Zielony silnik dla Europy

Łukasz Moll
5 grudnia 2011

Czy Francja i Niemcy stworzą nowy „zielony silnik” dla Europy? Trzecia, przedostatnia część relacji Łukasza Molla z kongresu Europejskiej Partii Zielonych.

Dyskusja „Wizje europejskiej przyszłości: demokracja, ekologia, solidarność” z udziałem Emmy Bonino, Tiny Birbili, Rebekki Harms, Cema Özdemira i Cécile Duflot skupiła się na poszukiwaniu „zielonego silnika” dla Europy.

Otwierając dyskusję, współprzewodnicząca Europejskiej Partii Zielonych Monica Frassoni, przypomniała, że Zieloni domagają się pilnego przeformułowania europejskiego projektu tak, by nie tracił on z oczu obywateli i obywatelek Unii Europejskiej. Debata nad tym problemem nie powinna się zawężać do kwestii zastępczych, w rodzaju ilu powinno być w UE komisarzy, a ilu eurodeputowanych. Chodzi o znalezienie odpowiedzi na pytanie: co zrobić, by Europejczycy i Europejki znów pokochali ten projekt? Zdaniem Zielonych najlepszą odpowiedzią jest koncepcja Zielonego Nowego Ładu.

Emma Bonino: przywróćmy atrakcyjność demokracji

Emma Bonino, włoska senatorka i była członkini Komisji Europejskiej, w której zajmowała się zdrowiem i ochroną konsumentów, odniosła się do wydarzeń w swoim kraju. Jej zdaniem sytuacja w nim należy do najtrudniejszych w Europie, bo do problemów, z którymi boryka się dziś cała Europa, dochodzi opłakany stan włoskiej demokracji i wszechobecna korupcja na szczytach władzy. To właśnie rosnąca nieatrakcyjność demokracji w oczach obywateli i obywatelek Europy stanowi podłoże dla rosnącej popularności ugrupowań populistycznych, rasistowskich i antyimigranckich. Oznaką słabości debaty publicznej jest też „ucinanie” trudnych tematów: we Francji zbyt mało mówi się o przyszłości energetyki jądrowej, zaś we Włoszech o rozdziale kościoła od państwa.

Według Bonino Unia Europejska jest dziś zintegrowana finansowo znacznie lepiej niż politycznie czy militarnie. Unia ma wspólną walutę w 17 spośród 27 państw członkowskich, ma wspólny bank centralny, organy władzy, ale jej społeczeństwa pozbawione są już np. wpływu na wybór komisarzy, których rola we wspólnocie należy do najistotniejszych. Można więc mówić, że Europejczycy stworzyli „dziwne zwierzę” – ze wspólną walutą, ale bez wspólnego rządu. To jednak nie czas na powrót do nacjonalizmów, już to przerabialiśmy i wiemy czym to się kończy – alarmowała Bonino. Europa to nasze przeznaczenie, by przy nim trwać, musimy wymyślić się na nowo – apelowała.

Była komisarz pozytywnie odniosła się do propozycji Zielonych. Widziałam wasz program – mówiła – i nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo, chyba po raz pierwszy aż tak bardzo, się z wami zgadzam. Ze swojej strony Bonino wskazała jeszcze na potrzebę ściślejszej integracji militarnej. – Wierzę, że przeformułujemy europejski projekt tak, by obronić go przed nacjonalizmami. Nie grozi nam zderzenie kultur, bo kultury się nie zderzają. Realną groźbę stanowi natomiast nietolerancja – zakończyła Bonino.

Tina Birbili: wyjściem z kryzysu jest zrównoważony rozwój

Tina Birbili, która od października 2009 r. do czerwca 2011 r. kierowała w Grecji ministerstwem ds. środowiska, energii i zmian klimatycznych, została poproszona o skomentowanie kryzysowej sytuacji w swoim kraju. Zaznaczyła jednak, że to co powie, odnosi się nie tylko do Grecji, ale także do reszty UE. Mamy bowiem do czynienia z kryzysem systemowym modelu rozwojowego, od którego nie jest wolne żadne europejskie państwo. Istnieje nagląca potrzeba wypracowania nowego modelu, który powinien w pierwszej kolejności uniknąć słabości obecnych rozwiązań, zwłaszcza tych prowadzących do wzrostu nierówności społecznych. Zrównoważony rozwój może stać się fundamentem nowego modelu, jeśli spełnione zostaną trzy warunki. Po pierwsze musi się on wiązać z solidarnym podejściem wszystkich państw członkowskich, którego logika powinna być podobna do powojennego Planu Marshalla. Po drugie zrównoważony rozwój powinien być traktowany nie jako jeden z wielu celów, ale jako cel nadrzędny, któremu podporządkowane będą wszystkie inne. Po trzecie rynki finansowe muszą przestać dominować nad polityką gospodarczą państw.

Birbili wyjaśniła, że zrównoważony rozwój nigdy nie zostanie urzeczywistniony, jeśli polityka będzie prowadzona w taki sposób, jak w okresie, gdy była ministrą w rządzie Grecji. Cele innych ministerstw, np. finansów, czy transportu, nie były w ogóle zintegrowane z jej działaniami. Prowadziło to do zamieszania i sytuacji, w której polityka prowadzona przez różne ministerstwa nie spotykała się w jednym punkcie.

Podobny problem istnieje jej zdaniem w Komisji Europejskiej, gdzie funkcjonują osobni komisarze do spraw energii, środowiska i klimatu, realizujący często działania wzajemnie się wykluczające. Do tego – podobnie jak w Grecji – komisarze zajmujący się innymi kwestiami, niekoniecznie są zainteresowani tym, by były one podporządkowane zrównoważonemu rozwojowi. Zmiany strukturalne, integrujące te obszary polityki, są niezbędne, by Unia Europejska mogła efektywnie transformować swój model rozwoju w zielonym kierunku. Birbili podziela również spostrzeżenia Zielonych co do deficytu demokracji w Europie. – Zwłaszcza w czasach kryzysu, ci na górze są szczególnie zainteresowani zachowaniem status quo. To robota dla demokracji! – stwierdziła Birbili.

Rebecca Harms: kryzys wynika z leseferyzmu

Rebecca Harms, która wspólnie z Danielem Cohn-Benditem przewodniczy frakcji Zieloni-Wolny Sojusz Europejski w Parlamencie Europejskim, mówiła: tutaj, w Paryżu byłam już wielokrotnie pytana, jak widzę szanse na wyjście Europy z kryzysu – myślę, że przede wszystkim z powodu naszej wspólnej, straszliwej historii, powinniśmy pilnie znaleźć siłę i metodę, by podołać temu zadaniu. Według Harms obecny kryzys w największej mierze wynika z logiki leseferyzmu, która zdominowała myślenie o gospodarce. Ta logika kompletnie zawiodła w tak wielkim organizmie, jakim jest Unia Europejska.

Harms wyraziła szczególne zaniepokojenie politycznymi skutkami zawirowań gospodarczych. Przestrzegła przed polityką łatwego wskazywania winnych, której doświadczyła niedawno także Francja w związku z deportacjami Romów. Niepokojące było to, że UE de facto dała przyzwolenie na takie działania.

Harms wyraziła rozczarowanie brakiem determinacji wspólnoty europejskiej w walce ze zmianami klimatycznymi. Zauważyła, że przed każdą kolejną konferencją klimatyczną ONZ, pojawiają się szumne deklaracje europejskich polityków, że UE będzie aktywnie działać na rzecz wyznaczenia ambitnych celów dotyczących redukcji emisji gazów cieplarnianych. Ale tak się, niestety, nie dzieje, za co UE powinna się wstydzić.

Zdaniem Harms widać brak woli politycznej, by określić standardy, dzięki którym możliwe byłoby wyjście z kryzysu przez wszystkie państwa członkowskie. Odpowiedzią Zielonych i innych środowisk, dla których jest to w tej chwili kwestia kluczowa, powinno być wypracowanie zgody co do tego, jak rozumieć zrównoważony i stabilny system. Nie wygramy debaty z „Merkozy” – mówiła Harms – jeśli nie wyartykułujemy głośno i przekonująco własnego planu.

Według Harms ograniczenie debaty do kwestii związanych ze stroną wydatkową budżetów nie daje szansy na wyjście z kryzysu. Przede wszystkim należy znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd mają pochodzić wpływy budżetowe. W tym celu odbudowy wymaga realna gospodarka. Zdaniem Zielonych odbudowa ta powinna opierać się na Zielonym Nowym Ładzie. Idea ta wymaga jednak szczegółowego rozwinięcia do czasu wyborów krajowych w kolejnych państwach członkowskich i wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2014 r.

Cem Özdemir: po pierwsze sprawiedliwość społeczna

Współprzewodniczący niemieckich Zielonych Cem Özdemir odniósł się do niedawnej wypowiedzi prezydenta Francji. Sarkozy stwierdził, że jego kraj musi brać przykład z Niemiec, które są obecnie najzdrowszą i najsilniejszą gospodarką strefy euro. – Wprawdzie Niemcowi zawsze jest trudno odrzucić tego typu komplementy – mówił Özdemir – ale muszę uczciwie powiedzieć, że problem w tym, że częścią kryzysu w Europie jest sytuacja w Niemczech. Özdemir zauważył, że kryzysy zawsze wychodzą z centrum systemu, a Niemcy właśnie taką rolę pełnią w UE. Dziś niemiecka gospodarka uzyskuje nadwyżki handlowe kosztem innych państw strefy euro, co przyczynia się do kryzysu zadłużenia w nich. Ponad 60% wartości naszej wymiany handlowej ukierunkowane jest na kraje UE. Nic dziwnego, że inne państwa członkowskie tracą do nas zaufanie. – My, Zieloni, mamy swój pomysł na Niemcy – mówił Özdemir.

Niemiecki polityk wyjaśnił, że niemieccy Zieloni są za zwiększeniem kompetencji Brukseli kosztem państw narodowych, coraz bardziej bezradnych w pełnym powiązań zglobalizowanym świecie. Ale istnieje jeszcze zasadnicza kwestia: kto miałby uzyskać te kompetencje. – My jesteśmy za większymi kompetencjami nie dla Komisji Europejskiej, ale dla Parlamentu Europejskiego! – wołał Özdemir. Parlament, jako organ wybierany w wyborach powszechnych, posiada większą legitymację społeczną niż technokratyczna Komisja, podatna na lobbing różnych silnych grup nacisku i nie zawsze stawiająca na pierwszym miejscu dobro obywateli i obywatelek UE.

Özdemir jest przekonany, że jeżeli europejski projekt nie zostanie wypełniony sprawiedliwością społeczną, straci poparcie Europejczyków. Dlatego Zieloni powinni jak najwięcej mówić o potrzebie wyznaczenia płacy minimalnej na przyzwoitym poziomie, o swoich pomysłach na walkę z bezrobociem, o konieczności poprawy standardów i dostępności usług publicznych. – Dla nas kluczowym jest, żebyśmy współtworzyli rządy w naszych państwach – zwrócił się do francuskich Zielonych – tylko wtedy, po udanych wyborach u was i u nas, będziemy mogli stworzyć prawdziwy niemiecko-francusko silnik dla Europy. Zielony silnik!

Cécile Duflot: róbmy politykę, a nie marketing polityczny

Liderka francuskich Zielonych Cécile Duflot, stwierdziła, że UE znalazła się w kryzysie, z jakim nie miała nigdy dotąd do czynienia. – To kryzys naszego modelu rozwoju – mówiła. – Przez ostatnie 30 lat żyliśmy na kredyt, bo to wzrost gospodarczy był celem w samym sobie, jaki wyznaczali nasi politycy. Przekonywała, że Zieloni mają pomysł, jak przywrócić UE horyzont działania. – Jeśli to się nam nie uda – ostrzegła Duflot – coraz więcej państw skończy tak jak Grecja, albo wydarzy się to, co niedawno miało miejsce na ulicach Wielkiej Brytanii.

Podobnie jak Özdemir, Duflot była krytyczna względem działań prezydenta Sarkozy’ego i kanclerki Niemiec Angeli Merkel, w wychodzeniu UE z kryzysu: – Sarkozy i Merkel nie robią polityki, oni uprawiają marketing polityczny. Robią dokładnie to, czego oczekują od nich bankierzy. Czy tak powinni postępować polityczny przywódcy?

Duflot również jest zwolenniczką strukturalnych zmian w funkcjonowaniu Unii Europejskiej, które powinny prowadzić w kierunku jej zdemokratyzowania, tak by Europejczycy i Europejki mieli realny wpływ na bieg spraw publicznych we wspólnocie. – Kto ma dzisiaj większy wpływ na politykę UE niż szef Europejskiego Banku Centralnego? – pytała Duflot. – To patologia naszego modelu, w którym funkcjonowanie UE podporządkowane jest wymogom wielkiego kapitału.

Duflot życzyła jak najlepszego wyniku kandydatce Zielonych we francuskich wyborach prezydenckich Evie Joly: – Eva Joly to ucieleśnienie Europy, która działa! Spoczywa na nas dziś odpowiedzialność za określenie projektu, który utrzyma nacjonalizm w Europie w ryzach. Imigranci to łatwy cel – przestrzegła Duflot. – Zawsze ktoś może stwierdzić, że trzeba ponownie zamknąć granice. Ale, przypominam, dzisiaj jesteśmy Europejczykami!

Za tydzień opublikujemy ostatnią część relacji, poświęconą wystąpieniu Evy Joly. Linki do wszystkich odcinków: tutaj.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *