Wyobraź sobie, że każdego dnia, gdy obierasz warzywa czy parzysz kawę, tworzysz potencjalne paliwo dla lokalnej elektrowni. Kuchenne resztki mogą zasilać nasze domy, szkoły, miejsca pracy energią elektryczną, zamieniając materię organiczną w prąd. Taką transformację umożliwiają nowoczesne biogazownie, a raport „Zmieszani w kwestii bioodpadów” rzuca światło na to, jak – krok po kroku – wszyscy możemy mieć w tym udział.

Statystyki są zatrważające, ale i dają nadzieję: każdego roku przeciętny Polak wytwarza ponad 100 kilogramów bioodpadów. Łącznie to około 4 milionów ton surowca, który trafia do śmieci. Stanowią one blisko 40 procent całkowitej masy odpadów komunalnych i są jednym z największych potencjałów do wykorzystania, zarówno energetycznego, jak i nawozowego. Tymczasem raport „Zmieszani w kwestii bioodpadów” pokazuje, że choć jak wynika z deklaracji 71% mieszkańców stara się oddzielać te odpady, to realna, skuteczna segregacja zachodzi w 59% gospodarstw domowych. Dzieje się tak nie bez powodu: walczymy z ciasnotą w kuchni, niejasnością zasad segregacji oraz nieregularnym odbiorem bioodpadów przez służby komunalne. Trudności nakładają się na siebie i hamują pozytywne zmiany, co skutkuje marnowaniem potencjału bioodpadów.

Z kuchni do energii – mechanizm przemiany bioodpadów

Nowoczesne technologie dają nam narzędzia do efektywnego wykorzystania bioodpadów. Sekretem sukcesu jest proces mokrej fermentacji – tzw. „duńska technologia” – który radykalnie zmienia dotychczasowe podejście do przetwarzania odpadów organicznych. Dzięki niej bioodpady można wrzucać do pojemników nawet razem z foliowymi workami – instalacje potrafią je skutecznie oddzielić i przeprowadzić nieprzerwany proces rozkładu w hermetycznych warunkach przy jednoczesnym braku przykrych zapachów. Bakterie beztlenowe rozkładają materię organiczną, wydzielając biogaz – mieszankę metanu i dwutlenku węgla, która po oczyszczeniu zasila generatory prądu i ciepła. To, co pozostaje po fermentacji – tzw. poferment – staje się naturalnym nawozem, efektywnie wspierającym rolnictwo ekologicznym obiegiem materii i zmniejszającym potrzebę stosowania nawozów sztucznych.

Wiedza i niewiedza – wpływ na motywację i praktykę

Raport badań społecznych ujawnia przepaść między deklaracjami a faktyczną wiedzą mieszkańców. Aż 40% Polaków nie ma pojęcia, co dzieje się z bioodpadami po ich odebraniu, a mniej niż połowa (45%) jest świadoma obowiązków wynikających z prawa dotyczącego segregacji. Brak tej wiedzy powoduje liczne błędy – wrzucanie odpadów mięsnych, kości czy pieluch do frakcji bio, a także zniechęcenie do starannego segregowania. Tymczasem ci, którzy rozumieją, że segregacja bioodpadów przyczynia się do produkcji zielonej energii i naturalnych nawozów, wykazują znacznie większą motywację do konsekwentnego dbania o środowisko. Wiedza to klucz do zmiany postaw.

Bariery codziennej segregacji i możliwości ich pokonania

Codzienność wielu osób wiąże się z szeregiem przeszkód praktycznych. Brak miejsca w kuchni na dodatkowy kosz, nieregularne odbiory bioodpadów, niekomfortowe zapachy podczas przechowywania, zwłaszcza w ciepłe dni, a także brak adekwatnych pojemników przed budynkami utrudniają właśnie segregację. W mieście wyzwaniem jest dostosowanie infrastruktury do mieszkańców bloków i kamienic, gdzie wspólna odpowiedzialność miesza się z trudnością nadzoru. Żeby przełamać te bariery, konieczne są działania: udostępnienie wygodnych, szczelnych pojemników, częstszy odbiór odpadów, jasne i jednolite przepisy obowiązujące na terenie całego kraju oraz kampanie edukacyjne, które nie tylko informują, lecz i angażują emocjonalnie.

Rewolucja na wyciągnięcie ręki

Inwestycje w technologie mokrej fermentacji oraz rozwój biogazowni pozwalają Polsce wyprzedzać wymagania unijne w zakresie gospodarki odpadami. Produkcja energii z bioodpadów nie tylko zmniejsza emisję metanu – gazu cieplarnianego o potencjale ogrzewania 28 razy większym od CO₂ – ale też dostarcza lokalnych, odnawialnych źródeł prądu i ciepła. Poferment – wartościowy nawóz organiczny – wspiera rolnictwo precyzyjne i ekologiczne, zamykając naturalny obieg materii. To nie są wizje przyszłości, lecz dzieje się tu i teraz w coraz większej liczbie polskich miast i gmin, takich jak Gogolin,  Długoszyn czy Tomaszów Mazowiecki, które inwestują w biogazownie wykorzystujące lokalne bioodpady.

Codzienne decyzje, realne korzyści

Segregowanie bioodpadów, choć dla wielu z nas to już codzienny nawyk, jest ważnym elementem szerokiej transformacji gospodarki odpadami w Polsce. To, czy bioodpady trafiają do wyznaczonych pojemników, a nie do odpadów zmieszanych, ma ogromne znaczenie na poziomie całego kraju — suma tych indywidualnych wyborów przekłada się na konkretne korzyści dla środowiska i gospodarki. Kuchenne resztki to nie tylko wyzwanie, ale przede wszystkim ważna szansa — wartościowe źródło odnawialnej energii, które możemy zacząć wykorzystywać już teraz.

Co więcej, biogazownie wykorzystujące te odpady mają potencjał, by stać się częścią spółdzielni energetycznych, dzięki czemu lokalne społeczności mogą współtworzyć i korzystać z własnej, tańszej i ekologicznej energii. To model, który przynosi korzyści nie tylko środowisku, ale także domowym budżetom i całym społecznościom.

Źródło: materiały prasowe Bioodpady.pl

Skąd się bierze niemoc rządu w sprawie unijnej dyrektywy EUDR?

Kraje Unii Europejskiej są zobowiązane do wdrożenia do swoich systemów prawnych rozporządzenia unijnego, tak zwanej ”dyrektywy EUDR” – European Union Deforestation Regulation (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady 2023/1115 z dnia 31 maja 2023 roku w sprawie udostępniania na rynku unijnym i wywozu z Unii niektórych towarów i produktów związanych z wylesianiem i degradacją lasów). Chodzi o przełomowy akt prawny dotyczący wprowadzania na rynek unijny (w tym Polski) i wywozu z UE (w tym z Polski) niektórych towarów i produktów związanych z wylesianiem i degradacją lasów.

Rozporządzenie weszło w życie 29 czerwca 2023 roku. Graniczna data włączenia rozporządzenia do systemu prawnego członków Unii Europejskiej, w tym Polski, była przekładana kilka razy. Obecnie jest to 30 grudnia 2025 roku dla dużych przedsiębiorstw i 30 czerwca 2026 dla małych i średnich przedsiębiorstw. Już wiadomo, że i tych terminów nie uda się dotrzymać.  Ostatni komunikat w sprawie EUDR pojawił się na stronach www Ministerstwa Klimatu i Środowiska 23 grudnia 2024 roku i kończy się zdaniem: „Obecnie w Polsce kontynuowane są prace formalno-prawne nad wyznaczeniem organu/organów właściwych w rozumieniu art. 14.2 Rozporządzenia EUDR” . Do dziś nie udało się wyznaczyć wspomnianego organu. A jest to jeden z kluczowych obowiązków rządu polskiego. Na czym polega problem?

Czym jest EUDR?

Dyrektywa EUDR ma na celu zapobieganie globalnemu wylesianiu, zmianom klimatu, zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych i utracie bioróżnorodności. Sposobem na ograniczanie tych zjawisk i procesów ma być  zapobieganie wycince drzew (w krajach spoza UE) związanej z konsumpcją w krajach UE niektórych produktów. Chodzi przede wszystkim o pochodzących hodowlę bydła, uprawy kakao, kawy, soi, drewna, produkcji oleju palmowego, gumy, węgla drzewnego, czekolady, opon, mebli oraz papieru drukowanego. EUDR może nieść pośrednio skutek w postaci promocji konsumpcji produktów niepowodujących wylesiania. Ma to ograniczyć wpływ Unii Europejskiej na globalne wylesianie i degradację lasów.

Zgodnie z rozporządzeniem każdy przedsiębiorca wprowadzający wspomniane towary na rynek UE lub eksportujący je z niego, musi być w stanie udowodnić, że produkty te nie pochodzą z terenów, na których po 31. 12. 2020 dokonano wylesienia, ani że nie przyczyniają się do degradacji lasów. Wdrożenie EUDR dotknie więc także systemu łańcuchów dostaw towarów pomiędzy UE a resztą świata. To zapowiada globalne, ekonomiczne i dyplomatyczne „trzęsienie ziemi”.

Sprawy nie ułatwia sam dokument, który jest rozległy, złożony, pełen terminów wymagających wyjaśnień. W Parlamencie Europejskim powstał osobny, duży  dokument, który precyzuje szereg terminów i procedur. Mimo wszystko nie bardzo to ułatwia prace nad adaptacją EUDR do państwowych systemów prawnych.

EUDR nakłada kilka istotnych obowiązków na rządy państw członkowskich. Wiele państw UE, w tym Polska, nie radzi sobie organizacyjnie z ich realizacją. Ale czy to rzeczywiście „tylko” kłopoty organizacyjne? Chyba nie. 

Pierwszym obowiązkiem jest wyznaczenie co najmniej jednego „właściwego organu” odpowiedzialnego za wdrożenie i egzekwowanie EUDR. Każdy kraj UE musi zagwarantować, że wybrany organ (lub organy) będzie niezależny i posiadający odpowiednie uprawnienia i zasoby. Krajowy system prawny ma zagwarantować, że nie podlega on formalnym i nieformalnym wpływom, które mogłyby narazić egzekwowanie EUDR. Do tej pory w Polsce nie wyznaczono takiego organu. Póki co za organizacje prac nad wdrażaniem EUDR spoczywają na wiceministrze klimatu i środowiska Mikołaju Dorożale. W komunikacie na stronach www Ministerstwa Klimatu i Środowiska z 18 września 2024 napisano między innymi: „Ministerstwo Klimatu i Środowiska intensywnie pracuje nad stosownym aktem, a jego przyjęcie przed 30 grudnia 2024 roku jest priorytetem” . Jak się jednak okazuje, minister napotkał istotne trudności w komunikacji z partnerami z innych ministerstw, o czym wiadomo z odpowiedzi ministra na interpelację poselską złożoną w tej sprawie przez posłankę Małgorzatę Tracz. 

Kolejne obowiązki, traktowane jako uciążliwości i nadmierne regulacje to: zasada należytej staranności zgodnie z którą przedsiębiorcy będą musieli udowodnić, że ich produkty nie przyczyniają się do wylesiania i nie przyczyniły się do degradacji lasów;  monitorowanie łańcuchów dostaw czyli śledzenie pochodzenia produktów i weryfikacja, czy wpływają na wylesianie; przygotowanie dokumentacji i przechowywanie dokumentacji potwierdzającej, że produkty są zgodne z rozporządzeniem EUDR;  przedsiębiorcy powinni ocenić ryzyko związane z wylesianiem w swojej działalności i wdrożyć odpowiednie środki; jeżeli przedsiębiorca stwierdzi, że jego produkt jest niezgodny z EUDR, musi zgłosić ten fakt.

Dodatkowo za niezgodności z EUDR grożą poważne kary finansowe nawet w wysokości do 4% rocznego obrotu w UE. 

Wielkim wyzwaniem i realną trudnością dla przedsiębiorców będzie wprowadzenie pełnej transparentności i wdrożenie systemu śledzenia łańcuchów dostaw. Aby ten warunek był spełniony, niezbędna będzie geolokalizacją działek, z których pochodzą surowce. W przypadku wielu partnerów handlowych, wymusi to monstrualny wysiłek organizacyjny i technologiczny. Trzeba pamiętać przy tym, że przedsiębiorcy będą musieli gromadzić i przechowywać te dane.

Jednym z poważniejszych problemów, które dziś w Polsce wydają się nie do pokonania, jest ustalenie kategorii zagrożenia poszczególnych państw na świecie z punktu widzenia ryzyka deforestacji na ich obszarach. Pierwotnie EUDR zakładało istnienie trzech kategorii: niskiego, standardowego i wysokiego ryzyka. Takie kategoryzowanie państw wzbudziło spory niepokój i opór. Jasne jest, że kraje o wysokim ryzyku „wypadną” z europejskiego rynku. Ale i państwa UE handlujące dotąd z takimi krajami poniosą duży koszt. Ostatecznie zrezygnowano z kategorii krajów braku ryzyka wylesiania.  Komisja Europejska wyznaczyła czas do 30 czerwca 2025 r. na przesłanie przez kraje członkowskie swoich propozycji i

metodyk klasyfikowania zagrożeń. W maju 2025 na stronach Komisji Europejskiej pojawiła się lista  klasyfikująca kraje (system  benchmarkingu) według poziomu ryzyka produkcji towarów objętych zakresem EUDR, które nie są wolne od wylesiania. Polskę zaklasyfikowano jako kraj niskiego ryzyka. Wspomniane niżej Białoruś, Myanmę i Rosję, jako kraje wysokiego ryzyka. 

Drewno a sprawa polska

W swoim Komunikacie „Wzmocnienie działań UE na rzecz ochrony i odbudowy lasów na świecie” Komisja Europejska pisze: „Lasy są niezastąpione. Są naszymi płucami i systemem podtrzymywania życia, pokrywając 30% powierzchni lądów Ziemi i będąc domem dla 80% jej bioróżnorodności. Dają nam powietrze, którym oddychamy, usuwając dwutlenek węgla z atmosfery. Lasy zapewniają niezbędną infrastrukturę organiczną dla niektórych z najgęstszych i najbardziej zróżnicowanych zbiorów życia na planecie. Zapewniają utrzymanie i dochód około 25% populacji świata, posiadają wartości kulturowe, społeczne i duchowe oraz stanowią znaczną część ziemi tradycyjnie zamieszkiwanej przez ludność tubylczą. Obecnie lasy na świecie są poważnie zagrożone wylesianiem i degradacją. Powierzchnia leśna wyniosła 1,3 miliona kilometrów kwadratowych w latach 1990–2016. Jest to równowartość 800 boisk piłkarskich traconych co godzinę. Aby zapewnić zdrowie i dobrobyt ludzkości oraz wprowadzić nasze społeczeństwa na ścieżkę zrównoważonego rozwoju, musimy współpracować z innymi, aby odwrócić ten trend, a także chronić i regenerować lasy na świecie”.

Na polskim „podwórku” mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem bardzo dawno nie widzianym. Ministerstwo Klimatu i Środowiska realizuje duży plan powoływania nowych rezerwatów przyrody, głównie leśnych. Jest realna szansa po ponad 20 latach, na utworzenie nowego parku narodowego (Park Narodowy Doliny Dolnej Odry), powstał drugi największy leśny rezerwat w Polsce na terenie województwa świętokrzyskiego („Bliżyńskie Lasy Naturalne”). Wyznaczane są tak zwane „starolasy” i „lasy o wiodącej funkcji społecznej” wokół niektórych aglomeracji miejskich.

Wszystko to z uwzględnieniem postulatów organizacji społecznych i we współpracy z Lasami Państwowymi. Klimat polityczny korzystny dla przywrócenia właściwej rangi wartościom przyrodniczym Polski w tym głównie lasom jako ostojom bioróżnorodności, pozwala na pewien optymizm. Niestety, co wykazały ostatnie wybory prezydenckie, raczej się zmieni, a nie ma dużo czasu na podjęcie stanowczych i skutecznych działań w celu ochrony lasów z ich licznymi funkcjami i bioróżnorodnością.

Lada chwila drzewa znów staną się wyłącznie surowcem, czego symptomem jest zapowiedź Ministra Rozwoju i Technologii Krzysztofa Paszyka  (PSL). Minister kilka dni temu ogłosił rozpoczęcie prac nad ustawą, która uczyni z drewna surowiec strategiczny w Polsce. Obecnie rośnie import drewna do Polski. Uderza to w przemysł drzewny. Polskie drewno jest droższe niż pochodzące z zagranicy. Importujemy między innymi z Ekwadoru, Chin, Ukrainy. Polska jest największym importerem drewna z Rosji.

Osobną kwestią jest nielegalny import z Białorusi oraz z Mjanmy (dawniej Birma), gdzie władze sprawuje krwawa junta wojskowa. Wysokiej jakości tekowego drewna z Mjanmy używa się do produkcji m.in. luksusowych jachtów i mebli. Polska – według danych Forest Policy Trade and Finance Initiative – jest drugim największym importerem drewna z Mjanmy w Unii Europejskiej oraz siódmym na świecie.

Toczy się wiec „strategiczny” spór o drewno i jego znaczenie. Stronami sporu są firmy zajmujące się importem drewna, producent krajowego surowca czyli Lasy Państwowe, Zakłady Usług Leśnych, przynajmniej trzy ministerstwa oraz przyrodnicy i organizacje pozarządowe. Ważną stroną sporu są ambasady państw spoza UE, które już zaczęły wywierać presję na polski rząd. 

Tymczasem globalne wylesianie związane nie tyko z produkcją surowca drzewnego, ale też z „produkcją” mięsa, kakao, oleju palmowego i całej reszty wymienionej na wstępie, nabiera rozpędu. Polska z jednej strony wyłącza kolejne, wciąż znikome powierzchnie leśne z gospodarki, z drugiej strony sprowadza drewno z zza granicy w tym za pośrednictwem prywatnych firm z krajów objętych sankcjami i prowadzącymi agresywne, niehumanitarne praktyki tak w obrębie  polityki wewnętrznej jak i zagranicznej. Ceny polskiego drewna rosną, podobnie jak konsumpcja wszystkiego o czym mówi „dyrektywa EUDR”. Polski rząd waha się, i to nie tylko ten, obecny, bo sprawa sięga czasów rządów obecnej opozycji. Zdaje się, że nikt nie ma zamiaru narazić się niektórym grupom interesów, tym bardziej, że w Polsce nieustannie mamy okres „przedwyborczy”. Póki co nikt nie ma zamiaru ani siły zderzyć się z reakcją dość pokaźnej grupy wyborców, która związana jest z branżą leśną i drzewiarską. 

Stan zewnętrzny, spór wewnętrzny. Interpelacja poselska w sprawie „dyrektywy EUDR”

Zgodnie z art. 14 dyrektywy EUDR obowiązkiem krajów członkowskich jest wyznaczenie jednego lub więcej organów publicznych, zwanych „właściwymi organami”, dedykowanych stosowaniu Rozporządzenia. Państwa członkowskie będą musiały zagwarantować, że ich krajowe prawo zapewni tym organom odpowiednie uprawnienia, zasoby i funkcjonalną niezależność. Państwa członkowskie muszą też ustanowić krajowe zasady w sprawie kar za nieprzestrzeganie przepisów i zapewnić, że system ich stosowania sprzyja współpracy międzyinstytucjonalnej. Termin na wyznaczenie tych organów minął pod koniec grudnia 2023 roku. 

Na dzień 7 lutego 2025 tylko trzy kraje nie dopełniły tego obowiązku: Polska, Grecja i Malta

W jednym z pism z 8 kwietnia 2024 Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało organizacje pozarządowe, że: „Z racji szerokiego zakresu produktów i towarów objętych przedmiotowym rozporządzeniem, Polska nie wyznaczyła jeszcze organu lub organów mających wdrażać przedmiotowe przepisy. Trwają zaawansowane analizy i rozmowy z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi w celu wyznaczenia wspólnie takiego organu/organów. Dodatkowo informuję, że z ramienia Ministerstwa Klimatu i Środowiska osobą odpowiedzialną za nadzorowanie wdrażania przedmiotowego rozporządzenia jest Mikołaj Dorożała, Podsekretarz Stanu, Główny Konserwator Przyrody”.

W kwietniu 2025 roku posłanka Małgorzata Tracz we współpracy z Polskim Klubem Ekologicznym Koło Miejskie w Gliwicach, sformułowała i złożyła poselską interpelację dotyczącą prac polskiego rządu nad „dyrektywą EUDR”. Posłanka zadała siedem (takich samych) pytań ministrom klimatu i środowiska oraz rolnictwa i rozwoju wsi: 

  1. Czy oba ministerstwa powołały jakiś zespół do spraw implementacji dyrektywy EUDR, jeśli tak to kto wchodzi w jego skład, jaką strukturę i zasady funkcjonowania ma zespół i jeśli odbyły się jego spotkania, co ustalono i czy zostały sporządzone protokoły z tych spotkań?
  2. Kto z ramienia Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi odpowiada za implementację dyrektywy EUDR?
  3. Czy przedstawiciele innych państw w tym spoza Unii Europejskiej odbywali spotkania z przedstawicielami wymienionych ministerstw, jeśli tak, to jakich czego dotyczyły rozmowy?
  4. Czy wyznaczono instytucję, która odpowiadać za implementację dyrektywy EUDR w Polsce? Jeśli tak to jaka to instytucja, jaka jest jej struktura i zasady funkcjonowania, poziom zatrudnienia i budżet roczny? 
  5. Jeśli taka instytucja nie powstała to z jakiego powodu?
  6. Na jakim etapie są prace nad aktami prawnymi mającymi umożliwić implementację dyrektywy EUDR to polskiego systemu prawnego?
  7. Jeśli wymienione ministerstwa napotykają istotne trudności w podjęciu realnych i skutecznych prac nad implementacją dyrektywy EUDR, to jakie to trudności?

Z odpowiedzi obu ministerstw skierowanych do Marszałka Sejmu Szymona Hołowni wyłania się niespójny obraz. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi wskazuje w swojej odpowiedzi na to, że to ministerstwo klimatu i środowiska jest odpowiedzialne za całość procesu. Wskazywane są różne instytucje, które by się miały zająć wdrażaniem „dyrektywy EUDR” ale zdaje się, że żadna z nich nie spełnia wymogu „niezależności” Są to bowiem istniejące już struktury zależne od ministerstw. Zwraca uwagę postulat zawarty w interpelacji, brzmiący tak: „Zwracamy również uwagę na konieczność wykazania przez MKiŚ na forum UE, że gospodarka leśna w Polsce prowadzona jest zgodnie z zasadami powszechnej ochrony lasów, trwałości ich utrzymania, ciągłości i zrównoważonego wykorzystania wszystkich funkcji lasów oraz powiększania zasobów leśnych, a proces przekształcania lasów na użytki rolne nie zachodzi lub jest marginalny.

Celem tego działania powinno być uznanie Polski za kraj o niskim stopniu ryzyka wylesiania, co umożliwi polskim producentom korzystanie z uproszczonych procedur wynikających z rozporządzenia EUDR”.  Wydaje się, że „konieczność wykazania” czegoś przez kogoś w powyższym kontekście to jednak zbyt dalece posunięta arbitralność a wręcz presja. Trudno coś „koniecznie wykazywać” gdy nie ma się opracowanych, spójnych metodycznie wskaźników. Natomiast w tym stanowisku wyraźnie brzmi chęć obrony interesów polskich przedsiębiorców, bez uwzględnienia zasady transparentności i równego traktowania wszystkich podmiotów. O ile potrzeba ochrony interesów polskich przedsiębiorców jest oczywista, o tyle dyrektywny wobec rządowego partnera sposób jej wyrażenia budzi sprzeciw. W odpowiedzi na interpelację możemy też przeczytać, że trwają intensywne rozmowy z ministrem klimatu i środowiska. W odpowiedzi ministra rolnictwa i rozwoju wsi brakuje natomiast odniesienia się do pytań o spotkania z przedstawicielami innych państw oraz brakuje wskazania na rzeczywiste trudności w pracach nad „dyrektywą EUDR”. 

Ministerstwo Klimatu i Środowiska natomiast wskazuje, że rozpoczęły się prace nad zbudowaniem zespołu roboczego do spraw „dyrektywy EUDR”, ale że dotąd (stan na 30 kwietnia 2025 roku), nie odbyło się żadne spotkanie robocze. Podkreślam, że mówimy o 30 kwietnia i budowaniu zespołu roboczego. Tymczasem do 30 czerwca 2025 Polska miała złożyć pełną dokumentację na temat sposobu wdrażania dokumentu do polskiego systemu prawnego, czyli już dawno powinny zostać powołane odpowiednie, niezależne instytucje. Z jakiego powodu wciąż te instytucje nie powstały? Wyjaśnia to w swojej odpowiedzi minister klimatu i środowiska następująco: „Dnia 28 lutego 2025 r. oraz ponownie dnia 24 marca 2025 r. Ministerstwo Klimatu i Środowiska wystąpiło do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z wnioskiem o wprowadzenie do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów projektu ustawy o zmianie ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska oraz niektórych innych ustaw.

Celem tej ustawy jest zapewnienie stosowania rozporządzenia EUDR w Polsce poprzez wyznaczenie organów właściwych w rozumieniu art. 14 ust. 2 rozporządzenia EUDR do sprawowania kontroli nad poprawnością wdrażania i wykonywania obowiązków wynikających z przedmiotowego rozporządzenia. W odpowiedzi Zespołu ds. Programowania Prac Rządu z dnia 15 kwietnia br. poinformowano o potrzebie przekazania dodatkowych informacji nt. podejmowanych przez Ministra Klimatu i Środowiska działań i ich wynikach w odniesieniu do stosowania przedmiotowego rozporządzenia i odroczeniu podjęcia decyzji w sprawie wpisania projektu ustawy do wykazu „do czasu wyjaśnienia przez Ministra Klimatu i Środowiska, także w ramach konsultacji z Komisją Europejską, kwestii stosowania w/w rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady”.

Interesująco brzmi odpowiedź na trzecie pytanie z Interpelacji, o ewentualne spotkania z przedstawicielami innych państw w sprawie EUDR: „Przedstawiciele państw członkowskich Unii Europejskiej nie odbywali indywidualnych (dwustronnych) spotkań z przedstawicielami Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sprawie rozporządzenia EUDR. Odbyły się natomiast spotkania z przedstawicielami dwóch państw spoza Unii Europejskiej”. Może to wskazywać na próby wywierania nacisku przez przedstawicieli państw (prowadzących rabunkową gospodarkę leśną?) na polskie ministerstwo. 

Chroniczny „okres przedwyborczy” czyli polityka długofalowej niemocy

Oznacza to mniej więcej tyle, że kolejne rządowe organy przerzucają się sprawą „dyrektywy EUDR” jak gorącym kartoflem. Zdaje się, że nikomu nie zależy na tym, żeby temat podjąć śmiało, transparentnie i zdecydowanie. Bo też jak pisałem, w przewlekłym „okresie przedwyborczym”, mimo rzeczywistego okresu powyborczego, nikt na wdrożeniu EUDR nie zyska. Przynajmniej politycznie. Ten przełomowy akt prawny w czasie kryzysu i różnych wojen w tym wewnętrznych i politycznych, ma szanse wpłynąć na radykalną zmianę konsumpcji w skali globalnej. Ale też z pewnością ma duży potencjał na wywrócenie politycznych stolików w różnych miejscach na Ziemi. I tym razem w Polsce nikt nie ma odwagi podjąć się takiego wyzwania i ryzyka. Kolejny raz przedmiotem troski polityków są głosy wyborców. Nie długoterminowa polityka i rzeczywistość. 

Kilka dni temu zadałem w mediach społecznościowych pytanie ministrze klimatu i środowiska Paulinie Henning – Klosce o to, jak się mają sprawy związane z wdrażaniem „dyrektywy EUDR”? Dostałem odpowiedź: „Wniosek o wpis do wykazu prac rządu został wysłany do KRPM (Kancelaria Prezesa Rady Ministrów)”. Co w takim razie zrobi z tą sprawą w kolejnym „okresie przedwyborczym (tym razem parlamentarnym) Prezes Rady Ministrów Donald Tusk? Czekamy na odpowiedź.

 Już 16 lipca 2025 roku w Ziębickim Inkubatorze Przedsiębiorczości odbędzie się wyjątkowe spotkanie informacyjne poświęcone spółdzielniom energetycznym. Wydarzenie organizowane jest przez Fundację Zielone Światło we współpracy z Gminą Ziębice. Początek o godzinie 12:00.

Energia z własnego podwórka – czy to się opłaca?

W dobie rosnących cen energii coraz więcej osób zastanawia się, jak można obniżyć rachunki za prąd i jednocześnie zadbać o środowisko. Odpowiedzią mogą być spółdzielnie energetyczne – lokalne inicjatywy, dzięki którym mieszkańcy mogą wspólnie inwestować w odnawialne źródła energii i korzystać z wyprodukowanego prądu na preferencyjnych warunkach.

Produkowanie energii na własne potrzeby jest podobnie korzystne, jak gotowanie w domu zamiast jedzenia na mieście – po prostu taniej ! Podczas spotkania uczestnicy dowiedzą się, jak w praktyce założyć spółdzielnię energetyczną, korzystać z OZE oraz jak realnie obniżyć swoje rachunki nawet o połowę lub więcej.

Program i atrakcje spotkania

  • Wprowadzenie do idei spółdzielczości w energetyce
  • Praktyczne kroki zakładania spółdzielni energetycznej
  • Przykłady inwestycji w OZE, takich jak fotowoltaika, biogaz czy wiatraki
  • Omówienie korzyści ekonomicznych, społecznych i ekologicznych
  • Prezentacja kolorowego komiksu edukacyjnego wyjaśniającego działanie odnawialnych źródeł energii i spółdzielni

Spotkanie poprowadzi Łukasz Pałucki – ekspert ds. spółdzielni energetycznych oraz wiceprezes Hrubieszowskich Spółdzielni Energetycznych, który odpowie na pytania uczestników i podzieli się praktycznymi doświadczeniami.

Dlaczego warto przyjść?

To doskonała okazja, aby dowiedzieć się, jak lokalna społeczność może wspólnie inwestować w zieloną energię, dzielić się nią i czerpać z tego wymierne korzyści. Każdy uczestnik otrzyma także kolorowy komiks edukacyjny oraz będzie mógł podzielić się swoją opinią na temat przygotowanych materiałów.

Szczegóły wydarzenia

  • Data: 16 lipca 2025 (środa)
  • Godzina: 12:00
  • Miejsce: Ziębicki Inkubator Przedsiębiorczości, ul. Kościuszki 15A, 57-220 Ziębice

Organizatorzy zapraszają wszystkich zainteresowanych – mieszkańców, przedsiębiorców, przedstawicieli instytucji oraz osoby, które chcą mieć realny wpływ na swoją energię, środowisko i lokalną społeczność.

Razem możemy więcej!

 

Sąd podnosi poprzeczkę

Po czterech latach od głośnej wycinki 67 zdrowych drzew w centrum Milanówka, Sąd Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim wydał wyrok, który pokazuje zmianę w podejściu polskich sądów do ochrony przyrody. Tym razem nie skończyło się na symbolicznej grzywnie czy łagodnym upomnieniu. Sąd nie tylko uznał winę Łukasza M., ale przede wszystkim zdecydował się zaostrzyć karę i podnieść jej wymiar, rozszerzając kwalifikację prawną czynu.

Kara podniesiona – co to oznacza w praktyce? 

W wyroku znalazły się:

  • 1 rok pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 3 lata 
  • 150 tys. zł na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej 
  • 150 tys. zł zadośćuczynienia dla Gminy Milanówek 

Dla porównania – wcześniej podobne sprawy kończyły się często grzywnami, które dla inwestorów były jedynie kosztem prowadzenia działalności. Tym razem sąd wyraźnie podkreślił, że kara ma być nie tylko odpłatą, ale przede wszystkim przestrogą dla innych. Zaostrzenie wyroku – zarówno w wymiarze wolnościowym, jak i finansowym – ma być sygnałem, że degradacja przyrody nie będzie już traktowana pobłażliwie.

Zaostrzenie wyroku: przełom czy gest? 

W uzasadnieniu sąd odniósł się do społecznego znaczenia miejsca, wartości usług ekosystemowych (wycenionych na 3,8 mln złotych) oraz faktu, że zniszczono teren z pomnikiem przyrody. Sędzia jasno zaznaczył, że nawet niewielkie, ale kluczowe dla lokalnej wspólnoty zniszczenia przyrody mogą być uznane za poważne przestępstwo. To nowy ton w orzecznictwie – przynajmniej w warstwie deklaratywnej.

Ale czy zaostrzenie kary to rzeczywiście przełom, czy tylko symboliczny gest? Rok więzienia w zawieszeniu i grzywna, choć wyższa niż dotąd, wciąż nie są karami, które mogłyby realnie odstraszyć deweloperów czy właścicieli dużych terenów. W praktyce, dla osób dysponujących kapitałem, nawet podniesione sankcje mogą pozostać tylko kolejną pozycją w kosztorysie inwestycji.

Społeczna presja – realna siła zmiany?

Zdjęcie: ZPG

Nie byłoby tego wyroku, gdyby nie determinacja mieszkańców, lokalnych organizacji i samorządu, którzy przez cztery lata nie pozwolili zamieść sprawy pod dywan. To społeczny opór, medialne nagłośnienie i presja opinii publicznej zmusiły instytucje państwa do działania. Wyrok jest więc nie tyle sukcesem systemu, ile efektem oddolnej walki o prawo do miasta i do zieleni.

Symbol czy początek zmiany? 

Zaostrzenie kary w Milanówku to ważny sygnał. Dopóki państwo nie zacznie konsekwentnie egzekwować prawa, a sądy nie będą orzekać kar realnie odstraszających od niszczenia przyrody, podobne wyroki pozostaną raczej wyjątkiem niż nową normą. 

 

 

 

 

 

 

 

W Minikowie, niewielkiej miejscowości położonej w sercu Kujaw i Pomorza, odbyło się wydarzenie, które może na trwałe zmienić krajobraz polskiej energetyki. To właśnie tutaj, w gościnnych murach Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, powstał Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Energetycznych. W piątkowe przedpołudnie, 4 lipca, delegaci z czternastu spółdzielni energetycznych z różnych regionów Polski spotkali się, by wspólnie zainicjować nowy ruch, który ma być odpowiedzią na wyzwania współczesnego rynku energii.

Już od pierwszych chwil spotkania czuć było atmosferę zaangażowania i poczucie misji. Przybyli tu nie tylko przedstawiciele spółdzielni, ale także goście reprezentujący Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Krajową Radę Spółdzielczą, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa oraz branżę ubezpieczeniową, od lat związaną z polską spółdzielczością. Ich obecność podkreślała wagę i ogólnopolski zasięg przedsięwzięcia.

Zdjęcie:Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Energetycznych

Odpowiedź na wyzwania rynku energii

Powstanie Związku Rewizyjnego nie jest dziełem przypadku. To świadoma reakcja na dynamiczne zmiany zachodzące w polskiej energetyce, rosnące ceny energii, niepewność regulacyjną oraz potrzebę budowania bezpieczeństwa i niezależności energetycznej na poziomie lokalnym. Spółdzielnie energetyczne, które jeszcze kilka lat temu były nowością, dziś stają się coraz ważniejszym graczem na rynku. Ich działalność opiera się na wspólnych inwestycjach w odnawialne źródła energii, produkcji i dzieleniu się prądem w ramach lokalnych społeczności, a także na demokratycznym zarządzaniu i reinwestowaniu zysków w rozwój wspólnoty.

W tym kontekście Związek Rewizyjny ma do odegrania kluczową rolę. Jego głównym zadaniem jest wsparcie spółdzielni w wypełnianiu obowiązków prawnych, przede wszystkim poprzez opracowanie wytycznych do lustracji, czyli kontroli działalności prowadzonej przez uprawnionych lustratorów. To szczególnie ważne w obliczu często zmieniających się przepisów i konieczności zachowania transparentności oraz zgodności z prawem.

Działania na rzecz ludzi i wspólnot

Nowo powstały Związek nie ogranicza się jednak do funkcji kontrolnych. Jego misją jest także edukacja, doradztwo i promocja idei spółdzielczości energetycznej. Organizowane będą szkolenia, warsztaty oraz indywidualne konsultacje dla członków spółdzielni, zarówno tych doświadczonych, jak i dopiero rozpoczynających działalność. Związek ma być platformą wymiany wiedzy i doświadczeń, miejscem, gdzie rodzą się nowe inicjatywy i projekty. Wspólne działania mają prowadzić do obniżenia kosztów energii, zwiększenia niezależności lokalnych społeczności oraz budowania kapitału społecznego opartego na współpracy i solidarności.

Ważnym aspektem działalności Związku będzie także reprezentowanie interesów branży na forum publicznym. W dobie rosnącej liczby dezinformacji i nieścisłości dotyczących spółdzielni energetycznych, Związek zamierza dbać o rzetelność przekazu, zajmować oficjalne stanowiska w debatach, a także współpracować z instytucjami państwowymi i samorządowymi w zakresie tworzenia prawa i polityki energetycznej.

Zdjęcie: Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Energetycznych

Ludzie stojący za nowym ruchem

Podczas Zjazdu Założycielskiego wybrano władze Związku, które mają reprezentować różnorodność i potencjał polskiej spółdzielczości energetycznej. Do Rady Nadzorczej weszli Joanna Wyrwas-Jaśkowiak z Żerkowskiej Spółdzielni Energetycznej, Tomasz Zieliński ze Spółdzielni Energetycznej gminy Białopole, Horodło i Uchanie oraz Krzysztof Solarz z Spółdzielni Sudecka Energia. Zarząd organizacji tworzą prezes Łukasz Pałucki ze Spółdzielni Energetycznej gminy Hrubieszów, Trzeszczany i Werbkowice, wiceprezeska Lucyna Nawrocka z Podkarpackiej Spółdzielni Energetycznej oraz członek zarządu Maciej Proszak ze Spółdzielni Energia Gminy Komorniki. Ich doświadczenie i zaangażowanie mają być gwarancją skuteczności podejmowanych działań.

Goście i miejsce o symbolicznym znaczeniu

Nieprzypadkowo miejscem spotkania wybrano Minikowo. To tutaj realizowano program Renaldo, który stał się podstawą do stworzenia definicji spółdzielni energetycznej w polskim prawie. Obecność przedstawicieli instytucji związanych z rolnictwem, spółdzielczością i energetyką podkreślała, jak szerokie i ważne jest to przedsięwzięcie. Goście spotkania, w tym reprezentanci Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Krajowej Rady Spółdzielczej, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa oraz firmy ubezpieczeniowej Uniqa, podkreślali w swoich wystąpieniach znaczenie ruchu spółdzielczego dla rozwoju lokalnych społeczności i bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Powrót do tradycji, spojrzenie w przyszłość

Powstanie Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Energetycznych to nie tylko odpowiedź na wyzwania rynku energii, ale także powrót do idei, które od pokoleń kształtowały polską tożsamość. Spółdzielczość, oparta na współpracy, solidarności i wzajemnym wsparciu, jest wpisana w nasze DNA. Dziś, w dobie transformacji energetycznej, te wartości stają się fundamentem nowoczesnej, obywatelskiej energetyki. Nowy Związek ma być nie tylko strażnikiem standardów i jakości, ale także inspiracją do wspólnego działania na rzecz lepszej, bezpieczniejszej i bardziej sprawiedliwej przyszłości dla wszystkich członków lokalnych wspólnot.

 

 

Puszcza Białowieska to nie tylko las – to jeden z ostatnich pierwotnych kompleksów leśnych Europy, miejsce o wyjątkowej wartości przyrodniczej i kulturowej, które dziś potrzebuje naszego wsparcia. Od 7 lipca do 18 sierpnia 2025 roku trwają konsultacje społeczne dotyczące Planu zarządzania Obiektem Światowego Dziedzictwa Białowieża Forest. To historyczna szansa na zabezpieczenie przyszłości tego unikalnego ekosystemu.

Królewska Puszcza – zabezpieczenie dla Korony

Białowieska Knieja od wieków była czymś więcej niż tylko lasem – to symbol królewskiego dziedzictwa i dalekowzroczności. Jej wyjątkowy status zaczął się za panowania Władysława Jagiełły, który – jak pisał Jan Długosz – polował tu w 1409 roku, przygotowując zapasy zwierzyny przed decydującym starciem z Krzyżakami pod Grunwaldem.

Dla króla puszcza była strategicznym zapleczem – miejscem, gdzie można było pozyskać żywność i przygotować się logistycznie do wojny. Takie wykorzystanie zasobów naturalnych świadczyło o mądrości i odpowiedzialności władcy, który widział w puszczy gwarancję bezpieczeństwa dla Korony w trudnych czasach.

Włączenie Puszczy Białowieskiej do królewskich majątków zapewniło jej ochronę na wieki i pozwoliło zachować pierwotny charakter aż do dziś.

Fot: A.Korniluk

Niepowtarzalna wartość Puszczy Białowieskiej

W tym kontekście warto przypomnieć, że puszcza to nie tylko miejsce przyrodnicze. To jedyny dużej wielkości las na niżu europejskim zachowany w stanie zbliżonym do naturalnego. Jej ciągłość pokrywy leśnej trwa od prawie 12 tysięcy lat – od ustąpienia ostatniego lodowca.

Różnorodność biologiczna Puszczy jest wręcz oszałamiająca. Na jej terenie występuje:

  • około 50% gatunków polskiej flory naczyniowej,

  • ponad 3500 gatunków grzybów,

  • 325 gatunków porostów,

  • około 240 gatunków ptaków,

  • 59 gatunków ssaków, w tym największa wolno żyjąca populacja żubra na świecie.

Istotna cenność przyrodnicza Puszczy Białowieskiej wynika z wysokiej różnorodności biologicznej i funkcjonowania naturalnych ekosystemów leśnych” – to właśnie ta wyjątkowość sprawia, że miejsce to ma rangę światowego dziedzictwa.

Społeczne poparcie dla ochrony

Najnowsze badania opinii publicznej przeprowadzone przez firmę Quantify na zlecenie Instytutu Ochrony Środowiska pokazują jasno: Polacy chcą chronić Puszczę Białowieską. Wyniki są jednoznaczne:

  • Od 96 do 100% respondentów słyszało o Puszczy Białowieskiej,

  • Od 84 do 92% ankietowanych popiera objęcie całego obszaru puszczy ochroną zapewniającą pierwszeństwo naturalnych procesów,

  • Około 70-79% badanych sprzeciwia się pozyskiwaniu drewna w puszczy.

Szczególnie ważne jest to, że poparcie dla ochrony jest wysokie również wśród mieszkańców regionu – 84% mieszkańców województwa podlaskiego i 89% mieszkańców gmin z terenu puszczy opowiada się za priorytetem naturalnych procesów.

Korzyści ekonomiczne z ochrony przewyższają zyski z wycinki

Fakty są bezlitosne: korzyści rekreacyjne z Puszczy są 27-krotnie większe od średnich korzyści ekonomicznych generowanych przez Nadleśnictwo Białowieża . Puszcza generuje rocznie strumień korzyści rekreacyjnych w wysokości 11,5 miliona złotych, co odpowiada całkowitej wartości rekreacyjnej zasobu równej 287 mln złotych .

Turystyka ekologiczna to przyszłość tego regionu, nie wycinka drzew.  Każdy złoty zainwestowany w ochronę zwraca się wielokrotnie poprzez rozwój ekoturystyki, badania naukowe i prestiż międzynarodowy.

Zagrożenie statusem UNESCO

Z perspektywy międzynarodowej sytuacja jest równie poważna.

Bez skutecznej ochrony Puszczy Białowieskiej grozi utrata statusu Światowego Dziedzictwa UNESCO. Już w przeszłości obiekt był bliski wpisania na Listę Światowego Dziedzictwa w Zagrożeniu z powodu nielegalnych wycinek z 2017 roku.

„Jako organizacja od 35 lat zaangażowana w ochronę Puszczy Białowieskiej oczekujemy trwałego zabezpieczenia tego unikatowego lasu. Jakiekolwiek odstępstwa oznaczają bowiem, że do Puszczy Białowieskiej wrócą piły” – ostrzega Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Utrata statusu UNESCO oznaczałaby nie tylko międzynarodowy blamaż, ale także realną zapaść regionu, który korzysta z prestiżu i środków związanych z tym statusem.

fot: A.Korniluk

Plan zarządzania – kompromis czy zagrożenie?

Warto też zrozumieć, co dokładnie oznacza plan zarządzania.

Nowy Plan zarządzania zakłada podział puszczy na cztery strefy ochronne. Szczególnie kontrowersyjna jest strefa IV, obejmująca ponad 2 tysiące hektarów (ponad 3,7% powierzchni puszczy), gdzie dopuszczone będą ograniczone zabiegi leśne.

Strefa IV, choć niewielka powierzchniowo, to obszar, gdzie dopuszcza się ograniczone cięcia drzew. Choć mają one służyć ochronie, istnieje ryzyko, że mogą być wykorzystywane do gospodarczej wycinki, co zagraża naturalnemu charakterowi puszczy. Organizacje pozarządowe ostrzegają, że jakiekolwiek odstępstwa od pełnej ochrony otwierają drogę do powrotu gospodarki leśnej.

„Puszcza moich marzeń, to przede wszystkim puszcza z zerowym pozyskaniem. Próbowaliśmy wiele. Ostatnie osiem lat pokazało, że się da. Przez osiem lat tu nikt nigdzie nie tnie” – podkreślała Katarzyna Jagiełło podczas dyskusji w Białowieży, nawiązując do okresu faktycznego braku wycinki od 2017 roku.

Dlaczego Twoja opinia ma znaczenie?

Dlatego tak ważne jest, aby każdy głos się liczył.

Konsultacje społeczne to jedyna realna szansa obywateli na wpłynięcie na przyszłość Puszczy. Plan zarządzania będzie obowiązywał do 2050 roku, wyznaczając standardy ochrony na kolejne 25 lat.

W czasach kryzysu klimatycznego i postępującej utraty różnorodności biologicznej głos społeczeństwa w sprawie ochrony Puszczy Białowieskiej nie może zostać zignorowany. To już nie tylko kwestia nauki czy polityki – to pytanie o nasze wspólne wartości.

Jak wziąć udział w konsultacjach?

Oto jak możesz się zaangażować.

  • Prześlij uwagi mailowo na adres: puszcza@ios.edu.pl

  • Wyślij je pocztą na adres Instytutu Ochrony Środowiska

  • Weź udział w spotkaniach konsultacyjnych organizowanych w regionie

Czas działać

Nie możemy zwlekać z działaniem.

Konsultacje potrwają tylko do 18 sierpnia 2025 roku. To 45 dni, które mogą zadecydować o losach najcenniejszego lasu Europy na kolejne dekady. Nie możemy pozwolić, by krótkowzroczne interesy przeważyły nad długofalową odpowiedzialnością za środowisko.

Puszcza Białowieska potrzebuje każdego z nas. Weź udział w konsultacjach, wyraź swoją opinię, przekonaj znajomych. To miejsce, które „zachowało ciągłość pokrywy leśnej od ostatniego zlodowacenia” i przetrwało 11 tysięcy lat naturalnych procesów, zasługuje na naszą ochronę.

Jutro może być za późno. Dziś możemy jeszcze zadecydować o przyszłości tego wyjątkowego miejsca. Ratujmy Puszczę Białowieską – dla siebie, dla przyszłych pokoleń, dla świata.

 

Jak ochrona przyrody buduje prawdziwe bezpieczeństwo?

Dziesiąta edycja Zielonych Dni 2025 w Białowieży, organizowana przez Fundację Strefa Zieleni, była nie tylko jubileuszem, ale przede wszystkim przestrzenią namysłu nad tym, czym dziś jest bezpieczeństwo. W świecie, gdzie strach i niepewność często prowadzą do budowania kolejnych murów, uczestnicy wydarzenia odwrócili perspektywę: bezpieczeństwo zaczyna się od troski o to, co wspólne i często niedostrzegalne – stabilne ekosystemy, czystą wodę, żyzną glebę, odporne społeczności.

Puszcza Białowieska, ostatni pierwotny las Europy, stała się symbolem tej zmiany myślenia. Jej trwanie i naturalna odporność przypominają, że prawdziwe bezpieczeństwo nie polega wyłącznie na ochronie przed zagrożeniem, lecz na budowaniu warunków, w których każdy – niezależnie od miejsca zamieszkania czy statusu – może czuć się częścią większej całości.

 

Niewidoczne zagrożenia i odporność społeczna

W centrum debat znalazły się kwestie, które na co dzień bywają niewidoczne, a jednak decydują o jakości życia. Pestycydy w przestrzeni miejskiej, choć niewidoczne, przenikają do gleby, wody i powietrza, zagrażając zdrowiu ludzi i bioróżnorodności. Uczestnicy podkreślali, że eliminacja chemii z przestrzeni publicznej i promowanie naturalnych metod ochrony roślin to nie tylko gest wobec przyrody, ale i inwestycja w długoterminowe bezpieczeństwo społeczne.

Bezpieczeństwo żywnościowe – rozumiane jako jakość i pochodzenie produktów, a nie tylko ich ilość – wymaga wsparcia dla lokalnych producentów, ograniczania chemii i rozwoju rolnictwa regeneratywnego. To właśnie te działania budują odporność na nieprzewidywalne kryzysy, wzmacniając społeczne zaufanie i poczucie wspólnoty.

Puszcza Białowieska: dobro narodowe i tarcza obronna

Puszcza Białowieska – miejsce, gdzie natura nieustannie negocjuje swoje granice z człowiekiem – była w centrum rozmów o obronności i wspólnym dziedzictwie podczas Zielonych Dni 2025. W dobie narastających napięć i dezinformacji, która często sprowadza debatę o bezpieczeństwie do prostych, militarnych rozwiązań, uczestnicy wydarzenia przypominali: Puszcza jest nie tylko obszarem chronionym, lecz także wspólnym dziedzictwem wszystkich Polek i Polaków.

„Najważniejsze jest, żebyśmy rozmawiając o Puszczy, przypominali ludziom, że to jest dobro narodowe.”
— Katarzyna Jagiełło,

Dąb Jagiełły w Puszczy Białowieskiej

Podczas spotkania podkreślano, że naturalne przeszkody – bagna, rzeki, gęste lasy – od wieków skutecznie utrudniały zdobycie terenu. Mokradła są trudne do przebycia dla wojsk i ciężkiego sprzętu, co czyni je naturalną barierą obronną. Odtwarzanie mokradeł i rezygnacja z ich osuszania to nie tylko inwestycja w przyrodę, ale także strategiczne działanie na rzecz bezpieczeństwa kraju. Zachowanie takich terenów wzmacnia ochronę granic i podkreśla, jak ważna jest wspólna odpowiedzialność za dobro narodowe.

 

 

Ochrona Bałtyku – wyzwania i działania

Ważnym tematem była ochrona Bałtyku, który należy dziś do najszybciej ocieplających się mórz na świecie. Spotkanie z udziałem Silke Backsen i Hanno Michel pokazał, jak zmiany klimatu prowadzą do zakwitów sinic, spadku bioróżnorodności oraz problemów w rybołówstwie i turystyce. Doświadczenia niemieckie – odbudowa łąk podwodnych i raf, edukacja społeczna – pokazują, że skuteczna ochrona Bałtyku wymaga nie tylko działań technicznych, ale także współpracy międzynarodowej i codziennych wyborów mieszkańców regionu. Bezpieczeństwo żywnościowe i zdrowotne krajów nadbałtyckich jest bezpośrednio powiązane ze stanem ekosystemu morza.

Bezpieczeństwo energetyczne i lokalne społeczności

Coraz wyraźniej widać, że bezpieczeństwo energetyczne Polski opiera się na dywersyfikacji źródeł energii i rozwoju spółdzielni energetycznych. Rozproszone, lokalne inicjatywy – takie jak odnawialne źródła energii czy biogazownie – zwiększają niezależność i odporność na kryzysy, a jednocześnie angażują społeczności w zarządzanie energią.

Panelista Łukasz Pałucki podkreślał, że w przeciwieństwie do scentralizowanego, zmonopolizowanego rynku, model oparty na współpracy i różnorodności źródeł wzmacnia bezpieczeństwo kraju, lepiej odpowiadając na wyzwania przyszłości. Takie podejście sprzyja budowaniu społeczeństwa odpornego na kryzysy, w którym mieszkańcy mają realny wpływ na decyzje dotyczące energii, a lokalne wspólnoty stają się partnerem w transformacji energetycznej.

Bezpieczeństwo miast i municypalizm

W debacie o bezpieczeństwie miast mocno wybrzmiała potrzeba budowania wspólnoty, włączania mieszkańców w procesy decyzyjne i otwartości na różnorodność perspektyw. Przykład Gandawy pokazał, jak ważne jest tworzenie przestrzeni do dialogu i współpracy – m.in. przez powołanie rady ds. żywności, gdzie spotykali się aktywiści, urzędnicy, politycy i przedstawiciele supermarketów, aby wspólnie ustalać kierunki działań. Kluczowe okazało się także zaangażowanie rodziców i nauczycieli, którzy domagali się zdrowszego jedzenia w szkołach – ich głos realnie wpłynął na miejską politykę żywieniową.

„Ludzie na ulicy zawsze mają inną perspektywę niż ci w ratuszu – to bardzo ważne, by to uznać. Po odważnych politykach trzecim czynnikiem jest społeczeństwo obywatelskie, a czwartym – urzędnicy miejscy, którzy mają pewną autonomię, nie są tylko wykonawcami decyzji polityków. Są interfejsem między polityką a tym, co dzieje się w społeczeństwie.”

-Dirk Hollemans

Municypalizm, czyli oddolne zarządzanie zasobami i wzmacnianie samorządności, pozwala miastom stawać się bardziej odpornymi na kryzysy i elastycznymi wobec zmian. To także droga do budowania zaufania i współodpowiedzialności za wspólne dobro, co jest fundamentem bezpieczeństwa rozumianego szerzej niż tylko ochrona przed zagrożeniem.

Prawo o odbudowie przyrody i przyszłość polityki europejskiej

Ważnym elementem dyskusji była realizacja europejskiego prawa o odbudowie przyrody (Nature Restoration Law) oraz przyszłość polityki środowiskowej UE. Paneliści wskazywali, że skuteczna realizacja tych przepisów to nie tylko obowiązek, ale i szansa na zwiększenie odporności kraju na skutki zmian klimatu oraz budowanie nowoczesnego, zrównoważonego bezpieczeństwa. Współpraca międzynarodowa i długofalowa konsekwencja w działaniach są kluczowe, by ochrona przyrody stała się realnym fundamentem polityki państwa i Unii Europejskiej.

Migracje, prawo i integracja wartości

Podczas Zielonych Dni nie pomijano tematów migracji i potrzeby rozwiązań prawnych, które łączą ochronę granic z poszanowaniem praw człowieka i środowiska. Puszcza Białowieska, jako miejsce styku kultur i ekosystemów, była wskazywana jako symbol otwartości na dialog i poszukiwania rozwiązań integrujących różne potrzeby. Bezpieczeństwo w tym kontekście to nie tylko ochrona przed zagrożeniem, ale także zdolność do budowania mostów i wspólnego dbania o dobro wspólne – zarówno ludzi, jak i natury.

Podsumowanie

Dziesiąte Zielone Dni 2025 w Białowieży pokazały, że prawdziwe bezpieczeństwo buduje się na trosce o to, czego nie widać – czyste powietrze, zdrową glebę, stabilne ekosystemy, odporność miast i wspólnot na kryzysy. W świecie, który często stawia na spektakularne, powierzchowne rozwiązania, systematyczna ochrona przyrody i wdrażanie rozwiązań opartych na współpracy z naturą okazują się fundamentem bezpiecznej przyszłości.

Stabilizacja rynku żywności ekologicznej w Finlandii

Rok 2024 okazał się stabilny dla rynku żywności ekologicznej w Finlandii. Tempo wzrostu rynku nie było już tak wyraźne jak w poprzednich latach, ale podstawowe wskaźniki pozostały na zbliżonym poziomie. Według danych Pro Luomu wartość sprzedaży żywności ekologicznej wyniosła ok. 335 mln euro, co oznacza spadek o 5% w porównaniu do roku poprzedniego. Udział żywności ekologicznej w całkowitej sprzedaży spożywczej utrzymał się na poziomie 1,8%. Największe spadki odnotowano w kategoriach mleka, produktów mlecznych oraz warzyw i owoców. Pozytywną tendencją był natomiast wzrost sprzedaży ekologicznych produktów dla niemowląt, których udział sięgnął aż 25% wartości sprzedaży w tej kategorii.

South Savo najlepszym obszarem ekologicznym UE

W 2024 roku region South Savo został uznany za najlepszy obszar ekologiczny w Unii Europejskiej w konkursie UE. To prestiżowe wyróżnienie podkreśla znaczenie lokalnych inicjatyw i wysoką jakość fińskiej produkcji ekologicznej.

Wykorzystanie produktów ekologicznych w kuchniach publicznych

Coraz większą rolę odgrywa wykorzystanie produktów ekologicznych w szkolnych i przedszkolnych kuchniach. W 2024 roku aż 63% publicznych kuchni w Finlandii deklarowało codzienne używanie co najmniej jednego produktu ekologicznego. Na szczególną uwagę zasługuje popularność mleka ekologicznego odtłuszczonego, które jest dostępne w niemal 100 gminach. W roku szkolnym 2023–2024 spożyto 3,1 mln litrów tego mleka, co stanowiło 28% wszystkich mlecznych produktów objętych dotacją na dystrybucję w szkołach. W szkołach i przedszkolach coraz częściej podawano także ekologiczne warzywa, głównie marchewki i banany. Warto podkreślić, że zwiększone dotacje na mleko ekologiczne od 2017 roku znacząco wpłynęły na jego popularność, co pokazuje skuteczność polityki wspierania ekologicznej produkcji żywności.

Powierzchnia upraw ekologicznych i liczba gospodarstw

Powierzchnia upraw ekologicznych utrzymuje się na poziomie ponad 309 tys. hektarów, co stanowi 13,9% ogólnej powierzchni użytków rolnych w Finlandii. Największe obszary upraw ekologicznych znajdują się w regionach Nordostrobotnia i Southwest Finland, a najbardziej rozbudowane farmy ekologiczne w regionie Karelian, gdzie aż 25% gruntów ornych jest uprawianych ekologicznie. Liczba gospodarstw ekologicznych w 2024 roku wyniosła 3995, co stanowi ok. 10% wszystkich gospodarstw w kraju. Średnia wielkość farm ekologicznych wzrosła do 77,5 ha.

Wyzwania i perspektywy rynku żywności ekologicznej

Chociaż rynek żywności ekologicznej w Finlandii wykazuje stabilizację, główne wyzwania to wzrost cen żywności i niepewność finansowa konsumentów. Spadek sprzedaży o 5% odzwierciedla ostrożność zakupową w obliczu wzrostu kosztów życia. Z drugiej strony, utrzymanie powierzchni upraw ekologicznych i liczby gospodarstw wskazuje na solidne fundamenty sektora. Rosnące wykorzystanie produktów ekologicznych w kuchniach publicznych oraz wyróżnienie regionu South Savo jako najlepszego obszaru ekologicznego UE potwierdzają potencjał dalszego rozwoju rynku żywności ekologicznej w Finlandii.

Źródło: BioProfit. Pełen artykuł  ukazał się na stronie Bioprofit w dniu 10.06.2025 i jest dostępny jest na stronie: https://bioprofit.info/finlandia-stabilny-rok-dla-zywnosci-ekologicznej-i-nowe-perspektywy-rozwoju-raport/. /

Regeneracja – odnowa czy coś więcej?

Regeneracja to nie tylko powrót do stanu sprzed kryzysu. To świadome odbudowywanie – w gospodarce, samorządzie, środowisku – tego, co wymaga naprawy i wzmocnienia. Kongres Regeneracja! w Dąbrowie Górniczej to miejsce, gdzie ta idea staje się praktyką. 5 i 6 września 2025 roku spotkamy się, by rozmawiać o konkretnych sposobach na mądrą zmianę.

Dlaczego warto być częścią Kongresu?

Kongres Regeneracja! to dwa dni paneli, warsztatów i rozmów z ludźmi, którzy nie boją się myśleć inaczej. To przestrzeń, w której nauka, aktywizm i biznes spotykają się, by szukać rozwiązań dla najważniejszych wyzwań:

  • Jak zapewnić dostępne i stabilne mieszkania?

  • Jak wzmacniać lokalne wspólnoty i samorządy?

  • Jak uniezależnić gospodarkę od taniej pracy i zewnętrznych środków?

  • Jak budować odporność miast i wsi na zmiany społeczne i klimatyczne?

  • Jak rozwijać energetykę społeczną i spółdzielczość?

Wśród uczestników znajdziesz samorządowców, naukowców, przedsiębiorców, aktywistów i mieszkańców, którzy chcą działać, a nie tylko słuchać. To okazja, by poznać inspirujących ludzi, zdobyć praktyczną wiedzę i nawiązać kontakty, które zostaną na dłużej.

Konkret, nie slogan

Kongres Regeneracja! to nie kolejna konferencja pełna ogólnych haseł. Organizatorzy – Polska Sieć Ekonomii (PLSE), Miasto Dąbrowa Górnicza oraz partnerzy społeczni i naukowi – stawiają na praktyczne rozwiązania i otwartą dyskusję. Spotkania odbędą się w Pałacu Kultury Zagłębia i Fabryce Pełnej Życia – miejscach, które symbolizują przemianę i nowe otwarcie.

Jak dołączyć?

Udział w Kongresie jest bezpłatny, wystarczy się zarejestrować:
👉 Formularz rejestracyjny

Nie musisz być ekspertem ani liderem opinii. Wystarczy, że chcesz rozmawiać o przyszłości i szukać rozwiązań, które mają sens.

Do zobaczenia w Dąbrowie Górniczej

Kongres Regeneracja! to miejsce dla tych, którzy wierzą, że zmiana zaczyna się od rozmowy – i że regeneracja to coś więcej niż powrót do punktu wyjścia. Przyjedź, zainspiruj się i sprawdź, jak wygląda praktyczna rozmowa o przyszłości, która naprawdę ma znaczenie.

12 czerwca 2025 roku w Warszawie odbyła się jubileuszowa konferencja WNE pod hasłem: „Gdy stawką jest bezpieczeństwo! – czas na Wspólnoty Energetyczne i Fundusze Europejskie”. Wydarzenie skupiło się na roli energetyki obywatelskiej w budowaniu odporności i niezależności Polski. Spotkanie zgromadziło spółdzielców, decydentów, samorządowców, ekspertów i działaczy, którzy wspólnie szukali odpowiedzi na pytanie, jak fundusze europejskie mogą wspierać lokalne inicjatywy energetyczne.

 

Konferencję otworzyła Joanna Furmaga, prezeska Polskiej Zielonej Sieci, która wskazała na konieczność przyjęcia długofalowej perspektywy i wzmocnienia roli społeczności lokalnych w transformacji energetycznej

Inwestowanie w społeczności energetyczne niesie za sobą szereg korzyści, nie jest jednak zupełnie pozbawione problemów. Potrzebna jest strategia, co wiąże się z dostępem do Funduszy Unijnych, który niestety jest bardzo ograniczony – zaznaczyła.

Dyskusje podczas konferencji wyraźnie pokazały, że bezpieczeństwo energetyczne to dziś nie tylko kwestia mocy wytwórczych i infrastruktury, ale również dostępności, lokalnej odporności i sprawiedliwości społecznej. Podkreślano, że obecna sytuacja geopolityczna jedynie uwydatniła konieczność przyspieszenia transformacji energetycznej opartej na zaangażowaniu lokalnych społeczności.

Walka z ubóstwem energetycznym a budowanie odporności

Wśród poruszanych tematów nie zabrakło również problemu ubóstwa energetycznego. Zapobieganie mu oraz walka z wykluczeniem energetycznym są dziś coraz częściej postrzegane jako kluczowy element szeroko pojętej polityki bezpieczeństwa.

– Walka z ubóstwem energetycznym to także budowanie odporności kraju. Dlatego z zadowoleniem przyjęliśmy możliwość korzystania ze Społecznego Funduszu Klimatycznego – wskazała Katarzyna Nowakowska, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej.

Społeczny Fundusz Klimatyczny to program o wartości 65 miliardów euro, którego celem jest łagodzenie skutków transformacji. Będzie on wdrażany równolegle z ETS 2 – nowym systemem handlu emisjami, który ma ruszyć w 2027 r. i obejmie m.in. transport drogowy oraz ogrzewanie budynków.

– Wejście w życie ETS 2 powinno zostać opóźnione. Może zaszkodzić społecznej akceptacji transformacji – potrzebujemy więcej ‘marchewki’, mniej ‘kija’ – przestrzegł Jan Szyszko z Ministerstwa Funduszy.

Więcej na temat ETS 2 przeczytasz >>> TUTAJ 

Energetyka obywatelska nie jest wyłącznie tematem społecznym – to również istotny element strategii krajowej sieci energetycznej. Głos przedstawiciela Polskich Sieci Elektroenergetycznych wyraźnie pokazał, że sektor dostrzega i docenia potencjał rozwoju rozproszonej energetyki:

– Doceniamy rosnącą rolę energetyki rozproszonej. Jej rozwój wspomaga system elektroenergetyczny, o czym mogliśmy się przekonać w czasie fali upałów. Rozwój energetyki rozproszonej, społeczności energetycznych jest pożądany, ale to są jednostki, które muszą się samobilansować. Nie mogą zwiększać kosztów dla całego systemu przesyłowego – zaznaczył Robert Tomaszewski, Dyrektor Departamentu Strategii w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych SA.

Obywatelska energetyka czeka na systemowe wsparcie

To, co dziś staje się koniecznością, członkowie ruchu Więcej niż Energia dostrzegli już dekadę temu. Koalicja od lat promuje lokalne, sprawiedliwe i demokratyczne modele energetyki – mimo że systemowe bariery nadal utrudniają rozwój spółdzielni i wspólnot energetycznych. Paneliści byli zgodni: bez uproszczenia prawa i realnego wsparcia instytucjonalnego wiele inicjatyw pozostanie tylko na papierze.

– Spółdzielnie energetyczne to świetne narzędzie, by energetyka była rzeczywiście społeczna i obywatelska. Założenie spółdzielni nie trwa już dwóch lat – często wystarcza sześć miesięcy. Lokalne wsparcie gmin może umożliwić zaangażowanie szerokiej grupy mieszkańców. To nie spółdzielnie mają się dostosowywać do instytucji, ale system powinien zostać przystosowany do przyjmowania energii od społeczności – mówiła Agnieszka Stupkiewicz z Fundacji Frank Bold.

Z kolei Marta Babicz z NFOŚiGW zauważyła: „Na razie żadna spółdzielnia energetyczna nie spełniła wymogów formalnych, by uzyskać wsparcie. Być może prawo wymaga uproszczenia.”

Jak Fundusze Europejskie mogą wspierać rozwój wspólnot energetycznych?

Fundusze Europejskie – takie jak Fundusz Spójności, Fundusz Modernizacyjny czy środki z KPO – mogą pełnić rolę kapitału początkowego dla wspólnot energetycznych.

– W rozdzielaniu środków musimy być zarówno rozważni, jak i romantyczni. Preferujemy projekty oparte na zasadzie partnerstwa – mówiła Anna Dudek z Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. 

Chodzi o ścisłą współpracę władz publicznych, partnerów społecznych, gospodarczych i organizacji pozarządowych. 

– Dzięki Funduszowi Sprawiedliwej Transformacji będziemy starali się dalej budować ten potencjał – dodała.

Andrzej Urbanik z Komisji Europejskiej podkreślił z kolei: „Mamy niewyobrażalną skalę potrzeb i ograniczone możliwości. Musimy mocniej zaangażować sektor prywatny w finansowanie transformacji energetycznej.”

Historie polskich spółdzielni – lekcje z praktyki

Nie zabrakło głosu praktyków – osób, które na co dzień tworzą i prowadzą wspólnoty energetyczne.

– Dostarczanie internetu na prowincji stworzyło zapotrzebowanie na energię. Tak się zaczęło. Nie bójmy się kredytów – inwestycje i oszczędności szybko się pojawią. Problemem są nieprzemyślane zmiany w prawie, jak net-billing. Ratunkiem dla samorządów i mieszkańców może być właśnie spółdzielnia energetyczna – mówił Łukasz Pałucki z Hrubieszowskiej Spółdzielni Energetycznej.

To, że spółdzielczość może być skutecznym narzędziem transformacji przekonują też historie innych zaproszonych gości konferencji. 

– Ponad dekadę temu zakładaliśmy spółdzielnię, by sięgnąć po środki unijne na instalacje OZE dla szkół i budynków publicznych. Dziś mamy duże oszczędności – podkreśliła Aleksandra Zachraj z Pawłowickiej Spółdzielni Energetycznej.

To pokazuje, że dobrze zaplanowane inicjatywy lokalne mogą przynosić realne i trwałe efekty – nie tylko dla środowiska, ale również dla portfela. Połączenie takiego podejścia z przejrzystymi i sprzyjającymi przepisami to sprawdzona recepta na sukces.

Krzysztof Solarz ze spółdzielni „Sudecka Energia” dodał:  Potrzebujemy stabilności prawa, by inwestycje w OZE były mądre i rozsądne. Chcemy rozszerzyć spółdzielnię i włączyć do niej osoby fizyczne. Tylko wtedy będzie to prawdziwie lokalna inicjatywa.

 

Podsumowanie

Konferencja WNE pokazała, że bezpieczeństwo energetyczne XXI wieku to nie tylko infrastruktura i dostawy, ale przede wszystkim wspólnotowość, lokalna odporność i sprawiedliwość społeczna. Doświadczenia spółdzielni oraz głosy praktyków i decydentów potwierdziły, że obywatelska energetyka może być realną siłą transformacji – jeśli otrzyma odpowiednie wsparcie prawne, instytucjonalne i finansowe.

Wielokrotnie wskazywano, że uproszczenie przepisów i większa elastyczność w wykorzystaniu funduszy europejskich są dziś konieczne. Tylko w ten sposób możliwe będzie szersze włączenie obywateli w działania na rzecz klimatu i niezależności energetycznej kraju. „To nie wspólnoty mają się dostosowywać do systemu, ale system musi nauczyć się przyjmować energię od ludzi” – jak trafnie podsumowała jedna z uczestniczek.

Obchodząc 10-lecie ruchu Więcej niż Energia, uczestnicy wydarzenia pokazali, że oddolna siła społeczności lokalnych może stać się fundamentem nowoczesnej, bezpiecznej i zielonej Polski – o ile stworzy się im warunki do działania.

 

Żródło: Polska Zielona Sieć. Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Polska Zielona Sieć.

Kobiety nie są tłem – są energią zmiany. Nie może transformacji energetycznej bez kobiet – brzmią głosy autorek listu do premiera. Kobiety z powiatu zgorzeleckiego, a szerzej z subregionu jeleniogórskiego, wysłały do premiera Donalda Tuska list z apelem o wsparcie transformacji regionu. 

Już niedługo, podczas unijnych negocjacji budżetowych, zapadnie decyzja o przedłużeniu wsparcia w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST).

W tym roku polski rząd w ramach prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, a także po niej, może zawalczyć aby środki na sprawiedliwą transformację zostały przedłużone, ale także, aby tym razem objąć nimi subregion jeleniogórski – w szczególności powiat zgorzelecki.

Wielkie rozstrzygnięcie

Jednym z powodów, dla których region kompleksu Turów nie uzyskał finansowania w poprzedniej perspektywie, było milczenie poprzedniego rządu co do przyszłości węgla brunatnego w Polsce. Brak jasnego stanowiska i realistycznej daty zamknięcia kompleksu spowodowały, że środki na transformację przeszły regionowi koło nosa. Za poprzednich rządów Zjednoczonej Prawicy w Bogatyni stworzono swego rodzaju „bastion” – jak określają to specjalistki.

Zapewnienia, jakoby spalanie węgla brunatnego w elektrowni Turów miało trwać do roku 2044, do dzisiaj skutkuje zmową milczenia wszelkich partii politycznych. Na ostatnim posiedzeniu komisji sejmowej w sprawie Turowa okazało się jednak, że data 2044 r. może być już nieaktualna. Te słowa padły z ust prezesa Polskiej Grupy Górniczej (PGE).

W Bogatyni i w regionie panuje „paraliżujący wręcz lęk”, aby nie powtórzył się tu scenariusz wałbrzyski z licznymi problemami społecznymi i gospodarczymi – mówią autorki listu. – Dysponujemy eksperckimi opiniami i raportami, które znajdują się posiadaniu rządu, iż opłacalność Kompleksu Turów załamie się w latach 2030-2035 – dodają.

Jak premier może wesprzeć sprawiedliwą transformację regionu?

– Wywalczyć w Brukseli przedłużenie i poszerzenie Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST) tak, aby w nowej perspektywie budżetowej UE 2028-2034 objął także powiat zgorzelecki – mówi Magdalena Rozwadowska ze Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet. – W trakcie polskiej prezydencji (I półrocze 2025) rząd ma wyjątkową pozycję negocjacyjną – może dopisać nasz region do listy beneficjentów i podnieść pulę środków na cały kraj.

Kobiety postulują o uruchomienie międzyresortowej grupy zadaniowej (klimat, gospodarka, fundusze, rodzina, infrastruktura). Domagają się też stałego punktu konsultacyjnego w Bogatyni, żeby decyzje zapadały transparentnie i z udziałem społeczności. Poza tym domagają się gwarancji krajowej współfinansowania oraz ulg podatkowych dla przedsiębiorczyń i przedsiębiorców inwestujących w zielone miejsca pracy. Dodatkowo apelują o wzmocnienie wsparcia społecznego. Potrzebne są programy przekwalifikowania (turystyka, odnawialne źródła energii, usługi opiekuńcze), fundusz pomostowy na uzupełnienie luk dochodowych. Bonusem ma być sieć poradnictwa psychologicznego dla rodzin górniczych.

Plan wygaszania Turowa budzi opór zwolenników węgla

Najbezpieczniejszy – czyli społecznie i ekonomicznie bezpieczny – scenariusz wygaszania Turowa powinien zacząć się od rządowego ogłoszenia w 2025 r. precyzyjnej mapy drogowej, wypracowanej wspólnie z lokalnymi partnerami społecznymi. Z Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu (KPEiK) oraz ze strategii PGE wynika, że w połowie lat 30-tych dojdzie do znacznego ograniczenia mocy z węgla brunatnego. Oznacza to, że odłączanie elektrowni od systemu elektroenergetycznego nastąpiłoby w 2035 r., gdy ceny uprawnień do CO₂ uczynią produkcję z węgla brunatnego całkowicie nierentowną.

Trzeba to jasno zakomunikować społeczeństwu. Taki dziesięcioletni horyzont daje realny czas na przekwalifikowanie pracowników, przyciągnięcie inwestorów w odnawialne źródła energii, efektywność budynków, turystykę i przemysły kreatywne oraz na zabezpieczenie dochodów samorządów z nowych podatków i opłat lokalnych. Dzięki stopniowemu wyłączaniu bloków, równoległemu tworzeniu nowych miejsc pracy i rekultywacji terenu unikniemy nagłego wstrząsu społecznego, utrzymamy bezpieczeństwo energetyczne kraju i wykorzystamy środki unijne na rzeczywistą, sprawiedliwą transformację.

Zastanawiając się nad możliwymi kierunkami rozwoju po węglu, natrafia się na wzmianki o miejsca pracy, które będą tworzone dzięki turystyce? Jakie branże, poza turystyką i rekreacją, mają tam przyszłość?

– Turystyka jest kluczowa, ale nie jedyna – mówi Rozwadowska. – Widzimy pięć „silników” rozwoju:

  • turystyka kulturowo-przyrodnicza – potencjał pałaców, domów przysłupowych, uzdrowisk, Gór Izerskich i Karkonoszy,
  • OZE i magazyny energii – sieć przesyłowa już istnieje, potrzebna jest wykwalifikowana kadra elektroenergetyczna,
  • efektywność energetyczna i budownictwo drewniane – ze względu na rosnący popyt na modernizację budynków i ciepłowni,
  • przemysły kreatywne i IT – bliskość trzech granic, dobra jakość życia przy umiarkowanych kosztach,
  • zdrowa żywność i biogospodarka – rolnictwo ekologiczne, krótkie łańcuchy dostaw.

Turystyka wchłonie najwięcej osób z sektora usług i handlu, ale to OZE, budownictwo oraz IT zapewnią wyższe płace i stabilność finansową regionu.

Ekspertki przekonują, że w kobietach drzemie niezwykła siła i to one powinny napędzać rozwój regionu.

Transformacja, która nie widzi kobiet, jest tylko imitacją zmiany”

Dla kobiet ważny jest kapitał społeczny i zaufanie. Kobiety prowadzą szkoły, biblioteki, koła gospodyń, fundacje, są radnymi, pracują w urzędach — są „łączniczkami” między administracją a mieszkańcami.

Potrafimy projektować transformację z troską o ludzi — od wsparcia psychologicznego po programy dla dzieci i seniorów. Ważne jest sieciowanie i skuteczność w pozyskiwaniu funduszy. – Statystyki programu LEADER pokazują, że projekty prowadzone przez kobiety częściej kończą się sukcesem i lepszym wykorzystaniem grantów – zauważa Rozwadowska.

– Nasza historia to godzenie wielu ról jednocześnie: umiemy działać w kryzysie, co jest bezcenne w okresie tak głębokiej zmiany – dodaje.

Potrzebne są nam nowe wzorce przywództwa: partycypacyjne, pełne dialogu zarządzanie angażuje większą część społeczności i obniża ryzyko konfliktów społecznych. – Dlatego kobiece liderki powinny stać w pierwszym szeregu wniosków o finansowanie, dialogu z premierem i Komisją Europejską oraz w procesie wprowadzania innowacji społecznych. Dzięki temu transformacja będzie sprawiedliwa, inkluzywna i trwała – przekonuje.

– Kobiety nie czekają na zmianę, one ją tworzą. Włączenie kobiet w transformację energetyczną to nie gest – to polityczna konieczność – podkreśla Rozwadowska.

Pod listem podpisały się mieszkanki, a także przedstawicielki z organizacji takich jak m.in. Dolnośląski Kongres Kobiet, Fundacja Boskie Karkonoskie, Rodzice dla Klimatu, Stowarzyszenie IzerRiders, Stowarzyszenie Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom, Fundacja Łodzianka, Stowarzyszenie Na Trójstyku, Bolesławieckie Stowarzyszenie Kobiet „In Gremio”, Telewizja Bogatynia, Stowarzyszenie Zgorzeleckie Kobiety, Stowarzyszenie Zgorzelec Miasto Dialogu, Inicjatywa Obywatelska Dziewczyny z Okrzei, Stowarzyszenie Interklub Femina oraz Stowarzyszenie Dom Kołodzieja.

Warto przypomnieć, że w marcu tego roku Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego upublicznił wspólne stanowisko polskich regionów objętych FST dotyczący przyszłości tego mechanizmu. „Dzięki utworzeniu nowego FST regiony węglowe otrzymały potrzebne i wyjątkowe narzędzie, które pozwala odpowiedzieć na wiele wyzwań związanych z transformacją społeczno-gospodarczą i wspiera politykę UE w zakresie dążenia do neutralności klimatycznej” – brzmi fragment stanowiska. Wyrażono w nim pełną gotowość do wsparcia europejskich instytucji w wypracowaniu rozwiązań umożliwiających efektywną kontynuację FST po 2027 r.

Projekt realizowany w ramach Inwestycji G1.1.4 Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększenia Odporności: Wsparcie dla instytucji wdrażających reformy i inwestycje w ramach REPowerEU

Do 14 lipca 2025 r. możesz zgłosić się do programu, który łączy wiedzę, praktykę i wspólnotę wokół idei agroekologii i suwerenności żywnościowej.

 

Polska Szkoła Agroekologii (PSA) to bezpłatny program edukacyjny dla osób, które chcą działać na rzecz bardziej sprawiedliwego i ekologicznego sposobu wytwarzania i dystrybuowania żywności – na wsi i w mieście.

 

Kiedy i gdzie?

PSA 2025 odbędzie się w dniach 18-22 września 2025 r. w Godki 22 – Gościnnym i Edukacyjnym Gospodarstwie Ekologicznym na Warmii. W programie znajdą się także wizyty w agroekologicznych gospodarstwach i spotkania z przedstawicielkami lokalnych inicjatyw.

 

Dla kogo?

Dla wszystkich, którzy chcą działać na rzecz sprawiedliwego, zdrowego i zrównoważonego systemu żywnościowego albo już to robią i chcą poszerzyć swoją wiedzę, zyskać nowe inspiracje i kontakty.

Zapraszamy osoby, które chcą:

  • zaangażować się w zmienianie tego, jak myślimy o żywności i jak ją wytwarzamy;
  • zrozumieć agroekologię i jej powiązania z troską o ludzi, glebę, klimat i lokalne wspólnoty;
  • wspólnie budować etyczną, lokalną i sezonową przyszłość jedzenia.

W szczególności zapraszamy osoby:

  • z organizacji pozarządowych, oddolnych inicjatyw, a także instytucji publicznych i samorządowych;
  • na początku zaangażowania aktywistycznego, edukacyjnego, artystycznego lub badawczego;
  • wytwarzające żywność, pracujące w rolnictwie, doradztwie rolniczym lub kuchni;
  • zajmujące się tematami społecznymi, klimatycznymi, feministycznymi, wiejskimi i miejskimi.
Co w programie?

Tematyka obejmuje m.in.:

  • opowieść i storytelling jako narzędzie zmiany,
  • praktykę głębokiej ekologii,
  • definicję agroekologii,
  • glebę i kompost,
  • nasiona i suwerenność żywnościową,
  • przemiany współczesnej wsi,
  • żywność i politykę.
Zgłoszenia

Rekrutacja trwa do 14 lipca 2025 r.

Szczegółowe informacje LINK

Regulamin LINK

Formularz rekrutacyjny LINK

 

Udział w programie jest bezpłatny, liczba miejsc ograniczona.

 

Organizatorami Polskiej Szkoły Agroekologii są Fundacja Agro-Perma-Lab i Fundacja im. Heinricha Bölla w Warszawie.