Fałszywe lekarstwo

Anna Coote
20 stycznia 2015

Reformy brytyjskiej ochrony zdrowia w ciągu ostatnich trzech dekad przekształciły demokratycznie zarządzaną służbę publiczną w otwarty, konkurencyjny rynek. Pomimo regularnych zapewnień przywódców politycznych, że ich decyzje oparte będą na dowodach, nasz nowy raport The Wrong Medicine (Fałszywe lekarstwo) nie znalazł dostatecznych dowodów, które uzasadniałyby te zmiany.

Ustawa o opiece zdrowotnej i społecznej z 2012 r. jest najnowszym i najdalej posuniętym krokiem w stronę urynkowienia służby zdrowia. Wielkie nastawione na zysk organizacje, często amerykańskie, zdobywają coraz więcej kontraktów w służbie zdrowia. Negocjowane właśnie porozumienie handlowe między Unią Europejską a USA (TTIP) grozi utrwaleniem kontroli sektora prywatnego nad ochroną zdrowia poprzez nałożenie ogromnych kar finansowych na wszelkie przyszłe rządy, które próbowałyby przywrócić usługi zdrowotne w ręce publiczne.

Dążenie do podporządkowania ochrony zdrowia logice rynku spotkało się z szerokim sprzeciwem ze strony ekspertów, w tym Królewskiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych, Królewskiego Kolegium Pediatrów oraz Królewskiego Kolegium Lekarskiego. Lord Owen ostrzega, że ustawa o opiece zdrowotnej i społecznej może „doprowadzić do pełnego podporządkowania Narodowej Służby Zdrowia logice rynku”. Nawet niektórzy z torysów starszej daty uznało tę ustawę za największy błąd rządu Davida Camerona.

Koszty utrzymywania mechanizmów rynkowych w Narodowej Służbie Zdrowia zostały ostrożnie oszacowane na 4,5 miliarda funtów rocznie. Kwota ta wystarczyłaby do opłacenia 10 specjalistycznych szpitali, 174.798 dodatkowych pielęgniarek, 42.413 dodatkowych lekarzy pierwszego kontaktu lub 39.473.684 dodatkowych wizyt pacjentów na pogotowiu.

Niewielu zdaje sobie z tego sprawę. Dwóch na trzech ludzi objętych badaniem Ipsos MORI powiedziało, że niewiele wie o zmianach w Narodowej Służbie Zdrowia. Ani konserwatyści ani liberalni demokraci nie obiecywali wyborcom tej ustawy w swoich programach wyborczych w 2010 r.

Istnieją przemożne dowody na to, że urynkowienie nie jest dobre ochrony zdrowia. Z pewnością zaś nie ma naukowych dowodów na to, że mechanizmy rynkowe czy prywatna własność będą bardziej wydajne czy poprawią opiekę nad pacjentami w porównaniu z publicznym, publicznie kontrolowanym i finansowanym systemem. Przeprowadzona przez New Economics Foundation analiza skutków reform służby zdrowia pokazała, że:

  • Mechanizmy rynkowe i prywatyzacja systemów ochrony zdrowia mają niepewny lub negatywny wpływ na jakość i równy dostęp do opieki zdrowotnej.
  • Nic nie wskazuje na to, że zwiększenie zakresu wyboru pacjentów poprawił wrażliwość brytyjskiej służby zdrowia na ich potrzeby lub choćby zwiększył jej konkurencyjność.
  • Partnerstwo publiczno-prywatne, czyli dominujące od lat 90. wykorzystanie inwestycji prywatnego sektora, aby budować nowe szpitale, spowodowało poważne i długoterminowe koszty finansowe dla służby zdrowia bez kompensujących je oszczędności czy innych korzyści.
  • System ochrony zdrowia w USA plasuje się znacznie niżej niż brytyjski w międzynarodowych porównaniach pomimo najwyższych na świecie wydatków per capita. Kiepski wynik jest bezpośrednio przypisywany mechanizmom rynkowym. Brytyjska służba zdrowia ma nieustająco lepsze wyniki niż amerykańska pod względem jakości, sprawiedliwości i racjonalnego wykorzystania pieniędzy.
  • Rynki w służbie zdrowia niemal zawsze okazują się nieopłacalne z punktu widzenia pacjentów, obywateli i podatników. Mechanizmy rynkowe funkcjonują najlepiej, gdy wszystkie strony mogą dokonywać wyborów na podstawie pełnej informacji, ale pacjenci często nie mają dość informacji, często z trudem dokonują wyborów i preferują zaufaną, lokalną opiekę.
  • Problemów spowodowanych przez rynki w służbie zdrowia nie da się rozwiązać przez regulację czy ustalenie taryf za określone terapie, co sprzyja „grze” między dostarczycielami usług.
  • Rynki nie są dopasowane do tego, aby promować profilaktykę czy bardziej zintegrowaną opiekę zdrowotną i społeczną. Są zależne od zwiększonej aktywności, która wymaga większej liczby chorych i wymagających opieki. Zdrowy pacjent nie przynosi dochodu. Integracja wymaga zaufanych, długoterminowych relacji i chęci dzielenia się informacjami, ryzykiem i wynagrodzeniem – rynkowa konkurencja stanowczo temu nie sprzyja.
  • Krótko mówiąc, wprowadzane przez konserwatywno-liberalną koalicję reformy nadwątlają zdolność brytyjskiej służby zdrowia do zachowania jej światowego poziomu. Teraz jest coraz bardziej odzierana z pieniędzy. W ramach zaciskania pasa rząd tnie publiczne fundusze, podczas gdy zapotrzebowanie na opiekę medyczną wciąż rośnie, co wpędza służbę zdrowia w finansowe tarapaty.

    Dominująca opowieść głosi, że państwowa służba zdrowia się nie sprawdza – potrzebne jest silne lekarstwo, aby ją uratować, co oznacza więcej urynkowienia i więcej dostawców usług z sektora prywatnego. Im bardziej zaś służba zdrowia podlega presji finansowej, tym łatwiej przedstawiać ją jako upadającą instytucję publiczną – problem, który tylko rynek może uzdrowić. Noam Chomsky (i nie on jeden) zauważył, że jest to standardową techniką polityków forsujących prywatyzację: „obciąć fundusze, upewnić się, że nie działa, podburzyć ludzi i oddać wszystko w prywatne ręce”.

    Jakie mamy alternatywy? Badania dowodzą, że usługi zdrowotne dla wszystkich, dostarczane według potrzeb, a nie zasobności portfela, najlepiej można zapewnić przez oparta na współdziałaniu publiczną służbę zdrowia, w które (jak to ujął w 2005 r. Gordon Brown) „zaangażowani funkcjonariusze państwowi przedkładają obowiązek, powinność i służbę publiczną ponad zysk i osobiste korzyści”. Brown zignorował własną słuszną radę. W gruncie rzeczy żaden premier z ostatnich trzech dekad nie oparł się trendowi urynkowienia służby zdrowia; większość mu sprzyjała.

    Ponieważ obecne reformy służby zdrowia nie opierają się na dowodach, możemy wnioskować, że kierowane są ideologią: zestawem idei, które kształtują politykę i – w tym wypadku – sprzyjają konkurencyjnym rynkom z wieloma dostawcami usług zorientowanymi na zysk zamiast publicznym instytucjom, służącym interesom społeczeństwa.

    Jak wskazywaliśmy w opublikowanej przez nas analizie If ideology is dead, how can the new politics find its voice? Neoliberalism and the crisis of politics przywódcy polityczni zadają sobie wiele trudu, aby zdystansować się od ideologii, twierdząc że ich własna polityka jest kształtowana przez konieczność i „naglącą prawdę” (David Cameron) bądź tęż że robią „cokolwiek zadziała” (Tony Blair). Pora, aby przyznali się do swych ideologicznych przekonań, torując drogę publicznej debacie. Narodowa Służba Zdrowia wciąż jest instytucją kochaną przez Brytyjki i Brytyjczyków, ale satysfakcja z jej funkcjonowania dramatycznie spadła od 2009 r. Wyborcy mają prawo wiedzieć, czemu służba zdrowia jest w tarapatach i że rynki są częścią problemu, a nie rozwiązaniem.

    Artykuł Markets are the wrong medicine for the NHS ukazał się na stronie New Economics Foundation (Fundacji Nowej Ekonomii). Przeł. Tomasz Szustek.

    Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

    Komentarze do “Fałszywe lekarstwo

    • 20 stycznia 2015 at 14:17
      Permalink

      Jeśli służba zdrowia w Polsce zostanie oddana w prywatne ręce, to nawet codzienna Orkiestra nie pomoże. Tylko i wyłącznie publiczna służba zdrowia i nienastawiony na zysk system służby zdrowia – przychodnie, kliniki, szpitale gwarantują zdrowie dla pracujących do 67 roku życia (na razie) Polaków, no przynajmniej da im przetrwać.

      Reply

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.