Ewa Sufin-Jacquemart w korespondencji z Glasgow:

Minął pierwszy tydzień szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow, nazywanego przez niektórych szczytem ostatniej szansy.

Po publikacji parę miesięcy temu pierwszej części VI raportu naukowego IPCC aktualizującego stan wiedzy naukowej świata w kwestii postępujących zmian klimatu, ich przyczyn i tempa zmian, jak i tempa i rozmiaru koniecznej redukcji gazów cieplarnianych, rozwiały się ostatnie złudzenia.

Nauka z całą stanowczością potwierdza: TAK, ludzie i ich antropogeniczne emisje gazów cieplarnianych odpowiadają za co najmniej 1°C zwyżki średniej temperatury na Ziemi od czasów preindustrialnych, z 1,1°C wzrostu jaki w tym czasie nastąpił. TAK, nie dopuszczenie do wzrostu powyżej 1,5°C jest jedynym sposobem, aby zagwarantować adaptację ludzkości do postępujących zmian, nie dopuszczając do najgroźniejszych sprzężeń zwrotnych, po wystąpieniu których sytuacja mogłaby się wymknąć spod kontroli a skutki mogłyby być niewyobrażalne. TAK, 2°C jest już bardzo niebezpieczne i należy czynić wszystko aby „wylądować” jak najbliżej 1,5°C, a już na pewno nie przekroczyć granicy 2°C przewidzianej w Porozumieniu Paryskim. TAK, trzeba działać bardzo szybko, kluczowa jest radykalna redukcja emisji, o co najmniej 45%, ale lepiej więcej, nawet do 60%, jeszcze w tej dekadzie.

Przed rozpoczęciem szczytu w Glasgow (współorganizowanego przez Wielką Brytanię i Włochy) dobrowolne zobowiązania wszystkich krajów były na ścieżce na ok. 2,7°C, czyli dużo powyżej granicy względnego bezpieczeństwa. Zrozumiałe jest więc dlaczego COP26 jest „szczytem ostatniej szansy”.

Było to dobrze widać na ulicach Glasgow w sobotę 6 listopada, gdy ponad 100 tysięcy ludzi hałaśliwie opanowało ulice miasta, ale także w Londynie i w setkach miast na świecie, gdzie ludzie, szczególnie młodzi, których przyszłość odbiera wszelka zwłoka w działaniach na rzecz klimatu, urządzali marsze i protesty, w ramach Global Day of Action ogłoszonego przez ruchy i organizacje skupione pod nazwą COP26 Coalition. Żądania natychmiastowego działania zamiast pustych i gładkich obietnic i deklaracji były wykrzykiwane, wypisywane, wyśpiewywane i przedstawiane na tysiące sposobów i w wielu językach. Można to streścić hasłem Chcemy wszystkiego, teraz!”.

Obawy, że politycy i korporacje po raz kolejny zawiodą są ogromne i wcale nie bezpodstawne, mimo, że pierwszy tydzień szczytu przyniósł wiele zobowiązań, deklaracji i nowych lub poszerzenie starych inicjatyw. Tyle, że jeszcze jesteśmy daleko od 1,5°C, a pamiętajmy, że zobowiązania na papierze to dopiero początek. Prawdziwym problemem będzie skłonienie wszystkich do wypełnienia zobowiązań…

Co takiego się do tej pory działo? Podaję subiektywnie wyselekcjonowane zdarzenia i deklaracje, z gąszcza deklaracji, wydarzeń i ogłoszeń.

Pierwszy dzień COP26 był dość chaotyczny, delegaci stali w kolejkach ze względu na zaostrzone procedury covidowe, odwołano wiele spotkań, utrudniano pracę dziennikarzom.

Potem było oficjalne otwarcie. Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson powiedział, że „jest minuta przed dwunastą na zegarze końca świata i teraz musimy działać”, co mu nie przeszkodziło, o czym doniosły niektóre brytyjskie media, wrócić do Londynu samolotem na kolację w gronie klimato-sceptyków…

Prezydent Chin postawił na oszczędność emisji nie pojawiając się na szczycie. Przesłał tylko deklarację, z której nic konkretnego nie wynika… „Postępem” wartym do zauważenia tego dnia była deklaracja Indii o zobowiązaniu do neutralności klimatycznej…w 2070 roku…

Drugiego dnia było już trochę lepiej z serią ogłoszeń światowych liderów, którzy natychmiast się porozjeżdżali – może żeby się za bardzo nie stresować głosami społeczeństwa obywatelskiego i nauki?

Najpierw doszło do porozumienia w sprawie zakończenia wylesiania, co ma znaczenie nie tylko ze względu na sam przedmiot, kluczowy dla pochłaniania nadwyżek dwutlenku węgla, ale także ze względu na to kto do porozumienia przystąpił, m.in. Xi Jinping, prezydent Brazylii Jair Bolsonaro i prezydent USA Joe Biden podpisali w imieniu swoich krajów Deklarację przywódców w sprawie użytkowania lasów i gruntów.

Powiększyło się grono państw, które się zobowiązały odejść od węgla, kraje zamożne w latach trzydziestych, kraje ubogie w latach czterdziestych. Pochwalono przy tym Polskę, niestety przedwcześnie – nowa polska minister klimatu i środowiska rozwiała wątpliwości – Polska, to kraj „ubogi”, od węgla odejdzie zgodnie z porozumieniem z górnikami do 2049 roku…

Ponieważ jednym z mocnych tematów COP26 jest ważna rola natychmiastowej i znacznej redukcji emisji metanu, głos nauki wysłuchany został przez Joe Bidena, który złożył zobowiązanie redukcji emisji metanu Stanów Zjednoczonych o 30% do 2030 roku. Trzeba przyznać, że nie będzie to w USA proste, a na pewno będzie bardzo kosztowne, gdyż badania naukowe potwierdzają ogromne wycieki gazu ziemnego w Stanach, zarówno w miejscach odwiertów ze szczelinowaniem hydraulicznym (tzw. flarowanie) jak i na wszystkich etapach produkcji, kondensacji, przesyłu, skraplania i dystrybucji gazu.

Ponieważ naukowcy ogłosili, że duża redukcja emisji metanu, to jeden z najszybszych sposobów na spowolnienie globalnego ocieplenia, więc poza USA prawie 100 krajów podjęło zobowiązania w tym zakresie.

Joe Biden ogłosił ponadto, że Stany Zjednoczone ponownie dołączają do tzw. Koalicji Wysokich Ambicji zobowiązującej się pracować na rzecz osiągnięcia w negocjacjach klimatycznych celu 1,5° Celsjusza.

Na liście występujących celebrytów, obok zaangażowanego od lat w kwestie środowiska Leonardo DiCaprio, pojawiły się też znacznie mniej wiarygodne postacie, jak Bill Gates czy Jeff Bezos, obiecujący co prawda przeznaczyć 2 miliardy dolarów na cele klimatyczne, ale bynajmniej nie zamierzający zaprzestać komercyjnych lotów w kosmos…

Trzeci dzień poświęcony był finansom. Jego ciekawostką może być ogłoszenie przez brytyjskiego kanclerza Rishi Sunaka, że Londyn stanie się światowym centrum finansowym zorientowanym na osiągnięcie neutralności klimatycznej. Wszystkie instytucje finansowe i spółki giełdowe w Wielkiej Brytanii będą zmuszone do raportowania, począwszy od 2023 roku, tego w jaki będą dążyć do tego celu.

Jednocześnie setki największych banków i funduszy emerytalnych na świecie zobowiązały się do dostosowania wszystkich aktywów do zerowej emisji netto do 2050 roku. Ukazało się też ogłoszenie, że ponad 20 krajów i instytucji finansowych zaprzestanie finansowania rozwoju paliw kopalnych za granicą, przekierowując na cele klimatyczne około 6 miliardów funtów. Wśród nich jest Europejski Bank Inwestycyjny, a także Wielka Brytania, USA czy Dania.

Indie uruchomiły również wraz z Wielką Brytanią inicjatywę Green Grids, której celem jest łączenie sieci energetycznych ponad granicami krajów narodowych, w celu ułatwienia szybszego przejścia na wykorzystanie energii odnawialnej.

Czwartego dnia, gdy naukowcy przypomnieli, że globalne ocieplenie musi być utrzymywane na poziomie 1,5°C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej, aby uniknąć najgorszych skutków zmian klimatycznych, Międzynarodowa Agencja Energetyczna podała, że obietnice złożone dotychczas na COP26 mogłyby ograniczyć wzrost temperatury do 1,8°C, czyli mniej niż 2°C Porozumienia Paryskiego. Pierwszy raz powiało nieco optymizmem.

Analizy ujawniły również, że połowa światowych zasobów paliw kopalnych może stać się bezwartościowa do 2036 r. na ścieżce do neutralności klimatycznej. Mniej pozytywna była co prawda analiza pokazująca, że aktualne globalne emisje dwutlenku węgla wracają do rekordowego poziomu sprzed pandemii. Nie cieszmy się więc przedwcześnie, bo na tym nie koniec złych nowin, były też inne tego dnia, jak np. stwierdzenie ONZ, że kraje nie przystosowały się do radzenia sobie z nieuniknionymi szkodami klimatycznymi, czy też to, że zaledwie 2 procent Wielkiej Rafy Koralowej uniknęło bielenia koralowców od 1998 roku.

Następnego, piątego dnia szczytu znów była mieszanka dobrych i złych nowin. Do dobrych można zaliczyć wypowiedź Amerykańskiego wysłannika ds. klimatu Johna Kerry’ego, że 74 miliardy funtów obiecane biedniejszym krajom mogą być zabezpieczone już w 2022 roku, rok wcześniej niż sądzono. Mają one służyć finansowaniu redukcji emisji w krajach rozwijających się i będą pochodzić zarówno od państw rozwiniętych, jak i od sektora prywatnego. Wśród złych nowin mamy ostrzeżenie, że wedle aktualnych trendów globalne emisje dwutlenku węgla mogą wzrosnąć o 13,7 procent do 2030 roku, podczas gdy naukowcy wzywają do obniżenia emisji o 50 procent, jeżeli chcemy nie przekroczyć 1,5 stopnia Celsjusza.

Greta Thunberg dolała oliwy do ognia, gdy nazwała COP26 „porażką” i powiedziała, że „Przywódcy nic nie robią. Aktywnie tworzą luki i kształtują ramy, aby dalej czerpać korzyści z destrukcyjnego systemu.” I jeszcze, że „COP zamienił się w wydarzenie PR”.

Ciąg dalszy nastąpi.

Warto przypomnieć, że głównym celem tegorocznego COP25 jest dokończenie regulacji dotyczących handlu emisjami, czyli uzupełnienie dokumentu „Katowice Rulebook”, który ma za zadanie wcielenie w życie porozumienia paryskiego, które zacznie oficjalnie obowiązywać od 2020 roku.

Uciekający czas, coraz częstsze niepokojące wieści dotyczące braku postępów w negocjacjach, wystąpienia młodych aktywistów, manifestacje na ulicach Madrytu oraz przed ambasadami kolejnych krajów generują w Madrycie coraz to bardziej napiętą atmosferę, zauważalną zarówno w salach obradowych COP25 oraz na społecznym szczycie Cumbra de Social, który odbywa się w tym samym czasie na pobliskim uniwersytecie.

W środę – 11.12. o godz. 15:00 przed jedną z sal konferencyjnych organizacje i ruchy społeczne zorganizowały manifestacje przeciwko opieszałości obradujących i wybiórczości tematów podjętych podczas COP25, punktując politykę bogatych państw, które kosztem ludności tubylczej budują swój kapitał. Około 250 protestantów, którzy pokojowo stanęli z banerami, śpiewając tradycyjne pieśni indiańskich plemion zostało wypchniętych przez policję poza budynek, odgradzając ich jednocześnie od potencjalnych obserwatorów i prasy. Protestantom najprawdopodobniej zostaną odebrane przepustki na konferencję.

#climatejustice? Już nie na COP25

Także wypowiedź szwedzkiej aktywistki Grety Thunberg, która dołączając w piątek – 6.12. do manifestacji w swoim przemówieniu oznajmiła, że strajk klimatyczny nie przyniósł skutku, podniosła głos zwątpienia względem dziejących się obrad. Mówiła o dramatycznym momencie w historii ludzkości w którym się znajdujemy, podczas gdy dorośli, odpowiedzialni za najważniejsze decyzje na świecie nie pracują nad adekwatnym do stanu rzeczy porozumieniem.

Odzwierciedleniem stanowisk poszczególnych państw są rozdawane podczas konferencji nagrody „Skamieliny dnia” wręczane za działania blokujące postęp negocjacji, które otrzymały już m.in. USA, Brazylia (za deforestację Amazonii), Kanada,  Australia,  Rosja oraz „Promyk dnia” m.in dla Kanady, Kolumbii, Vanuatu, Meksyku, Nowej Zelandii, Norwegii, Szwecji i Danii.

W środę – 11.12. polska delegatura wygłosiła podczas konferencji swoje stanowisko dot. aktualnej polityki klimatycznej w naszym kraju.

„Jako Polska dążymy do szybkiego rozwoju energetyki wiatrowej na morzu, staliśmy się liderem transportu publicznego i z niecierpliwością oczekujemy innych nisko emisyjnych technologii wytwarzania i magazynowania energii. Zamierzamy wydać miliardy euro, aby pomóc naszej ekonomii w przejściu na tory niskiej emisyjności. Polska rozumie zarówno szanse, jak i wyzwania, które przed nią stoją.”

Mamy nadzieję, że te słowa znajdą swoje przełożenie na trwającym posiedzeniu Rady Europy, na którym ponownie do głosowania zostanie przedłożony dokument dotyczący wypełnienia przez Europę założeń porozumienia paryskiego.


Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

Drugiego dnia szczytu klimatycznego zwiedzałam pawilony różnych krajów, niektóre spektakularne i nowoczesne jak przestrzeń Indii, inne bardzo aktywne, obszerne i pełne wartościowych informacji. Takim jest oczywiście pawilon Francji złożony z obszernej przestrzeni wystawowej i dużej Sali konferencyjnej. Wystawa, dostarczając konkretnych informacji, promuje w przystępny, syntetyczny i atrakcyjny sposób, w dwóch językach, ambitną politykę zrównoważonego rozwoju Francji, w tym politykę klimatyczną rządu, regionów, miast, parlamentu i senatu, a także najróżniejszych państwowych, prywatnych, społecznych i mieszanych struktur, instytucji, firm i organizacji wspierających. Wielka różnorodność tematów, projektów, polityk sektorowych i działań, od transformacji energetycznej w kierunku energii odnawialnych i efektywności energetycznej w budownictwie i przemyśle, przez agroekologię i rolnictwo ekologiczne, niskoemisyjną i bezemisyjną politykę transportową, ochronę wody i bioróżnorodności, kwestie zdrowia i środowiska, gospodarkę cyrkularną i zarządzanie odpadami, badania naukowe, nauczanie i edukację, partnerstwa publiczno-prywatne, aż po zaangażowanie społeczeństwa obywatelskiego w zapobieganie zmianom klimatu jak i dostosowanie się do nich.

W dużej sali konferencyjnej pawilonu francuskiego każdego dnia odbywa się pięć konferencji, niektóre z udziałem czołowych polityków, jak minister środowiska Segolen Royal, albo organizowane w partnerstwie z innymi krajami jak konferencja nt. francusko-chińskiej współpracy przy monitoringu emisji gazów cieplarnianych i innych zanieczyszczeń powietrza, francusko-japońska inicjatywa na rzecz zrównoważonego miasta w Afryce, czy konferencja norweskiego ministerstwa spraw zagranicznych nt. Arktyki.

Ale nie tylko francuska prezydencja i bogate kraje rozwinięte promują swoje narodowe i regionalne wyzwania oraz polityki i działania mające im sprostać. Takich krajów jest wiele. Na przykład Wietnam na niezbyt dużej przestrzeni wypełnionej edukacyjno-promocyjnymi plakatami organizuje side-eventy i spotkania, oraz rozdaje broszury w kilku językach pokazujące ograniczające ale tez adaptacyjne działania tego kraju.

A co z Polską? Znalazłam na wywieszonej liście, a potem fizycznie, pawilon z napisem Polska, ale niestety drzwi były zamknięte – nie zapraszano publiczności do wejścia. Zapukałam i weszłam. Zastałam jeden długi stół, przy którym siedziało przed komputerami ok. 8 osób i mały stolik z jedną panią. Dowiedziałam się od niej, że Polska nie ma żadnej przestrzeni otwartej dla publiczności, tylko to jedno biuro dla delegatów. Dowiedziałam się przy okazji, że delegacja liczy około dwudziestu osób oraz, że są wśród nich zarówno osoby które już uczestniczyły w poprzednich negocjacjach klimatycznych („jest kilka osób”…), jak i osoby całkiem nowe.

Jedyny plakat ilustrujący działania proklimatyczne Polski, umieszczony na ścianie pawilonu Unii Europejskiej. Fot.: Ewa Sufin-Jacquemart

Jedyny plakat ilustrujący działania proklimatyczne Polski, umieszczony na ścianie pawilonu Unii Europejskiej. Fot.: Ewa Sufin-Jacquemart

 Jedyne świadectwo pro-klimatycznych wysiłków Polski jakie do tej pory znalazłam, znajduje się na ścianie jednej z dwóch sal konferencyjnych pawilonu Unii Europejskiej, pokrytej opisanymi zdjęciami ilustrującymi działania krajów członkowskich, jednym dla każdego kraju. Polskę reprezentuje zdjęcie warszawskiej sieci rowerów publicznych.

Ale jednak trafiłam, i to „aż” 3 razy, na obecność Polski na szczycie klimatycznym COP 21, poza samymi negocjacjami: pierwszego dnia na otwarciu, wśród innych szefów państw, głos zabrała przez regulaminowe 3 minuty polska pani premier Beata Szydło. Zadeklarowała, że Polska, choć nie ma obowiązku, jest gotowa do 2020 r. wyasygnować 8 mln dolarów, aby wesprzeć m.in. Zielony Fundusz Klimatyczny (GCF) w działaniach na rzecz adaptacji do zmian klimatu i redukcji emisji. „Miedzy innymi” jest tu ważne, bo w sumie nie wiadomo ile Polska włoży do GCF i gdzie trafią pozostałe miliony.

Drugiego dnia trafiłam w pawilonie francuskim na event poświęcony oficjalnemu otwarciu francuskiej inicjatywy„4 na 1000: gleby dla bezpieczeństwa żywnościowego i klimatu”, na którym, po przedstawieniu inicjatywy nastawionej na ochronę i wzbogacanie gleb, dzięki czemu pochłaniać mogą nawet duże ilości dwutlenku węgla, wśród przedstawicieli innych krajów głos zabrał tez krótko nowy minister ds. środowiska Polski, p. Jan Szyszko. Bardzo krótko powiedział, że gleby i lasy mają ważny udział w zapobieganiu zmianom klimatu i zaprosił wszystkich na konferencję następnego dnia nt. polityki Polski wobec lasów.

Oczywiście udałam się na tę konferencję, która odbyła się wieczorem drugiego dnia obrad, w pawilonie Unii Europejskiej, zatytułowanej: „Contribution of forestry to climate change mitigation efforts – national perspective of Poland” (Wkład gospodarki leśnej w wysiłki ograniczenia zmian klimatu – perspektywa krajowa Polski”).

Konferencję otworzył pan minister Szyszko, najpierw po polsku, aby powitać telewidzów, gdyż konferencja była podobno transmitowana na żywo, najprawdopodobniej przez TV Trwam, gdyż pan minister zakończył swoje powitanie katolickim „Szczęść Boże”….

Z konferencji prowadzonej przez szefa polskiej delegacji rządowej na COP 21 prof. Mieczysława Ostojskiego dowiedzieliśmy się przede wszystkim jak wiele Polska ma lasów (aktualnie 29,4% powierzchni) i że może mieć jeszcze więcej, a już na pewno może te lasy zagęszczać i intensyfikować, aby pochłaniać czy absorbować (jeszcze) więcej dwutlenku węgla. W ten sposób Polska zmniejszy swoje emisje CO2, a może nawet całkiem je zrekompensuje…To już nie było jasne. Na zadane pytanie otrzymałam wymijającą odpowiedź, jedynie dowiedziałam się, jeżeli dobrze zrozumiałam intencję, że metodologia metodologii nierówna, nasza w każdym razie wykazuje, że polskie lasy absorbują znacznie, znacznie więcej CO2 niż wynika to z oficjalnych obliczeń. Zrozumiałam, że jeśli chodzi o emisje GHG netto, to mimo spalania węgla nie powinniśmy być ostatni w klasie.

Ale tytuł konferencji nie oddawał do końca zawartości, może to taka nasza strategia zmyłek: przy okazji inicjatywy dla gleb pan minister mówił o lasach, a na konferencji o lasach w połowie było o geotermii. Bo dowiedzieliśmy się też, że Polska ma ogromny potencjał geotermii, którą z sukcesem ojciec Rydzyk wykorzystał w Toruniu, a teraz w trakcie realizacji jest już projekt w Koninie. Razem ma tych projektów być 20 w ciągu najbliższych 10 lat.

W kuluarach pan minister Szyszko zapewnił mnie, że w razie konfliktu lokalnego miedzy geotermią a łupkami, będzie bronił opcji aby wygrywała geotermia. I tu go trzymamy za słowo – będziemy sprawdzać…

Z Paryża Ewa Sufin-Jacquemart dla Zielonych  Wiadomości

Paryż, 3 grudnia, 2015 roku – Chevron, EDF i BNP-Paribas otrzymały dzisiaj nagrody Klimatycznego Pinokio za swoją rolę w osłabianiu działań na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatu i niszczeniu lokalnych społeczności. Wyniki głosowania, w którym wzięło udział  42 000 osób zostały ogłoszone na specjalnej ceremonii w Paryżu. Dwie z „nagrodzonych” firm są sponsorami międzynarodowych negocjacji klimatycznych COP21.

Foto: www.pinocchio-awards.org

Foto: www.pinocchio-awards.org

Sponsor COP21, BNP-Paribas otrzymał nagrodę za finansowanie projektów węglowych na całym świecie, w tym ogromnych elektrowni węglowych w Południowej Afryce i Indiach. EDF został nagrodzony za użycie swojego kontrowersyjnego sponsoringu w celu promocji energii jądrowej, jako energii „czystej” i inwestycje w paliwa kopalne – 16 elektrowni węglowych na całym świecie – w tym kilka z najbrudniejszych w Europie.

Juliet Renaud z Friends of the Earth France powiedziała: ”Dopóki BNP-B i EDF inwestują ogromne pieniądze w “brudne” energie, są częścią problemu, a nie rozwiązaniem. Publiczne głosowanie na dwóch sponsorów COP21 pokazuje, ze obywatele nie dają się ogłupić „greenwashingiem”, wpływającym na negocjacje i osłabiającym wysiłki na rzecz osiągnięcia ambitnego i sprawiedliwego porozumienia klimatycznego. Rząd francuski musi podjąć natychmiastowe, konkretne działania dla autentycznej, sprawiedliwej transformacji energetycznej, bez paliw kopalnych i energii jądrowej”.

Chevron został potępiony za agresywną promocję szczelinowania hydraulicznego w Argentynie. Jest głównym partnerem rządu i kontrolowanej przez państwo firmy YPF w nieustających próbach rozwoju, bez względu na konsekwencje, wydobycia niekonwencjonalnej ropy naftowej i gazu w Patagonii.

Colin Roche z Friends of the Earth Europe powiedział: „Społeczności na całym świecie cierpią z powodu przedsiębiorstw, które zmówiły się, aby zniszczyć klimat, udając jednocześnie, że popierają wysiłki na rzecz przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Niektóre z najbrudniejszych firm na świecie próbują w bezprecedensowy sposób „zazielenić” (greenwash) swoje wizerunki na konferencji klimatycznej COP21 w Paryżu. Lecz nigdy nie poradzimy sobie ze zmianami klimatu, jeżeli nie powstrzymamy ich wpływu i nie wyrzucimy korporacji takich jak BNP-Paribas i EDF z negocjacji”.

Do nagrody zostały nominowane niektóre z największych i najbardziej wpływowych korporacji na świecie. Wśród nich Shell, za jego dziedzictwo zniszczeń ekologicznych i społecznych w Nigerii, oraz Anglo-American za niszczycielską kopalnię w Kolumbii. Gigant naftowy i gazowy Total – został nominowany za infiltrację lobby energetyki odnawialnej, Avril – za propagowanie biopaliw, Yara – za próby greenwashingu nawozów sztucznych, a sponsor negocjacji Engie – za inwestycje w paliwa kopalne.

Naukowiec i kampanier Corporate Europe Observatory, Pascoe Sabido powiedział: „Brudna działalność wydobywcza Chevronu nie byłaby możliwa bez jego kumoterskich stosunków z tymi samymi rządami, od których oczekuje się kontroli i nadzoru nad tego rodzaju przedsięwzięciami. Dość, znaczy dość – Chevron i reszta wielkich trucicieli, powinni zostać usunięci z COP21 i trzymani z dala od naszych decydentów na wszystkich szczeblach rządowych”.

Nagrody Klimatyczne Pinokio wzywają rządy do podjęcia konkretnych działań na rzecz zakończenia bezkarności korporacji poprzez uchwalenie wiążących regulacji prawnych, takich jak francuski projekt prawa dotyczącego międzynarodowych korporacji i prawnie wiążący traktat ONZ o międzynarodowych korporacjach i prawach człowieka. Rządy muszą zignorować korporacyjne fałszywe rozwiązania i nadać priorytet ochronie praw człowieka.

Nagrody zostały przedstawione 3 grudnia na publicznej ceremonii podczas negocjacji klimatycznych ONZ w Paryżu.

Nagrody Klimatyczne Pinokio 2015 (Pinocchio Climate Awards 2015) są  zorganizowane przez Friends of the Earth Europe, Friends of the Earth France, Corporate Europe Observatory, CRID i Action Aid France, we współpracy medialnej z Basta, The Multinational Observatory i Real World Radio.

źródło: www.pinocchio-awards.org

Tłumaczenie:  Jan Skoczylas

Konferencja klimatyczna COP 21 we francuskim wydaniu jest wzorowym wydarzeniem pod względem dbałości o środowisko. Wszystko zostało bardzo skrupulatnie przemyślane, użyte zostały materiały nadające się do recyklingu, odpady są systematycznie segregowane, plastikowe kubeczki do napojów sprzedawane są z kaucją, a autobusy służące do przewozu uczestników i publiczności są hybrydowe lub elektryczne.

Przed wejściem głównym miasteczka klimatycznego w Le Bourget, stoją zaparkowane auta, które wypożyczają uczestnicy szczytu COP 21, również elektryczne. Wzdłuż alei prowadzącej do wyjścia stoi rząd niewielkich stacji do ładowania baterii, w głębi parkingu wielka hybrydowa stacja do ładowania z pochyloną ścianą słonecznych paneli fotowoltaicznych. Do wszystkich tych stacji podłączone są samochody elektryczne Renault i Nissan.

Zaczepieni przeze mnie dwaj kierowcy w służbowych kurtkach z logiem firmy Renault okazują się być nie lada specjalistami: Emmanuel Christophe jest ekspertem dostosowującym technologię firmy Renault do warunków lokalnych w różnych krajach, również w Polsce, gdzie Renault stara się promować samochody elektryczne, Jean Poux jest analitykiem ds. infrastruktury do ładowania pojazdów elektrycznych.

ZOE-SAMOCHOD-ELEKTRYCZNYKoło nich ładuje się Zoe, zgrabny biały samochód elektryczny marki Renault, średniej wielkości. Pytam, jak długo taki samochód musi się ładować. Okazuje się, że stacje ładowania zainstalowane na potrzeby szczytu klimatycznego mają moc 22 kW i średniej wielkości auto jak Zoe ładuje baterie w mniej niż półtorej godziny, co pozwala przejechać w mieście ok. 130 km. Ale większość stacji w Paryżu i innych miastach regionu Ile-de-France , których jak się okazuje jest już dziś bardzo wiele, to stacje o znacznie mniejszej mocy, bo ok. 3,5 kW, wówczas ładowanie trwa 8 godzin. To wystarczy na codzienny dojazd do pracy. Zresztą wiele z aut elektrycznych to auta w systemie „car sharing” czyli aut funkcjonujących na tej samej zasadzie co sieci rowerów publicznych w wielu miastach, jak np. w Warszawie.

Pytam jakie są zalety elektrycznego auta, poza znaczną obniżką emisji dwutlenku węgla, zależącą jednak od tego w jaki sposób produkuje się w danym kraju elektryczność, gdyż sam silnik elektryczny nie tylko nie produkuje emisji CO2, szkodliwych dla klimatu, ale też nie zanieczyszcza powietrza szkodliwymi dla zdrowia tzw. niskimi emisjami. „Kto raz wsiadł do samochodu elektrycznego, dla tego powrót do tradycyjnego auta z silnikiem termicznym jest jak kara” – mówi Emmanuel Christophe. „Wreszcie można słuchać czegoś innego niż szum silnika – śpiewu ptaków za oknem czy muzyki w aucie, nawet muzyki klasycznej, momentami zupełnie nie słyszalnej w hałasie tradycyjnych pojazdów.” A Jean Poux dodaje, że „nawet na korki ludzie przestają narzekać, bo stanie w korku stało się momentem przyjemności i odpoczynku”.

Dowiaduję się jeszcze, że elektryczny samochód prowadzi się tak samo jak auto z automatyczną skrzynią biegów, co zapewnia kierowcy dodatkowy komfort jazdy.

Z Paryża Ewa Sufin-Jacquemart dla Zielonych Wiadomości

Napięta sytuacja w Ukrainie oraz zbliżający się wielkimi krokami szczyt klimatyczny w Paryżu. Druga część relacji z Kongresu Młodych Europejczyków w Budapeszcie. (więcej…)