Włochy zakazują zabijania piskląt. W Europie rośnie presja, Polska pozostaje bierna
Włochy przyjęły regulacje, które mają doprowadzić do zakończenia uśmiercania jednodniowych piskląt w przemyśle jajecznym. Przepisy przewidują okres przejściowy i opierają się na obowiązku wdrażania technologii określania płci zarodka jeszcze w jajku, tak aby wyeliminować potrzebę zabijania samców kur niosek po wykluciu.
Tym samym Włochy dołączają do Niemiec i Francji, gdzie zakaz zabijania jednodniowych piskląt obowiązuje od 2022 roku. To kolejne państwo Unii Europejskiej, które zdecydowało się na systemowe rozwiązania prawne w tej sprawie, wykraczające poza deklaracje branżowe. Choć włoskie regulacje nie wchodzą w życie natychmiast, ich kierunek jest jednoznaczny: eliminacja jednej z najbardziej kontrowersyjnych praktyk przemysłowej produkcji jaj.
Inny model przyjęła Norwegia. Tam rząd i branża drobiarska zawarły ogólnokrajowe porozumienie, zgodnie z którym do 2027 roku ma zostać zakończone zarówno zabijanie jednodniowych piskląt, jak i stosowanie szybko rosnących ras kurcząt. Nie jest to zakaz wprowadzony ustawą, lecz zobowiązanie sektorowe, którego realizacja ma być monitorowana przez administrację publiczną.
Jak zabija się jednodniowe pisklęta
W przemysłowej produkcji jaj eliminacja samców kur niosek odbywa się niemal wyłącznie na etapie wylęgarni, w pierwszym dniu życia piskląt. Decyzja zapada jeszcze zanim zwierzęta trafią do hodowli, ponieważ samce kur niosek nie mają zastosowania ani w produkcji jaj, ani w opłacalnym tuczu.
Stosowane są głównie dwie metody, dopuszczone prawnie w większości państw Unii Europejskiej, w tym w Polsce: rozdrabnianie mechaniczne (maceracja) lub gazowanie, prowadzące do utraty przytomności i śmierci. Obie praktyki mają charakter rutynowy i masowy. Są elementem standardowego modelu produkcji.
Wspólny mianownik: presja społeczna
W Niemczech, Francji, Włoszech i Norwegii impulsem do zmian była długofalowa presja społeczna: działania organizacji obywatelskich, nagłaśnianie problemu w mediach oraz rosnące oczekiwania coraz bardziej świadomych konsumentów.
Polska poza debatą
Na tym tle Polska pozostaje poza głównym nurtem europejskiej debaty. Temat zabijania piskląt nie jest przedmiotem realnej dyskusji legislacyjnej.
Postępujące w Polsce odchodzenie sieci handlowych od jaj z chowu klatkowego nie rozwiązuje problemu zabijania piskląt. Są to dwa różne etapy tego samego systemu produkcji, regulowane przez odmienne mechanizmy.
Badania opinii publicznej prowadzone w Polsce w ostatnich latach pokazują, że około 80 proc. konsumentów uważa chów klatkowy za system niezapewniający kurom odpowiednich warunków życia i sprzeciwia się jego stosowaniu. To właśnie ta zmiana postaw przełożyła się na decyzje handlu detalicznego o wycofywaniu jaj z chowu klatkowego.
W przypadku zabijania jednodniowych piskląt mechanizm ten nie działa. Etap ten pozostaje niewidoczny dla konsumentów, nie jest oznaczany i nie podlega wyborom zakupowym. Brak presji społecznej nie wynika więc z obojętności, lecz z braku wiedzy i narzędzi wpływu.
Tymczasem w skali przemysłowej liczba samców kur niosek zabijanych w pierwszym dniu życia z powodu braku ekonomicznej wartości wciąż liczona jest w milionach rocznie.
Wniosek: To nie brak wrażliwości, lecz luka informacyjna
Tam, gdzie problem został nazwany i wprowadzony do debaty publicznej, presja społeczna przełożyła się na konkretne decyzje polityczne. Przykłady z Europy pokazują, że możliwe jest regulowanie całego systemu produkcji jaj, a nie jedynie jego najbardziej widocznych elementów. Polska jak dotąd z tej lekcji nie korzysta.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.




