„Czasami mam taki sen.
Idę na wycieczkę w góry i odkrywam domek na odludziu, który się pali.
Dzieci, wystające z górnych okien, wołają o pomoc. Dzwonię po straż pożarną. Ale nie przyjeżdżają, bo jakiś szaleniec powtarza im, że to fałszywy alarm.
Sytuacja staje się coraz tragiczniejsza, ale nie mogę przekonać strażaków, żeby przyjechali.
Nie mogę się obudzić z tego koszmaru”.

Stefan Rahmstorf, dyrektor działu analiz systemów ziemskich w Instytucie Badań Wpływu Klimatu w Poczdamie/www.isthishowyoufeel.com

Są tacy ludzie, którzy poświęcili swoje życie zawodowe zrozumieniu zmiany klimatu: jej przyczyn, skutków, jak minimalizować jej wpływ na nasz świat. Roztrząsają drobiazgowo wszelkie aspekty i detale cyrkulacji atmosferycznej, przemieszczania mas wody w oceanach, tego jak świat ożywiony oddziałuje z nieożywionym. Obliczają, sprawdzają, obserwują, po to by dostarczyć „zwykłym” ludziom oraz decydentom jak najlepszej wiedzy. Wiedzy, która może odegrać kluczową rolę w najbliższej przyszłości, pomagając zmierzyć się z ogromną przemianą w systemach podtrzymywania życia na Ziemi. Ci specjaliści: klimatolodzy, oceanolodzy, biologowie; badacze gleb, zmarzliny, drzew i prądów strumieniowych są także dziećmi, rodzicami, dziadkami i przyjaciółmi. Niepokojące sygnały wyłaniające się z obliczeń i tabelek potrafią przełożyć na konkretne zagrożenia dla swoich bliskich. W pewnym momencie praca zawodowa zaczyna więc niepostrzeżenie przenikać do ich życia osobistego, wywołując emocje, z którymi czasami trudno sobie radzić.

Tę chwilę opisuje dr Jacek Pniewski, fizyk, nauczyciel akademicki (córki 2 i 15 lat, syn 21 lat):

Kilka lat temu nie miałem jeszcze na tyle wiedzy, by głębiej zrozumieć, co się dzieje wokół nas, a anomalne zjawiska pogodowe nie były tak intensywne jak obecnie. Im więcej dowiadywałem się, tym większe ogarniało mnie przerażenie. Naukowiec, niezależnie od dziedziny, powinien prawdopodobnie zachować stoicki spokój, jednak wizja tego, że już za mojego życia będę świadkiem coraz częstszych tragedii i niepotrzebnego cierpienia ludzi oraz zwierząt, spowodowała z początku paniczny lęk. Świadomość, że moje dzieci, które zaufały mi oraz innym dorosłym, będą cierpieć z powodu niezawinionej przez siebie katastrofy klimatycznej, a także środowiskowej, była porażająca.

Znikające cuda i widmo katastrofy

Co czujesz myśląc o zmianie klimatu? – spytała naukowców Lena Fletcher z University of Massachusetts. Sfrustrowany, smutny, przytłoczony, zaniepokojony. Martwię się zniszczeniami, które wyrządzamy Ziemi. Nie chcę zostawiać takiego bałaganu do sprzątania moim dzieciom albo czyimkolwiek dzieciom – pisze profesor Peter Cox, a dr Jennie Mallelę, biolożkę morską smuci, że jej syn i jego przyjaciele, a także ich dzieci nigdy nie zobaczą niesamowitych rzeczy, które ona sama widziała. Znany klimatolog Michael E. Mann jest zaniepokojony tym, że jego córka, jej dzieci i wnuki będą pytać dlaczego moje pokolenie zawiodło, jeśli chodzi o podjęcie na czas działań, mogących zapobiec katastrofie.  W wypowiedziach badaczy przebija troska o to, by dzieci – ich własne, ale także całe młode pokolenie – miały szansę dorastać w bezpiecznym, niezniszczonym świecie. To pragnienie łączy wszystkich rodziców, niezależnie od tego, jaki zawód wykonują. Jest mi przykro, że dzieci w swoich marzeniach o przyszłości będą musiały brać pod uwagę skutki postępującej katastrofy klimatycznej, zarówno te fizyczne jak i socjalne – mówi Marek (córka 10 lat, syn 16 lat), przedstawiciel coraz większej grupy osób, które choć nie zajmują się zmianą klimatu na co dzień, zaczynają rozumieć, że ich ukochane dzieci będą musiały stawić czoła rzeczywistości w coraz bardziej ponurych barwach. Wszystkie informacje, które do mnie docierają powodują, że czuję lęk i złość. Czuję też bezradność, a czasem przygnębienie. Przykro mi, czuję, że w jakiś sposób zawiodłam swoje dziecko – uczucia Lucyny (córka, 18 lat) nie są zapewnie obce wielu z nich.

„Od tej chwili kończy się rozpacz, a zaczyna działanie”

Jednak tam, gdzie pojawia się zagrożenie dla bliskich budzą się także inne emocje, nie tylko lęk i pesymizm. Budzi się chęć do walki i nadzieja. Negatywnym emocjom można przeciwstawić aktywne zaangażowanie. Działanie zmniejsza lęk, daje poczucie sensu, że robię więcej niż dotychczas – mówi Lucyna. Marek dodaje, że pozwala to poznać osoby, które mają podobne odczucia i dzięki temu można się poczuć mniej samotnie w tym tłumie ludzi, którzy żyją jak gdyby nic złego się nie działo. Jacek Pniewski przyznaje, że codziennie patrzy na plakat Banksy’ego z napisem: „From this moment despair ends and tactics begin”*, który daje mu nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone.

Ludzie nie akceptujący obecnej sytuacji organizują się w mniejsze i większe grupy, które chcą zmian. Dla dr Jessici Carilli te oddolne ruchy, mające na celu zmianę stylu życia i wytwarzające presję społeczną w kierunku bardziej zrównoważonego [stylu] życia są jasnym punktem pozwalającym zachować nadzieję. W artykule, który ukazał się w kwietniu 2019 roku w renomowanym czasopiśmie „Science”, grono naukowców, w tym znani klimatolodzy Michael E. Mann, Stefan Rahmstorf i Katharine Hayhoe, zdecydowanie wsparli masowe wystąpienia oraz strajki młodzieży i dzieci. Obawy młodych protestujących są uzasadnione – zatytułowali swój tekst, dodając, że twierdzenie to wspiera najlepsza dostępna wiedza naukowa, a obecne środki podejmowane w celu ochrony klimatu i biosfery są mocno nieadekwatne. Piszą też o ważnej roli dorosłych, podjęcia działań już, bo nie ma czasu na czekanie, aż [obecna młodzież] znajdzie się u władzy, a bez śmiałych i skoncentrowanych działań ich przyszłość jest krytycznie zagrożona. Pod tekstem podpisało się kilka tysięcy naukowców z całego świata wspierając zawarty w nim apel:

Aprobujemy i wspieramy żądanie [przez młodych] szybkich i energicznych działań. Jest to nasza [naukowców] odpowiedzialność społeczna, etyczna i zawodowa by oświadczyć bez wątpliwości: tylko jeśli ludzkość zacznie działać szybko i z determinacją może ograniczyć globalne ocieplenie, zahamować masowe wymieranie gatunków zwierząt i roślin a także zachować biologiczne podstawy produkcji żywności oraz dobrostanu obecnych i przyszłych pokoleń. To chcą osiągnąć młodzi ludzie. Zasługują na nasz szacunek i pełne wsparcie.

Na ten apel już odpowiedziała cała rzesza dorosłych, którzy stanęli u boku swoich i cudzych dzieci na strajkach. Ludzie coraz lepiej rozumieją sytuację związaną ze zmianą klimatu, a często tymi, którzy najskuteczniej potrafią ich zainteresować tematem są ich własne córki i synowie. To, jak zmienia się Ziemia staje się z tej perspektywy nie jakąś odległą, abstrakcyjną sprawą naukowców, ale bieżącym zagrożeniem dla bliskich. Dzieci skutecznie połączyły świat specjalistów od klimatu ze światem nauczycieli, położnych, specjalistów od marketingu, mechaników i informatyków. To ich wielka moc, dająca nadzieję lepszej przyszłości.

——————–

* „Od tej chwili kończy się rozpacz, a zaczyna działanie”

Źródła:

  1. Hagedorn i in., „Concerns of young protesters are justified”, Science nr 364, 2019 (https://science.sciencemag.org/content/364/6436/139.2)
  2. F. Lawson i in. „Children can foster climate change concern among their parents” , Nature Climate Change nr 9, 2019 (https://www.nature.com/articles/s41558-019-0463-3)

www.isthishowyoufeel.com


Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.
Od 27 września do 4 października 2019 r. trwa „Tydzień Rebellii”, podczas którego akcje ruchów klimatycznych przybiorą na sile.

Będziemy łączyć się z innymi ruchami, aby nasze żądania głośniej wybrzmiały. Zapraszamy wszystkich do przeczytania naszego manifestu i dołączenia się do naszej formy protestu, aby pokojowo, acz zdecydowanie, walczyć o naszą planetę i o nas samych –  mówią aktywiści.

Extinction Rebellion (XR) jest międzynarodowym ruchem oddolnym, który protestuje przeciwko bierności polityków wobec zmian klimatu, utracie bioróżnorodności i zagrożeniu wyginięciem ludzkości. Ruch ten charakteryzuje działanie poprzez nieposłuszeństwo obywatelskie, które ma na celu zwrócenie oczu rządów na determinację bojącego się o swoją przyszłość społeczeństwa. Ponadto aktywiści i aktywistki XR wyznają zasadę działania bez przemocy, które, jak pokazuje historia ruchów oddolnych, ma największe szanse na powodzenie w przemianach społecznych.

XR został formalnie powołany w maju 2018 r. w Wielkiej Brytanii wraz ze wsparciem środowiska akademickiego, które poparło tę inicjatywę. Pół roku później w październiku miało miejsce ogłoszenie „Deklaracji rebelii”, a w listopadzie, podczas „Dnia Rebelii”,  6 tys. protestujących w akcie obywatelskiego nieposłuszeństwa zablokowało 5 mostów w Londynie. W kwietniu, również w Londynie, odbył się „Tydzień Rebelii”, podczas którego aktywiści przez 11 dni blokowali wiele ważnych arterii komunikacyjnych, wzywając do zaprzestania bierności w związku z nadchodzącą katastrofą ekologiczną. Skutkiem tych działań było ogłoszenie klimatycznego stanu wyjątkowego przez brytyjski parlament, jako urzeczywistnienie woli społecznej do walki ze zmianami klimatu.

W Polsce Extinction Rebellion powstało w lutym 2019 roku i ma  swoje grupy m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu i Trójmieście. Grupy te są zdecentralizowane i działają oddolnie tworząc tzw. grupy koleżeńskie (ang. affinity groups). W zespołach tych zbierają się osoby, które razem chcą pracować nad danym tematem. Zespoły te zajmują się organizacją akcji, jak również tworzeniem transparentów i różnego rodzaju rekwizytów używanych podczas akcji, rozwiązywaniem spraw dotyczących finansów, opieką prawną, komunikacją medialną czy tworzeniem przestrzeni do  regeneracji i wzajemnej opieki. Każda z tych grup komunikuje się między sobą i wspiera w potrzebach.

Red Rebel Brigade, Warszawa, 28.09.2019 r.

Nasz ruch zaznaczył już swoją obecność w Polsce podczas kilku zorganizowanych akcji celujących w sprawy dotyczące wyraźnego zaniechania ochrony środowiska i ludzi w nim żyjących. Byliśmy na konsultacjach społecznych w sprawie strategii adaptacji Warszawy do zmian klimatu. Postulowaliśmy bardziej ambitne rozwiązania, nie tyle adaptacji, co przede wszystkim mitygacji, czyli zahamowania zmian klimatu poprzez zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych. W kwietniu zakłóciliśmy przebieg konferencji Water Expo, gdzie administracja publiczna wraz z holenderskimi inwestorami planowali skanalizowanie polskich rzek. Po naszym głośnym proteście dostaliśmy zaproszenie na spotkanie z ambasadorem Holandii, podczas którego urzędnik zapowiedział, że decyzja na temat regulacji rzek zostanie bardziej przemyślana pod względem ekologicznym jak i ekonomicznym, gdyż jest ona mało opłacalna. Od maja nastąpiła seria protestów w stylu die-in w wielu miastach Polski, polegających na położeniu się na ulicy symbolizującym wymieranie. Jeden z nich odbył się pod siedzibą mBanku, który wspiera węglowe inwestycje. Organizujemy również pogrzeby przyszłości, które są bardzo widowiskowymi wydarzeniami ze wzruszającymi przemowami i żałobną oprawą muzyczną. Ponadto XR angażuje się w organizację paneli obywatelskich, o które głośno postuluje, gdyż jednym z punktów naszego manifestu jest powołanie paneli obywatelskich jako formy demokracji deliberacyjnej. Wnioski zostały złożone przez XR i ruchy wspierające w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu. W lipcu, podczas Obozu dla Klimatu, miało miejsce pierwsze w Polsce nieposłuszeństwo obywatelskie związane z działaniem w trosce o naszą planetę. Aktywiści Obozu wbiegli do kopalni węgla brunatnego „Tomisławice” i zatrzymali przenośnik taśmowy. Podczas akcji zostali poparzeni gazem i wylegitymowani, jednak całe przedsięwzięcie odbiło się dużym echem i zwróciło uwagę mediów na problem spalania paliw kopalnych.

Foto: Protest 27.09.2019r. – Extinction Rebellion Polska/facebook.com


Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.
W poniedziałek, 9 września przed północą zamaskowani funkcjonariusze straży granicznej z bronią maszynową wtargnęli na pokład żaglowca Rainbow Warrior biorącego udział w pokojowym proteście w porcie węglowym w Gdańsku. Grozili bronią, rozbili okno i dostali się na mostek. Aktywistki i aktywiści Greenpeace, którzy wcześniej zablokowali transport węgla z Mozambiku, zostali zatrzymani. Swoim protestem obrońcy klimatu wezwali polski rząd do ochrony klimatu i odejścia Polski od węgla do 2030 roku. Mimo pokojowego charakteru protestu, podjętego w sprawie kluczowej dla bezpieczeństwa Polek i Polaków, służby państwowe podjęły radykalne, nieadekwatne do sytuacji działania.

Fot.: Greenpeace Polska

Chcielibyśmy, aby polskie władze działały tak szybko i zdecydowanie w sprawie kryzysu klimatycznego, jak to robią tłumiąc pokojowe protesty. Obrońcy klimatu zwrócili uwagę na absurdy polityki energetycznej Polski. W imię obrony interesów lobby węglowego, nasz rząd nie chroni klimatu i nie inwestuje w polskie, odnawialne źródła energii. Zamiast budować wiatraki czy biogazownie, importujemy na potęgę „polskie czarne złoto”, głównie z Rosji, ale też z krajów tak odległych jak Australia, Kolumbia czy Mozambik. Tym, którzy mają odwagę sprzeciwiać się takiej polityce, grozi się bronią maszynową – powiedział Marek Józefiak, koordynator kampanii Klimat i Energia w Greenpeace Polska.

Aby kryzys klimatyczny nie przerodził się w katastrofę, Polska, podobnie jak inne kraje Unii Europejskiej, musi do 2030 roku odejść od węgla, a w ciągu kolejnej dekady od pozostałych paliw kopalnych – gazu i ropy. Jak wskazują analizy eksperckie, jeśli Polska nie przestawi się na energetykę odnawialną, import węgla do Polski będzie wzrastał, osłabiając bezpieczeństwo energetyczne państwa [1].

[1] https://forum-energii.eu/public/upload/articles/files/4%20scenariusze(2).pdf (str. 56)

Źródło: informacja prasowa Greenpeace.pl

W bezprecedensowej, największej od kilku dekad pokojowej akcji nieposłuszeństwa obywatelskiego tysiące aktywistów klimatycznych zablokowało w sobotę 17 listopada pięć głównych mostów centralnego Londynu. W blokadzie zorganizowanej przez nową organizację Extiction Rebellion (Rebelia przeciwko Wymieraniu), wzięło udział ok. 6 tysięcy osób, protestujących przeciwko bierności brytyjskiego rządu i przywódców światowych w obliczu zagrożeń związanych ze zmianami klimatu i utratą bioróżnorodności. Policja aresztowała 85 osób.

Jedna z organizatorek protestu, Tiana Jacout powiedziała BBC: „Nie było nam łatwo podjąć decyzję o zablokowaniu mostów”, ale „jeśli sytuacja będzie się rozwijać tak jak do tej pory, czeka nas wymieranie większe od tego, które zabiło dinozaury miliony lat temu”.

„Próbowaliśmy pokojowych marszów, lobbingu i podpisywania petycji” – dodała. „Nic nie zdołało doprowadzić do koniecznej zmiany”.

Apel protestujących do wybranych w wyborach przywódców brytyjskich zawiera trzy postulaty:

  • Rząd musi powiedzieć prawdę o kryzysie klimatycznym i szerszym ekologicznym i odwrócić niespójne z nim strategie, a także współpracować z mediami w celu komunikacji z obywatelami;
  •  Rząd musi wprowadzić w życie prawnie wiążące środki polityczne, które umożliwią obniżenie emisji związków węgla do poziomu zero netto do 2025 roku oraz ograniczą poziom konsumpcji; oraz
  •  Należy powołać narodowe Zgromadzenie Obywatelskie, którego zadaniem będzie nadzorowanie tych zmian, jako część odpowiedniego do tego celu procesu demokratycznego.

W deklaracji wyjaśniającej cele organizowanych przez grupę działań, Extinction Rebellion wyraża swoje przekonanie, że obecny czas jest „najczarniejszą godziną”, ale mamy jeszcze czas i szansę, aby zmienić kierunek, jeśli ludzie zdecydują się na natychmiastowe działanie na skalę adekwatną do zagrożeń.

„Ludzkość uwikłała się w bezprecedensowe w jej historii wydarzenie. Wydarzenie, które, jeśli bezzwłocznie nie podejmiemy zdecydowanych działań, błyskawicznie doprowadzi nas do zniszczenia wszystkiego co nam drogie: tego narodu, ludzi, naszych ekosystemów i przyszłości następnych pokoleń” – czytamy w dokumencie. „Nauka nie pozostawia złudzeń: jesteśmy w trakcie szóstego wielkiego wymierania i czeka nas katastrofa jeśli nie zadziałamy szybko i stanowczo”.

„Nie zgadzamy się na pozostawienie przyszłym pokoleniom umierającej planety na skutek bierności teraz. Działamy w sposób pokojowy, z żarliwą miłością do tej ziemi w naszych sercach. Działamy w imieniu życia”.

Dziennikarz, pisarz i aktywista George Mombiot, który brał udział w akcji bezpośredniej, powiedział: „Dzieje się coś, na co czekałem od bardzo długiego czasu. Ludzie masowo narażają się na utratę wolności w obronie żyjącego świata. Tylko wtedy, kiedy jesteśmy gotowi podejmować takie działania, ludzie zaczynają uświadamiać sobie powagę naszego kryzysu egzystencjalnego”.

Jedna z osób przemawiających na moście Waterloo Bridge, powiedziała: „Zróbmy wszystko, co w naszej mocy…nie jest łatwo znaleźć dobrą planetę”.

 Opracował Jan Skoczylas na podstawie: the Guardian, Common Dreams

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.

O potrzebie zmiany strategii ruchu ekologicznego z aktywistą klimatycznym, współzałożycielem Climate Disobedience Centre, Timem DeChristopherem rozmawia Richard Heinberg.

Dawno temu, w trudnych już do przywołania w pamięci czasach, zanim Trump został prezydentem, ekologiczne organizacje non-profit (a także organizacje działające na rzecz pokoju i praw człowieka) angażowały się w rutynowy, zrytualizowany, składający się z dwóch części taniec – zbierały pieniądze od darczyńców, a następnie próbowały przekonać decydentów do zrobienia czegoś, by ocalić świat albo przynajmniej ograniczyć skalę wyrządzanych szkód. To, co w rzeczywistości udawało się osiągnąć, było zawsze niewystarczające, żeby faktycznie zwrócić społeczeństwo w stronę zrównoważenia, ale włożony wysiłek pod pewnymi względami sam w sobie stanowił nagrodę: aktywiści czuli się użyteczni, a w niektórych przypadkach zgromadzone fundusze pozwalały na wypłacenie pensji. I od czasu do czasu zdarzały się zwycięstwa, które można było świętować.

Dziś na czele Stanów Zjednoczonych stoi autokrata, który systematycznie podkopuje nasze demokratyczne normy i instytucje, i Kongres, którego członkowie są albo opłacani przez potężne lobby finansowo-przemysłowe, albo zbyt wystraszeni, by skutecznie się temu przeciwstawić. Widać jak na dłoni, że żadne pochlebstwa, błagania, groźby i wyjaśnienia, ilekolwiek by ich było, nie przekonają parlamentarzystów ani rządu federalnego, by kiwnęli choć palcem w związku z całym wachlarzem stojących przed nami problemów, od których szybkiego rozwiązania zależy nasze przetrwanie. Po co więc zawracać sobie głowę proszeniem ich o to?

Przypomnijcie sobie, jak elity zignorowały rzeczywiste, podstawowe kwestie, które najbardziej przyczyniły się do zwycięstwa Trumpa. Teraz oczywiście, przynajmniej z perspektywy ekologów, pod jego rządami wszystko to wygląda o wiele, wiele gorzej. Można chyba bez przesady powiedzieć, że nie ma takiego prawa dotyczącego ochrony środowiska, którego administracja Trumpa nie chciałaby zniszczyć.

Co obrońcy środowiska powinni zrobić w tych nowych okolicznościach? Jakie strategie powinny przyjąć organizacje ekologiczne?

Poszukując odpowiedzi na te pytania, korespondowałem ostatnio z aktywistą, współzałożycielem Climate Disobedience Centre, Timem DeChristopherem. Cenię punkt widzenia DeChristophera z dwóch ważnych powodów: ma on dobre zrozumienie całej gamy problemów, z którymi ludzkość nie potrafi sobie poradzić, i ma odwagę postępować zgodnie z własnymi przekonaniami (siedział prawie dwa lata w więzieniu federalnym za zorganizowanie akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa opisanej w filmie dokumentalnym Bidder 70).

DeChristopher podkreśla, że samo pozbycie się Trumpa nie rozwiąże problemów ekologicznych. Skoro już przedtem system nie był zdolny do wystarczającej samokorekty i skoro status quo zostało nieodwracalnie zniszczone, oczywiste jest, że konieczna jest zmiana strategii.

Apeluje także o bardziej lokalny i eksperymentalny aktywizm oraz akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego, ostrzegając, że protesty na dużą skalę mogą po prostu stać się nieodróżnialną częścią hałasu generowanego przez implozję amerykańskiego systemu politycznego.

Jeśli chodzi o mnie, to zazwyczaj staram się patrzeć na szerszy kontekst. W tym wypadku zarówno moja intuicja, jak i intelekt mówią mi, że czas Trumpa można najlepiej zrozumieć jako stadium rozpadu społecznego. Każdy z etapów tego procesu będzie bez wątpienia następował zgodnie z własną wewnętrzną logiką. W kolejnych stadiach jako pierwsze upadną prawdopodobnie wielkie instytucje (organizacje międzynarodowe, a następnie państwa narodowe). Dlatego przydatność narodowych i globalnych strategii oporu i naprawy będzie się stopniowo zmniejszać.

Jeśli chcemy zminimalizować ludzkie cierpienie i chronić ekosystemy, to chyba najlepszą dostępną strategią jest praca na rzecz zbudowania silnych lokalnych społeczności. Powodów ku temu jest mnóstwo, a w miarę ewolucji naszej sytuacji stają się one coraz mocniejsze.

Poniżej znajduje się lekko zredagowany zapis mojej rozmowy z DeChristopherem. Zaczyna się ona od jego wypowiedzi na temat działań dużych organizacji ekologicznych głównego nurtu w kontekście nowej administracji Trumpa.

Tim DeChristopher: Szczerze, nie sądzę, żeby większość organizacji klimatycznych głównego nurtu miała jakąkolwiek zamierzoną strategię opartą na przekonaniu, że to, co robią, doprowadzi do pozytywnej zmiany. Kiedy te grupy mobilizują swoich członków do „wysyłania wiadomości” lub „sprawienia, by ich głos został wysłuchany” , a adresatami tych apeli są Zinke (sekretarz Departamentu Zasobów Wewnętrznych), Pruitt (kierownik Agencji Ochrony Środowiska) czy Trump, wątpię, żeby ktokolwiek z liderów naprawdę myślał, że odniesie to jakikolwiek skutek. Oni są ograniczeni zasadami organizowania ruchów społecznych. Zasady te wymagają nieustannego optymizmu i pozytywnego myślenia, nie ma więc za wiele miejsca na zastanowienie się nad błędami, zmianę kierunku bądź uznanie, że pewne cele nie są już możliwe do osiągnięcia. Poza tym definiują one przywództwo wokół wiedzy o tym, co należy zrobić, i umiejętności wyznaczania ludziom konkretnych, natychmiastowych zadań.

Myślę, że większość członków i liderów organizacji czułaby się niezwykle zakłopotana, gdyby mieli zakomunikować swojej społeczności: „Nie wiem, co robić w tej bezprecedensowej sytuacji”. W głównym nurcie panuje przekonanie, że osoby wyrażające w tak otwarty sposób swoją niepewność utraciłyby wiarygodność jako przywódcy. Jednak moim zdaniem jedną z rzeczy, których będziemy najbardziej potrzebowali w czasie nadchodzącego chaosu klimatycznego, jest wypracowanie modelu przywództwa radzącego sobie w otwarty, realistyczny sposób z sytuacją, w której nie ma gotowych rozwiązań. Jest to taki rodzaj wodzostwa, który zapewnia przestrzeń dla pozostawania ze swoją niepewnością i umożliwia szerszej społeczności aktywne myślenie i pracę w tej delikatnej przestrzeni. Taki rodzaj przywództwa nie opiera się na umiejętności kontrolowania sytuacji, lecz na odwadze, by się w nią zaangażować i pozostawać w ciągłej relacji.

Richard Heinberg: Pokojowe protesty i nieposłuszeństwo obywatelskie okazały się w przeszłości skutecznymi strategiami na rzecz zmiany społecznej przede wszystkim w kręgu demokracji liberalnych. Była na przykład dyskusja o tym, czy wysiłki Gandhiego zakończyłyby się powodzeniem, gdyby w Wielkiej Brytanii nie było wolnej prasy i innych demokratycznych instytucji. Bez wolnej prasy reżimy mogą po prostu więzić i mordować protestujących przy minimalnej świadomości opinii publicznej, że protesty w ogóle miały miejsce i zostały stłumione. Jak twoim zdaniem mogą zmienić się akcje sprzeciwu, jeśli Stany Zjednoczone będą nadal podążać w stronę autorytaryzmu?

Tim De Christopher: Moim zdaniem Trump zmienił dynamikę nieposłuszeństwa obywatelskiego na szczeblu federalnym. Warto zauważyć, że badanie przeprowadzone przez Ericę Chenoweth wykazało, że pokojowy opór społeczny często bywa skuteczniejszy pod rządami autorytarnych reżimów, niemniej myślę, że Trump reprezentuje bardzo rzadko spotykany rodzaj władzy. Skuteczność nieposłuszeństwa obywatelskiego wynika po części z tego, że często zdziera ono fasadę przyzwoitości lub demokracji i obnaża władzę, która w rzeczywistości opiera się na przemocy. Przemoc policji w Standing Rock postawiła Obamę w kłopotliwej sytuacji, bo jego autorytet opierał się na wzniosłych ideałach, ale w rzeczywistości jego realna władza wynikała z państwowego monopolu na stosowanie przemocy. Nawet Bush junior kreował się na „współczującego konserwatystę”. To była nieprawda, ale on potrzebował tego kłamstwa. Trump nigdy nie próbował stworzyć fasady współczucia czy nawet przyzwoitości. Jego władza opiera się na bezwzględności i łamaniu tabu. Jeżeli znajdzie się w sytuacji, w której będzie musiał użyć przemocy w celu stłumienia pokojowego protestu, może to tak naprawdę wzmocnić jego władzę, nie zaś ją osłabić.

Jeśli chodzi o media, nie sądzę, żeby groziło nam jawne zdławienie wolnej prasy do takiego stopnia, że uniemożliwiałoby to dotarcie informacji do opinii publicznej. Zmierzamy raczej w stronę sytuacji, w której prasa i media społecznościowe dzielą się na bloki, np. „konserwatywny” i „progresywny”, tak dalece od siebie odseparowane, że nikt nie będzie musiał zaakceptować niczego, w co nie chce wierzyć. Jest to poważne wyzwanie nie tylko dla nieposłuszeństwa obywatelskiego, ale również dla każdego rodzaju działalności na rzecz zmiany społecznej, niezależnie od obranej strategii. Sytuację pogarszają jeszcze bardziej nowe technologie manipulacji materiałami video. Naprawdę bardzo trudno wyobrazić sobie, w jaki sposób możemy uniknąć nihilizmu lub wojny domowej.

Richard Heinberg: Co więc robić?

Tim DeChristopher: W tej chwili wydaje mi się, że najlepszą strategią na poradzenie sobie z tymi wyzwaniami jest dążenie do tego, by protesty stały się o wiele bardziej rozproszone i masowe. W sytuacji braku głównej narracji, a nawet konsensusu co do tego, jaka jest rzeczywistość, wielkie, spektakularne protesty z udziałem sławnych ludzi będą prawdopodobnie nadal stawały się coraz mniej skuteczne. Wszyscy mamy jednak niewielkie grono ludzi, na których możemy wpłynąć w sposób niezależny od mediów. Nasza obecna kultura nie bez powodu jest nastawiona sceptycznie wobec manipulacji, jeśli więc chcemy skutecznie wpływać na ludzi, to nasza własna gotowość do poświęceń staje się ważniejsza niż kiedykolwiek przedtem. Dlatego, moim zdaniem, nieposłuszeństwo obywatelskie będzie nadal odgrywało ważną rolę. Być może należałoby powiedzieć, że protesty społeczne powinny podążać taką samą ścieżką, jak wiele innych zmian, których musimy dokonać – bardziej lokalnie, bardziej różnorodnie, więcej zaangażowanych ludzi, więcej eksperymentowania. Żadnych, psiakrew, monokulturowych ruchów społecznych!

Richard Heinberg: Jak z tymi problemami i wyzwaniami radzi sobie twoja własna organizacja, The Civil Disobendience Center? Jakie konkretne działania podejmujecie, różniące się od strategii grup „dużych zielonych”?

Tim DeChristopher: Climate Disobedience Center powstało jako centrum wsparcia dla ludzi przeprowadzających akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego, wymierzone w przemysł paliw kopalnych. W tamtym czasie pewien rodzaj bezpiecznych i ograniczonych działań nieposłuszeństwa obywatelskiego był coraz częściej stosowany przez ruch klimatyczny głównego nurtu. Mieliśmy poczucie, że nadarza się okazja do pracy z ludźmi, którzy angażują się w akcje bezpośrednie, i pomagania im w wykorzystaniu pełnego potencjału ryzykownego, transformacyjnego nieposłuszeństwa obywatelskiego. Początkowo wypełnialiśmy określoną lukę w ruchu – wspieranie aktywistów po aresztowaniu w trakcie ich zmagań z systemem sądowniczym.

Po pewnym czasie uświadomiliśmy sobie, że zamiast dostarczania usługi dodatkowej, która łatwo mogła być sprzęgnięta z modelem głównego nurtu, podchodziliśmy do tej pracy z fundamentalnie różnym paradygmatem, który wymagał struktury holistycznej. Tak więc skupiliśmy się na tworzeniu małych grup aktywistów, zajmujących się dostarczaniem wsparcia całościowego, będących czymś pomiędzy grupą ludzi połączonych wspólnymi poglądami a grupą samopomocową. Są to grupy ludzi, którzy wspierają się nawzajem, by żyć etycznie w czasach klimatycznego chaosu. Wiąże się z tym moralne zobowiązanie, aby działać na rzecz łagodzenia skutków zmian klimatu i uniknięcia szkód, których jeszcze można uniknąć, ale uważamy, że nie można tego oddzielić od potrzeby budowania silnych społeczności, a także przeżywania żałoby z powodu tego, co już tracimy. W tych czasach bezprecedensowych wyzwań próbujemy stworzyć formy wzajemnej pomocy, które pozwalają na możliwie jak najwięcej eksperymentowania i kreatywności.

Ten tekst został opublikowany wspólnie z resilience.com i postcarbon.org

źródło: Truthout.org

Tłumaczenie: Jan Skoczylas

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, prosimy, rozważ możliwość wsparcia Zielonych Wiadomości. Tylko dzięki Twojej pomocy będziemy w stanie nadal prowadzić stronę i wydawać papierową wersję naszego pisma.
Jeżeli /chciałabyś/chciałbyś nam pomóc, kliknij tutaj: Chcę wesprzeć Zielone Wiadomości.