28 kwietnia Komisja Europejska oficjalnie ogłosiła, że zamierza zaskarżyć Polskę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z powodu braku wymagania odpowiedniej oceny oddziaływania na środowisko operacji szczelinowania hydraulicznego (technologia stosowana przy wydobyciu gazu łupkowego).
Oświadczenie to jest zwieńczeniem prawie dwuletniej pracy społeczności lokalnych (przede wszystkim rolników z Żurawlowa, którzy podczas trwającego 400 dni non-stop heroicznego protestu, blokowali rozpoczęcie poszukiwań gazu łupkowego przez korporację Chevron ), polskich organizacji i aktywistów skupionych w nieformalnym ruchu złupieni.pl oraz europejskich organizacji ekologicznych: Friends of the Earth Europe oraz Food and Water Europe, kwestionujących kampanię polskiego rządu zmierzającą do rozwoju sektora gazu łupkowego w Polsce. Rząd wprowadził przepisy zezwalające na wiercenia w poszukiwaniu ropy i gazu do głębokości 5 000 metrów bez przeprowadzenia wcześniej oceny oddziaływania na środowisko, łamiąc tym samym prawo europejskie.
Antoine Simone z Friends of the Earth powiedziała: “Kierując skargę przeciwko Polsce do ETS, Komisja Europejska wysyła jasną wiadomość, że ani kraje członkowskie ani przedsiębiorstwa naftowe i gazowe, nie są ponad prawem. Jest to bezprecedensowa decyzja, i potwierdzenie zagrożeń związanych ze szczelinowaniem hydraulicznym na najwyższym szczeblu władz Unii Europejskiej. Stanowi to dowód na to, że Komisja Europejska, jeśli tylko chce, ma możliwość interwencji dla dobra środowiska naturalnego”.
Koncesje na wydobycie i poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce zostały wydane między innymi na Głównych Zbiornikach Wód Podziemnych, które do tej pory nie mają wyznaczonych specjalnych stref ochronnych.
Prezeska Fundacji Strefa Zieleni, Ewa Sufin stwierdziła: „Nie jest przyjemne, gdy mój kraj jest sądzony przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości, ale woda to największe dobro jakie mamy, które musimy chronić za wszelką cenę i zostawić przyszłym pokoleniom, bo bez wody nie ma ani sukcesu gospodarczego ani życia. Bardzo wiele osób czyniło wielkie wysiłki, aby przekonać rząd, a przede wszystkim Ministerstwo Środowiska, że fracking to bardzo niebezpieczna technologia, szczególnie ze względu na możliwość skażenia wody, i nie można podchodzić do niej z tak wielką nieodpowiedzialnością, tylko dla zysków. Bo gazu nie da się pić, a bezpieczeństwo energetyczne można osiągnąć ocieplając domy i korzystając z darmowego słońca i wiatru, a jak już wiercić, to po naturalne ciepło ziemi jakim jest geotermia. Tylko w ten sposób uda się utrzymać galopujące zmiany klimatu na znośnym dla ludzkości poziomie”.
„Pan minister Korolec dopiero gdy przestał pełnić swoją funkcję, publicznie przeprosił za swój szkodliwy i niebezpieczny oportunizm. Jego dzisiejszy następca, a szczególnie wiceminister środowiska i pierwszy geolog kraju pan Orion-Jędrysek, wciąż wydają się wierzyć w łupkowe obietnice” – dodała.
Europejski Trybunał Sprawiedliwości, który jest jedną z najwyższych instytucji sądowniczych w Europie, po raz pierwszy będzie się zajmował gazem łupkowym, i mamy nadzieję, że potwierdzi zagrożenia związane ze stosowaniem technologii szczelinowania hydraulicznego.
Według Friends of the Earth Europe, jeśli chcemy mieć jakiekolwiek szanse na uniknięcie katastrofalnych skutków zmian klimatu, Europa musi niezwłocznie odejść od paliw kopalnych i przestawić się na źródła odnawialne – szczególnie należące do, i zarządzane przez lokalne społeczności – oraz oszczędność energetyczną.
Opracował Jan Skoczylas na podstawie: Friends of the Earth Europe i Fundacja Strefa Zieleni.
Awaria zbiornika gazu Alison Canyon niedaleko miejscowości Porter Ranch w stanie Kalifornia to nie tylko prawdopodobnie największy w historii wyciek metanu, lecz również dowód na zagrożenia związane ze szczelinowaniem hydraulicznym(ang: fracking – technologia stosowana przy wydobyciu gazu łupkowego). Pisaliśmy o tym miesiąc temu. Przez ten czas do atmosfery ulotniło się dodatkowe 20 tyś. ton metrycznych metanu, czyli w sumie obsługująca zbiornik korporacja Southern California Gas Company (SoCalGas) może pochwalić się wyciekiem rzędu 96 tyś. ton.

Foto: Earthworks/Flickr/Creative Commons
Do zamknięcia wycieku użyto cementu. Nie przeprowadzono jednak oficjalnych testów, które potwierdziłyby efektywność tego rozwiązania. W oświadczeniu spółki można przeczytać, że „udało się tymczasowo zatrzymać wyciek”. Spółka zaznacza jednak, że znalezienie bezpiecznego i trwałego rozwiązania może zająć „wiele dni”.
Mieszkańcy wskazują na to, że nie ma woli politycznej, by problemem zająć się systemowo. Jak wskazuje przypadek Alison Canyon istnieją uzasadnione obawy, że podobna sytuacja może wydarzyć się w każdej chwili w pozostałych stu kilkunastu starych zbiornikach po ropie, w których obecnie trzymany jest gaz.
Dodał: Robert Reisigová-Kielawski
Źródło: Common Dreams
Żurawlów to wioska na Zamojszczyźnie znana z 400-dniowego, zakończonego sukcesem protestu rolników przeciwko planom odwiertów amerykańskiej firmy Chevron w poszukiwaniu gazu łupkowego. To najdłuższy dotychczas protest antyłupkowy na świecie. Jedna z aktywnych jego uczestniczek, Barbara Siegieńczuk, pojechała na zaproszenie warszawskiego i waszyngtońskiego biura Fundacji im. Heinricha Bölla do USA, gdzie łupkowe eldorado zmieniło amerykańską gospodarkę, ale koszty tego gazowego boomu coraz bardziej budzą wątpliwości. W wyjeździe towarzyszyła jej zielona aktywistka Ewa Sufin-Jacquemart.
Ewa Sufin-Jacquemart: Basiu, uczestniczyłyśmy niedawno w podróży studyjnej do USA, gdzie dużo dowiedziałyśmy się o łupkowym boomie, szczególnie tam, gdzie byłyśmy: w Pensylwanii, gdzie od prawie dziesięciu lat prowadzone są odwierty na złożu Marcellus Shale, a także w stanie Nowy Jork, gdzie mieszkańcy wciąż skutecznie bronią się przed inwazją tego przemysłu. Co najbardziej cię uderzyło, zaskoczyło podczas tej podróży?
Barbara Siegieńczuk: Przede wszystkim zdumiałam się, widząc niektóre instalacje bardzo blisko domów. W Pensylwanii jest to możliwe. Jeżeli ziemia przed czyimś domem została wydzierżawiona przez sąsiadów, to mieszkańcy tego domu nie mają nic do powiedzenia. Firmy są bardzo perswazyjne i potrafią manipulować ludźmi, aby osiągać swoje cele, tworząc głębokie konflikty sąsiedzkie. Społeczności, a nawet rodziny są skłócone. Nie myślałam, że w demokratycznym kraju możliwe są takie praktyki.
Jak powiedziała nam jedna z aktywnych mieszkanek miejscowości Dryden w stanie Nowy Jork: „w USA w ciągu sześciu lat zabito demokrację”. Dryden to pierwsza gmina w USA, gdzie uprawomocnił się wyrok sądu potwierdzający prawo samorządu do uchwalenia zakazu odwiertów ze szczelinowaniem hydraulicznym na ich terenie. To wielkie, precedensowe zwycięstwo, przede wszystkim społeczności lokalnej, która potrafiła pokonać podziały i wywrzeć presję na samorząd.
ESJ: Jakie wrażenie zrobiły na tobie tak zwane pady, czyli place z kilkoma odwiertami w lasach Pensylwanii w okolicy Williamsport, gdzie nas zawieźli organizatorzy?
BS: Przygnębiające. Na wzgórzach w pięknych lasach stanowych, kiedyś gęstych i pełnych zwierząt i ptaków, powycinano miliony drzew, zrobiono asfaltowe drogi, a wzdłuż nich szerokie przecinki z wkopanymi w ziemię gazociągami i wodociągami. Wystają z nich rury i włazy poodgradzane metalowymi kolorowymi płotkami, a od erozji i obsuwania osadów mają chronić wypchane czymś rulony z nieprzemakalnych tkanin. Co kilka kilometrów po jednej i drugiej stronie znajdują się wjazdy na wielkie „pady” produkcyjne lub inne przestrzenne instalacje do kompresji gazu lub magazynowania wody.
W otwartej skrzynce leżały też dokumenty bezpieczeństwa, m.in. mapy i opisy techniczne znajdujących się na „padzie” substancji chemicznych. Zdumiałam się, że „pady” nie są ogrodzone ani nadzorowane. Każdy może tam wejść. Może to przecież doprowadzić do katastrofy. U nas jest przesada w drugą stronę. W Żurawlowie firma Chevron nawet nie miała koncesji na odwiert, lecz tylko na badania sejsmiczne, a już próbowała postawić ogrodzenie. Tak się właśnie zaczął nasz protest.
ESJ: Mnie też przeraził widok niszczonej na masową skalę przyrody, nawet tam, gdzie jest mnóstwo gatunków chronionych, jak niedźwiedzie czy rzadkie ptaki, potrzebujące spokoju. A ponadto w dolnych częściach tych pagórkowatych pięknych lasów żyją ludzie. Znalazłaś tam nawet swoją imienniczkę, z którą macie chyba wiele wspólnego, nie uważasz?
BS: Tak, spotkanie z Barbarą było niezwykłe. Barbara, tak jak ja, przeniosła się z miasta na wieś, kocha ciszę, spokój i przyrodę. Mieszka w przepięknym miejscu, w małej osadzie ośmiu domów, położonej w lesie nad sporym potokiem. Pokazała nam zdjęcia i opowiedziała, jak cztery lata temu przez pół roku ich malutką szosą, przed samymi domami, dzień i noc wielkie cysterny jeździły do odwiertów gazu łupkowego na leśnych wzgórzach ponad ich domami.
Wszystko przez to, że jedna z sąsiadek zgodziła się na poszerzenie zakrętu drogi kosztem części jej posesji, za 1000 dolarów. Przez jej pazerność i nieświadomość wszyscy mieli bezustanny huk i kurz przez pół roku.
Arogancja i bezczelność firmy była przy tym taka sama jak gdzie indziej. Na posesji Barbary, tuż przed jej oknami, ustawiono bez pytania przenośną toaletę dla kobiety, która stojąc na jej posesji kierowała cały dzień ruchem. Miliony wyciętych na górze drzew i porobione szerokie przecinki na gazociągi i wodociągi, wyglądające jak trasy narciarskie, przyczyniły się do powstawania osuwisk. W 2011 r. mieli wielką powódź, jej dom rodzinny został całkiem zalany i zdewastowany, zniszczeniu uległy wybiegi dla koni. To wszystko spowodowało, że Barbara aktywnie zaangażowała się w organizacji obywatelskiej zwalczającej rozwój przemysłu gazowego w Pensylwanii.
ESJ: Barbara opowiadała nam o ich działalności, byliśmy też na spotkaniu ich zarządu. Widzieliśmy jak kompetentni, aktywni ludzie się w to zaangażowali. Czy dostrzegłaś jakieś podobieństwa między działalnością ich organizacji a waszym Stowarzyszeniem „Zielony Żurawlów”?
BS: Różnice polegają na tym, że ich organizacja Responsible Drilling Alliance skupia ludzi o bardzo różnych zawodach i mieszkających w różnych miejscowościach, w związku z czym ich misja nie skupia się na żadnej miejscowości w szczególności. Ale podobieństw jest bardzo wiele. Też bronimy przede wszystkim prawa do głosu społeczności lokalnych, też lobbujemy na rzecz lepszych regulacji prawnych. No i mamy te same metody – zdobywamy wiedzę i dzielimy się nią, uczestniczymy w postępowaniach administracyjnych, w spotkaniach lokalnych w gminach, ale też w konferencjach, seminariach, wysłuchaniach publicznych.
Naszym medium jest przede wszystkim Internet. My oprócz tego jeździliśmy do Sejmu na spotkania Komisji ds. Rolnictwa oraz do Parlamentu Europejskiego. No i teraz, dodatkowo, będziemy uczyć się wykorzystania źródeł energii odnawialnej i propagować ich rozwój. O tym mówiły nam też aktywistki z Dryden. Podobno w Stanach odnawialne źródła energii bardzo się rozwijają, przede wszystkim ze słońca. Tyle że o to zabiegają przede wszystkim obywatele, a wielkie firmy energetyczne wciąż widzą zysk w paliwach kopalnych, tak jak i u nas.
Wielkie wrażenie zrobiło na mnie spotkanie z prof. inż. Anthonym Ingraffea w Cornell University w mieście Ithaca w stanie Nowy Jork. Jak ty je odebrałaś?
ESJ: Tak, dla mnie też było to bardzo ważne spotkanie. Profesor Ingraffea świetnie zna technologię wydobycia gazu łupkowego, bo uczestniczył w jej rozwoju, a od lat prowadzi badania nad jej skutkami. Ale wiedzę i myślenie ma szerokie i myśli perspektywicznie o przyszłości planety i gatunku ludzkiego, o losie przyszłych pokoleń, a nie tylko o dzisiejszym wzroście gospodarczym.
Jako ekspert od technologii wydobycia powiedział nam trzy ważne rzeczy.
Po pierwsze, żebyśmy uważali, bo ludzie mówiąc o skutkach frackingu mają na myśli cały proces wydobycia i dystrybucji gazu, ze skumulowanymi skutkami tysięcy odwiertów i całej infrastruktury związanej z jego transportem. Przemysł wydobywczy to dementuje, odnosząc się ściśle do samej operacji szczelinowania hydraulicznego. U nas też ma to miejsce, więc to dla nas ważna wskazówka.
Po drugie dowiedzieliśmy się od niego, że argument, iż przy odpowiednich regulacjach prawnych ten przemysł może mieć niską szkodliwość dla środowiska i ludzi, jest złudą. Jak wykazuje praktyka, nie ma takich regulacji prawnych i metod ich egzekwowania, które zapewniłyby bezpieczeństwo środowiskowe i korzyści społeczne na krótką metę, a tym bardziej długofalowo.
No i wreszcie najważniejszy moim zdaniem przekaz profesora – mówił on, że aktualna technologia jest bardzo nieefektywna, bo pozwala nam na wydobycie ze skał łupkowych od 5 do 10% zawartego w nich gazu lub ropy. Do raz wyszczelinowanego i wyeksploatowanego tą metodą złoża nie będziemy już mogli wrócić. A węglowodory niekonwencjonalne to ostatnia generacja paliw kopalnych dostępna ludzkości. Całkowicie nieodpowiedzialne jest spalanie paliw kopalnych dla ogrzewania lub produkcji prądu, wywołując przy tym tak niebezpieczne dla życia na Ziemi zmiany klimatu, skoro możemy do tego wykorzystywać wiatr i słońce.
Paliwa kopalne powinny być traktowane jak największe dobro i wykorzystywane tylko do produkcji potrzebnych nam materiałów i substancji, których nie możemy wyprodukować bez nich – takich jak leki, nawozy sztuczne czy niektóre ważne kompozyty. Kapitały wydawane na wydobycie gazu i ropy z łupków powinny być więc przeznaczone już teraz na badania i rozwój metod oszczędzania energii oraz na źródła energii odnawialnych.
A co z wydobyciem gazu łupkowego w Polsce? Być może jest dla nas nadzieja, skoro amerykańskie firmy, które mają straty z powodu niskich cen gazu na amerykańskim rynku, już pracują nad skraplaniem gazu, aby móc go eksportować do Europy, gdzie jest droższy?
BS: Przed podróżą do USA też miałam taką nadzieję. Ale spotkałam tamtejszych mieszkańców, poznałam ich cierpienia: rolniczo-przyrodniczo-turystyczny region wokół Williamsport przekształcony w region górniczo-przemysłowy, hałas, zanieczyszczenia, oddaleni od domów pracownicy mieszkający w barakowozach, szerząca się prostytucja i narkotyki, ciężka i niebezpieczna praca przy odwiertach, skłócone społeczności, chora demokracja, aroganckie firmy, władze skorumpowane przez wielkie korporacje energetyczne.
Budowanie naszego bezpieczeństwa energetycznego na takich podstawach uważam za nieetyczne.
Zresztą jakie to bezpieczeństwo – zamieniamy tylko zależność od Rosji na zależność od USA. Dziś wydaje nam się to racjonalne, jutro możemy tego żałować. A przecież możliwa jest prawdziwa niezależność, również lokalnie, jeżeli nauczymy się oszczędzać energię i wykorzystywać to, co mamy na miejscu, do produkcji energii, czyli słońce, wiatr, ciepło w ziemi, a na wsi biomasę, którą rolnicy produkują z tak dużym wysiłkiem i sprzedają często za grosze.
Tekst jest skróconą wersją wywiadu opublikowanego w Miesięczniku „Dzikie Życie” 12-1/2014-2015.
przeczytaj także:
Niebezpieczeństwo tuż za moim progiem
Filmowałem, by pomóc rolnikom w ich walce
Fragmenty przemówienia wygłoszonego przez dr Sandrę Steingraber w Hotelu Hilton w Albany podczas przyjęcia dla uczczenia zwycięstwa w walce o wprowadzenie zakazu szczelinowania hydraulicznego (frackingu) w stanie Nowy Jork. Opublikowane za zgodą redakcji EcoWatch.com. (więcej…)
Polska znajduje się obecnie w krytycznej i skomplikowanej sytuacji – musi podjąć decyzję w sprawie swojej przyszłej narodowej strategii energetycznej. Dyskusja o możliwościach i potencjale wydobycia gazu łupkowego w Polsce spowodowana jest troską o harmonijny i zrównoważony koszyk energetyczny, narodową niezależność i bezpieczeństwo, rozwój gospodarczy lub jakość konsultacji społecznych. Ożywionym debatom na temat wydobycia gazu łupkowego towarzyszy duża nadzieja na „polską bonanzę” na wzór „amerykańskiej rewolucji łupkowej”, kojarzonej ze znacznym rozwojem społeczno-gospodarczym.
Fundacja im. Heinricha Bölla (HBS) – jako forum dialogu zielonej polityki – uznała, że otwarta wymiana transatlantycka na temat wszystkich złożonych aspektów wydobycia gazu łupkowego ma kluczowe znaczenie dla rzetelnej debaty po obu stronach. Z tego powodu biura HBS w Warszawie i Waszyngtonie zorganizowały we wrześniu 2014 r. studyjną wizytę do Stanów Zjednoczonych, aby umożliwić polskim ekspert(k)om od polityki energetycznej, aktywist(k)om oraz dziennikarzom i dziennikarkom głęboki wgląd w konsekwencje wydobycia gazu łupkowego dla lokalnych społeczności. Poprzez serię spotkań z urzędni(cz)kami, ekspert(k)ami oraz decydent(k)ami, jak również przedstawiciel(k)ami lokalnych ciał ustawodawczych, instytucji nadzorczych, biznesu, organizacji ekologicznych oraz obywatelskich grup nacisku, wizyta ta dała im możliwość przyjrzenia się, w jaki sposób rozwój przemysłu gazu łupkowego w ostatnich latach wpłynął na lokalne gospodarki, infrastrukturę publiczną, grunty publiczne i środowisko naturalne.
A więc w skrócie – co wiemy do tej pory?
Amerykańska rewolucja łupkowa – modelowy przykład
Gaz łupkowy zaczął nabierać coraz większego znaczenia, jako ważne źródło gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych, od początku bieżącego stulecia. W roku 2000 stanowił zaledwie 1% całej produkcji gazu w USA; w roku 2010 było to już ponad 10%. Amerykańska rządowa Agencja Informacji Energetycznej (US Energy Information Administration – EIA) przewiduje, że do roku 2035 aż 46% dostaw gazu w tym kraju będzie pochodzić z gazu łupkowego.
Oczekuje się, że Stany Zjednoczone staną się jednym z największych światowych producentów ropy naftowej. Łupkowa bonanza nie tylko zapewnia USA tanie paliwo kopalne, które pobudza rozwój amerykańskiej gospodarki. Krajowa produkcja ropy łupkowej i gazu łupkowego zmniejsza również zależność tego kraju od zagranicznych źródeł paliwa, takich jak Bliski Wschód czy Wenezuela. Najważniejszymi obszarami produkcji gazu łupkowego są stany takie jak: Pensylwania, Dakota i Teksas.
Nic więc dziwnego, że rząd Obamy odnosi się do gazu łupkowego z pewną dozą entuzjazmu. Jeśli mowa o paliwach kopalnych, spalanie gazu łupkowego daje nadzieję na relatywnie czyste i tanie źródło energii.
Jednak Ameryce także brakuje kompleksowej strategii energetycznej. Obowiązująca doktryna „Wszystkie z powyższych” („All of the above”) pozostawia wybór najlepszego źródła energii rynkowi. Mimo to Prezydent Obama próbuje wpływać na kwestie związane z emisją CO2. Administracja Obamy uważa, że rozwój wydobycia gazu łupkowego przyczyni się do redukcji emisji gazów cieplarnianych. W 2012 r. emisje CO2 w USA spadły do poziomu najniższego od 20 lat. Przekonują oni, że zastąpienie spalania węgla gazem łupkowym będzie korzystne dla zdrowia jednostek i całego społeczeństwa.
Technologie wydobycia gazu łupkowego
Eksploatacja gazu łupkowego nie jest nowym wynalazkiem. Pierwsze wydobycie tego surowca miało miejsce w mieście Fedonia w stanie Nowy Jork w roku 1821, w płytkich szczelinach pod niskim ciśnieniem. Wiercenia poziome rozpoczęły się w latach 30. XX wieku. W roku 1998 U.S. Mitchell Energy przeprowadziła pierwsze ekonomiczne szczelinowanie skał łupkowych z użyciem płynu szczelinowego (slick-water fracturing). Od tego momentu boom łupkowy rozprzestrzenił się w całym kraju. Ostatnie innowacje technologiczne (i wzrost cen konwencjonalnej ropy i gazu) umożliwiły dynamiczny rozwój przemysłu łupkowego w USA, którego jesteśmy obecnie świadkami.
Gaz łupkowy a klimat
Jednakże wydobywanie i używanie gazu łupkowego może wpływać negatywnie na środowisko – na skutek wycieku chemikaliów używanych do szczelinowania oraz ścieków do zasobów wodnych, ulatniania się gazów cieplarnianych (metanu i innych) podczas wydobycia oraz skażenia spowodowanego niewłaściwym przetwarzaniem gazu ziemnego. Zapobieganie skażeniom jest o tyle trudne, że operacje wydobycia gazu łupkowego są pod tym względem niezwykle zróżnicowane – nawet pomiędzy różnymi szybami w ramach tego samego projektu. Procesy, które redukują skażenie podczas wydobycia w jednym miejscu, w innym przypadku mogą okazać się niewystarczające.
Po koniec 2010 r. amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) opublikowała nowy raport, zawierający pierwszą od 1996 r. aktualizację wskaźników emisji gazów cieplarnianych dla przemysłu gazowego i naftowego. Nowy raport kończy się konkluzją, że gaz łupkowy emituje większe ilości metanu (mocnego gazu cieplarnianego) niż gaz konwencjonalny, lecz wciąż o wiele mniej od węgla.
Najobszerniejsze jak do tej pory badanie wycieków metanu z gazu łupkowego, zainicjowane przez Environmental Defense Fund (EDF) i opublikowane w czasopiśmie naukowym „Proceedings of the National Academy of Sciences”, pokazuje, że emisje lotne podczas najważniejszych stadiów produkcji gazu ziemnego są znacząco niższe od podanych w krajowej inwentaryzacji emisji EPA (które już były dość niskie). Studium oparte jest na danych z bezpośrednich pomiarów w 190 lądowych miejscach wydobycia gazu ziemnego w całym kraju i szacuje wskaźnik wycieku na 0,42% produkcji gazu. Badanie EDF nie uwzględniło jednakże całego łańcucha dostaw gazu ziemnego i planowane są dalsze badania w celu oszacowania wycieków w innych częściach systemu.
W Europie badanie naukowców z Uniwersytetu w Manchesterze z 2014 r. zaowocowało raportem „First full life cycle assessment of shale gas used for electricity generation” (Pierwsza pełna ocena całego cyklu życia gazu łupkowego). Zawiera on ocenę dziewięciu czynników środowiskowych mających wpływ na globalne ocieplenie. Analogicznie do wyników podobnych badań, jego autorzy stwierdzają w podsumowaniu, że wpływ gazu łupkowego w Wielkiej Brytanii na ocieplenie klimatu byłby w dużym stopniu zbliżony do wpływu gazu konwencjonalnego wydobywanego na Morzu Północnym. Jednak potencjalne negatywne oddziaływanie gazu łupkowego na klimat będzie silniejsze w przypadku braku kontroli lotnych emisji metanu oraz niskich wartości średniego wydobycia z jednego otworu wiertniczego. Pod trzema względami gaz łupkowy szkodzi bardziej niż węgiel. Jest bardziej toksyczny dla organizmów żywych w środowisku lądowym i powoduje powstawanie większego smogu fotochemicznego niż inne opcje. Autorzy raportu uważają, że gaz łupkowy mógłby być uznany za ekologiczne źródło energii tylko w przypadku wprowadzenia bardzo rygorystycznych regulacji prawnych.
Jakość wody i powietrza
Do wody dodaje się chemikalia, co ma na celu ułatwienie podziemnego procesu szczelinowania, w wyniku którego uwalnia się gaz ziemny. Płyn do szczelinowania składa się przede wszystkim z wody i około 0,5% dodatków chemicznych (reduktorów tarcia, środków przeciwrdzewnych oraz zabijających mikroorganizmy). Ponieważ (w zależności od wielkości obszaru) zużywa się miliony litrów wody, oznacza to, że pod powierzchnię ziemi trafiają setki tysięcy litrów substancji chemicznych. Mimo że większa część wody jest wykorzystywana ponownie i dodatki stają się bardziej przyjazne środowisku, kwestie te są nadal kontrowersyjne.
Trzęsienia ziemi
Operacje szczelinowania hydraulicznego stale powodują zdarzenia mikrosejsmiczne, które są zbyt małe, aby można je było odczuć – chyba że za pomocą wrażliwych instrumentów. Wykorzystywane są one często do określenia poziomego i pionowego zasięgu szczelinowania.
Jednak w 2012 r. miały miejsce trzy przypadki wstrząsów spowodowanych przez szczelinowanie (tzw. sejsmiczności indukowanej) wystarczająco silnych, by mieszkańcy USA je odczuli. Według U.S. Geological Survey wstrzykiwanie ścieków po szczelinowaniu do głębokich szybów na odpady (disposal wells) może wywoływać nieco większe wstrząsy, gdy woda produkcyjna jest wpompowywana blisko już obciążonego uskoku. Z tego powodu, po serii niewielkich trzęsień ziemi w 2011 r. w środkowym stanie Arkansas wprowadzono moratorium na składowanie ścieków po szczelinowaniu w podziemnych szybach. Szczelinowanie na wielką skalę pozostaje nadal kwestią wywołującą poważne obawy w odniesieniu do przemysłu łupkowego.
Jaki kierunek obrać?
Wydobycie gazu łupkowego metodą szczelinowania hydraulicznego zapewnia Stanom Zjednoczonym tanie źródło energii i sprawia, że kraj ten jest mniej zależny od zagranicznych dostawców paliwa. Z tego powodu przemysł i eksperci w dziedzinie bezpieczeństwa z entuzjazmem popierają przemysł łupkowy. Jakkolwiek technologia szczelinowania przy eksploatacji gazu łupkowego stosowana jest w USA na ogromną skalę, zbyt mało wiemy o jej wpływie na zdrowie publiczne, środowisko i klimat. Dostępność tego niekonwencjonalnego gazu w przyszłości jest również przedmiotem kontrowersji. Niektórzy eksperci twierdzą, że będzie on napędzał amerykańską gospodarkę przez dziesięciolecia, inni uważają, że łupkowe eldorado zakończy się w przeciągu obecnej dekady.
Wobec sukcesu amerykańskich łupków niektórzy spodziewają się globalnego boomu. Szacuje się, że Chiny posiadają największe światowe zasoby tego paliwa. Również wiele krajów europejskich rozważa poszukiwanie i eksploatację własnych zasobów gazu łupkowego.
Korzyści i zagrożenia związane z produkcją gazu łupkowego różnią się znacznie w zależności od kraju. Z tego powodu Europejczycy powinni skrupulatnie przestudiować dotychczasowe doświadczenia z tym źródłem paliw kopalnych. Ta technologia nie wszędzie w USA spotyka się z entuzjazmem. Stany takie jak Maryland i Nowy Jork wprowadziły moratoria na jej stosowanie – w tym ostatnim od grudnia 2014 r. obowiązuje ono na czas nieokreślony.
Nie tylko organizacje ekologiczne stanowczo sprzeciwiają się wydobyciu gazu łupkowego. Metodzie szczelinowania hydraulicznego przeciwstawiają się przede wszystkim lokalni mieszkańcy z powodu negatywnego wpływu tego rodzaju działalności na społeczności. Jest to zjawisko, któremu Europejczycy powinni uważnie się przyjrzeć ze względu na inne warunki geologiczne i większe zaludnienie.
Z uwagi na wątpliwości co do wielu aspektów szczelinowania oraz niepewnej dostępności gazu łupkowego w przyszłości warto rozważyć w Europie, jak najlepiej zainwestować zasoby naukowe i gospodarcze. Przede wszystkim należy zaprzestać subsydiowania przemysłu paliw kopalnych. Jeśli przyjrzymy się ogromnemu sukcesowi niemieckiej transformacji energetycznej, staje się jasne, że energie odnawialne są pod każdym względem lepszą alternatywą dla jakiegokolwiek rodzaju paliw kopalnych – zarówno jeśli chodzi o wpływ na zdrowie publiczne, klimat, jak również – jak udowadniają to niedawne doświadczenia – z punktu widzenia miejsc pracy, a także całościowego rozwoju gospodarczego. Kraje, które rozwijają te nowoczesne technologie alternatywne, zaczną w najbliższej przyszłości czerpać korzyści z innowacyjności.
Ożywienie współpracy transatlantyckiej na rzecz zielonej gospodarki
Zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone mogą poszczycić się regionalnymi sukcesami w dziedzinie niskoemisyjnego wzrostu gospodarczego. Transatlantycka Sieć Energetyczno-Klimatyczna Fundacji im. Heinricha Bölla skupia po obu stronach Atlantyku środowiska opiniotwórcze i eksperckie wspierające transformację w kierunku gospodarki niskoemisyjnej, która zapewnia tworzenie zrównoważonych miejsc pracy, wzmacnia lokalne gospodarki i pomaga w walce ze zmianą klimatu. Sieć Klimatyczna promuje dialog transatlantycki m.in. poprzez organizowanie wystąpień publicznych, wizyt studyjnych, dyskusji przy okrągłym stole, programów Climate Media Fellowship i szeroką publikację raportów energetycznych w całych Stanach Zjednoczonych i Europie.
Tak więc Marcellus Study Tour 2014 była jednym z działań, poprzez które Fundacja im. Heinricha Bölla promuje tworzenie międzynarodowej sieci profesjonalistów oraz otwarty i uczciwy dialog na temat strategii dotyczących zrównoważonej energetyki. Mamy nadzieję, że jej rezultaty stanowią interesujące źródło informacji dla transatlantyckiej dyskusji o gazie łupkowym.
Transatlantycka Sieć Klimatyczno-Energetyczna jest hojnie współfinansowana przez Delegaturę Unii Europejskiej w Stanach Zjednoczonych w Waszyngtonie.
Tłumaczenie: Jan Skoczylas
przeczytaj także:
Gaz łupkowy: 3 pytania do naukowców
Niebezpieczeństwo tuż za moim progiem
Nagły i ekstremalny wzrost śmiertelności noworodków w wiejskim rejonie Uinta Basin w amerykańskim stanie Utah jest najprawdopodobniej skutkiem toksycznego zanieczyszczenia powietrza spowodowanego intensywnym wydobyciem ropy i gazu łupkowego metodą szczelinowania hydraulicznego. A miejscowi prominenci chcą zabić kobietę, która to ujawniła. (więcej…)
Twórca filmu „Drill Baby Drill” w rozmowie dla „Zielonych Wiadomości”. (więcej…)
Tuż za moim progiem czai się niebezpieczeństwo, które sprawia, że na przemian kulę się ze strachu, szukam ulgi w zaprzeczaniu i krzyczę z oburzenia. Nie wiem, jak walczyć z tak potężnym wrogiem. Jak na ironię, przez 35 lat byłam zwiastunką dobrego stanu zdrowia i świetnego samopoczucia.
Ostatnimi czasy całymi godzinami planuję, w jaki sposób zgromadzić rodzinę, a następnie opuścić mój dom, strony rodzinne i znaleźć dla nas nową małą ojczyznę. Nie jesteśmy już tutaj bezpieczni. Zjawiły się przedsiębiorstwa gazowe i roszczą sobie prawa do tysięcy akrów Penns Woods. Departament Ochrony Środowiska (Department of Environmental Protection – DEP) zezwolił na budowę odwiertów gazowych na terenie lasu stanowego Loyalsock, który otacza moją posesję. Susquehanna River Basin Commission (SRBC) wydaje zezwolenia na pobór milionów galonów wody z działu wodnego, do którego należy strumień przepływający przez podwórko przed moim domem.
Przez dziesięciolecia jedyną drogą do tego oddalonego, przepięknego i bogatego w dziką faunę i florę rejonu była Butternut Grove – wąska droga „bez wyjazdu”, przechodząca obok podjazdu do mojego domu. Kończyła się na szlaku spacerowym w lesie stanowym Loyalsock. Zazwyczaj podczas moich dwumilowych spacerów wzdłuż tej drogi nie mijał mnie nawet jeden samochód. Spuszczony ze smyczy pies truchtał obok mnie, a jeśli ktoś przejeżdżał – byli to sąsiedzi, którzy zwalniali, aby mnie pozdrowić albo zatrzymywali się, żeby trochę pogadać, jak to mają w zwyczaju ludzie na wsi.
Strumień Loyalsock jest zaraz za wałem – o rzut kamieniem od drogi. Mogłam jeździć pod górę na moim koniu do miejsca, gdzie jednopasmowa droga przechodziła w ścieżkę spacerową imienia Dad-Dad Chapmana na terenie lasów stanowych. Tej ścieżki już nie ma – została zagrodzona, a w miejscu dawnego wejścia stoją tablice ostrzegające, że to teren prywatny i wejście będzie karane. Piły mechaniczne i wywrotki napełnione żwirem przekształciły wąską ścieżkę w szeroką żwirowaną drogę, biegnącą przez las do dwóch odwiertów, położonych niemalże jeden obok drugiego. Żeby zbudować tę drogę, ścięto wiele drzew, ukochana niegdyś ścieżka wiodąca przez ziemię, którą nazywa się „wspólnym bogactwem”, jest teraz zagrodzona, strzeżona i nie zaprasza już myśliwych, turystów, rowerzystów górskich, narciarzy i jeźdźców. Skończyły się moje codzienne spacery i częste przejażdżki konne, podobnie jak inne proste przyjemności wiejskiego życia nad brzegiem pięknego strumienia.
Życie wszystkich mieszkańców Butternut Grove zmieniło się na zawsze za sprawą korporacji roszczących sobie prawo do wysyłania swoich ciężarówek w górę drogi, zanieczyszczania powietrza spalinami diesla, wwożenia na górę pełnych ciężarówek toksycznych chemikaliów do szczelinowania i zwożenia z powrotem na dół milionów galonów trujących ścieków.
Nie czujemy się już dłużej bezpiecznie, nie możemy cieszyć się Loyalsock – cudownym strumieniem, który zaczyna się w Sullivan County i płynie swoim korytem 64 mile do wschodniej odnogi rzeki Susquehanna. Nie da się oszacować wartości tego strumienia, który przez lata zapewniał aktywny wypoczynek setkom wędkarzy, kajakarzy, pływaków i posiadaczy letnich domków kempingowych – ofiarując im wodę, która tańczy i migoce i podtrzymuje życie bogactwa ryb, płazów, ptaków oraz innej dzikiej fauny i flory – wodę, która jest teraz mieszana z toksycznymi chemikaliami i wtłaczana pod wysokim ciśnieniem w skały formacji Marcellus Shale.
Mój dziadek kupił tych 20 akrów z milowym dostępem do strumienia w 1933 roku. Nasze rodzinne wspomnienia związane z tym miejscem są bezcenne, a moje wnuki byłyby piątym pokoleniem biegającym po łąkach, pływającym w potoku, jeżdżącym na koniach i spacerującym w pobliskich lasach. W naszym coraz szybciej zmieniającym się społeczeństwie tak głębokie korzenie są bardzo cenne i rzadkie. A jednak – mój syn i jego rodzina wyprowadzili się do miejsca położonego 300 mil stąd, na północ od Battleboro w stanie Vermont, daleko od rodziny, lecz również z dala od łupków, szukając bezpieczniejszego miejsca do życia. Ci z nas, którzy zostali, również myślą o opuszczeniu naszego dziedzictwa i o wyjeździe z tego rejonu.
Przemysł wydobywczy przez lata planował swoją strategię, uchylając prawa stanowe i federalne, które mogłyby zapewnić nam ochronę. Panuje tutaj gorączka gazowa, a to specjalne miejsce, które niegdyś nazywaliśmy naszym domem, zostało „spisane na straty”.
Tłumaczenie: Jan Skoczylas
przeczytaj także: Gaz łupkowy? Nie, dziękujemy! Za duże ryzyko
O gazie łupkowym z perspektywy afrykańskich farmerów. (więcej…)
FracTracker został uruchomiony w czerwcu 2010 r. jako projekt Centrum na rzecz Zdrowego Środowiska i Społeczności Uniwersytetu w Pittsburghu. Początkowo geograficznie koncentrował się na Pensylwanii i północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, ponieważ tam właśnie rozwijało się wydobycie gazu naturalnego z formacji łupkowej Marcellus Shale. W 2012 r. postanowiono zmienić strukturę organizacyjną FrackTrackera i latem tego roku powstała nowa pozarządowa organizacja użyteczności publicznej: FrackTracker Alliance.
Frack Tracker Alliance codziennie publikuje mapy, dane i analizy, aby uświadomić Amerykanom i ludziom na całym świecie zagrożenia związane z wydobyciem niekonwencjonalnych paliw kopalnych. Siedziba organizacji znajduje się w Pensylwanii, lecz zatrudnia ona również personel w Nowym Jorku, Ohio, Zachodniej Wirginii i Kalifornii. Jej strona internetowa relacjonuje działalność w zakresie wydobycia ropy i gazu w 30 stanach, dane dotyczące trendów na szczeblu krajowym oraz kwestie międzynarodowe. Ma ponad 450 000 odsłon i prawie 150 000 unikatowych użytkowników rocznie.
Praca prowadzących stronę przynosi korzyści: odwiedzający dowiaduje się o planowanym w pobliżu odwiercie; ustawodawca poznaje wskaźniki zużycia wody; dane są syntetyzowane dla potrzeb organizacji opracowującej zalecenia dla decydentów; student dowiaduje się prawdy na temat śladu węglowego technologii szczelinowania. Dzień po dniu przyczyniają się do rozwoju bardziej pozytywnej energii przyszłości.
Ich praca – i praca wielu innych organizacji – pozwoliła udokumentować rozległe szkody powodowane przez przemysł naftowy i gazowy, w każdym miejscu prowadzonej przezeń działalności. W Pensylwanii są to setki przypadków skażenia wody na skutek migracji metanu i innych substancji zanieczyszczających. Wiele badań przeprowadzonych w całych Stanach Zjednoczonych wykazało problemy zdrowotne związane z narażeniem na działanie zanieczyszczeń powietrza w pobliżu odwiertów. Budowa odwiertów i rurociągów oraz wydobywanie piasku (frack sand) spowodowały zniszczenie tysięcy akrów lasów i siedlisk fauny i flory. Społeczności cierpią na skutek intensywnego ruchu ciężarówek i związanych z nim problemów: zwiększonej liczby wypadków, zniszczenia dróg i emisji z silników Diesla.
Podczas gdy gaz ziemny promowany jest jako paliwo pomostowe lub przejściowe, niszczący wpływ na klimat jest prawdopodobnie najpoważniejszym zagrożeniem towarzyszącym produkcji i użyciu tego paliwa. Metan ulatniający się do atmosfery jest bardzo mocnym gazem cieplarnianym, a ogromne ilości ropy naftowej, gazu ziemnego i innych węglowodorów wytwarzanych łącznie w wyniku boomu łupkowego mogą pogłębić globalną zależność od tych surowców i zmniejszyć inwestycje w odnawialne źródła energii. Ten domniemany pomost może prowadzić donikąd.
FrackTrack dokumentuje energię oddolnych ruchów obywatelskich podających w wątpliwość ten pęd do szczelinowania. W Nowym Jorku naniesiono na mapę 86 lokalnych ruchów przeciwko szczelinowaniu, 96 wprowadzonych moratoriów (które nie są jeszcze pełnymi zakazami) oraz 85 całkowitych zakazów. Do tych map odniósł się komisarz Departamentu Ochrony Środowiska stanu Nowy Jork na niedawnej konferencji prasowej, podczas której gubernator Cuomo ogłosił wprowadzenie zakazu szczelinowania hydraulicznego na terenie całego stanu.
Lecz nawet w Nowym Jorku zwycięstwo może być jedynie chwilowe. Tamtejsi aktywiści zajmują się projektem budowy ogromnego rurociągu i planami magazynowania sprężonego gazu w opuszczonych kawernach solnych pod powierzchnią jednego z osławionych jezior Finger. Dopóki planeta nie zazna wytchnienia od ocieplenia klimatu, społeczności nie zostaną wyzwolone od zagrożeń dla powietrza i wody, a natura nie będzie bardziej chroniona niż niszczona, FrackTracker – i jego wielu partnerów – mają przed sobą niekończącą się pracę.
FrackTracker działa w odważny i zdecydowany sposób: analizuje nowe tematy, bada problemy lokalne, buduje nowe partnerstwa, wspomaga obywatelskie działania naukowe (częściowo poprzez specjalną aplikację mobilną), pobudza media społecznościowe i narzędzia komunikacyjne i dociera do odbiorców blisko i daleko. W 2015 r. wyruszą ze swoim przekazem i zasobem wiedzy w trasę – zaplanowane są warsztaty na Florydzie, w Północnej Karolinie, Argentynie, Wielkiej Brytanii, Belgii, na Węgrzech i w Polsce.
Szczegóły polskich warsztatów są obecnie w trakcie opracowywania. FrackTracker zachęca polskich odbiorców do odwiedzania swoich map i innych zasobów oraz do dzielenia się pytaniami, fotografiami i danymi – wszystkim, co przyczyni się do lepszego zrozumienia tych ważnych kwestii i pomoże FrackTrackerowi w dalszym pełnieniu misji tworzenia i udostępniania zasobów informacyjnych dla słusznej sprawy.
Przeł. Jan Skoczylas
Przeczytaj także: Gaz łupkowy? Nie, dziękujemy! Za duże ryzyko
Refleksje z podróży studyjnej „Marcellus Shale study tour” zorganizowanej przez warszawskie i waszyngtońskie biura Fundacji im. Heinricha Bölla. (więcej…)
Seth B.C. Shonkoff i Jake Hays, badacze z PSE Healthy Energy odpowiadają na pytania „Zielonych Wiadomości”. (więcej…)