Moda na kamery w przedszkolach

Karolina Szczepaniak
19 marca 2012

„Jak zagwarantować sobie pewność, że to do mnie, a nie do konkurencji uderzą ludzie?” – pyta Tomek, właściciel niepublicznego przedszkola, na BiznesForum.pl. „Moja propozycja na przewagę: zainstaluj webcamy i daj możliwość rodzicom podglądania via Internet, jak bawią się ich maluchy”. Podobnych rad jest w internecie pełno.

Dla kogo są kamery?

Przedszkola posiadające e-monitoring chwalą się, że zwiększa on bezpieczeństwo dziecka. Umożliwia rodzicom kontrolę pracy wychowawców i wychowawczyń. Dzięki temu kadra podobno bardziej się stara, a z tego korzysta dziecko. Poza tym pierwsze dni w przedszkolu to stres zarówno dla malucha, jak i dla opiekunów. Zwolennicy e-monitoringu mówią, że kamery pozwalają oswoić tę nową sytuację, zmniejszyć stres. Na stronie niepublicznego przedszkola w Konstantynowie Łódzkim czytamy: Monitoring stworzony został z troski o rodziców, dla których oddanie dziecka do przedszkola jest ogromnym stresem. E-monitoring polega na tym, że rodzic będąc w pracy, domu, wszędzie, gdzie jest dostęp do sieci, może podejrzeć, co w czasie rzeczywistym dzieje się w przedszkolu. W Warszawie znalazłam 10 przedszkoli, które reklamują się w podobny sposób.

Czy kamery faktycznie zwiększają bezpieczeństwo? W żadnej z placówek, do których udało mi się dotrzeć z tym pytaniem, obraz z kamer nie jest nagrywany. Jeżeli dziecku coś się stanie, to nagranie z kamer nie będzie dowodem, bo go nie ma. Nie ma również zatrudnionej osoby, która analizuje za pomocą kamer to, co dzieje się w przedszkolu. E-monitoring jest dla rodziców i tylko dla rodziców. Jednak aby mieć pewność, że ich dziecku nie dzieje się nic złego, musieliby cały czas śledzić to, co pokazuje kamera. Rodzice są więc tak czy inaczej skazani na wychowawcę. Jeżeli naprawdę chcą wiedzieć, co się dzieje z ich dzieckiem, jak się zachowuje, rozwija, z kim się bawi, muszą porozmawiać z opiekunami i zaufać ich słowom. Kamery nie zastąpią relacji rodzic-wychowawca. Mogą ją jednak utrudnić, bo ich obecność to wyraźny sygnał braku zaufania.

Sylwia Chutnik z Fundacji MaMa: „Myślę, że monitorowanie każdego kroku naszego dziecka nie zapobiegnie problemom. Instalowane w szkołach kamery nie wyeliminowały zagrożeń takich, jak narkotyki czy przemoc, przeniosły się one poza obszar kontrolowany przez kamery i ochroniarza (mimo że kamery są również w toaletach!). Przedszkola to strefa szczególnie bezpieczna, ze względu na restrykcyjne przepisy oraz troskę wychowawczyń. Rozumiem, że monitoring ma służyć zaspokojeniu ciekawości rodziców, którzy w każdej chwili będąc w pracy mogą kliknąć i „podejrzeć” swoje dziecko. Pytanie, czy to naprawdę konieczne?”.

Jak rodzic z wychowawcą

Jak to wpływa na współpracę rodziców z wychowawcami? „Może powstać taka sytuacja, że wychowawca nie będzie wiedział, jak rozmawiać o problemach dziecka, mając świadomość, że jego opinie mogą się różnić od opinii rodzica, który przez cały czas go obserwuje. Może pojawić się jakiś fałsz” – komentuje psycholożka Olga Johann w „Gazecie Wyborczej”.

O skomentowanie tej wypowiedzi poprosiłam przedszkolanki z jednego z warszawskich przedszkoli, w których są kamery. W anonimowej ankiecie prawie wszystkie zgodziły się z tą opinią. „Na kamerze nie widać wszystkiego. Zachowania dzieci i nauczycieli są wyrwane z kontekstu, a rodzic zobaczy dokładnie to, co będzie chciał zobaczyć i trudno go będzie przekonać do swoich racji, bo skoro widział to wie. Poza tym rodzice, którzy cały czas obserwują swoje dzieci, mają bardzo często sami problem z odnalezieniem się w nowej sytuacji, więc tym trudniej się z nimi współpracuje”. Nadopiekuńczość rodziców, podsycana przez brak zaufania i techniczne możliwości kontroli jest żywiołem, który może zupełnie uniemożliwić normalne funkcjonowanie przedszkola. Ale przecież e-monitoring miał ułatwiać rodzicom odnalezienie się w tej nowej sytuacji? Rzeczywistość nie do końca zgadza się z tym, co mówią broszury reklamowe.

Ankieta unaoczniła skalę problemu. Wszystkie respondentki narzekały na ciągłe telefony rodziców, które zupełnie dezorganizują pracę. Rodzice dzwonią i proszą o więcej zabaw ruchowych bo za dużo jest zabaw w kółeczku, o przesunięcie leżaka tak, aby był lepiej widoczny w kamerze, o pogłaskanie synka… Rodzice dzwonią i pytają, czy aby na pewno dziecko leży pod swoją kołderką. Rodzice dzwonią i żądają wyjaśnień: dlaczego moje dziecko jeszcze nie śpi, dlaczego moje dziecko wczoraj spało po lewej stronie, a dzisiaj po prawej? Praca, która polega na ciągłym odbieraniu telefonów i ustawianiu leżaków tak, żeby wszystkie dzieci spały w zasięgu kamer, być może uspokaja rodziców. Wątpliwe jest jednak, żeby w tym samym czasie przedszkolanki mogły koncentrować się na potrzebach wszystkich dzieci i realizować z nimi zadania wychowawcze.

Wielki Mikołaj wszystko widzi

Czy są jakieś dobre strony e-monitoringu? Kamery pomagają dzieciom przyzwyczaić się do przedszkola: „Czasami, kiedy dziecko płacze, tęskni za rodzicami – wówczas zachęca się dziecko, żeby pomachało do kamery. Ponieważ mama, tata na pewno teraz też machają, przesyłają buziaki”. Czy przedszkolanki stosują kamery jako metodę wychowawczą? Na ogół nie, ale… pojawiła się też taka wypowiedź: „Kamery wykorzystuje jako wzmocnienie motywacji dziecka – dając jasne komunikaty, np. Jak wykonasz pracę do końca, mama będzie zadowolona, jak zobaczy”. Niegrzeczne dzieci straszy się, że przez kamery obserwuje je św. Mikołaj.

Zajęte zabawą dzieci zapominają o obecności kamer. Są jednak ich świadome i uczą się je wykorzystywać. Na pewnym forum internetowym znalazłam taką historię: „Przed feriami moi chłopcy zrobili piękne dzieło – twórczość «miód -malinka»!Chcieli się tym pochwalić przed wszystkimi i wynieśli do szatni. Podczas ferii pomoce robiły wielkie sprzątanie i praca najprawdopodobniej znalazła się w koszu. Jakież było zasmucenie chłopców, gdy po feriach odkryli, że dzieła nie ma! Pytali kilka dni, aż wreszcie «zapaliła im się lampka» i z wielkim zadowoleniem, iż mają taki pomysł, przybiegli do mnie z pytaniem; «Możemy pójść do pani dyrektor? Ona na pewno pokaże nam kamerę z szatni i zobaczymy, kto zabrał naszą pracę?!»”.

Pracy nie udało się odzyskać, bo kamera w szatni była atrapą. O tym dzieci nie wiedziały i się nie dowiedziały. Ale nawet gdyby to była prawdziwa kamera, dzieci nie odzyskałby pracy. Zobaczyłby za to, jak ktoś wyrzuca ich fajową pracę do śmieci. To nie brak profesjonalnego monitoringu zawiódł, ale niedostateczna wrażliwość personelu na potrzeby dzieci. Ta historia pokazuje coś jeszcze. Dzieci szybko zaczynają rozumieć potencjał kamer. Możemy to różnie oceniać. Ktoś może zauważyć, że kamery są teraz wszędzie:w szkołach, na osiedlach, w sklepach i niech maluchy uczą się żyć w takich realiach. Skoro sześciolatkowie potrafią korzystać z komputera, to dlaczego mają nie korzystać z kamer?

Tak, kamery są dziś wszędzie. Tylko czy właściwą odpowiedzią jest trenowanie dzieci do funkcjonowania w monitorowanym świecie? Jak i kiedy wytłumaczyć maluchom, czym jest prywatność i zaufanie, skoro przyzwyczajamy ich od najmłodszych lat do bycia obserwowanym, nadzorowanym? W zeszłym roku Julia Skórzyńska-Ślusarek we współpracy z Fundacją Panoptykon przeprowadziła badania na temat stosunku Polaków do monitoringu. Okazało się, że większość z nas traktuje monitoring jako wspaniały środek bez skutków ubocznych. Trochę przypadkiem w badaniach pojawiła się również wypowiedź kilkuletniej obywatelki, uczennicy monitorowanej szkoły: „Mamo, zjadłabym kanapkę, ale wstydzę się, bo tutaj mogą być kamery – stwierdziła moja córka, gdy jechałyśmy autobusem”.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

5 thoughts on “Moda na kamery w przedszkolach

  • 29 marca 2012 at 10:20
    Permalink

    Ja myślę, ze nie chodzi tutaj o modę. Wiele prywatnych placówek jest nieweryfikowalnych i właśnie w takich miejscach powinien być zainstalowany monitoring.

    Wartością dodaną w takiej sytuacji jest dla placówki podniesienie wiarygodności a dla rodzica święty anielski spokój.

    Na przykład teraz jest prowadzona kampania przez jedną z firm warszawskich e-cop Safe4U – zapraszają kilka placówek do darmowego testowania monitoringu – moim zdaniem to bardzo podnosi poziom jakości usług.Sama mam małe dziecko i po przeczytaniu opinii w internecie ze strachu czekam jeszcze rok na posłanie dziecka do przedszkola. I nawet zastanawiam się czy nie posyłać tego do dyrektorki mojego „upatrzonego” na przyszły rok przedszkola.

    Reply
  • 24 września 2013 at 08:23
    Permalink

    Też myślę, że nie chodzi o modę, ale o bezpieczeństwo dziecka. Jak placówka nie ma nic do ukrycia to powinna się zgodzić na monitoring, przecież nic w ten sposób nie traci, a nawet może zyskać.

    W Rzeszowie jest z kolei prowadzona akcja „Bezpieczny brzdąc. Spokojny rodzic.”. Każda placówka może bezpłatnie przystąpić do tego programu i mieć na terenie swojego przedszkola monitoring. O wszystkim możecie poczytać tutaj: http://internetowe-przedszkole.pl Każdy z rodziców ma wtedy możliwość wykupienia abonamentu i może podglądać przez Internet co dzieje się z jego dzieckiem. Dodatkowo otrzymuje kartę rabatową uprawniającą do rabatów w sklepach partnerskich.

    Reply
  • 1 kwietnia 2014 at 08:50
    Permalink

    Moja przyjaciółka miała praktyki w przedszkolu, gdzie było pełno zabawek, miały być różne zajęcia i posiłki w ciągu dnia. Gdy rodzice wychodzili za drzwi, okazywało się, że katering nie zawsze dowiózł wszystko i czasem był tylko 1 posiłek, że picie było wydzielane, np. 1 szkl. dziennie, zabawek nie wolno było dotykać, a zajęcia odbywały się w kratkę itd. A większość rodziców nawet o tym nie wiedziała, bo pani dyrektor jak i nauczycielki (zołzy, które nie lubiły dzieci) były dla rodziców przemiłe i zawsze uśmiechnięte. Moja przyjaciółka była przerażona tym co się dzieje! Nadal nie chciałybyście kamer???

    Reply
  • 14 marca 2015 at 07:44
    Permalink

    Bardzo rzadko wdaję się w jakiekolwiek dyskusje ale tutaj muszę się wtrącić – jako ojciec uważam , iż stosowanie kamer w przedszkolu czy szkole może tylko i wyłącznie pomóc w wychowywaniu naszych pociech. Guzik mnie obchodzi dlaczego Pani „Jola” przychodzi do pracy. Jeżeli ma się opiekować moim dzieckiem to ma to robić tak jak ja jej na to pozwalam i koniec. Moje dziecko to nie samochód , który oddaję do naprawy i nie interesuję się jakimi środkami został przywrócony do dalszej eksploatacji. Poza tym ja nie muszę bez przerwy obserwować co dzieje się w przedszkolu ale Pani „Jola” musi mieć świadomość , że ja mogę obserwować jej poczynania.

    Reply
    • 22 kwietnia 2015 at 06:13
      Permalink

      Większość przedszkoli ma dużo do ukrycia, a cierpią na tym nasze dzieci. Przedszkola, które nie mają nic do ukrycia same zakładają monitoring. Te , które są przeciwne na pewno chcą coś ukryć.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *