Izrael rozszerza operację wyburzania postawionych przez społeczność międzynarodową budynków na Zachodnim Brzegu. Do końca lutego 2016 izraleczycy zrównali z ziemią więcej budynków niż w całym 2015 r.

Zniszczeniu uległy głównie domy mieszkalne, ale także pomieszczenia gospodarskie i szkoła. Były one sfinansowane w całości lub częściowo z funduszy międzynarodowych darczyńców, a ich administratorem było Biuro Koordynatora Działań Rządu na Terytoriach (COGAT), podległe ONZ.

Izrael podkreśla, że obiekty te powstają bez zezwolenia i w związku z tym są nielegalne. Natomiast organizacje broniące Palestyńczyków zwracają uwagę, że otrzymanie zezwolenia na budowę jest praktycznie niemożliwe w strefach Zachodniego Brzegu znajdujących się pod kontrolą izraelskiej armii.

Przedstawiciele Narodów Zjednoczonych złożyli już protest na ręce władz izraelskich i określili tempo wyburzań jako „alarmujące”. Izraelskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu nie uznaje społeczność międzynarodowa.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Już w pierwszym czytaniu w Knessecie przeszła tzw. ustawa Szaked, od nazwiska ministry sprawiedliwości, Ajelet Szaked, która była współautorką i gorącą zwolenniczką ustawy. Akt nakłada na organizacje pozarządowe obowiązek ujawnienia zagranicznego finansowania swojej działalności. Uderzy on głównie w lewicowe NGOsy, które krytykują antypalestyńską politykę Izraela, ograniczanie demokracji i rasistowską retorykę izraelskiej prawicy, a które otrzymują często wsparcie finansowe z Unii Europejskiej.

Szaked w przemówieniu w parlamencie stwierdziła, że nie rozumie jak „wymaganie jawności może być zagrożeniem dla demokracji”. Wsparcia udzielił jej premier Beniamin Netanjahu, który podkreślał, że „w demokratycznym państwie musimy wiedzieć kto kogo finansuje, czy to z lewa, czy z prawa, czy z góry, czy dołu”.

Nie cała koalicja wsparła jednak nowe prawo. Lider centroprawicowej partii Jest Przyszłość wyraził obawy o wzrost finansowania zagranicznego lewicowych organizacji. Z kolei oburzenia nie kryli liderzy opozycji. Izaak Herzog, lider centrolewicowej Unii Syjonistycznej ubolewał nad pogorszeniem wizrunki Izraela na arenie międzynarodowej. Z kolei Zehawa Galon, liderka lewicowej partii Wigor, stwierdziła, że winnymi faktu, że „wielu ludzi nienawidzi Izraela na świecie” nie są działacze organizacji pozarządowych, którzy przekazują informacje i analizy, ale „Szaked i jej kumple osadnicy” oraz „okupacja”. Jednym z argumentów na rzecz wprowadzenia ustawy była właśnie rzekoma sława, jaką działacze NGO mieli roztaczać wokół Izraela.

Liderzy organizacji Pokój Natychmiast stwierdzili, że ustawa nie ma gwarantować jawności działalności NGOsów, a ma być sposobem na zawstydzenie i zaszczucie działaczy. Wielu z nich w ostatnich miesiącach spotykało się z atakami politycznymi, prześladowaniami a nawet groźbami pozbawienia życia. W ostatniej chwili, na żądanie premiera Netanjahu, z ustawy wykreślono zapis, który nakazywał członkom organizacji nosić na ubraniach specjalne znaczki informujące o źródle finansowania.

Netanjahu przygotowuje także drugą ustawę, wymierzoną w posłów, którzy zaprzeczą, że Izrael jest państwem demokratycznym. Takich posłów będzie można zawiesić w wykonywaniu mandatu. Trzech arabskich posłów zostało już ostatnio zawieszonych za spotkanie z rodzinami Palestyńczyków, którzy zginęli podczas ataku na izraelskie pozycje.

Dodał: Łukasz Markuszewski

Jonathan Ben-Artzi prezentuje rzadko spotykany w mediach głównego nurtu punkt widzenia na konflikt izraelsko-palestyński. (więcej…)

Na Bliskim Wschodzie niemal wszyscy chcą mieć elektrownie atomowe. Nie zmieniła tego nawet katastrofa w Fukushimie. Nic dziwnego – kwestie związane z bezpieczeństwem czy ochroną środowiska mają tu znaczenie drugorzędne. Elektrownia atomowa to prestiż, miernik rozwoju i geopolitycznego znaczenia. A przede wszystkim gwarancja zapoznania się z technologią, którą w przyszłości będzie można wykorzystać do celów militarnych. (więcej…)