Migracje i konflikty na Globalnym Południu.Co się stanie, gdy ziemia, od której jesteś zależny, przestanie podtrzymywać twój byt?

Dla milionów ludzi na Globalnym Południu nie jest to jedynie hipotetyczne pytanie, ale codzienna rzeczywistość. Od przedłużającej się suszy w Sahelu po niekończące się powodzie w Bangladeszu, społeczności są przesiedlane, niszczone są ich źródła utrzymania, a poczucie niepewności pogłębia się.

Gdy świat debatuje i organizuje fora wysokiego szczebla markujące rozwiązania problemu, rodziny żyjące w zagrożonych regionach codziennie mierzą się z katastrofalnymi skutkami zmian klimatu, które prowadzą do migracji, konfliktów i niepewności bytu na całym Globalnym Południu.

Migracje spowodowane zmianami klimatu

W Sahelu tradycyjne praktyki rolnicze i sposoby przetrwania, niegdyś podtrzymywane przez obfite, sezonowe opady deszczu, stały się praktycznie niemożliwe z powodu rozregulowania cyklów pogodowych. Tradycyjne systemy rolnicze i praktyki przekazywane z pokolenia na pokolenie nie są w stanie przetrwać w konfrontacji z coraz  dłuższymi okresami susz i nagłymi powodziami. Ten powtarzający się schemat zmusza ludzi do migracji z obszarów wiejskich do miast w poszukiwaniu lepszego życia. Migracje te są zawsze wymuszone, stanowią akt desperacji. Jednak obszary miejskie, już i tak obciążone, często nie mają infrastruktury, zasobów i miejsc pracy, aby utrzymać rosnącą populację. Ten napływ wywiera ogromną presję na systemy sanitarne i żywnościowe, przez co większość nowych osadników żyje w złych warunkach. Cierpi i wieś, i miasto.

Zdjęcie: Masudar Rahman, Pexels. Canva

W Afryce Fatima, rolniczka i matka czwórki dzieci, z braku pożywienia żywi się nadzieją. Brak wystarczającej ilości deszczu uniemożliwia jej godne rolnictwo, które kiedyś utrzymywało jej rodzinę.  Jej dzieci często kładą się spać głodne, a nauka staje się luksusem. Ta niestabilność zmusza Fatimę do migracji. Jej przemieszczanie się naznaczone jest niepewnością i poczuciem straty i odzwierciedla narastającą rzeczywistość w wielu częściach Afryki, gdzie niestabilność klimatyczna zmusza kobiety takie jak Fatima do walki o godność i przetrwanie.

W Bangladeszu ludzie często są przesiedlani z powodu wysokiego poziomu wody. Społeczności, które ledwo wiążą koniec z końcem, zmuszone są, paradoksalnie, do migracji z powodu tego samego zasobu, którego pragną inni: wody. Migracje te są często nagłe, nieplanowane i chaotyczne, spychają ludzi do przeludnionych miejskich slumsów, gdzie podstawowe potrzeby pozostają niezaspokojone. Ta nierównowaga ujawnia okrutny paradoks ocieplającego się świata: za mało w jednych miejscach, za dużo w innych. A jednak cierpimy wspólnie.

Stres klimatyczny jako katalizator konfliktu

Zmiany klimatu niszczą zasoby niezbędne do przetrwania i godnego życia. W Nigerii rolnicy konkurują o ziemię orną, która kiedyś była swobodnie użytkowana. Teraz długotrwałe susze i nieregularne opady deszczu zmniejszyły obszar żyznych ziem wykorzystywanych do wypasu i upraw. Ta ostra konkurencja o zasoby doprowadziła do napięć między rolnikami a pasterzami, uruchamiając cykl przemocy, zakorzeniony w codziennej walce o przetrwanie. To, co kiedyś było harmonijną równowagą współistnienia, przerodziło się w desperacką walkę o przetrwanie, nasiloną przez zmiany klimatu, których żadna ze stron nie spowodowała, ale obie są zmuszone znosić.

W Afryce Wschodniej niedobór zasobów również doprowadza do nadmiernego wypasu i śmiertelnych sporów o wodę i pastwiska. Niektóre społeczności są przesiedlane i zmuszane do przeprowadzek z powodu suszy i degradacji gleby, co prowadzi do pogłębienia niepokojów społecznych. Inne nie mają innego wyboru niż całkowicie wyemigrować, porzucając ziemie przodków, w nadziei na znalezienie bardziej gościnnych warunków gdzie indziej. Te przesiedlenia nie tylko wykorzeniają rodziny, ale także pogłębiają niestabilność społeczną i gospodarczą w dotkniętych regionach. Skutki zmian klimatu są tu namacalne i głęboko osobiste.

Zdjęcie: Lucian Coman, Canva

Tragedia jest oczywista: kraje najbardziej dotknięte zmianami klimatu przyczyniają się najmniej do ich powstawania. Chociaż Afryka odpowiada zaledwie za 4% globalnych emisji, mierzy się z ich najpoważniejszymi konsekwencjami. To wyraźnie pokazuje, że Globalne Południe potrzebuje inwestycji nie tylko w działania na rzecz klimatu, ale także w odporną infrastrukturę, oraz edukacji lokalnej społeczności na temat zmian klimatu i tworzenia rozwiązań dostosowanych do ich lokalnych potrzeb.

Sprawiedliwość klimatyczna musi również stawić czoła historii, niwelując nierówny rozwój, który sprawił, że kraje Globalnego Południa pozostawały słabe zarówno gospodarczo, jak i pod względem potencjału. Powinniśmy przestać zajmować się kwestią wrażliwości klimatycznej bez rozwiązywania problemów nierówności strukturalnych – to jak muskanie powierzchni, gdy problemy związane ze zmianami klimatu są głęboko zakorzenione w nas, jak leczenie objawów bez gojenia ran.

Wnioski

Zmiany klimatyczne na Globalnym Południu nie są już zagrożeniem, lecz faktem nieustannie ingerującym w źródła utrzymania, stabilność i poczucie godności. W tym kryzysie nie chodzi już tylko o emisje czy pomoce, ale o słuchanie i szanowanie głosów tych, którzy zostali zepchnięci na margines. Zmiany klimatyczne to lament, którego nie da się uciszyć. Musimy się wszyscy uczyć od siebie, działać razem i walczyć o przyszłość, na którą wszyscy zasługujemy.

••• Niniejsza publikacja jest finansowana przez Unię Europejską.  Odpowiedzialność za jej treść ponoszą wyłącznie autorzy/autorki oraz Fundacja Zielone Światło – wydawca Zielonych Wiadomości. Treść ta niekoniecznie odzwierciedla stanowisko Unii Europejskiej.

O Autorce:
Amy Tracy Lulah jest orędowniczką rozwoju młodzieży i entuzjastką działań na rzecz klimatu, z bogatym doświadczeniem w dyplomacji, stosunkach międzynarodowych i zrównoważonym rozwoju. Jest dyplomatką w Radzie Młodzieży Wspólnoty Narodów (Region Afryki) i koordynatorką programu w Fundacji Open Dialogues International. Amy z pasją angażuje się we wspieranie młodych ludzi i tworzenie rozwiązań niosących realny wpływ poprzez komunikację strategiczną, zaangażowanie oddolne i globalne partnerstwa.

Zmiana modelu naszego rozwoju na bardziej zrównoważony nie jest już opcją, lecz absolutną koniecznością. Musimy jednak zadać sobie pytanie: czy chcemy nowego, bardziej zielonego systemu gospodarczego, który będzie powielał obecne nierówności? Czy może odważymy się na wyobrażenie sobie i zbudowanie systemu opartego na sprawiedliwości i równości?

Sprawiedliwość klimatyczna to uniwersalna zasada, której odważnie domagają się ruchy społeczne na całym świecie. Obejmuje ona wszystkie inne zasady oparte na równości, w tym zasadę „nie zostawiać nikogo w tyle” (“leave no one behind”) z Agendy 2030 i „sprawiedliwą transformację” (“just transition”) z Porozumienia Paryskiego.

Koncepcja ta nie tylko kładzie nacisk na ambitniejsze działania na rzecz mitygacji zmian klimatu dla dobra przyszłych pokoleń, ale także podkreśla wpływ zmian klimatu na pogłębianie nierówności. Nie możemy zapominać o historiach z Ameryki Łacińskiej o wciąż trwających tam niesprawiedliwościach: aktywiści są zastraszani lub zabijani, młodzież z peryferii jest pomijana w procesie transformacji gospodarczej, prowizoryczne osady zawalają się pod wpływem ulewnych deszczy. I nie są to odosobnione przypadki

Zdjęcie: Mirna Wabi Sabi / Unsplash

W tym artykule stawiam pytanie: Jak wygląda sprawiedliwość klimatyczna w praktyce? Czerpiąc z prawdziwych opowieści z Meksyku, Brazylii i badaczki z Londynu, sprawdzam, jak młodzi ludzie przekształcają sprawiedliwość w solidarność i współodpowiedzialność, a nie działalność charytatywną.

Sprawiedliwość klimatyczna to sprawiedliwość rozwoju

„Na Globalnym Południu klimatu i rozwoju nie da się rozdzielić” – Youba Sokona, Ekspert ds. Mali i formalny wiceprzewodniczący IPCC 

Dla młodzieży w Ameryce Łacińskiej sprawiedliwość klimatyczna oznacza zapewnienie prawa do zrównoważonego rozwoju. Jefferson Rodrigues (28 lat) jest niewidomym aktywistą z Brazylii i kieruje Ozipa Criativa, inicjatywę promującą edukację, kulturę i rozwój terytorialny poprzez gospodarkę kreatywną w kompleksie Parque Oziel, jednym z największych nieformalnych osiedli w Ameryce Łacińskiej. Mówi:

„Kiedy młodzi z peryferii spędzają godziny na dojazdach do pracy niepewnym systemem transportu, przeciążeni ekstremalnymi upałami, albo kiedy burze niszczą nasze i tak już kruche domy bez żadnego zabezpieczenia, to właśnie jest niesprawiedliwość klimatyczna”.

Skutki zmian klimatu pogłębiają już istniejące nierówności, dotykając jeszcze więcej osób w trudnych sytuacjach. Bez funkcjonujących systemów ubezpieczenia, odszkodowań i wsparcia publicznego nie tylko powodują one straty, ale także opóźniają rozwój społeczności i pogłębiają panujące w nich nierówności. Oprócz tych zewnętrznych wyzwań, jak wyjaśnia Jefferson, młodzi ludzie borykają się również z głębokimi problemami wewnętrznymi.

Często będac pod presją wejścia na konwencjonalny rynek pracy w celu uzyskania dochodu, są zniechęcani do nowych modeli gospodarczych i “zielonych” innowacji. Umiejętności miękkie, takie jak pewność siebie i poczucie odpowiedzialności, niezbędne do bycia liderem zmian i beneficjentem nowych modeli, są niezwykle potrzebne, lecz system zielonej edukacji, doskonalenia zawodowego i szkoleń często nie nadąża za tymi potrzebami.

Zdjęcie: Mario Heller / Unsplash

Komisja Gospodarcza ONZ ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów podkreśla, że możliwości ekonomiczne młodych ludzi w regionie pozostają ograniczone: występuje wysokie bezrobocie i rozpowszechniona praca niesformalizowana, a także złe warunki pracy i ograniczony dostęp do systemów zabezpieczenia społecznego, co utrwala cykle marginalizacji. W tym kontekście Ayuda en Acción (2025) ostrzega przed niedawnymi cięciami funduszy na rzecz współpracy międzynarodowej i rozwoju Ameryki Łacińskiej ze strony darczyńców takich jak USAID, Francja, Niemcy i Wielka Brytania, co grozi dalszym wykluczeniem młodzieży.

Sprawiedliwość klimatyczna to prawa człowieka

W Meksyku, jednym z krajów najniebezpieczniejszych dla obrońców środowiska i dziennikarzy – w 2021 r., według Global Witness, zamordowano tu ponad pięćdziesiąt osób – młody działacz na rzecz pokoju David Mayoral (27 l.) przewodzi kampanii AdaLead, wykorzystując technologię taką jak “przycisk paniki” służący do wzywania pomocy, działający nawet w obszarach bez zasięgu sieci komórkowej, a także platformy społecznościowe, aby zapewnic bezpieczeństwo swoim działaniom.=

 – Sprawiedliwość klimatyczna oznacza walkę z głębokimi nierównościami społecznymi, a także obronę tych, którzy chronią nasze ekosystemy – mówi David.

Społeczności rdzenne stanowią mniej niż 5% światowej populacji, a mimo to chronią 80% globalnej bioróżnorodności. Ich przedstawiciele są jednak traktowani jak wichrzyciele, a nawet przestępcy, gdy protestują przeciwko destrukcyjnej działalności górniczej czy wycince lasów. David argumentuje, że na szczeblu krajowym należy egzekwować przepisy i zobowiązania międzynarodowe, takie jak Porozumienie z Escazú.

Apeluje również o finansowanie zalesiania prowadzonego przez społeczności lokalne czy spółdzielni wytwarzających  energię słoneczną na obszarach dotkniętych ubóstwem, a nie tylko o megaprojekty. Na koniec podkreśla, że dziedzictwo wydobycia paliw kopalnych w Ameryce Łacińskiej przez długi czas napędzało rozwój Północy, co oznacza odpowiedzialność Europy i Stanów Zjednoczonych za wspieranie sprawiedliwej i zrównoważonej przyszłości Ameryki Łacińskiej, a nie jej utrudnianie.

Sprawiedliwość klimatyczna ponad granicami

„Potrzebne jest ponowne przemyślenie kwestii sprawiedliwości klimatycznej wykraczającej poza granice kraju i uwzględnienie tego, w jaki sposób działania danej osoby wywołują efekty domina w łańcuchach wartości wyższego szczebla, których skutki ponosi inna społeczność”.

Jodi-Ann Wang (27 l.), stypendystka nauk politycznych w London School of Economics, kieruje badaniami nad sprawiedliwością klimatyczną. Wyjaśnia, że kraje europejskie i korporacje pojmują swoją odpowiedzialność w kontekście sprawiedliwej transformacji wobec innych społeczności na świecie w szalenie wąski sposób, co utrwala globalne nierówności. Wymaga to zrównoważenia obecnej dynamiki i przyjęcia szerszej koncepcji sprawiedliwości.

Wang zwraca uwagę na przykłady naruszania suwerenności społeczności rdzennych i ich prawa do powiedzenia „nie” działalności wydobywczej, takie jak sprawa wylesiania Gran Chaco w Argentynie finansowanego przez Santander Bank, podkreślając niepowodzenia konsultacji z interesariuszami i lekceważenie Konwencji ILO nr 169. Inną niedawną kluczową sprawą sądową jest sprawa Lliuya przeciwko RWA AG, w której peruwiańscy rolnicy pozwali niemieckiego giganta energetycznego RWE za topnienie lodowców, a sąd w 2025 r. orzekł, że transgraniczna odpowiedzialność klimatyczna jest ważna w świetle niemieckiego prawa cywilnego. To przełomowy wyrok w zakresie transgranicznej odpowiedzialności korporacyjnej.

Przypomnijmy, że od 1988 r. tylko 100 firm odpowiada za 71% globalnych emisji. Sprawiedliwość musi wziąć pod uwagę tę nieproporcjonalną odpowiedzialność i jej skutki.

Przesłanie na rzecz odpowiedzialności i solidarności

Sprawiedliwość klimatyczna musi być rozpatrywana globalnie, z uwzględnieniem wspólnej odpowiedzialności za walkę ze zmianami klimatu, ale z odpowiednio zróżnicowanym udziałem poszczególnych krajów i podmiotów. Jednocześnie, jak zgadzają się Jefferson i David, musi być ona prowadzona nie w duchu solidarności ani dobroczynności Północy „pomagającej” Południu, ale w duchu partnerskiej współpracy w walce ze zmianami klimatu, które nie znają granic.

Zdjęcie: Tania Malrechauffe / Unsplash

Odpowiedzialność Europy i Stanów Zjednoczonych za podjęcie ambitnych działań na własnym terytorium poprzez drastyczne ograniczenie emisji i przejście na czystą energię, a jednocześnie zajęcie się własnym śladem węglowym w Ameryce Łacińskiej.

Sprawiedliwość, aby pociągnąć zanieczyszczających i łamiących prawa człowieka do odpowiedzialności, a jednocześnie wspieranie oddolnych wysiłków na rzecz prawa do zrównoważonego rozwoju.

„Sprawiedliwość klimatyczna to wspólna walka ludzkości. Niezależnie od tego, czy mieszkamy w Europie, czy w Ameryce, wszyscy jesteśmy zależni od tego samego stabilnego klimatu i sieci życia” – mówi David Mayoral.

••• Niniejsza publikacja jest finansowana przez Unię Europejską.  Odpowiedzialność za jej treść ponoszą wyłącznie autorzy/autorki oraz Fundacja Zielone Światło – wydawca Zielonych Wiadomości. Treść ta niekoniecznie odzwierciedla stanowisko Unii Europejskiej.

O Autorze:

Yusuke Sakai ukończył prawo na Uniwersytecie w Porto. Był współliderem Grupy Roboczej ds. Sprawiedliwej Transformacji YOUNGO (Młodzieżowej Grupy Ochotniczej UNFCCC) i współzałożycielem Juventudes para o Desenvolvimento Sustentável (JDS). Koncentrując się na zrównoważonym rozwoju, Yusuke pasjonuje się tworzeniem ścieżek, które budują zaufanie, współpracę i synergię między różnymi podmiotami, aby przyspieszyć sprawiedliwą transformację.

 

 

 

Dlaczego młodzieżowe ruchy klimatyczne globalnego południa zasługują na więcej niż oklaski?

Od podnoszącego się poziomu mórz na wyspach Pacyfiku po spalone słońcem pola uprawne Sahelu, młodzi ludzie z Globalnego Południa stoją na pierwszej linii frontu walki z kryzysem klimatycznym – i nie zamierzają stać bezczynnie. W Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej młodzieżowe ruchy klimatyczne mobilizują się w istotny, a często niedoceniany sposób: sadząc drzewa, sprzątając wybrzeża, lobbując na rzecz zmian politycznych i domagając się sprawiedliwości klimatycznej od decydentów. Ale nawet gdy ci młodzi aktywiści odważnie robią swoje, świat wciąż nie robi tego, co do niego należy. 

Liberia: studium przypadku wytrwałości młodych

W Liberii, jednym z najbardziej narażonych na skutki zmian klimatu krajów Afryki Zachodniej, oznaki kryzysu klimatycznego są już widoczne. Podnoszenie się poziomu morza zagraża nadmorskim miastom, takim jak Monrovia, zalewając domy w dzielnicach takich jak West Point. Nieregularne opady deszczu negatywnie wpływają na rolnictwo, które jest podstawą utrzymania dla mieszkańców wsi. Napływ słonej wody wzdłuż obszarów nadrzecznych zmniejsza plony, a powodzie regularnie niszczą infrastrukturę i powodują przymusowe przesiedlenia rodzin.

W obliczu tych narastających wyzwań młodzi Liberyjczycy nie zamierzają pozostawać bezczynni. Na ulicach Paynesville i Monrovii organizacje młodzieżowe przejęły inicjatywę – organizują comiesięczne akcje sprzątania. To coś więcej niż tylko upiększanie okolicy. Sprzątając, aktywiści udrażniają systemy odwadniające, ograniczają lęgowiska komarów i przywracają poczucie dumy lokalnej społeczności. Podczas jednej z takich akcji sprzątania spotkałem nastoletnią wolontariuszkę o rękach ubrudzonych od plastikowych śmieci wyciąganych z zablokowanego kanału. Z determinacją w głosie powiedziała: „Wiemy, że rząd tego nie zrobi. Jeśli sami u siebie nie posprzątamy, to my będziemy chorować, nie kto inny”. Tego rodzaju oddolne przywództwo, utrzymujące się bez zewnętrznego wsparcia, to właśnie aktywizm klimatyczny w najczystszej postaci.

Śmieci na plaży (Liberia) Zdjęcie: Konoplytska, Getty Images, Canva

Takie akcje sprzątania działają przy ograniczonych budżetach i zasobach. Narzędzia są pożyczane, rękawice używane przez wiele osób, a poczęstunek symboliczny. To, co już dobrze działa, czyli zaangażowanie i solidarność młodzieży, mogłoby działać na większą skalę, gdyby otrzymało bezpośrednie finansowanie i wsparcie logistyczne.

Edukacja klimatyczna i świadomość

W wiejskich hrabstwach, takich jak Bong i Grand Bassa, młodzi liderzy prowadzą edukację klimatyczną za pomocą innowacyjnych metod. Eko-kluby w szkołach stały się przestrzeniami, gdzie uczniowie debatują nad polityką klimatyczną, wystawiają sztuki teatralne na temat ochrony środowiska, a nawet zakładają ogrody społecznościowe. W jednej ze szkół dzieci z dumą pokazały mi maniok i warzywa, które uprawiały. Wyjaśniły też, jak ściółkowanie zatrzymuje wilgoć w glebie – to prosta, ale skuteczna strategia adaptacji do ocieplającego się klimatu.

Siła tych programów tkwi w ich kreatywności i wartości dla lokalnego życia. Często jednak brakuje im materiałów dydaktycznych, bazy szkoleniowej i funduszy na rozwój. Wsparte niewielkimi grantami i fachowym doradztwem, takie inicjatywy edukacyjne mogłyby zainspirować tysiące młodych Liberyjczyków do stania się liderami w walce o klimat.

 

Dziewczynki czytające książkę

Zdjęcie: Aristotle Guweh Jr, Pexels , Canva

Wpływ na politykę i sukcesy na szczeblu kraju

Liberyjska młodzież działa nie tylko lokalnie,  kształtuje również politykę krajową. Niedawno młodzi działacze odegrali kluczową rolę w doprowadzeniu do tego, że do zaktualizowanego krajowego planu redukcji gazów cieplarnianych i adaptacji do zmian klimatu (Nationally Determined Contribution, NDC 3.0) włączono ochronę ekosystemów słodkowodnych Liberii, a także uwzględniono w nim formalną zasadę współpracy z młodzieżą przy realizacji celów klimatycznych (Universal Youth Clause). Były to przełomowe osiągnięcia, symbolizujące, jak wytrwałe działania młodych ludzi mogą wpływać na krajowe priorytety klimatyczne.

Jednak po sukcesach na papierze musi przyjść implementacja. Bez odpowiedniego finansowania i wsparcia technicznego zobowiązania mogą pozostać jedynie ambicjami. Młodzi ludzie, którzy walczyli o uwzględnienie tych spraw w polityce, stoją teraz przed trudniejszym zadaniem – muszą domagać się odpowiedzialności i zadbania, by ​​obietnice przerodziły się w namacalne zmiany.

Oddolna innowacja: przekształcanie odpadów w nowe możliwości 

Poza polityką i edukacją młodzi innowatorzy są pionierami praktycznych rozwiązań klimatycznych. W hrabstwie Grand Cape Mount grupa młodych ludzi eksperymentuje z przetwarzaniem odpadów rolniczych na brykiety, oferując czystszą alternatywę dla węgla drzewnego. Te innowacje nie tylko pomagają rozwiązać problem deforestacji, ale także zapewniają tańsze źródła energii dla gospodarstw domowych.

Takie oddolne projekty mają ogromny potencjał, ale pozostają słabo rozwinięte z powodu braku centrów inkubacji, doradztwa i wsparcia finansowego. To, co już dobrze działa, to pomysłowość i nastawienie młodzieży na rozwiązywanie problemów; to, co mogłoby działać lepiej, to tworzenie sprzyjającego środowiska, w którym takie pomysły mogłyby być rozwijane na większą skalę.

Wspólne zmagania całego Globalnego Południa

Opisane sytuacje  z Liberii powtarzają się w innych krajach Globalnego Południa. W Bangladeszu młode kobiety prowadzą warsztaty adaptacji w wioskach narażonych na powodzie. W Brazylii rdzenna młodzież ryzykuje życie, broniąc lasów. W nadmorskiej Nigerii projekty eko-mapowania prowadzone przez młodzież pomagają społecznościom adaptować się do erozji wybrzeża. Na Fidżi młodzi biolodzy morscy przywracają do życia rafy koralowe. Nie są to jedynie symboliczne działania. Zrodzone są  z doświadczenia, zakorzenione w rdzennej wiedzy, napędzane pilną potrzebą.

Młoda kobieta spoglądająca na miasto (Monrovia, Liberia)

Slumsy w Monrovii (Liberia) Zdjęcie: Canva

 

W przeciwieństwie do swoich rówieśników z Globalnej Północy, młodzież z Globalnego Południa napotyka na potężne bariery: brak finansowania działań klimatycznych, ograniczony dostęp do internetu, restrykcyjne systemy wizowe i ograniczony udział w międzynarodowych szczytach, sprowadzany do symbolicznych wystąpień. A jednak, pomimo tych systemowych przeszkód, młodzi nie ustają we wprowadzaniu innowacji, organizowaniu się i dostarczaniu przełomowych rozwiązań.


Co musi się zmienić

Już zbyt długo globalne poparcie dla działań klimatycznych młodzieży ogranicza się do udostępniania postów w mediach społecznościowych i symbolicznych zaproszeń na panele. Potrzebne są rzeczywiste inwestycje i strukturalne włączenie młodych. Oznacza to:

  • Finansowanie, które jest bezpośrednie i dostępne dla oddolnych organizacji młodzieżowych.
  • Stałe miejsce dla młodzieży na negocjacjach klimatycznych i możliwość udziału w podejmowaniu decyzji.
  • Programy budowania przywództwa w polityce, rzecznictwie i naukach o środowisku.
  • Uczciwe warunki przyznawania wiz i podróży na fora międzynarodowe.
  • Ramy prawne zapewniające i promujące udział młodzieży w działaniach klimatycznych.

Nie podejmując tych kroków, świat ryzykuje odsunięcie na bok swoich najpotężniejszych agentów zmian – młodych ludzi.

Test globalnej solidarności

Jeśli kryzys klimatyczny czegoś nas nauczył, to tego, że żaden region nie jest w stanie rozwiązać tego problemu samodzielnie. Modele rozwijane przez młodych ludzi w Liberii, Bangladeszu, Brazylii, Nigerii, Fidżi i innych krajach nie są przeznaczone tylko dla ich własnych społeczności – są wzorcami dla całego świata.

Wspieranie działań młodzieży na rzecz klimatu to nie działalność charytatywna. To kwestia odpowiedzialności klimatycznej, sprawiedliwości i przetrwania. Młodzi ludzie nie są jedynie przypisem w polityce klimatycznej; to oni są na pierwszej linii frontu walki o naszą wspólną przyszłość. Pytanie brzmi, czy społeczność międzynarodowa dostrzeże tę prawdę – i zacznie działać – zanim skończy nam się czas.

••• Niniejsza publikacja jest finansowana przez Unię Europejską.  Odpowiedzialność za jej treść ponoszą wyłącznie autorzy/autorki oraz Fundacja Zielone Światło – wydawca Zielonych Wiadomości. Treść ta niekoniecznie odzwierciedla stanowisko Unii Europejskiej.

O Autorze

Teddy P. Taylor jest młodym liderem z Republiki Liberii, promującym edukację klimatyczną, wzmacnianie pozycji młodzieży i odporność ekosystemów. Jako kluczowy uczestnik krajowych i międzynarodowych forów klimatycznych – w szczególności w ramach inicjatywy Akcja na rzecz Klimatu (Action for Climate Empowerment – ACE) oraz Ochrona Ekosystemów Wód Słodkich (Freshwater Ecosystems Protection and Conservation) – wzmocnił globalną obecność Liberii w sprawach klimatu i zainicjował strategiczne inicjatywy w zakresie edukacji klimatycznej, ochrony wód słodkich i zaangażowania młodzieży. Pracuje jako Asystent ds. Zmian Klimatu i Krajowy Punkt Kontaktowy ds. ACE w Agencji Ochrony Środowiska Liberii.

 

Sprawiedliwość klimatyczna i walka o nią z perspektywy kobiety z małej wyspy, która została klimatolożką. Wywiad z Angelą Chia-Chun Liang (Tajwan) przeprowadziła Zuzanna Borowska

Sprawiedliwość klimatyczna to przede wszystkim ludzie i ich historie, więc zacznijmy od twojej osobistej historii. Jak to się stało, że środowisko i klimat stały się dla ciebie ważne?

Dorastałam w nadmorskiej wiosce na południu Tajwanu, mam więc piękne wspomnienia związane z oceanem. Niebo jest w nich zawsze błękitne i łączy się z oceanem daleko na horyzoncie. Ocean jest ściśle związany z gospodarką, kulturą, tradycjami i religią naszej społeczności. Pamiętam, jak chodziłam boso po piasku, znajdowałam piękne muszle i obserwowałam maleńkie rybki pływające w płytkiej wodzie. Pamiętam nawet, jak kiedyś znalazłam maleńką, wielkości paznokcia, półprzezroczystą ośmiornicę w kłębku wodorostów, który woda właśnie wyrzuciła na brzeg. W pobliżu naszej społeczności znajdował się również największy port na Tajwanie.

Przez lata byłam świadkiem zmian zarówno w lokalnym krajobrazie, jak i handlu morskim. Wraz z rozwojem technologii i gospodarki zasoby ryb najpierw wzrosły, ale potem zaczęły maleć z powodu przełowienia. Poziom morza podnosi się i pokrywa już te części plaży, po której kiedyś biegałam. Nigdy więcej nie znalazłam tam już wyrzuconej na brzeg ośmiornicy.

W przeszłości podczas corocznych zimowych obchodów Chińskiego Nowego Roku ubieraliśmy się w kilka warstw. Teraz zimy są tak ciepłe, że nosimy koszule z krótkim rękawem. Jednocześnie ciężki przemysł i pobliskie fabryki stopniowo niszczą zdrowie mieszkańców, o czym przypomina nieprzyjemny zapach gazów wydobywających się z kominów… To właśnie dorastanie i obserwowanie tak wielu zmian w mojej społeczności skłoniło mnie do podjęcia działań w tej sprawie.

W jaki sposób twoje wczesne doświadczenia wyniesione z dorastania w nadmorskiej społeczności zainspirowały cię do zostania klimatolożką?

Moja osobista historia uświadomiła mi, że muszę podjąć działania, aby powstrzymać wzrost cierpienia wokół mnie związany z kryzysem klimatycznym. Na własne oczy widziałam, jak miejscowi zmagają się ze zmianami środowiskowymi, w tym ja sama i moja rodzina. Na te zmagania mieszkańców wpływa wiele czynników, takich jak ich status społeczno-ekonomiczny, wiedza i wykształcenie oraz świadomość problemów. Czynniki te są ze sobą powiązane. Często widzę, że mieszkańców o niskim statusie społeczno-ekonomicznym, takich jak moja rodzina, nie stać na edukację swoich dzieci. A bez dobrej edukacji ich dzieci podzielą los starszych członków rodziny – niewiele wiedząc o tym, co dzieje się w ich otoczeniu i jak te zmiany wpływają na ich życie i zdrowie.

Moje doświadczenia życiowe doprowadziły mnie do decyzji o zostaniu naukowczynią. Zdeterminowana, by znaleźć rozwiązania, które pomogą mojej społeczności, jako pierwsza w rodzinie poszłam na studia i studiowałam fizykę, ponieważ chciałam zrozumieć, jak działa wszechświat. Wciąż poszerzałam swoje horyzonty, aby zobaczyć i poznać świat i rządzące nim zjawiska na własne oczy. W miarę jak się uczyłam i rozwijałam, powoli zawężałam swój kierunek. Na przykład, pewnego dnia byłam świadkiem sytuacji, która skłoniła mnie do większego skupienia się na nauce o klimacie i na tym, jak mogę pomóc mojej społeczności na różnych poziomach. Był pogodny, piękny dzień, kiedy mój samolot wzbił się w powietrze na lotnisku w Tokio w Japonii. Lecąc nad oceanem i zbliżając się do mojego rodzinnego miasta, zdawało mi się, że widzę piękne odbicie powierzchni oceanu. Jednak gdy samolot zaczął się zniżać, nagle zdałam sobie sprawę, że piękne odbicie oceanu to w rzeczywistości ocean pełen plastikowych śmieci unoszących się na powierzchni.

I to właśnie wtedy zdecydowałaś, że musisz coś z tym zrobić?

Wraz z innymi kwestiami środowiskowymi, o których dowiedziałam się mniej więcej w tym samym czasie, takimi jak to, że plastikowe słomki duszą żółwie morskie na śmierć, a lodowce w zastraszającym tempie topnieją, skłaniało mnie to do dalszego zgłębiania wiedzy z zakresu nauk o środowisku i klimacie. 

Dołączyłam do tajwańskiej grupy zajmującej się ochroną klimatu i zaczęłam pomagać jej w edukowaniu uczniów i studentów z lokalnych społeczności na temat kwestii klimatycznych poprzez letnie obozy. Uczestniczyłam również w działaniach grupy na Konferencji Stron (COP) Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (UNFCCC). Zaczęłam także edukować ludzi wokół siebie w zakresie kwestii klimatycznych – nie tylko dlatego, że chciałam pomóc ludziom zrozumieć wyzwania, przed którymi stoi nasze środowisko, ale także po to, by uświadomić mojej społeczności, że w tych kwestiach klimatycznych tkwią głębsze, nierozerwalnie z nimi związane niesprawiedliwości społeczne. W 2018 roku rozpoczęłam doktorat z Nauk o Ziemi na uczelni w południowej Kalifornii. 

O, a jakie badania prowadzisz i jaki wpływ ma na nie twoja osobista historia?

Podczas doktoratu, wraz z wieloma uznanymi naukowcami, badałam pokrywy lodowe i lodowce oraz zmiany poziomu morza w czasie. Dzięki tym badaniom mogłam naprawdę znacząco przyczynić się do naszego wspólnego zrozumienia tego, co zmienia regiony polarne. Wyniki moich badań pomogły uświadomić opinii publicznej i decydentom, że chociaż lodowce i pokrywy lodowe topnieją głównie w regionach polarnych, to przyczyniają się one do wzrostu globalnego poziomu morza, a to wpływa na nas wszystkich. Nasza grupa badawcza potwierdziła również, że globalny poziom morza rośnie równomiernie. 

Badania wskazały również potencjalne dalsze kroki, które społeczności na całym świecie mogą podjąć, aby skutecznie adaptować się do zmian środowiskowych i uniknąć dalszych strat gospodarczych, a także wyjaśniły, jak globalny wzrost poziomu morza wiąże się z szerszym obrazem zmian klimatu poprzez zmianę globalnego cyklu hydrologicznego.

Jak udaje ci się łączyć swoje zainteresowania naukowe z zaangażowaniem społecznym?

Dzięki uczestniczeniu w badaniach naukowych mogłam wykorzystać zdobytą wiedzę i umiejętności w praktyce. Jednym z przykładów była praca jako doradczyni ds. Sprawiedliwej Transformacji jednego z krajów rozwijających się się podczas konferencji UNFCCC COP28 w Dubaju. Przyczyniliśmy się wtedy do powstania pierwszego międzynarodowego porozumienia w sprawie Sprawiedliwej Transformacji w ramach Porozumienia Paryskiego, posługując się językiem opartym na dowodach naukowych. Innym razem, jako doradczyni ds. nauki i technologii w międzynarodowej organizacji non-profit, wykorzystałam swoją specjalistyczną wiedzę w dziedzinie klimatu i doświadczenie w zakresie rzecznictwa, aby pomóc w realizacji różnych projektów wraz z krajowymi zespołami naszej organizacji na czterech kontynentach. To niesamowite widzieć, jak prace nad działaniami na rzecz klimatu i sprawiedliwością klimatyczną przebiegają falami, wpływając na młodych ludzi i kształtując głosy mniejszości w wielu krajach.

Co zatem oznacza dla ciebie sprawiedliwość klimatyczna i co robisz, aby ją osiągnąć?

Dzięki mojemu unikalnemu połączeniu osobistych doświadczeń życiowych i obszernych badań naukowych zrozumiałam, że sprawiedliwość klimatyczna ma wiele aspektów, a jednym ze sposobów, aby się do niej przyczynić, jest udostępnianie i szerzenie wiedzy naukowej wśród osób zainteresowanych. Właśnie to staram się robić każdego dnia.

W trakcie mojej osobistej podróży dogłębnie poznałam słowo „sprawiedliwość” nie poprzez studia, ale poprzez liczne, cenne doświadczenia życiowe – i wciąż się go uczę! Dowiedziałam się, że istnieje wiele rodzajów niesprawiedliwości, a potem uświadomiłam sobie, że sama dorastałam w środowisku z wieloma rodzajami niesprawiedliwości – tak, jestem częścią niesprawiedliwego systemu i nie zdawałam sobie sprawy, że świat jest wobec mnie niesprawiedliwy, dopóki nie dorosłam i nie zdobyłam wystarczającej edukacji.

Fakty, dane, nauka i edukacja są jednak tym, co mnie wzmacnia. Fakty, dane, nauka i edukacja to narzędzia, które powinny być dostępne dla każdego, ponieważ przywracają władzę człowiekowi. Są również częścią uniwersalnego języka, który łączy ludzi z różnych miejsc na świecie. Można ich używać do budowania zaufania, znajdowania wspólnego gruntu i tworzenia społecznych sieci osób chętnych do wprowadzania zmian i przyczyniania się do większej sprawiedliwości klimatycznej. Te narzędzia dają ludziom głos. Bez nich nadal byłabym bezsilna. Teraz chcę poświęcić całe swoje życie na dzielenie się tymi narzędziami z ludźmi w różnych miejscach na świecie, ponieważ każdy zakątek świata zasługuje na sprawiedliwość klimatyczną. Korzystając właśnie z tych narzędzi, możemy również udowodnić, że uwzględnianie różnorodnych głosów w dialogach i procesach decyzyjnych przynosi lepsze rezultaty.

Na koniec, czego społeczność międzynarodowa, a zwłaszcza decydenci i liderzy, może nauczyć się od społeczności przybrzeżnych, takich jak ta, z której pochodzisz?

Pochodzę z małej nadmorskiej społeczności Globalnego Południa i ze społeczności naukowców z całego świata. Historia mojego życia jako osoby pochodzącej ze społeczności nadmorskiej pokazuje, że zmiany klimatu są bardzo realne, a nasze środowisko może zmienić się diametralnie w ciągu jednego pokolenia. Poprzez gromadzenie i prezentowanie historii społeczności nadmorskich, ci naoczni świadkowie zmian klimatu przedstawiają przekonującą globalną historię kryzysu klimatycznego i jego pilności.

Jako osoba z globalnej społeczności naukowej przyczyniam się poprzez moje badania do wspólnego zrozumienia globalnego poziomu mórz, topnienia lodu polarnego i ich związku ze zmianami klimatu. Odkrycia globalnej społeczności naukowej, do której należę, również stanowią mocniejszy argument za tym, że zmiany klimatu są realne i dzieją się już dziś, a jednocześnie pozwalają określić skalę zmian klimatu poprzez badanie różnych zmian fizycznych (takich jak zmiany temperatury globalnej, tempo topnienia pokrywy lodowej, poziom wzrostu poziomu mórz itp.).

Wreszcie, moja obecność w społeczności naukowej jako kobiety innej rasy niż biała i studentki pierwszego pokolenia pokazuje inną perspektywę sprawiedliwości klimatycznej. Studia wyższe nie są łatwe dla kobiet na całym świecie, biorąc pod uwagę historię ludzkości. W wielu dziedzinach nauki po prostu brakuje kobiet, a co za tym idzie, brakuje ich własnych perspektyw i pomysłów na to, jak systemy i struktury kształcenia i badań powinny być projektowane w sposób inkluzywny.

Historie płynące z przynależności zarówno do podatnej na zagrożenia społeczności przybrzeżnej Globalnego Południa, jak i społeczności naukowców o światowym zasięgu mogą być dla decydentów źródłem cennej wiedzy. W procesie kształtowania polityki czerpią oni z historii swoich wyborców, faktów naukowych i wielu innych czynników, aby podejmować decyzje polityczne w sposób bardziej świadomy. Chociaż rozumiem, że w procesie tym odgrywa rolę wiele innych czynników, a każdy decydent ocenia swoje priorytety inaczej, to jednak stworzenie polityki opartej na dowodach i danych jest marzeniem każdego naukowca – i moim również.

••• Niniejsza publikacja jest finansowana przez Unię Europejską.  Odpowiedzialność za jej treść ponoszą wyłącznie autorzy/autorki oraz Fundacja Zielone Światło – wydawca Zielonych Wiadomości. Treść ta niekoniecznie odzwierciedla stanowisko Unii Europejskiej.

Dr Angela Chia-Chun Liang jest fizyczką zajmującą się ochroną środowiska, specjalizującą się w analizie danych, teledetekcji i badaniu lodowców. Oprócz wykształcenia w dziedzinie nauk ścisłych, technologii, inżynierii i matematyki (STEM), posiada wieloletnie doświadczenie w rzecznictwie naukowym i dyplomacji. Obecnie Angela jest stypendystką programu Knauss Marine Policy Fellow w siedzibie Narodowej Agencji ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA) USA.

 

 

 

Minęło 10 lat od szczytu klimatycznego w Paryżu, na którym państwa świata zadeklarowały tromtadracko, że nie dopuszczą do wzrostu globalnej temperatury powyżej 1,5 stopnia Celsjusza. A już na pewno powstrzymamy ocieplenie powyżej 2 stopni – deklarowano wtedy.

 Tymczasem rok 2024 okazał się być najcieplejszym w historii pomiarów. Jesienią 2024 w centralnej Polsce trwały susze, a w tym samym czasie Polskę południowo-zachodnią nawiedziły ulewne deszcze i powodzie. Kilka miesięcy później uboga w opady wiosna 2025 roku przyniosła Polsce niespotykaną od dekad suszę. Gleby w wielu gminach w centralnej i południowej Polsce osiągnęły wilgotność 5-10% (takie warunki odpowiadają glebom stepowym i sawannom), a poziom wody w Wiśle w okolicach Warszawy, w miejscach gdzie zwykle notuje się ponad 100 cm, spadł do 58 cm. Dwie dekady temu śnieg stał na polach do kwietnia, stopniowo topiąc się i nawadniając glebę. Teraz śnieg znika już w styczniu, a ubogie w opady wiosny wysuszają glebę na wiór.

Te zjawiska pogodowe, których związek ze zmianami klimatu Polacy dopiero zaczynają dostrzegać, w krajach Globalnego Południa widoczne są już od dwóch dekad. Na Globalnym Południu nikt nie kwestionuje globalnego ocieplenia i jego katastrofalnych skutków. Susze na przełomie lat 2010 i 2011 w Syrii były jedną z przyczyn wojny domowej w tym kraju, a pogłębiające się okresy suszy w północnej Kenii od lat powodują konflikty o ograniczone zasoby między żyjącymi tam plemionami pasterskimi. 

Między innymi dlatego globalne szczyty klimatyczne coraz częściej odbywają się na Globalnym Południu. W przyszłym roku szczyt odbędzie się w Turcji, a za dwa lata jego gospodarzami bedą Etiopia i Unia Afrykańska. Tej jesieni delegaci i delegatki oraz przywódcy i przywódczynie państw, które podpisały Ramową Konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (UNFCCC) spotkały się na trzydziestym już szczycie klimatycznym (COP30), który tym razem odbył się w brazylijskim Belém, w sąsiedztwie puszczy amazońskiej. Ponad 42.000 osób z 195 krajów debatowało przez dwa tygodnie nad przyszłością globalnych porozumień klimatycznych. Efekt jest taki jak każdego roku – rozczarowująco powoli, ale jednak do przodu.

To co wyróżniało ten szczyt klimatyczny w Belém to nacisk na czerpanie z dorobku ludów rdzennych. Hasłem przewodnim prac i finalnej deklaracji szczytu jest „Global Mutirão”. Słowo Mutirão wywodzące się z języka Tupi, oznaczającę sąsiedzką samopomoc i wspólną pracę w czynie społecznym w deklaracji końcowej szczytu zostało rozciągnięte na społeczność globalną – by symbolicznie pokazać, że dla osiągnięcia ambitnych celów klimatycznych konieczne jest rozszerzenie wartości  wspólnot rdzennych na społeczność globalną. Jeśli chcemy poradzić sobie z tym globalnym wyzwaniem – musimy działać wspólnie w czynie społecznym – dają nam do zrozumienia autorzy i autorki. Nic dziwnego, że w szczycie w Belem uczestniczyło ponad 5.000 przedstawicieli i przedstawicielek społeczności rdzennych z całego świata. 

W tym numerze Zielonych Wiadomości chcemy zaczerpnąć z tej wiedzy ludów rdzennych a także z wiedzy działaczek i działaczy związków zawodowych z Nigerii, Liberii i Kenii, niebinarnych osob aktywistycznych z Trynidadu i Tobago, badaczy i badaczek – od Brazylii po Tajwan. Mimo, że zebrane tu teksty pisały osoby o różnych życiowych historiach, pochodzące ze społeczności oddalonych od siebie o tysiące kilometrów, ze wszystkich tekstów przebija jedno przesłanie: zmiany klimatu dotkną przede wszystkim najsłabszych, a walka z nimi to kwestia sprawiedliwości społecznej. Jaka jest ich zdaniem odpowiedź na kryzys klimatyczny? Można ją ująć w trzech słowach: solidarność, sprawiedliwość i odwaga.

Solidarność

W Polsce o sprawiedliwości klimatycznej rozmawiamy głównie w kontekście sprawiedliwej transformacji – to znaczy odejścia od paliw kopalnych w taki sposób, by nie ucierpieli na tym zanadto pracownicy sektora wydobywczego, energetyki i społeczności istniejących wokół przemysłu paliw kopalnych. Rzadko rozmawiamy o ludziach, którzy są przez ten przemysł wydobywczy najbardziej pokrzywdzeni i którzy już teraz ponoszą koszty zmieniającego się klimatu – powodzianach, rolnikach, przedstawicielach i przedstawicielkach społeczności rdzennych i mniejszości, ludziach żyjących na terenach zalewowych czy uchodźcach klimatycznych. Wszystkie te osoby już teraz zmagają się ze zmianami klimatu i ponoszą ich koszty. koszty są tym większe, w im uboższych krajach żyją, a ich głosy nie zawsze słyszane są przez decydentów z zamożniejszych krajów Globalnej Północy.

Jak trafnie zauważa Maria Świetlik, terminy “Globalna Północ” i “Globalne Południe” tak naprawdę odnoszą się nie do przestrzeni geograficznej, a do pozycji w systemie kapitalistycznych zależności – Globalna Północ to społeczeństwa, które na globalnym systemie ekstrakcji zasobów, przepływu towarów i usług korzystają, a Globalne Południe to społeczeństwa, które na tych przepływach tracą. Pokazuje to również Bryan Bixcul, przedstawiciel ludów rdzennych z terenów dzisiejszej Gwatemali, który pisze o poszukiwaniu nowego paradygmatu działań na rzecz klimatu. Bryan zauważa, że nawet społeczności rdzenne są traktowane inaczej w zależności od tego w jakim kraju żyją – a przecież ich zmagania są podobne. Dlatego w tym numerze Zielonych Wiadomości postanowiliśmy oddać im głos. Zapytaliśmy i zapytałyśmy aktywistki i aktywistów, a także badaczki, dyplomatki i intelektualistów reprezentujących społeczności rdzenne, młodzieżowe ruchy klimatyczne, lokalne i międzynarodowe organizacje pozarządowe, o to jak postrzegają globalne działania na rzecz sprawiedliwości klimatycznej, co czują i jak myślą o zmianach klimatu.

Sprawiedliwość

Koszty zmian klimatu już dziś ponosimy wszyscy – rolnicy w środkowej Polsce i powodzianie na Dolnym Śląsku, pasterze w północnej Kenii i mieszkańcy terenów zalewowych w Bangladeszu. Ale nie będą to koszty poniesione równomiernie. I również tutaj nie ma sprawiedliwości – państwa Globalnej Północy, które  przez ostatnie 150 lat w największym stopniu przyczyniły się do globalnego ocieplenia, relatywnie słabiej odczują jego skutki, podczas gdy mieszkanki i mieszkańcy mniej zamożnych państw Globalnego Południa będą wielokrotnie bardziej dotknięci jego skutkami. 

W poruszającej historii pasterskich plemion północnej Kenii Ayien Tevivona opisuje, jak zmieniający się klimat prowadzi do wysychania rzek i wymierania stad bydła, a w konsekwencji do kradzieży, walki o ograniczone zasoby, nasilania się konfliktów plemiennych i rozpadu tradycyjnych instytucji społecznych. Procesy, które obserwujemy dziś w Kenii, wraz z nasileniem się zmian klimatu mogą stać się naszą codziennością.  

Odwaga

Jaka jest odpowiedź na te wyzwania? Daje ją w swoim tekście „Jak zbudować bezpieczną przestrzeń dla wrażliwej na płeć sprawiedliwej transformacji” Chandelle O’Neil, niebinarna osoba aktywistyczna z wysp Trynidadu i Tobago. O’Neil postuluje zastąpienie “bezpiecznej przestrzeni konwersacji” pojęciem “odważnej przestrzeni konwersacji”. Bezpieczna przestrzeń to taka, w której każdy może się wypowiedzieć bez bycia krytykowanym i ocenianym. Na forum ONZ i na konferencjach międzynarodowych – twierdzi O’Neil – mamy za dużo bezpiecznej przestrzeni, w której osoby uprzywilejowane mogą wypowiadać się bez bycia rozliczanym ze swoich słów.

Odważna przestrzeń to miejsce, w którym grupy marginalizowane i uciśnione mogą głośno i odważnie wypowiadać nawet kontrowersyjne opinie i pokazywać własne perspektywy na kryzys klimatyczny. Zdaniem Chandelle, potrzebujemy więcej odważnej przestrzeni – takiej, w której osoby dotychczas niesłyszane mogą głośno i odważnie domagać się zmian od decydentów i być wysłuchane. I taką przestrzeń chcielibyśmy w tym numerze “Zielonych Wiadomości” stworzyć.

Oddajmy więc przestrzeń aktywistkom, aktywistom i osobom aktywistycznym z Globalnego Południa.

••• Niniejsza publikacja jest finansowana przez Unię Europejską.  Odpowiedzialność za jej treść ponoszą wyłącznie autorzy/autorki oraz Fundacja Zielone Światło – wydawca Zielonych Wiadomości. Treść ta niekoniecznie odzwierciedla stanowisko Unii Europejskiej.

Artur Wieczorek – trener, edukator i ekspert w zakresie zmian klimatu i zrównoważonego rozwoju. Członek zespołu ekspertów Climate Leadership UNEP/GRID-Warszawa. Były wykładowca stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Muhammadiyah w Malangu (Jawa Zachodnia, Indonezja). Uczestnik szczytów klimatycznych UNFCCC w Dausze, Warszawie i Katowicach. W wolnym czasie aktywista klimatyczny. Współzałożyciel Śląskiego Ruchu Klimatycznego.

Globalne ocieplenie z perspektywy mieszkanki Filipin. Wywiad z aktywistką Greenpeace, Joanną Sustento, która straciła prawie całą rodzinę, kiedy w Filipiny uderzył tajfun Haiyan. „Najpierw to czysta abstrakcja. Potem umierasz”.

Aleksandra Wilkos: Witaj, Joanno, bardzo się cieszę, że mogę z Tobą porozmawiać. Wiemy, że walczysz o sprawiedliwość klimatyczną, więc chciałam Cię zapytać, co ona dla Ciebie oznacza.

Joanna Sustento: Myślę, że to proste pytanie. Istotą sprawiedliwości klimatycznej jest dążenie pociągnięcia do odpowiedzialności [trucicieli], aby bronić naszego ludzkiego prawa do godnego i przyzwoitego życia. Kiedy rozmawiamy o zmianach klimatu, powinniśmy wyjść z rozmów o wzroście temperatury w oceanach, umierających niedźwiedziach polarnych w Arktyce i tym podobnych. To ważne, ale dla nas zmiana klimatu jest niemal namacalna. Oznacza utratę rodziny i bliskich. Oznacza utratę naszych domów. Zmiana klimatu to śmierć ludzi – taka właśnie jest teraz stawka. Ludzie mówią o tym, jakby to miało się dopiero wydarzyć, a tymczasem to od lat już trwa.

Zmiana klimatu nie jest abstrakcyjna dla Ciebie czy Twojej społeczności. Czy zauważyłaś zmianę w myśleniu ludzi pod wpływem Hayiana? Zwłaszcza wśród młodych ludzi.

Myślę, że wpłynęło na nas wszystkich. Znaliśmy tajfuny przed Heianem, ale nigdy nie były aż tak potężne. Doświadczyliśmy wielu i przywykliśmy do ciągłych ostrzeżeń. Po Heianie ludzie wyczulili się, myślę że teraz jest więcej osób, które chcą się zaangażować, niekoniecznie młode. Osoby ze wszystkich grup wiekowych w naszej społeczności pracują nad tym, by zwiększyć swoją świadomość.

Ale podkreślam – tajfuny to dla nas chleb powszechni. To, czego brakuje, to wiedza na temat ich przyczyn i tego, kto jest odpowiedzialny za zmianę klimatu. To ważne dla każdego z nas i dlatego uważam, że tak ważne jest to, by edukować ludzi.

To niesamowite, co robisz, zwłaszcza w jaki sposób dzielisz się trudnymi doświadczeniami. Kiedyś powiedziałaś, że to może przytrafić się każdemu, dlatego zmiany są konieczne. Jakich zmian oczekujesz od Europy, od przywódców europejskich?

Kraje Europy mają dużo do powiedzenia, mają potężne rządy. Ci przywódcy są na swoich stanowiskach nie bez przyczyny, a ponadto mają wiedzę na temat przyczyn zmian klimatu i zmianę, by coś zmienić. Lwia część emisji dwutlenku węgla na świecie wynika ze stawiania na piedestał zysku zamiast praw człowieka. To się dzieje na naszych oczach.

Wielcy truciciele są chciwi i krótkowzroczni i tylko dlatego, że konsekwencje nie uderzają w nich samych, są obojętni. Tak, jak gdyby były w pełni bezpieczni, a tak nie jest.

Może ludzie są denialistami, kiedy coś nie dzieje się w ich sąsiedztwie? Unikają poczucia winy, trudnego i nieprzyjemnego uczucia, więc je wypierają. Oczywiście nie usprawiedliwia ich to.

I właśnie dlatego to ja wiele przeszłam, a nie oni. Nie miałam żadnego wyboru, za to oni go mają. To my cierpimy przez ich chciwość. To my mamy opowieści do wysłuchania. Nie mieliśmy wyboru, ale teraz go mamy jako społeczność, bo wierzę, że nasze historie przybliżają naukę o zmianach klimatu. Ciągle rozmawiamy o grafach, faktach, figurach, liczbach… oczywiście to ma znaczenie, ale nikt tego nie słucha. Potrzebujemy, by każdy zobaczył oczyma duszy przyszłość, burze, by wyobraził sobie poszukiwania zaginionych dziewcząt, matki śpiące przy zwłokach swoich dzieci, ojca walczącego o przetrwanie jego rodziny po tym, jak stracili wszystko. Każdy ma bliskich, których darzy uczuciem i których nie chce stracić. Przyjaciół, dom, rodzinę.

Te korporacje, ci światowi liderzy i rządy też potrzebują tych opowieści, żeby przypomnieć sobie, że to dotknie nas wszystkich. Na szczycie są zajęci negocjowaniem rozwoju i profitu, podczas gdy już teraz ludzie umierają. Pięć lat po super tajfunie niektórzy ludzie nadal nie zdołali odbudować swoich domów. Wyobraź sobie wychodzenie z jednej tragedii gdy nadciąga kolejna wichura. W tej sytuacji ludzie nie robią już dalekosiężnych planów.

Co w takim razie Cię napędza? Co daje Ci energię do walki? Do bycia aktywistką?

Czuję, że nie mam wyboru. To się zaczęło rok po tym, jak ja i mój brat byliśmy w domu babci. Próbowaliśmy zabezpieczyć dom przed burzą i byłam wykończona. Zadałam sobie pytanie: czy to wszystko, co możemy zrobić? Czekać na kolejną burzę?

Co prawda my już byliśmy zaprawieni w bojach i dostosowaliśmy się przez długi czas. Pochodzę z silnej społeczności, która jest dumna z tego, że może sobie ze wszystkim poradzić. Kto jednak chce tak żyć z dnia na dzień? Chcę, by moi bliscy, moja rodzina i rodzina, którą założę, byli bezpieczni.

Kiedy supertajfun Haiyan uderzył, pozostawił zgliszcza, ale wzbogaciliśmy się o opowieści. Wiem, że te opowieści mają moc.

A jak my, zwykli szarzy ludzie, możemy pomóc?

Prawdę mówiąc nie wiem, jak udzielić odpowiedzi na to pytanie. To, co teraz robię, może nie pasować do Ciebie. Moim zdaniem to kwestia wejrzenia w siebie. Zapytaj samą siebie: co mogę zrobić? Jak mogę się dołożyć? Co chcę z siebie dać? Pewnie wiesz jak to jest, kiedy inni ludzie Ci dają rady albo coś Ci narzucają, to nie jest to szczere, nie wypływa z Ciebie. Wtedy nie jest się wytrwałym. Bądź szczera sama ze sobą. Jestem pewna, że zwykły zjadacz chleba ma wiele do zaoferowania.

Jak edukujesz ludzi?

Powoli. Dopiero zaczynamy, ale brakuje bezpiecznej przestrzeni, by dzielić się opowieściami. Ale kiedy to ma miejsce, musi wytworzyć się więź – to nieuniknione. Zorganizowaliśmy żywą bibliotekę, gdzie zebraliśmy wielu opowiadaczy. Były już historie o sprawiedliwości klimatycznej, prawach społeczności LGBT, prawach pracy, a teraz będzie kolejne o ludziach wobec wielkich trucicieli. Ci ludzie zostali zaproszeni na posiedzenia jawne, by tam podzielić się swoimi przeżyciami. Takie historie wspierają proces zdrowienia, bo burzą bariery.

Myślę, że storytelling jest bardzo ważny, bo zmiany klimatu mogą się wciąż wydawać bardzo abstrakcyjne dla ludzi.

Najpierw to czysta abstrakcja. Potem umierasz.

First, it’s abstract. Then you die.

Foto: Greenpeace International

Joanna Sustento jest młodą edukatorką i pisarką, która straciła znaczną część swojej rodziny w supertajfunie Jolanda (znanym też jako supertajfun Haiyan), najsilniejszym w historii tajfunie jaki uderzył w ląd. Pomimo głębokiej tragedii Joanna znalazła siłę do tego, by dzielić się tym, co dla mieszkańców zniszczonego Taclobanu oznacza zmiana klimatu:

Reszta świata nie musi doświadczyć takiego cierpienia jak my – mówi Joanna Sustento.

Joanna przyjedzie do Polski w przededniu szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach, aby podzielić się osobistą historią i spotkać się z osobami z innych społeczności, które odczuwają skutki zmiany klimatu lub działają na rzecz tego, by powstrzymać katastrofę klimatyczną. Łączy ich wspólny cel: nikt nie powinien przechodzić przez to, czego doświadczyła Joanna i jej społeczność w Tacloban.

Zmiana klimatu to poważne zagrożenie dla życia na naszej planecie. Zostało już mało czasu, by zapobiec jej najbardziej katastrofalnym skutkom, takim jak supertajfun Jolanda. Liderzy polityczni i biznesowi muszą podjąć natychmiastowe kroki w celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Joanna, która jest mocno zaangażowana w działania międzynarodowego ruchu klimatycznego, apeluje o sprawiedliwość klimatyczną.

Tajfun Haiyan zabrał tysiące istnień ludzkich. Pięć z nich to moi rodzice, brat, szwagierka i 3-letni siostrzeniec. Tylko ja i mój starszy brat ocaleliśmy opowiada o swojej historii Joanna.

Joanna będzie w Warszawie i Katowicach od 2 do 10 grudnia.

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

W czasie wykładu w Australii Naomi Klein skrytykowała niebezpieczną politykę klimatyczną Donalda Trumpa, określając ją jako „niemoralną i potworną”.

Kanadyjska pisarka i aktywistka, Naomi Klein odebrała 2016 Sydney Peace Prize i wygłosiła ciętą mowę, w której odniosła się do zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich i czynników, które to umożliwiły.

Jeżeli istnieje jedna, najważniejsza lekcja, jaką można wyciągnąć ze zwycięstwa Trumpa, być może brzmi ona: „Nigdy, ale to nigdy nie lekceważmy siły nienawiści, bezpośredniego odwołania się do niechęci wobec „innych” w celu przejęcia władzy…szczególnie w czasie kryzysu gospodarczego” – powiedziała Klein, autorka między innymi „Doktryny Szoku” i „To zmienia wszystko: Kapitalizm  kontra klimat”.

Nazywając Trumpa „demagogiem”, Klein omówiła następnie inne lekcje, jakie „można wyciągnąć z naszej, trwającej zaledwie trzy dni, nowej rzeczywistości”.

Powiedziała, że jedna z nich to fakt, że „cierpienie będące konsekwencją kryzysu gospodarczego jest realne i nie znika samo z siebie – po czterech dekadach korporacyjnej polityki neoliberalnej i prywatyzacji, deregulacji, wolnego handlu i zaciskania pasa możemy być tego pewni”.

Następna lekcja jest taka, że „jedynie odważny program, który jest autentycznie re-dystrybucyjny, może przemówić do tego bólu i frustracji i skierować je tam, gdzie leży prawdziwa przyczyna – w stronę sprzedajnych elit politycznych, które wzbogaciły się ponad miarę na wyprzedaży majątku publicznego, grabieży naszych ziemi, wody i powietrza, i deregulacji naszego systemu finansowego”.

Lecz stworzenie takiego programu wymaga odrobienia „jeszcze głębszych lekcji”, powiedziała Klein.

„Jeśli chcemy obronić się przed takimi jak Donald Trump – a każdy kraj ma swojego Trumpa – musimy natychmiast skonfrontować się z-, i zwalczyć rasizm i mizoginię w naszej kulturze, w naszych ruchach, i w nas samych. Tego nie można odkładać na później, nie można traktować jako dodatku. Jest to kluczowa przyczyna,, umożliwiająca komuś takiemu jak Trump dojście do władzy”.

„Nie wystarczy również założenie, że jeśli walczymy o pokój i sprawiedliwość ekonomiczną, największe korzyści z tego odniosą Czarni i ludy tubylcze, ponieważ to oni są najbardziej poszkodowani przez obecny system nierówności gospodarczej, represje państwowe i zmiany klimatu” – powiedziała. „Istnieje zbyt długa i bolesna historia ruchów lewicowych i liberalnych, które wystawiły do wiatru kolorowych pracowników, ludy tubylcze, kobiety i ich pracę. Dla zbudowania ruchu, który rzeczywiście nie będzie wykluczał nikogo, konieczna jest prawdziwie nie wykluczająca wizja, która zaczyna się od tych, którzy są traktowani najbardziej brutalnie i wykluczeni, i to oni powinni mieć decydujący głos w jej kształtowaniu”.

W osobnych wywiadach, których udzieliła w czasie pobytu w Australii w celu odebrania nagrody, i w komentarzu obok artykułu wstępnego opublikowanego w czwartek, Klein szczególnie ostro skrytykowała niebezpieczną politykę klimatyczną Trumpa – w tym jego zapowiedź wycofania Stanów Zjednoczonych z Porozumienia Paryskiego, które ma na celu ograniczenie globalnego ocieplenia.

„Poza USA, w obliczu groźby samowolnego zniszczenia tego porozumienia powinniśmy zacząć domagać się sankcji ekonomicznych wobec USA” – napisała Klein.

Planowane przez Trumpa podwojenie krajowej produkcji paliw kopalnych przy jednoczesnym ograniczeniu pomocy dla krajów biednych, które są najbardziej dotknięte podnoszeniem się poziomu morza, określiła jako „niemoralne i potworne”.

„Wierzę, że społeczność międzynarodowa odpowie bardzo, bardzo szybko. Musimy dać sygnał, że nie można wyrzucać na śmietnik tych wypracowanych z takim trudem porozumień międzynarodowych i nie ponieść żadnych konsekwencji”.

Deirdre Fulton, Common Dreams

źródło: Common Dreams

Artykuł udostępniony na podstawie licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 License

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

za: Ekobuddyzm – buddyzm ekologiczny

Porozumienie z Paryża uznaje się za wielki sukces. Lecz czy zapewnia ono sprawiedliwość klimatyczną?  Ocena Danny’ego Chiversa i Jess Worth z magazynu New Internationalist.

Po dwóch tygodniach zawiłych negocjacji – a tak naprawdę po 21 latach – rządy ogłosiły Porozumienie Paryskie. Ta nowa umowa klimatyczna zacznie obowiązywać od 2020 roku. Lecz czy jest ona rzeczywiście tak „ambitna”, jak twierdzi rząd francuski?

Przed rozpoczęciem negocjacji ruchy społeczne, grupy ekologiczne i związki zawodowe z całego świata ustaliły wspólnie zbiór kryteriów, które musiałoby spełnić paryskie porozumienie klimatyczne, aby można było powiedzieć, że jest efektywne i sprawiedliwe. Ten „Test Ludowy” (People’s Test) oparty jest na nauce o klimacie i rozpoznaniu potrzeb społeczności dotkniętych przez zmiany klimatu i innego rodzaju niesprawiedliwości na całym świecie.

Aby pozytywnie przejść Test Ludowy, porozumienie paryskie musiałoby spełnić następujące cztery kryteria:

1. Katalizować natychmiastową , podjętą w trybie nagłym i drastyczną redukcję emisji;
2. Zapewnić odpowiednie wsparcie dla transformacji;
3. Zagwarantować sprawiedliwość dla ludzi doświadczających skutków zmian klimatu;
4. Skupić się na autentycznym, skutecznym działaniu, zamiast na fałszywych rozwiązaniach.

Czy porozumienie z Paryża spełnia te warunki? 15 000 osób, które wyszły dzisiaj na ulice Paryża, by potępić tę umowę z pewnością sądzi, że nie. Poniżej przedstawiamy ocenę magazynu New Internationalist (NI).

Test 1. Katalizować natychmiastową, podjętą w trybie nagłym i drastyczną redukcję emisji: „Zgodnie z wymaganiami nauki i sprawiedliwości, [musi] zapewnić podjęcie pilnych krótkoterminowych działań na rzecz realizacji długoterminowego celu uzgodnionego w Paryżu, które spowodują odejście od brudnej energii, wyznaczając początek końca paliw kopalnych na całym świecie, i umożliwią utrzymanie globalnego wzrostu temperatury na bezpiecznym poziomie”.

Ocena NI: Niedostateczna.
Porozumienie klimatyczne w Paryżu przyjęło za cel utrzymania wzrostu globalnych średnich temperatur „na poziomie znacznie poniżej 2°C ponad poziom przedindustrialny i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5 stopnia”. Lecz redukcje emisji zawarte w porozumieniu oparte są na dobrowolnych deklaracjach, określanych jako Planowane Wkłady Zamierzone przez Kraje (Intended Nationally Determined Contributions – INDCs), które rządy opracowały indywidualnie przed negocjacjami, bazując na tym do czego były przygotowane, nie zaś na wymaganiach nauki i sprawiedliwości. Redukcje te stały się teraz częścią umowy, lecz ich realizacja nawet w dużym przybliżeniu nie pozwoli na realizację celu 1,5°C, ani nawet 2°C, a porozumienia nie wymaga rewizji tych celów do roku 2020.

Posługując się słowami Asada Rehmana z the Global Campaign to Demand Climate Justice, “Porozumienie to umożliwia ucieczkę wielkim trucicielom, a dla biednych oznacza kielich goryczy. Mamy trochę ciepłych słów o poziomach temperatury, ale żadnych konkretnych działań. Kraje bogate nie zobowiązują się do zrobienia niczego więcej w sprawie swoich niewystarczających celów redukcji emisji, które doprowadzą nas do wzrostu temperatury planety o 3,7°C. Żaden z krajów rozwiniętych nie wnosi stosownego wkładu w redukcję emisji i odejście od brudnej energii”.

Zdaniem zastępcy dyrektora Tyndall Centre for Climate Change Research, Kevina Andesona, „Tekst z Kopenhagi mówił o emisjach z lotnictwa i transportu towarów, które są łącznie tak duże jak emisje Wielkiej Brytanii i Niemiec razem wzięte, lecz nie wspomina się o nich w umowie z Paryża”. Ogólnie, jak powiedział, porozumienie to jest słabsze od kopenhaskiego i „niezgodne z najnowszymi ustaleniami nauki”.

Porozumienie paryskie nie wymaga od państw redukcji emisji przed rokiem 2020. Dyrektor Centre for International Climate and Energy Policy, Steffen Kallbekken wyjaśnia, że „do czasu gdy deklaracje staną się zobowiązujące w 2020 roku, prawdopodobnie zużyjemy cały budżet emisji pozwalający na utrzymanie globalnego ocieplenia poniżej 1,5°C. Jeśli będziemy trzymać się zadeklarowanych przez państwa planów redukcji emisji (INDCs), klimat ociepli się o 2,7 do 3,7°C”.

Aby mieć solidną szansę osiągnięcia celu 1,5°C, musimy pozostawić w ziemi co najmniej 80% znanych złóż paliw kopalnych, i natychmiast wstrzymać poszukiwania i wydobycie nowych zasobów. Musimy powstrzymać deforestację i zmniejszyć emisje innych gazów takich jak metan, poprzez zablokowanie głównych ich źródeł, takich jak hodowla zwierząt. Lecz porozumienie z Paryża nie zawiera słów „paliwo kopalne” – nie ma tam węgla, ropy ani gazu – i również żadnej wzmianki o inwentarzu żywym, oleju palmowym i innych przemysłach powodujących wylesianie.

„Nasze przetrwanie nie podlega negocjacjom. Ale po całej tej krzykliwej reklamie wokół bardzo ambitnych celów i dążenia do ograniczenia globalnego ocieplenia do 1,5°C, końcowa wersja porozumienia klimatycznego skazuje nas na jeszcze więcej śmierci i zniszczenia” – powiedziała koordynatorka Asian Peoples’ Movement on Debt and Development (APMDD), Lidy Nacpil.

Test 2. Zapewnić odpowiednie wsparcie dla transformacji: „Zagwarantować przekazanie środków koniecznych dla wsparcia transformacji, takich jak finansowanie publiczne i transfer technologii, zwłaszcza w krajach szczególnie narażonych i biednych”.

Ocena NI: Niedostateczna.

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej, przejście do świata wolnego od paliw kopalnych wymagało będzie 1 000 miliardów dolarów rocznie do roku 2020. Około jedna trzecia z tego – 670 miliardów dolarów- trzeba będzie wydać w krajach rozwijających się, stąd konieczność transferu środków finansowych z Północy na Południe. Jest to jedyne sprawiedliwe rozwiązanie, ponieważ państwa uprzemysłowione stały się tak bogate dzięki spalaniu paliw kopalnych przez ostatnie 200 lat; kraje zamieszkiwane przez zaledwie 10% światowej populacji są odpowiedzialne za około 60% gazów cieplarnianych znajdujących się obecnie w atmosferze.

Jednak porozumienie z Paryża zawiera zobowiązanie do „zgromadzenia” 100 miliardów dolarów rocznie do roku 2020, nie tylko na finansowanie redukcji emisji, lecz również adaptację (zobacz 3, poniżej). Jest to o wiele mniej niż potrzeba, i nie ma zdecydowanego zobowiązania do zwiększenia tej sumy, zaledwie aspiracja do jej weryfikacji do roku 2025. Jednocześnie definicja „zgromadzić” jest celowo szeroka i zawiera pożyczki, finansowanie ze źródeł prywatnych, granty z określonymi warunkami i przesunięcie budżetów pomocowych. Mówiono nawet o zakwalifikowaniu pieniędzy przesyłanych do domu przez imigrantów pracujących w bogatszych krajach, jako formy finansowania na rzecz klimatu, i włączeniu ich do całości środków „zgromadzonych” przez te bogate państwa.

Jest to niewystarczające i małostkowe, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że rządy wydają szacunkowo 5,3 biliony dolarów rocznie na bezpośrednie i pośrednie subsydiowanie paliw kopalnych. Dyrektor Programu Klimatycznego w Institute for Policy Studies, Janet Redman przedstawia to w następujący sposób: „Wydajemy 2 biliony dolarów rocznie na wojsko i zgromadziliśmy 14 bilionów na ratowanie banków. Bogate narody muszą przesunąć pieniądze z banków i czołgów do czystej energii i odporności na zmiany klimatu”.

Test 3. Zagwarantować sprawiedliwość dla ludzi doświadczających skutków zmiany klimatu: „Zwiększyć wsparcie dla adaptacji w nowym systemie klimatycznym, zagwarantować osobny mechanizm zapewniający zadośćuczynienie za jakąkolwiek straty i zniszczenia wykraczające poza naszą zdolność do adaptacji, podjąć mocne zobowiązanie zabezpieczenia środków do życia i stanowisk pracy dla pracowników, poprzez Sprawiedliwą Transformację”.

Ocena NI: Niedostateczna.

Według Programu Środowiskowego Narodów Zjednoczonych, oprócz 670 miliardów dolarów rocznie potrzebnych do redukcji emisji do roku 2020, kraje szczególnie narażone potrzebują 150 miliardów rocznie na środki adaptacyjne mogące ochronić je przed najgorszymi konsekwencjami zmiany klimatu. Jest to w sumie 800 miliardów rocznie – tak więc uzgodnione 100 miliardów stanowi zaledwie 15% tego co rzeczywiście potrzebne.

Kraje rozwinięte przyczyniły się najbardziej do powstania problemu, stąd spoczywa na nich odpowiedzialność za jego rozwiązanie , lecz ta kluczowa zasada (znana jako zasada „Wspólnej , ale zróżnicowanej odpowiedzialności”) została w tekście paryskim rozwodniona na żądanie USA i innych krajów uprzemysłowionych. Zamiast jasnego oświadczenia, że kraje bogate powinny przekazać biednym narodom środki finansowe na adaptację, porozumienie z Paryża stwierdza, ze kraje rozwinięte powinny „pełnić rolę wiodącą” w zapewnianiu środków finansowych, jako część „wspólnych wysiłków” wszystkich stron.

Podczas gdy Stany Zjednoczone i niektóre organizacje pozarządowe obwiniają państwa rozwijające się o niewystarczające zaangażowanie w porozumienie, przygotowany przez organizacje sprawiedliwości klimatycznej, ruchy społeczne, grupy religijne, związki zawodowe oraz organizacje ekologiczne i rozwojowe, raport „Fair Shares: A Civil Society Equity Review of INDCs’” pokazuje, że prawda jest zupełnie odwrotna. Wiele krajów rozwijających się deklaruje zrobienie o wiele więcej ponad swój „sprawiedliwy udział” w redukcji emisji, podczas gdy kraje bogate się ociągają.

Ponadto, ponieważ zmiana klimatu następuje już teraz, wiele krajów doświadcza niszczących powodzi, burz i suszy. To będzie się działo nadal – i jeszcze się pogorszy – przez wiele lat, nawet jeśli światu uda się zatrzymać wzrost temperatury na poziomie 1,5°C. Narody te zasługują na odszkodowania i pomoc finansową za straty i zniszczenia na skutek zanieczyszczeń spowodowanych przez kraje bogate. Lecz porozumienie paryskie odmawia im tego prawa wprowadzając zapis mówiący, że umowa „nie stanowi podstawy do jakiejkolwiek odpowiedzialności i rekompensaty”. Wiele krajów szczególnie narażonych na konsekwencje zmiany klimatu walczyło z determinacją o prawo do rekompensaty, ale zostały one zastraszone, przekupione i zmuszone przez USA i Unię Europejską do zaakceptowania tego zapisu.

Jak to ujął Asad Rehman, „UE, USA i inne bogate kraje wymusiły klauzulę zwalniającą je z prawnej, moralnej i politycznej odpowiedzialności za zanieczyszczenie atmosfery związkami węgla i zniszczenie egzystencji i środków utrzymania milionów ludzi”.

Indyjska przywódczyni rybaków, Magline Peter, której lot był opóźniony z powodu powodzi w Madrasie, również potępia ten zapis. „USA i jego sojusznicy nie chcą płacić za straty i zniszczenia, których kraje takie jak mój już doświadczają na skutek podnoszenia się poziomu morza bądź ekstremalnych powodzi, takich jak ta ostatnia w Madrasie. To absurdalne, że te bogate kraje nadal oskarżają Indie o blokowanie solidarnego i sprawiedliwego porozumienia klimatycznego”.

Koncepcja sprawiedliwej transformacji – zakładająca, że rządy powinny zapewnić szkolenia i pomoc finansową, gwarantującą pracownikom sektora paliw kopalnych alternatywne zatrudnienia w transformacji do nie-emisyjnego świata – wspomniana jest w preambule, lecz nie ma jej w zasadniczym, uzgodnionym tekście porozumienia z Paryża. Również wymaganie, że powinny być brane pod uwagę prawa człowieka zostało z tego tekstu usunięte.

Oznacza to także, że prawa ludów tubylczych również wyeliminowano z wiążącej części dokumentu. Jak wyjaśnia Dallas Goldtooth z Indigenous Environmental Network „Ludziom z kultur tubylczych trudno zaakceptować fakt, że nasza zdolność do samostanowienia i decydowania o własnej przyszłości, o tym, skąd bierzemy naszą żywność, skąd czerpiemy wodę, nie są prawne uznane przez narody świata. Jest to destrukcyjne, krzywdzące i pokazuje, że to porozumienie jest porażką”.

Test 4. Skupić się na działaniach transformacyjnych: „Zagwarantować priorytet odnawialnych i skutecznych rozwiązań, zamiast rozwiązań fałszywych, które nie przynoszą koniecznych rezultatów i ochrony, takich jak rynki emisji związków węgla, niebezpieczne interwencje geoinżynieryjne i tym podobne”.

Ocena NI: Niedostateczna.

Porozumienie mówi ogólnikowo o „technologiach” i „działaniach”, nie definiując , czym one są, i zostawiając otwarte drzwi dla różnego rodzaju fałszywych rozwiązań. Energie odnawialne są wspomniane tylko raz, w odniesieniu do Afryki. Porozumienie zmierza do „osiągnięcia równowagi pomiędzy antropogenicznymi emisjami według ich źródeł, a usuwaniem ich przez pochłaniacze w drugiej połowie bieżącego stulecia”. Może to oznaczać jakikolwiek okres pomiędzy rokiem 2050 a 2100, podczas gdy cel 1,5°C wymagałby definitywnej rezygnacji z używania paliw kopalnych do roku 2050 i ten celowo niejasny język otwiera możliwość kontynuacji spalania paliw kopalnych „równoważonych” przez „usuwanie” za pomocą wątpliwych technologii wychwytywania węgla, geoinżynierię i projekty zalesiania.

Zostawia się otwarte drzwi dla mechanizmów handlu uprawnieniami do emisji – które jak do tej pory okazały się nieskuteczne w redukcji emisji – z „międzynarodowym transferem skutków łagodzących”, uznanym przez porozumienie za prawidłowe rozwiązanie. Jednocześnie nie wspomina się o skutecznych i sprawiedliwych rozwiązaniach, takich jak respektowanie prawa do ziemi społeczności wiejskich, promocji czystej demokratycznej energii i zapewnieniu suwerenności żywnościowej społecznościom i drobnym rolnikom, z których każde pozwoliłoby na zatrzymanie związków węgla zamkniętego bezpiecznie pod ziemią, w glebach i drzewach. Regulacje prawne mające na celu kontrolę niszczycielskich dziedzin przemysłu, zatrzymanie deforestacji i pozostawienie paliw kopalnych pod ziemią, nie doczekały się jakiejkolwiek wzmianki w treści porozumienia. Co gorsza nie mówi się w niej o wiszących w powietrzu umowach handlowych, takich jak w tym Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne i Partnerstwo Transpacyficzne, które grożą przyznaniem korporacjom prawa do unieważniania przepisów dotyczących ochrony środowiska, mogących zmniejszyć ich zyski.

Tak jak powiedział Dallas Goodwill, „Porozumienie paryskie to farsa. Jakakolwiek dyskusja o rynkach i handlu uprawnieniami do emisji jest fałszywym rozwiązaniem. Najlepszy rozwiązaniem, popartym przez naukę, jest pozostawienie paliw kopalnych w ziemi. Konieczne jest moratorium na dalszy rozwój przemysłu paliw kopalnych i sprawiedliwa transformacja dla tych wszystkich społeczności, które są zależne od gospodarek opartych na tego rodzaju energii. Niezależnie od tego czy jesteśmy z globalnej północy czy też z globalnego południa, powinniśmy działać na rzecz stworzenia przyszłości w której odnawialna energia dostępna będzie dla wszystkich ludzi na tej planecie”.
Końcowa ocena NI: Niedostateczna.

Porozumienie zawarte w Paryżu oznacza katastrofę dla ludzi najbardziej narażonych na konsekwencje zmiany klimatu. Przewodni cel 1,5°C i końcowa dekarbonizacja wyglądają dobrze na papierze, lecz nic jeszcze nie wskazuje na to, by rządy rzeczywiście chciały, aby stały się rzeczywistością. Paryż może oznaczać początek końca przemysłu paliw kopalnych, ale trzeba zrobić o wiele więcej, żeby to urzeczywistnić.

Więc co dalej?

Żadna z tych rzeczy nie jest niespodzianką dla aktywistów ruchu na rzecz sprawiedliwości klimatycznej. Jak powiedział Asad Rehman: „Przyjechaliśmy do Paryża z bardzo niewielkimi oczekiwaniami. To, co nastąpiło było jeszcze poniżej. Najważniejsze jest to, co stanie się w poniedziałek. Czy powrócimy do naszych stolic, by budować ruch na rzecz ochrony klimatu? Czy dopilnujemy, by wkład naszych państw był uczciwy? Czy powstrzymamy przemysł brudnej energii, czy zainwestujemy w stanowiska pracy w energetyce odnawialnej? Czy zainwestujemy w wytwarzaną przez społeczności zdecentralizowaną energię? A przede wszystkim, czy będziemy solidarni z milionami ludzi na całym świecie, którzy walczą o sprawiedliwość klimatyczną?

Tego samego zdania jest Dallas Goldtooth: „Decydenci nie są w stanie przeprowadzić zmian, których chcemy. To na nas, zwykłych ludziach, spoczywa odpowiedzialność za dokonanie tej zmiany. I już widzimy tę moc ludu. Popatrzcie na Amerykę Północną – budowa rurociągu Keystone XL została powstrzymana, ponieważ ludzie się zorganizowali i stawili opór. To nie rządy dokonały takiego wyboru, dokonali go ranczerzy i rolnicy, ludy tubylcze na linii frontu w sercu Ameryki, a politycy musieli się dostosować”.

Nie powinniśmy być zaskoczeni, że to porozumienie jest złe, mówi Goldtooth. „Przemysł wywierał silny nacisk na te negocjacje. Mamy rządy narodowe, które są zależne od gospodarki opartej na paliwach kopalnych, i wpływały na przebieg tych rozmów. Nie dopuszczono do nich oddolnych ruchów obywatelskich. Więc nie powinniśmy czuć się zaskoczeni. Zamiast tego wykorzystujemy to wydarzenie, aby zintensyfikować nasze wysiłki, mocniej domagać się sprawiedliwości klimatycznej i pokazać rządom, pokazać korporacjom, do czego zdolni są ludzie, gdy zjednoczą się w działaniu na rzecz sprawiedliwości klimatycznej”.

Danny Chivers, Jess Worth

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

źródło:  New Internationalist

COP 21: negocjacjach, toczących się w Paryżu, chodzi przede wszystkim o Sprawiedliwość Klimatyczną, albo – przynajmniej – powinno. Jest to kwestia moralności, solidarności, odpowiedzialność i powstrzymania klimatycznego ludobójstwa.

COP21 – 21-sza konferencja, w której światowi przywódcy dyskutują, jak złagodzić skutki Zmian Klimatycznych, spowolnić je i ewentualnie zatrzymać. Druzgocące efekty Zmian Klimatycznych można obserwować już od jakiegoś czasu, a zmiany te są już nieodwracalne.

Ok. Liderzy będą próbowali rozwikłać następujące kwestie:

Co robić?
Jakie wyznaczyć cele?
Jak i kto ma to zrobić?
Kto za to zapłaci?

Niemal na pewno, konferencja zakończy się wielkim fiaskiem:

Cele za mało ambitne.
Brak wiążących zobowiązań.
Brak decyzji, kto i jak ma finansować działania wobec Zmian Klimatycznych.

To nie sprawiedliwość. Co zatem?

Sprawiedliwość Klimatyczna mogłaby dotyczyć krajów i korporacji, które są historycznie odpowiedzialne za emisje dwutlenku węgla, które doprowadziły to katastrofy klimatycznej. One powinny płacić tym, którzy nie mieli nic z tym wspólnego.

Sprawiedliwość Klimatyczna mogłaby dotyczyć krajów i korporacji, które obecnie produkują największe ilości dwutlenku węgla. One powinny płacić tym, którzy nie emitują go niemal wcale.

Sprawiedliwość Klimatyczna mogłaby dotyczyć krajów i korporacji, które posiadają pieniądze, infrastrukturę, instytucje, technologie, wysoko wyspecjalizowanych ekspertów, i inne środki, które mogłyby służyć łagodzeniu Zmian Klimatycznych. One powinny płacić tym, którym brakuje powyższych atutów.

Sprawiedliwość Klimatyczna mogłaby dotyczyć krajów, które są najmniej dotknięte przez Zmiany Klimatyczne. One powinny płacić tym, którzy już ponoszą największe straty z tego powodu i będą cierpieć jeszcze bardziej.

Sprawiedliwość Klimatyczna mogłaby oznaczać nadanie statusu uchodźców, wszystkim tym, którzy uciekają przed suszami, powodziami i innymi klęskami naturalnymi, uciekają przed ubóstwem i przemocą spowodowaną i wzmożoną przez Zmiany Klimatyczne.

Sprawiedliwość Klimatyczna mogłaby oznaczać to wszystko i o wiele więcej.

Nie trudno zauważyć, że kraje, które historycznie są najbardziej odpowiedzialne, obecnie emitują najwięcej dwutlenku węgla, mają środki aby Zmianom Klimatycznym zaradzić i są najmniej dotknięte… to mniej więcej te same kraje. Większość z nich to tak zwana Globalna Północ.

Te, które nie są historycznie odpowiedzialne, obecnie niemal nie produkują dwutlenku węgla, mają ograniczone środki przeciwdziałania Zmianom Klimatycznym, a jednocześnie są przez nie najbardziej dotknięte… to są kraje tak zwanego Globalnego Południa.

Północ powinna zapłacić Południu.

A Północ nie zapłaci.

Korporacje nie zapłacą.

Ubodzy już płacą.

500? 1 000? 2 000? Ile ludzi dziennie umiera z powodu Zmian Klimatycznych?

Niezależnie od liczby, jest to przemoc, jest to ludobójstwo.

Niezależnie od liczby, przekroczyła ona ilość ofiar Auschwitz-Birkenau.

Niezależnie od liczby, to najubożsi, którzy umierają.

Globalna Północ dokonuje ludobójstwa, i nie zaprzestanie.

W negocjacjach, które toczących się w Paryżu, chodzi przede wszystkim o Sprawiedliwość Klimatyczną, albo – przynajmniej – powinno.

Artykuł ukazał się pierwotnie na łamach strony internetowej: DNS-Tvind: Działak, Piotr – I say Climate, you say Justice [EN]

Ruchy ekologiczne, związki zawodowe oraz zielony biznes muszą zasiąść do jednego stołu i wspólnie wywierać presję na rząd w sprawie polityki klimatycznej. Inaczej Polska znów przegapi swą szansę. (więcej…)

„Rozliczne kryzysy, którymi dotknięty jest świat – energetyczny, żywnościowy, ekonomiczny i klimatyczny – mają wspólne korzenie w społecznie niesprawiedliwym, ekologicznie niezrównoważonym i ekonomicznie nieefektywnym modelu, niezdolnym do tego, by zapewniać godną pracę i godne życie milionom ludzi” (rezolucja Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych, Vancouver, 21-25 czerwca 2010 r.).

W ostatnich latach miliony ludzi traci pracę, zdrowie, rodziny czy wręcz własne życie przez wady naszego systemu ekonomicznego. Pracownicy sektora publicznego w Grecji czy rolnicy wywłaszczani z ziemi pod uprawy biopaliw są ofiarami tej samej neoliberalnej logiki. Ich opór pozostaje jednak nieskoordynowany.

Czas zjednoczyć siły i połączyć ruch klimatyczny z ruchem na rzecz zmiany społecznej. Oficjalny dyskurs Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu, skupiający się przede wszystkim na ekologicznym rozwoju i technologicznej innowacji, przyniesie korzyści biznesowi i kosmopolitycznym elitom, podczas gdy wyczerpywanie surowców i łamanie praw człowieka będzie trwać. Będziemy w stanie skutecznie przeciwstawić się biznesowemu lobby tylko wówczas, jeśli połączymy wysiłki, aby ocalić naszą demokrację i wymusić odpowiedzialność na naszych rządach. Kryzys klimatyczny i społeczny wymagają zintegrowanego wysiłku na rzecz trwałego rozwoju, w którym postęp społeczny, ochrona środowiska i potrzeby gospodarki są traktowane łącznie i poddane demokratycznej kontroli, gdzie prawa pracownicze i inne prawa człowieka są respektowane.

Istnieje więc wspólnota żądań – nasza walka jest wspólna. Walka z kryzysem klimatycznym oznacza szansę na rezygnację z gospodarki opartej na węglu i zwiększenie ilości miejsc pracy. Związki zawodowe i ruchy społeczne powinny brać aktywny udział w wysiłkach przeciw zmianie klimatu, tak aby walka ta uwzględniała kwestie społeczne i pracownicze.

Tegoroczna konferencja, organizowana w Polsce, jest dobrym miejscem na rozwinięcie tej debaty. Polska jest krajem, w którym ruchy związkowe i ekologiczne często stoją po dwóch stronach barykady. Polski rząd nie ma dobrej reputacji, jeśli chodzi o politykę klimatyczną, a jego rola w negocjacjach międzynarodowych była daleka od pożądanej. Podczas tegorocznego szczytu klimatycznego dokonano wysiłków na rzecz uhonorowania wielkiego biznesu, podczas gdy społeczeństwo obywatelskie zostało zupełnie pominięte. Ponadto Polska planuje zostać wiodącym producentem gazu łupkowego w Europie.

Popieramy ruchy ekologiczne w ich nawoływaniu do przestawienia gospodarki na energię odnawialną: koniec z węglowymi elektrowniami, gazem łupkowym, węglem brunatnym i energią nuklearną. To jednak ważne, byśmy poświęcili uwagę społecznym aspektom tej transformacji. Jesteśmy solidarni z polskimi górnikami, którzy sprzeciwiają się unijnej polityce klimatycznej, broniąc swojego prawa do godnej pracy. Ruchy ekologiczne nie powinny postulować odejścia od elektrowni węglowych bez zaangażowania związków zawodowych w dialog i poszukiwanie alternatywy dla milionów górników, którzy stanowią trzon polskiego ruchu związkowego. Jak słusznie podkreślił Adam Ostolski: „To ich walka dała nam wszystkim prawa wyborcze, ubezpieczenia socjalne, przepisy bezpieczeństwa pracy i resztę praw pracowniczych”.

Tegoroczny szczyt klimatyczny oraz kierunek działań na nim wyznaczony mogą być momentem przełomowym; mogą stanowić szansę na rozwiązanie napięć pomiędzy różnymi częściami społeczeństwa obywatelskiego, które są wykorzystywane przez obecne elity. Gdy polski rząd sprzeciwia się globalnemu porozumieniu, które zmusiłoby Polskę do przestawienia się na odnawialne źródła energii, powinniśmy zjednoczyć siły, aby odwrócić ten trend. W sobotę 16 listopada wyjdziemy na ulice Warszawy i będziemy maszerować w imię sprawiedliwości. Pociąg z Brukseli przywiezie setki ludzi na ten marsz. Głównym organizatorem tej akcji jest belgijski ruch Climate and Social Justice (Klimat i Sprawiedliwość Społeczna), który zainicjował to wspólne przedsięwzięcie ruchów klimatycznych, pracowniczych i społecznych.

Historia uczy, że wielkie zmiany społeczne dokonują się poprzez mobilizację obywateli i walkę robotniczą. Niech nas usłyszą!

Zapraszamy na Marsz dla Klimatu i Sprawiedliwości Społecznej, w sobotę, 16 listopada w Warszawie.

Przełożyła Kinga Stańczuk

Rezolucja przyjęta na II Kongresie Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych (ITUC) w Vancouver, 21-25 czerwca 2010 r. (więcej…)