Nie pamiętam tak szybkiego procesu tworzenia demokratycznego narodu – mówi o rewolucji na Ukrainie europosłanka niemieckich Zielonych Rebecca Harms. (więcej…)

Priorytetem nowego szefa Komisji Europejskiej, Jean-Claude’a Junckera jest projekt specjalnego pakietu inwestycyjnego, mającego rozruszać gospodarkę kontynentu. Jeszcze przed jego ogłoszeniem powstała zielona alternatywa. (więcej…)

Dzięki aktywności frakcji Zielonych/Wolnego Sojuszu Europejskiego w Parlamencie Europejskim poprzedniej kadencji udało się dokonać paru wyłomów w ortodoksyjnym podejściu do kwestii gospodarczych. Wciąż jednak grozi nam kolejny systemowy kryzys. Sektor finansowy wciąż szantażuje rządy i tradycyjne partie. Podatnicy wciąż płacą za błędy banków. Poniżej wywiad z Philippem Lambertsem, zielonym europosłem i członkiem Komisji Gospodarczej i Monetarnej. Obok Svena Giegolda jest on jednym z posłów najgłośniej sprzeciwiających się ortodoksji finansowej głównego nurtu. (więcej…)

O „raporcie Lunacek”, wzmacniającym ochronę praw osób LGBT w Europie, a także o dalszym rozszerzaniu Unii Europejskiej na wschód opowiada austriacka europosłanka Ulrike Lunacek. (więcej…)

Jednym z głównych wniosków mijającej kadencji Parlamentu Europejskiego jest to, że skończyły się dni „łatwej polityki”. Przeszliśmy do ery twardej polityki. Transformacja w stronę bardzie zrównoważonego społeczeństwa spotkała się z większym oporem, niż można było przewidywać. „Zielona fala” wzmożonej świadomości ekologicznej, rozpoczęta w 2008 r., została odparta przez silne tendencje konserwatywne. Nie tylko z powodu kryzysu ekonomicznego, który posłużył tylko za katalizator już szykującego się kontrataku. To również reakcja systemu, który czuje, że jego zorganizowane interesy są bezpośrednio zagrożone.

Kim są przeciwnicy

Producenci energii opartej na paliwach kopalnych nie mogą pogodzić się z myślą o rezygnacji z 500 mld euro, jakie co roku wydajemy na importowany do Unii Europejskiej gaz, ropę i węgiel. Banki wolałyby przerzucić koszty swoich nieodpowiedzialnych działań na podatników. Lobby agrobiznesu wolałoby utrzymać obecny system, który sieje spustoszenie w środowisku, szkodzi rolnikom i niszczy zdrowie konsumentów. Wyznawcy neoliberalizmu i produktywizmu dalej wierzą w konkurencję wszystkich przeciwko wszystkim oraz wzrost napędzany przez konsumpcję dóbr, niezależnie od tego, jakie one są.

Zieloni pokazali, że są zdolni tworzyć sojusze w ramach systemu z tymi, którzy chcą pracować na rzecz zrównoważonego rozwoju. Od regulacji sektora finansowego przez wsparcie odnawialnych źródeł energii i walkę z przełowieniem aż po prawa cyfrowe – w każdej z tych kwestii Zieloni pragmatycznie posunęli sprawy do przodu dzięki współdziałaniu z partiami, z którymi nie zawsze się zgadzają.

Ale Zieloni potrafią też twardo walczyć z tymi, którzy opierają się zmianom. Czasem oznacza to zwyczajne wskazanie ich palcem! W dzisiejszych czasach globalnej komunikacji ważne jest jasne określenie przeciwników. Jest to tym ważniejsze, że Zieloni mogą liczyć na rosnące poparcie obywatelek i obywateli, którzy już zmieniają swoje nawyki. Te sojusze między politykami a oddolnymi ruchami społecznymi mają nadrzędne znaczenie dla sukcesu Zielonych. Jest tak dlatego, że choć zielone myślenie stało się większościowe w sferze kultury, pozostaje ono w mniejszości na scenie politycznej. Właśnie w Europie te sojusze mają decydujące znaczenie, ponieważ jedynie działanie na poziomie europejskim daje realny wpływ na zmiany globalne.

Walka Zielonych w Europie

Walka Zielonych prowadzona jest w Europie. Mimo, że sprzeciw wobec obecnych unijnych decydentów jest w pełni zrozumiały, wspieranie sił politycznych pragnących powrotu do państw narodowych byłoby przeciwskuteczne. Wspieranie zwolenników suwerenności i nacjonalistów z lewa i prawa będzie zwyczajnie na rękę konserwatystom. Ci ostatni wyraźnie zaś powiedzieli w swoich programach wyborczych, że nie zamierzają zmieniać swojej obecnej polityki.

Walka z dzisiejszymi wyzwaniami – zmianami klimatu, utratą bioróżnorodności czy deregulacji sektora finansowego – może być prowadzona globalnie jedynie przez zjednoczoną i zdeterminowaną Unię Europejską. Europa musi odbudować pozycję lidera walki ze zmianami klimatu, którą niestety straciła podczas szczytu w Kopenhadze w 2009 r. Podobnie, tylko Unia Europejska jest zdolna wprowadzić ustawodawstwo regulujące sektora finansowy, aby ochronić nas przed przyszłymi kryzysami, które zawsze najmocniej uderzają w najsłabszych.

Walka Zielonych o Europę

Walka o globalną sprawiedliwość nie będzie możliwa, jeżeli najpierw nie przywrócimy jej w Europie. To będzie wymagało budowania mostów nad okopami, które Europejczycy sami zbudowali. Można to osiągnąć tylko przez lepsze radzenie sobie z kryzysem. Nikt nie weźmie na poważnie wystąpień Europy w obronie globalnej solidarności, dopóki nie potrafi ona utrzymać jej we własnych granicach.

Nie będzie zarządzania gospodarczego w strefie euro bez wymiaru społecznego i znaczącej redystrybucji bogactwa na skalę kontynentu („unii transferowej”). Ci, którzy łudzą się, że jest inna droga, biorą na siebie wielką historyczną odpowiedzialność.

Musimy utrzymać Europę w jednym kawałku! Debata nad potrzebą zacieśnienia integracji wewnątrz strefy euro oznacza, że musimy dać jasny sygnał kraje spoza niej, jakie będą warunki przystąpienia. Obywatele Ukrainy dobrze wiedzą, co oznacza Unia Europejska: demokrację i dzielenie się dobrobytem, niezależnie od ich definicji.

Zrozumieć historyczny moment

Na łamach „Green European Journal” chcemy pokazać, co udało się osiągnąć małej, ale zdeterminowanej grupie Zielonych europosłów, bez nadmiernego koloryzowania czy fałszywej skromności. Ich odwaga i determinacja ma korzenie w wizji wspólnego postępu dla wszystkich Europejczyków. Kryzys nauczył nas jednej rzeczy – postęp jest powolny i odbywa się w drodze prób i błędów, mamy obowiązek uczyć się zarówno na naszych porażkach, jak i z naszych zwycięstw.

W setną rocznicę wybuchu I wojny światowej (1914–1918) pochylamy się nad naszą historią, by lepiej zrozumieć obecną politykę. Aby zapewnić owocną debatę nad tym, jakie powinny być nasze priorytety i jakich potrzeba reform, musimy – jak przekonuje Etienne Balibar – zrozumieć historyczny moment, w jakim znalazła się Europa. Mimo że może to wydawać się zadaniem żmudnym i teoretycznym, mamy taki obowiązek. Niepowodzenie będzie bowiem oznaczać porażkę naszych przedsięwzięć politycznych i naszej zdolności do zaoferowania wizji odważnie patrzącej w przyszłość.

Artykuł The Green European Fights ukazał się w Green European Journal (Zielonym Magazynie Europejskim) jako artykuł wstępny w numerze podsumowującym działania Zielonych w Parlamencie Europejskim w latach 2009–2014. Przeł. Tomasz Szustek.

W „Zielonych Wiadomościach” ukazały się już dwa artykuły podsumowujące zieloną kadencję: Jean Lambert o prawach socjalnych oraz Claude’a Turmesa o polityce energetyczno-klimatycznej. Jeszcze w tym tygodniu: Ulrike Lunacek o prawach LGBT i Jan Philipp Albrecht o prawach cyfrowych.

W środę 25 września odbyła się w BarStudio debata pt. „Czy jesteśmy skazani na więcej nadzoru?”. Została ona zorganizowana wspólnie przez Partię Zieloni i senatora Józefa Piniora, który ją również poprowadził. Udział w dyskusji wzięli: Jan Philipp Albrecht, niemiecki europoseł z grupy Zielonych, sprawozdawca Parlamentu Europejskiego odpowiedzialny za prace nad rozporządzeniem Unii Europejskiej o ochronie danych osobowych i koordynator Grupy Zielonych w komisji PE prowadzącej dochodzenie w sprawie inwigilacji elektronicznej obywatelek i obywateli UE oraz Caspar Bowden, współautor raportu dla Parlamentu Europejskiego w sprawie prawnych problemów chmur obliczeniowych, wcześniej m.in. dyrektor Foundation for Information Policy Research oraz były główny doradca ds. prywatności w firmie Microsoft.

inwigilacja_008
Po powitaniu gości przez Agnieszkę Grzybek głos zabrał Adam Ostolski. W krótkim wystąpieniu uzasadnił potrzebę podjęcia debaty w tak ważnym obszarze, jakim jest inwigilacja obywateli Unii Europejskiej przez służby amerykańskie. Po ujawnieniu afery przez Edwarda Snowdena i podaniu do publicznej wiadomości informacji o programie PRISM opinia publiczna jest wstrząśnięta, dziś każdy zastanawia się, na ile jego prywatne dane są chronione. Ostolski zachęcał, by wspólnie zastanowić się nad tym, czy rosnącą inwigilację można ograniczyć, czy też jesteśmy skazani na to, by było jej coraz więcej.

Nie tylko nagroda Sacharowa

Senator Józef Pinior zauważył, że w wyniku rewolucji informatycznej pojawiło się szereg niebezpiecznych dla naszej prywatności technologii, z których służby różnych państw bardzo chętnie korzystają. Powstaje orwellowski świat, w którym jesteśmy non stop inwigilowani. Jego zdaniem w jakimś sensie mamy do czynienia z taką sytuacją jak przed rokiem 1989. Wraca system zagrażający naszym podstawowym obywatelskim wolnościom. Powszechna inwigilacja i brak prywatności to największe zagrożenie dla współczesnej demokracji. Orwellowska wizja jest bardzo realna i dlatego jest potrzebny obywatelski sprzeciw. Nie reagując, milcząco zgadzamy się na rosnący nadzór.

inwigilacja_015Pinior pochwalił decyzję grupy Zielonych w Parlamencie Europejskim, by nominować Edwarda Snowdena do nagrody Sacharowa. Podobnie jak Chelsea Manning lub Julian Assange, Snowden spełnia wszystkie kryteria, pozwalające uznać go za współczesnego dysydenta. Informacje ujawnione przez niego mogą pomóc w odwróceniu bardzo groźnego trendu, który w coraz większym stopniu zagraża demokracji. Zdaniem Piniora Unia Europejska powinna podjąć większy wysiłek, by budować bardziej autonomiczną pozycję w toczących się negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

Jan Philipp Albrecht zaczął od przypomnienia, że od ujawnienia na łamach „Guardiana” rewelacji o programie PRISM minęło już 16 tygodni. Od tamtej pory wiemy, że cokolwiek robimy, gdziekolwiek jedziemy, to informacje te są dostępne dla służb. Programy takie jak PRISM śledzą wszystkie sieci komunikacji. W jego odczuciu sam fakt zbierania informacji przez służby nie jest czymś zaskakującym. Skala tego zjawiska i stopień dostępności danych – już tak. Szokujący jest fakt, że mimo upływu 16 tygodni nie było oficjalnej reakcji rządów państw UE. Choć prawa obywateli są łamane, rządy nie zamierzają nic z tym robić. Zdaniem Albrechta jako obywatele powinniśmy tę bierność stanowczo potępić.

Zieloni w Parlamencie Europejskim na dwa różne sposoby starają się podjąć temat inwigilacji. Po pierwsze starają się zebrać większość gwarantującą wymuszenie na rządach krajowych zajęcie się inwigilacją obywateli europejskich przez amerykańskie służby. Po uchwaleniu przez Parlament Europejski odpowiedniej rezolucji trudniej rządom państw członkowskich ignorować ten problem. Po drugie udało się Zielonym doprowadzić do powołania komisji śledczej. Ma ona za zadanie uzyskać wszystkie niezbędne informacje zarówno od rządów krajowych, jak i Komisji Europejskiej.

W Parlamencie Europejskim cały czas trwają prace nad rozporządzeniem o ochronie danych osobowych, które ma dać obywatelom realne możliwości decydowania o tym, czy chcą udostępniać swoje dane firmom telekomunikacyjnym, portalom społecznościowym itp. Zieloni chcą, by każdy posiadał pełna kontrolę nad danymi. Jego zdaniem niektórym może się wydawać to abstrakcyjnym problemem, nie wszyscy są w stanie wyobrazić sobie konsekwencje. Na podstawie historii odwiedzanych stron, umieszczanych zdjęć, geolokacji można wyliczyć w sposób bardzo dokładny wiele rzeczy. Firmy przekazują służbom te dane, ale również zbierają je, ponieważ są one dla nich bardzo cenne. Na ich podstawie mogą personalizować ofertę i zarabiać więcej. Dlatego musimy się zacząć na poważnie troszczyć o ochronę swoich danych.

Nadzór i władza

Caspar Bowden na początku wskazał, jak dużo uwagi firmy przykładają do kontaktów z rządami. Zatrudniają one „ambasadorów”, którzy odpowiedzialni są za wzajemne relacje i lobbowanie za korzystnymi dla nich rozwiązaniami. W tej chwili system funkcjonuje tak, że niewiele potrzeba, by wyrazić zgodę na wykorzystanie danych. Teraz, kiedy zostaną zapisane po raz pierwszy, tracimy nad nimi kontrolę. Jeśli zostaną zapisane na serwerach w Europie, to jeszcze mamy jakieś prawa, kiedy jednak serwery są w Stanach Zjednoczonych, to tracimy kontrolę zupełnie. Takie duże firmy jak Microsoft czy IBM wstępnie przystają na europejskie bardziej restrykcyjne rozwiązania dotyczące prywatności w sieci, a potem okazuje się, że program taki jak PRISM ma do nich swobodny dostęp i to w zgodzie z amerykańskim prawem. Co więcej, żaden europejski rząd ani organizacja pozarządowa nigdy się o tym nie dowie, kiedy i czy amerykański rząd te dane przeglądał. System jest tak skonstruowany, by chronić tylko amerykańskich obywateli, można mówić o więc o dyskryminacji.

inwigilacja_022Zdaniem Bowdena problemy te dotyczą już nie tylko Stanów Zjednoczonych. Mocarstwami informatycznymi są już Indie i Chiny, a transfer danych ma wymiar globalny. Wkrótce może pojawić się problem inwigilacji z ich strony. W prawie amerykańskim niepokoi Bowdena szczególnie jeden zapis. Prawo pozwala amerykańskim służbom inwigilować wszystkie organizacje polityczne, których działalność dotyczy zainteresowań amerykańskiej polityki zagranicznej. Również w Polsce.

W jego ocenie świadomość tak szerokiej inwigilacji może mieć bardzo negatywne skutki społeczne. Ponieważ NSA wie o nas wszystko, mogą się pojawiać wątpliwości co do bezstronności ludzi pełniących zawody zaufania społecznego takich jak sędziowie, urzędnicy, dziennikarze, politycy itp. Rodzi się jego zdaniem pytanie czy ktoś nie będzie chciał na nich wpływać? Czy sami nie będą podświadomie dostosowywać się do oczekiwań? NSA ma przecież dostęp do wielu wrażliwych danych, zna historię odwiedzanych stron, przegląda prywatną korespondencję… Może być to niebezpieczne dla samej demokracji.

Służby i sygnaliści

W dyskusji pierwszy zabrał głos Józef Halbersztadt. Jego zdaniem służby amerykańskie nie interesują się specjalnie polskimi obywatelami. Nie wiemy jednak, jak działają polskie służby i czy współpracują z Amerykanami. Prawdopodobnie nie dysponują aż tak zaawansowaną technologią, ale sposób działania jest podobny. Niepokój budzi fakt, że polski rząd odmawia udzielenia jakichkolwiek informacji na ten temat. Zapytał również panelistów czy nowe rozporządzenie o ochronie danych zostanie przyjęte jeszcze przed wyborami do PE w maju przyszłego roku.

Adam Ostolski poruszył kwestię ochrony sygnalistów. Jego zdaniem zdolność do stawienia oporu rosnącej inwigilacji zależy od tego, czy i jak będzie się chronić takich ludzi jak Edward Snowden. Czy Unia Europejska ma możliwości i wolę, by ich chronić? – pytał.

Jan Philipp Albrecht zapewnił, że rozporządzenie o ochronie danych zostanie przyjęte jeszcze w tej kadencji parlamentu. Teraz jest przychylna większość w izbie i poparcie opinii publicznej. Po wyborach może się to zmienić. Jego zdaniem trzeba wywierać presję ekonomiczną na amerykańskie firmy, by te przestrzegały europejskich regulacji. Również negocjacje handlowe pomiędzy UE a Stanami Zjednoczonymi powinny w centrum stawiać ochronę prywatności. Jego zdaniem ludzie tacy jak Edward Snowden powinni być chronieni przed wymierzeniem kary. Bez nich nigdy nie będzie wiadomo, jaką technologią dysponują firmy, co wiedzą i jak tę wiedzę wykorzystują.

Caspar Bowden stwierdził, że to państwa mają duże możliwości, by chronić dane. Przed sprawą Snowdena nie zrobiły jednak nic. Dopiero teraz zaczynają się interesować tym problemem. Jego zdaniem są dwa rozwiązania: albo pozostawić to w gestii krajów członkowskich, albo niech zajmie się tym Komisja Europejska. Oba rozwiązania są według Bowdena niedobre, ponieważ wcześniej na inwigilację nie reagowały ani kraje członkowskie, ani Komisja. Odnosząc się do ochrony sygnalistów, stwierdził, że jest sprawą o fundamentalnym znaczeniu, aby tacy ludzie nie musieli spędzać reszty życia w strachu. Trzeba ich chronić. Dobrym pomysłem jest, by dostawali nagrody finansowe za wyjawianie nieprawidłowości. Byłyby one wypłacane z kar nakładanych na firmy, które się ich dopuściły. System taki funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych w kontekście rozwiązań antykorupcyjnych, i można by go przenieść na grunt europejski.