Przestawmy trzeci sektor na otwarte licencje

Grzegorz Młynarski
27 listopada 2013

Koordynatorzy projektów, pracownicy organizacji pozarządowych, pracownicy naukowi, autorzy badań i raportów pracujący w tych samych obszarach, szukając rozwiązań na te same społeczne problemy, niejednokrotnie wykonują tę samą lub podobną pracę. Oznacza to nie tylko stratę cennego czasu i pieniędzy, ale także wiąże się z niepotrzebnymi kosztami społecznymi i ekosystemowymi: dłuższe oczekiwanie na wdrażanie zmian, wielokrotne finansowanie tych samych działań zamiast finansowania nowych rozwiązań, szereg procesów wymierzonych w środowisko: wytwarzanie ciepła, zużycie energii elektrycznej, eksploatacja materiałów biurowych itd. itp.

Można tego wszystkiego uniknąć, gdyby cały trzeci sektor przełączył się na tryb otwartych licencji – wówczas dostęp do doświadczeń innych podmiotów byłby tak łatwy, jak skorzystanie z Wikipedii, a zaoszczędzone zasoby dałoby się zagospodarować bardziej efektywnie.

Jak mówi dr Justyna Hofmokl z Centrum Cyfrowego: „Codziennie zastanawiamy się nad tym, czy ktoś na świecie nie zajmuje się w tej chwili takim samym problemem, jak my, albo czy ktoś nie zajmie się nim jutro, wykonując dokładnie tę samą pracę od początku, którą my wykonaliśmy przed chwilą. Wreszcie, zastanawiamy się, czy my nie moglibyśmy zająć się danym problemem, wykorzystując wnioski innych organizacji, które już nad tym problemem pracowały?”.

Pracownicy organizacji pozarządowych, aktywni i świadomi uczestnicy życia publicznego, będąc autorami, ale jednocześnie odbiorcami treści bardzo często odwołują się do tekstów i działań innych organizacji. Intuicyjnie odnoszą się się do wniosków innych autorów, cytują ich, często nieświadomie powtarzają tezy i wnioski płynące z opracowań innych organizacji, ponieważ zgadzają się z nimi i przyjmują za swoje. Często też, świadomi źródła informacji, korzystają z niej, niejednokrotnie informując o tym autora i podając dokładnie źródło.

Jednak, niezależnie od sytuacji, nie wszyscy wiedzą, czy robią to zgodnie z prawem. Czy publikacje, do których się odnoszą pozwalają na to, by mogli testować stawiane w nich tezy, modyfikować zastane w nich treści, a co więcej, czy można je potem publikować, jako wynik własnej pracy? Warto sobie zadać pytanie: czy podobne problemy z naszymi publikacjami mogą mieć pracownicy innych organizacji? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, to znak, że warto nadrobić zaległości z lekcji o prawie autorskim i licencjach, które dadzą zielone światło innym twórcom do pracy na bazie naszych doświadczeń.

Internet to otwarte i niedyskryminujące środowisko wymiany myśli, zasobów, danych – wszystkich efektów naszych prac. Wydaje się wręcz idealnym środkiem przekazu wspomagającym realizację misji organizacji pozarządowych, instytucji naukowych i publicznych. Organizacje pozarządowe mogą i powinny wdrażać otwartość w trzech obszarach swojej działalności: na poziomie tworzonych treści, na poziomie zbieranych danych oraz udostępniając kod do narzędzi informatycznych.

W sieciowej rzeczywistości dzielenie się jest niesłychanie proste, jednak tylko pod kątem technologii. W tradycyjnych ramach prawnych systemu własności intelektualnej sytuacja nie wygląda już tak kolorowo – nie wystarczy przycisk „podziel się”. Aby uczestniczyć w obiegu kultury w internecie, musimy mieć świadomość istnienia ograniczeń prawnych, które regulują wymianę w sieci. Samo udostępnienie treści na stronie internetowej to za mało, aby użytkownicy mogli swobodnie wykorzystać ją do swoich potrzeb. Objęta pełnym prawem autorskim publikacja nie może zostać skopiowana, zmodyfikowana, powielona ani zaprezentowana publicznie, nawet jeśli my – autorzy nie mamy nic przeciwko temu.

Dzielenie się wiedzą, wspólne tworzenie treści, prezentowanie swoich osiągnięć, korzystanie z dorobku innych instytucji to działania, które przyczyniają się do poprawy skuteczności każdej organizacji realizującej cele społeczne. W społeczeństwie cyfrowym tworzenie swobodnie dostępnych zasobów, stanowiących dobro wspólne, jest nową formą obywatelskiego zaangażowania.

Specjalnie na potrzeby polskich organizacji pozarządowych Centrum Cyfrowe powołało do życia „Spółdzielnię Wiedza” – projekt edukacyjny, który zachęca liderów NGO z całej Polski do świadomego, legalnego korzystania z treści dostępnych w internecie oraz do dzielenia się wiedzą i twórczością własnej organizacji z pomocą licencji Creative Commons. „To właśnie publikowanie na tych licencjach” – mówi Kamil Śliwowski, trener i autor szkoleń z zakresu prawa autorskiego – „sprawia, że osoby, które w przyszłości będą chciały korzystać z naszych doświadczeń, będą mogły zrobić to bez problemu i bez obawy o legalność tego zabiegu”.

Celem projektu jest upowszechnianie wiedzy i kompetencji z zakresu prawa autorskiego jako kluczowych dla budowania aktywnych postaw uczestnictwa w kulturze. Projekt umożliwił stworzenie materiałów dydaktycznych, które klarownie wyjaśniają podstawy prawa autorskiego oraz jego społeczne, ekonomiczne i kulturowe aspekty. Projektowi towarzyszy publikacja Przewodnik po otwartości oraz witryna z merytorycznym wsparciem: otwartawiedza.pl.

W ramach projektu powstała również NGOteka, czyli repozytorium zasobów powstających w trzecim sektorze. NGOteka pozwala na tworzenie kolekcji poszczególnych organizacji oraz kolekcji tematycznych, dzięki czemu użytkownik zainteresowany konkretnym tematem (np. pomocą społeczną) znajdzie w jednym miejscu publikacje różnych organizacji z danego zakresu. Tak umieszczone publikacje można przeszukiwać pełnotekstowo tj. szukać w treści publikacji, a nie tylko przyjmując kryteria tytułu czy nazwy. NGOteka zapewnia organizacjom również archiwizowanie publikacji, np. na etapie zamykania projektu, dzięki czemu projekt nie znika w przysłowiowej szufladzie.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Przestawmy trzeci sektor na otwarte licencje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *