji.

Różnego rodzaju pomocy udziela m.in. Federacja na rzecz kobiet i planowania rodziny, której zespół Prawny działa od 2008 roku. Prawnicy oraz prawniczki Zespołu udzielają informacji i wsparcia w sytuacji naruszenia prawa do realizacji praw reprodukcyjnych, w szczególności w przypadkach odmowy świadczeń medycznych. Ekspertki (edukatorki seksualne Grupy Ponton, ginekolożka, prawniczka oraz psycholożka), dyżurują od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 20:00 pod numerem 22 635 93 92 i odpowiadają na pytania dotyczące praw i zdrowia reprodukcyjnego kobiet. Pierwsza rozmowa w ramach Telefonu Zaufania odbyła się w 1991 roku. Od tego czasu, ekspertki Telefonu Zaufania przeprowadzają ponad 2000 rozmów rocznie.

Podczas ostatnich protestów przeciwko ograniczaniu prawa do aborcji w Polsce wiele osób wyszło na ulicę z transparentem ABORCJA BEZ GRANIC z numerem telefonu +48 22 29 22 597. To wspólna inicjatywa wielu organizacji. Karolina Więckiewicz z Aborcyjnego Dream Teamu zgodziła się opowiedzieć nam o tej inicjatywie i najnowszym projekcie zmiany prawa aborcyjnego w Polsce.

Aleksandra Kołeczek: Aborcyjny Dream Team, Abortion Support Network, Abortion Network Amsterdam, Ciocia Basia, Women Help Women i Kobiety w Sieci. Jak to się stało, że te organizacje zaczęły współpracować w ramach inicjatywy Aborcja bez granic i co było powodem rozpoczęcia tej współpracy?

Karolina Więckiewicz: Wszystkie grupy mają za sobą wiele lat wspólnych działań. Aborcja Bez Granic to inicjatywa, w której to doświadczenie i zaufanie, które do siebie mamy wykorzystujemy, aby osoby, które się do nas zwracają mogły uzyskać informację o wszystkich opcjach, które mają. Kluczowym elementem tej współpracy jest jednak obecność w inicjatywie Abortion Support Network – organizacji charytatywnej, która od kilkunastu lat wspiera finansowo osoby potrzebujące aborcji i podróżujące w tym celu za granicę.

Powodem, dla którego ta inicjatywa powstała, jest potrzeba udzielania tego wsparcia. Nie może być tak, że osoby kontynuują ciążę, której nie chcą lub nie mogą kontynuować tylko dlatego, że nie mają pieniędzy na wyjazd za granicę.

AK: Jakiego rodzaju pomoc oferuje Aborcja bez granic?

KW: Przede wszystkim w jednym miejscu, dzwoniąc pod jeden numer telefonu, uzyskują informacje na temat wszystkich możliwych opcji, które są dostępne w ich sytuacji. Są to informacje o możliwości przeprowadzenia aborcji w domu za pomocą tabletek, o tym, jak one działają, skąd je wziąć, jak bezpiecznie je zażyć, na co uważać, kiedy udać się do lekarza i wszelkie inne informacje potrzebne osobie, która rozważa tę metodę lub się na nią zdecydowała.

Jeśli z jakiegoś powodu osoba nie może lub nie chce samodzielnie przerwać ciąży tabletkami, informowana jest o możliwości wyjazdu do Niemiec, Holandii lub Anglii oraz podawane są jej informacje na temat tego, jak wygląda zabieg w danym kraju w konkretnym tygodniu ciąży. Dostaje też informacje o grupach i organizacjach działających lokalnie, które na miejscu udzielają wsparcia logistycznego i organizacyjnego, zapewniają nocleg, tłumaczenie, towarzyszą w wizycie w klinice. Osoby dostają też informację o tym, że w razie braku środków na wyjazd, mogą uzyskać wsparcie finansowe – Aborcja Bez Granic pokrywa wszystkie koszty związane z podróżą, pobytem w innym kraju oraz zabiegiem.

Od grudnia 2019 roku nie trzeba mieć pieniędzy, aby mieć aborcję w innym kraju.

AK: Podczas ostatnich protestów przeciwko ograniczaniu prawa do aborcji w Polsce wiele osób wyszło na ulicę z transparentem ABORCJA BEZ GRANIC z numerem telefonu +48 22 29 22 597. Czy zauważyłyście zwiększone zainteresowanie uzyskaniem pomocy przy aborcji?

KW: Na pewno zauważyłyśmy zwiększenie liczby telefonów i osób zwracających się do nas o pomoc. Nie oznacza to jednak, że więcej osób potrzebuje aborcji czy wsparcia w aborcji. Oznacza to, że więcej osób dowiedziało się o możliwości uzyskania rzetelnej informacji i wsparcia, którego potrzebują.

AK: Kto do Was dzwoni/pisze? Czy udało się dotrzeć z informacją o Aborcji bez granic również do mniejszych miejscowości i mniej zamożnych osób?

KW: Wiele osób dzwoniło po to, żeby się dowiedzieć, czy rzeczywiście wsparcie będzie udzielane także w sytuacji stwierdzenia nieprawidłowości w rozwoju płodu. Zdecydowana większość osób jednak dzwoniła po to, aby dowiedzieć się w jaki sposób można przerwać ciążę, której się nie chce, najczęściej w pierwszych kilkunastu tygodniach jej trwania. Jest to odzwierciedlenie realnych potrzeb i rzeczywistości aborcyjnej, bo wszystkie badania światowe pokazują, że 97% aborcji to aborcje, które robi się dlatego, że nie można lub nie chce się kontynuować, a 3% to te, które opisane są w ustawie z 1993 roku. Obecnie w Polsce najwięcej osób przerywa ciąże tabletkami w domu.

Jesteśmy przekonane, że dzięki rozpowszechnianiu numeru, udaje się docierać do coraz większej liczby osób i dzwonią osoby z całej Polski oraz tak, zdecydowanie również takie, które w ogóle nie mają pieniędzy na zabieg. Wiedzą bowiem, że to właśnie miejsce, w którym bez względu na swoją sytuację finansową dostaną wsparcie.

Piszą do nas również osoby, które nie są pewne, czy są w ciąży oraz takie, które nie są pewne, czy udało im się ją przerwać. Towarzyszymy czasem od pierwszego momentu, czyli pozytywnego testu ciążowego (lub w ogóle decyzji o tym, żeby ten test zrobić) do momentu, w którym czasem po miesiącu lub dwóch od aborcji, wraca regularny cykl. W międzyczasie osoby zamawiają tabletki, czekają na nie, wybierają moment, w którym je zażyć, robią aborcję i mają często wątpliwości, czy wszystko idzie dobrze, rozważają wizytę w szpitalu lub muszą do niego jechać oraz opisują nam swoje emocje, kiedy wiedzą, że się udało.

AK: Jak można wspomóc Aborcję bez granic?

KW: Finansowe wsparcie jest możliwe poprzez przekazywanie darowizn na Abortion Support Network (https://www.asn.org.uk/donate/) – pieniądze te zostaną przekazane na finansowanie zabiegów i wyjazdów. Można również wpłacać darowizny na rzecz Women Help Women – organizacji, która wspiera w dostępie do tabletek aborcyjnych i dzięki darowiznom może wspierać osoby, które nie mają na nie środków. Można również wspierać bezpośrednio grupy działające w Niemczech i Holandii czyli Ciocię Basię i Abortion Support Network.

Wpłacając pieniądze na zrzutkę na działalność ADT możemy otrzymać również wlepki Aborcji Bez Granic, które można rozklejać w swojej okolicy, aby informacja o numerze telefonu i możliwym wsparciu docierała bardzo szeroko.

AK: Nowy obywatelski projekt ustawy „Legalna aborcja bez kompromisów” zakłada min. Prawo do przerywania ciąży do końca 12. tygodnia lub do 24. tygodnia w przypadku, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia fizycznego lub psychicznego osoby w ciąży. Czy ta propozycja jest dobrą odpowiedzią na kolejne próby ograniczania prawa do aborcji i ma szansę zmienić sytuację w Polsce?

KW: Naszym marzeniem jest brak ustaw aborcyjnych. Uważamy, że fakt, że ten prosty zabieg medyczny, najczęstszy w ginekologii i położnictwie ma swoją własną ustawę wynika ze stygmatyzacji aborcji. Ustawy powstają wprost ze stygmy aborcyjnej, przekonania o tym, że aborcja jest czymś złym, co należy ograniczyć i dopuścić tylko w ograniczonym zakresie, ściśle kontrolować, obwarować takimi zasadami i wymaganiami, żeby mieć pewność, że tylko te naprawdę dobre aborcje są wykonywane. W tym celu powstaje dużo rozwiązań – ograniczenia czasowe, wiekowe, możliwość aborcji tylko w ramach systemu ochrony zdrowia, z określonych powodów, które trzeba udowodnić, za zgodą rodziców, w niektórych krajach także męża, po odbyciu obowiązkowej konsultacji i odczekaniu określonego czasu. W ustawach aborcyjnych w zasadzie nigdy nie chodzi o osoby, które potrzebują aborcji, ich potrzeby. Ustawy aborcyjne to narzędzie kontroli i dyscyplinowania.

Ustawy te nie tylko pochodzą z aborcyjnej stygmy, ale także ją reprodukują i potęgują, ponieważ zazwyczaj towarzyszą im przepisy prawa karnego, które każdą aborcję z opisanymi zasadami niezgodną wkładają w ramy przestępstwa w różny sposób ujmując to, kto może je popełnić. Rzadko jest to osoba w ciąży, ale osoby, które zabieg wykonują lub w tym pomagają podlegają odpowiedzialności karnej, co też pokazuje określony stosunek do osób mających aborcję. Nie może być za łatwo. Trzeba się nacierpieć i zasłużyć.

Dlatego marzymy o tym, żeby tych ustaw nie było. Niestety do tego jest pewnie daleka droga. Wyjątkiem jest Kanada, której historia legislacji w zakresie aborcji jest szczególnie interesująca – brak jest tam odrębnej ustawy regulującej dostęp i możliwość przeprowadzenia tego zabiegu. Dlaczego tak się stało? W skrócie można powiedzieć, że w praktyce okazało się, że taka ustawa może nie funkcjonować i jej brak nie jest w żaden sposób negatywny. Aborcja uregulowana jest podobnie jak wszystkie inne świadczenia zdrowotne – protokołami medycznymi i przepisami dotyczącymi prawa pacjenta i wykonywania zawodu lekarza, finansowania świadczeń itp.

Ustawa proponowana przez Komitet “Legalna aborcja bez kompromisów” to absolutne minimum. Państwo nie może wiecznie zrzucać całej odpowiedzialności za aborcje na organizacje i grupy pomocowe. Powinno zastąpić dostęp do aborcji w ramach formalnego systemu, a nieformalna sieć wsparcia powinna być dla tych osób, które nie mogą lub nie chcą skorzystać z tego formalnego. Tymczasem obecnie dostęp do aborcji zapewniany jest tylko dlatego, że istnieje ogromna sieć feministycznego wsparcia, w Polsce i w Europie.

AK: Dziękuję za rozmowę.


 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.