Kojec

Siedem miliardów powodów

Philip Lymbery
14 listopada 2012

W październiku 2010 r. liczba ludności na świecie osiągnęła 7 miliardów. Czy w nakarmieniu coraz liczniejszych rzesz ludzi może pomóc nam odejście od rolnictwa przemysłowego?

Narodziny dziecka są rzeczą wspaniałą, zaś narodziny człowieka siedmiomiliardowego to kamień milowy w ekspansji naszego gatunku. To zarazem symbol sukcesu Homo sapiens i okazja, by poważnie zastanowić się, czy mamy na tej planecie przyszłość.

Wyżywienie ludzi zawsze było ważną sprawą. W nadchodzących latach, wraz z pojawianiem się miliardów dodatkowych ust do nakarmienia, stanie się tym ważniejsze. Prawda jest niestety taka, że już dziś radzimy sobie z tym fatalnie. Miliard ludzi głoduje, a kolejny miliard pozostaje niedożywiony. Równocześnie inny miliard jest otyły: cierpi na nadwagę w stopniu, który zagraża zdrowiu. Podział na bogatych i biednych nigdy jeszcze chyba nie był tak ostry.

W ciągu ostatniego półwiecza w świecie zachodnim zwyciężyło rolnictwo przemysłowe: wielkoskalowa produkcja zwierząt i zbóż, zasilana ogromną ilością nawozów sztucznych i pestycydów. Z krajobrazu zniknęły zwierzęta gospodarskie. Hoduje się je dziś w ogromnych halach, gdzie są karmione ziarnem. W ten właśnie sposób wytwarza się większość mięsa i jaj w Europie i USA: na farmach przemysłowych. Model ten, niestety, jest obecnie eksportowany na cały świat. Wiąże się on z ogromnym marnotrawstwem.

Gdyby nie przeznaczano tej żywności na karmę dla przemysłowo hodowanych zwierząt, można by nią nakarmić bezpośrednio ludzi. Albo ziemię można by przeznaczyć na inne uprawy. Prof. Steve Jones pisał o tym w „Daily Telegraph” następująco: „Gdyby zmienić model rolnictwa, tak by podstawowe rośliny uprawne przeznaczano na żywność bezpośrednio dla ludzi, zamiast tuczyć nimi zwierzęta hodowlane, zwiększyłoby to ilość dostępnych kalorii o połowę, z grubsza rozwiązując zarazem problem braku i nadmiaru”.

Przewiduje się, iż populacja ludzi wzrośnie do r. 2050 o dwa miliardy lub więcej. W tym samym czasie liczba zwierząt hodowlanych ma ulec podwojeniu, przy czym większość z nich będzie hodowana przemysłowo.

Dalsze rozpowszechnianie rolnictwa przemysłowego oznaczałoby, iż głodujący ludzie będą musieli współzawodniczyć o żywność z hodowanymi przemysłowo zwierzętami. Wynikające stąd rosnące zapotrzebowanie na podstawowe produkty doprowadzi z kolei do wzrostu cen żywności, ze szkodą dla najbiedniejszych i najbardziej poszkodowanych ludzi na świecie. Jak zauważył Oxfam: „Wzrost zapotrzebowania na zboże jako karmę dla zwierząt hodowlanych, w połączeniu z rosnącym zapotrzebowaniem na surowiec ze strony przemysłu biopaliwowego, prawdopodobnie spowoduje w przyszłości wzrost cen na żywność powyżej granicy dostępności dla najbiedniejszych ludzi świata”.

Powinniśmy więc przestać odejmować zboże od ust ludziom, aby za pośrednictwem międzynarodowego rynku zasilać nim przemysłowe farmy hodowlane. Zamiast tego trzeba szukać lepszych, wiążących się z mniejszym marnotrawstwem sposobów wytwarzania żywności.

Potrzebujemy bardziej sprawiedliwego systemu żywienia. Takiego, dzięki któremu wszyscy będą mogli się najeść. Systemu, w którym zwierzęta gospodarskie wrócą na wieś, gdzie jest ich miejsce, i gdzie lepiej przysłużą się w zapewnieniu ludzkości podstaw bezpiecznego wyżywienia w przyszłości.

Mamy teraz siedem miliardów powodów, aby odejść od rolnictwa przemysłowego.

Artykuł ukazał się pierwotnie w piśmie „Green World”. Przeł. Irena Kołodziej. Fot. kojca: Maqi, Wikimedia commons.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

3 thoughts on “Siedem miliardów powodów

  • 14 listopada 2012 at 13:31
    Permalink

    Ten tekst doskonale opisuje najważniejszy problem naszych czasów – jak zatrzymać szaleńczą pogoń za wskaźnikami rozwoju.
    Zamiast przedłużać agonię silników spalinowych, szkodliwymi dla środowiska, wielkoobszarowymi uprawami na biopaliwa – energia odnawialna..
    Zamiast koszmarnie drogich w budowie i eksploatacji, niebezpiecznych elektrowni atomowych i szklanych drapaczy chmur – termomodernizacja budynków starych i domy pasywne.
    Zamiast konsol do bezsensownych, ogłupiających gier – tanie, powszechne komputery.
    Trzeszczy złowrogo, napięta różnica poziomów życia…
    http://www.facebook.com/photo.php?fbid=2942529421697&set=a.1334201854513.42657.1815065522&type=1&relevant_count=1

    Reply
  • 19 listopada 2012 at 16:56
    Permalink

    W tym artykule zabrakło informacji o kosztach, jakie ponosi środowisko naturalne z powodu hodowli zwierząt. Każda hodowla generuje takie koszty, czy to przemysłowa czy gospodarska. Im zwierzę żyje w bardziej luksusowych warunkach, im więcej ma przestrzeni życiowej, im lepiej jest karmione, tym większe są straty w przyrodzie. Wypas zwierząt na łąkach generuje zanik bioróżnorodności.

    Reply
  • 19 listopada 2012 at 20:43
    Permalink

    Wypas zwierząt jest warunkiem przetrwania wielu typów łąk, w tym najrzadszych ciepłolubnych muraw kserotermicznych. Wypas powstrzymuje sukcesję wtórną, czyli zarastanie krzewami i drzewami. Zanik bioróżnorodności następuje dopiero przy intensywnym wypasie, zresztą przy dowolnym intensywnym zagospodarowaniu. Wiele łąk powstało właśnie dzięki umiarkowanej gospodarce człowieka, a zarzucenie tradycyjnego rolnictwa na rzecz przemysłowego jest ich najważniejszym zagrożeniem. Problemem jest skala, intensywność. Dwie krowy na hektarze zwiększą bioróżnorodność, dwadzieścia ją zrujnuje.

    Oczywiście, dla środowiska i dla zwierząt byłoby najlepiej, gdyby wszyscy ludzie przeszli na dietę maksymalnie zbliżoną do roślinnej. Hodowla zwierząt generuje ogromne koszty środowiskowe – lecz przede wszystkim hodowla masowa, wielkoskalowa. Dlatego powrót do tradycyjnego rolnictwa musi się wiązać też ze zmianami przyzwyczajeń żywienionych. Jeśli mięso – to mniej, ale za to lepszej jakości. Tylko w ten sposób wyżywimy ludzkość. Pozdrawiam :-) MJS

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *