Ryba w połowie z importu

Roslyn Wood
17 kwietnia 2013

Najnowsze wydanie raportu New Economics Foundation o zależności Unii Europejskiej od importu ryb pokazuje, że europejskie łowiska nadal są poważnie zagrożone.

Na początku kwietnia ogłosiliśmy najnowszą wersję naszego raportu o zależności Europy od importu ryb. To już trzecia aktualizacja naszego ogłoszonego po raz pierwszy w 2010 r. raportu, w którym przyglądamy się stanowi europejskiej gospodarki rybnej. W raporcie ustalamy, w którym dniu w roku Unia Europejska przestaje konsumować własne ryby – tzn. ryby złowione na europejskich wodach lub wyhodowane na terenie UE – i zaczyna zależeć od ryb złowionych na wodach pozaeuropejskich bądź pochodzących z importu.

W roku 2013 Dzień Ostatniej Ryby (Fish Dependence Day) wypada 8 lipca, dwa dni później niż w r. 2012 i dokładnie tego samego dnia, co w r. 2006. Chociaż to dobra wiadomość, że nasza zależność od importu ryb nie uległa znaczącemu pogorszeniu, pozostaje faktem, że Unia Europejska nie potrafi sama zaspokoić aż 48% swojego zapotrzebowania na ryby.

Niemcy są w tym roku jednym z krajów najmocniej uzależnionych od importu ryb: swoją ostatnią własną rybę Niemcy zjedli już 7 kwietnia i od tego dnia będą spożywać ryby z innych krajów. W ciągu kolejnych tygodni „niezależność rybną” utraci kilka następnych krajów.

Unia Europejska dysponuje jednymi z największych i najbogatszych łowisk na świecie jednak ponad dwie trzecie jej zasobów są przełowione. To bardzo niepokojąca sytuacja, ale wciąż całkowicie odwracalna. Gdyby ją naprawić, przyniosłoby to znaczące korzyści społeczne pod względem zaopatrzenia w żywność, dochodów i miejsc pracy.

W naszym raporcie „Miejsca pracy zaginione na morzu” (Jobs Lost at Sea) szacowaliśmy, że odtworzenie 43 przełowionych europejskich zasobów rybnych do poziomu umożliwiającego maksymalne zrównoważone połowy oznaczałoby:

  • dodatkowe 3,5 mln ton ryb dostarczanych każdego roku (dość, by zaspokoić roczny popyt na ryby niemal 160 mln obywateli UE)
  • dodatkowe 3,2 mld euro dochodu generowane co roku, z czego 1,8 mld euro trafiłoby do 27 krajów UE
  • 100 tysięcy nowych miejsc pracy, z czego 83 tys. w obrębie UE; pozwoliłoby to unijnemu sektorowi rybnemu utrzymać o 31% więcej miejsc pracy niż obecnie.
  • W niedawnym głosowaniu Parlament Europejski opowiedział się za tym, by położyć kres przełowieniu. Reforma Wspólnej Polityki Rybnej (WPRyb) ma zapewnić wyznaczenie konkretnych i wiążących celów, które umożliwią odbudowę europejskich zasobów rybnych. Europosłowie poparli też pomysł, aby nagradzać tych rybaków, którzy zdecydują się na bardzie ekologicznie społecznie zrównoważone metody połowu. Ponadto Parlament odrzucił poprawki zmierzające do rozmiękczenia zakazu wyrzucania resztek.

    Parlament Europejski musi teraz negocjować z Radą, aby jego stanowisko stało się obowiązującym prawem. W nadchodzących miesiącach unijni ministrowie rybołówstwa będą mieli niepowtarzalną możliwość ustalenia wiążących i konkretnych zobowiązań do odbudowy przełowionych zasobów rybnych, co pozwoli chronić nasze ekosystemy morskie i zmniejszyć zależność od importu ryb zza granicy.

    NEF-Fish-DependenceArtykuł ukazał się na blogu New Economics Foundation 8 kwietnia 2013. Dziękujemy NEF za zgodę na przedruk. Warto również odwiedzić stronę prowadzonej przez NEF kampanii „Namaluj rybę”: www.paintafish.org/.

    Czytaj też: Reforma rybołówstwa – nie czas na nieśmiałość.

    Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *