Brazylijskie zmagania z modernizacją

Bartłomiej Kozek
31 stycznia 2014

Wystawa współczesnej sztuki brazylijskiej w Zachęcie pokazuje, że w dialog na temat kierunków rozwoju kraju włączają się również artyści.

Brazylia to fascynujący kraj – wielki nie tylko pod względem powierzchni czy liczby mieszkańców. Wielokulturowy tygiel, który w ostatnich latach – po wiekach doświadczenia kolonialnego oraz budowy gospodarki opartej na niewolnictwie, po latach zmagań z biedą i walki o demokrację z wojskowymi – w końcu zaczął odzyskiwać należną mu pozycję w społeczności międzynarodowej.

Proces ten nie jest jednak usłany różami. Obok zmniejszania nierówności społecznych czy poprawy poziomu bezpieczeństwa w fawelach Brazylia nadrabia również zaległości infrastrukturalne, co często oznacza konflikty ze społecznościami lokalnymi czy wzrost presji człowieka na środowisko naturalne. Znalezienie równowagi między potrzebami rozwijającego się kraju a ochroną przyrody nie jest zadaniem łatwym, a kraj dość często znajduje się na celowniku obrońców natury za takie a nie inne decyzje inwestycyjne.

Artystyczne ujęcie

Problemy te przewijają się również w dziełach wystawionych w Zachęcie.

By nie pozostać gołosłownym: Beto Shwarfaty przedstawia warszawskiej widowni dzieje rozwoju największej metropolii kraju – São Paulo – w drugiej połowie XX w. Za pomocą zdjęć portretuje rozwój i upadek kolejnych nowych centrów życia tego wielkiego miasta. Upadki te przyjmowały spektakularne formy, jak np. wyburzanie niskiej, europejskiej zabudowy w celu zrobienia miejsca na wieżowce w „stylu międzynarodowym”.

Klimat nieco sennych przedmieść znikał wraz z budową kolejnych, coraz szerszych dróg, oddzielających od siebie poszczególne budynki. Na jednym ze zdjęć zobaczymy nawet nieduży blok położony między dwoma pasmami autostrady niczym samotna wyspa, do której dostać się inaczej niż samochodem wydaje się niemożliwością. W tle narracji zdjęciowej przewija się opowieść o życiu artysty, jego kolejnych ucieczkach i powrotach do São Paulo, a także nowych inicjatywach, mających na celu odbudowę tkanki miejskiej.

Historia modernizacji kraju i duchy przeszłości możemy zauważyć również w pracach dwóch innych artystów. Fabiano Rodrigues proponuje materiał zdjęciowy i filmowy z jazdy deskorolkarzy po muzeach i opuszczonych budynkach przemysłowych. Dawne dzieje mieszają się z ich popkulturowymi wyobrażeniami, do czego nawiązuje z kolei Rafael RG. Przybliża nam klimat znany z serialu „Niewolnica Isaura”, prowokacyjnie zwracając uwagę na fakt, że „najsławniejsza niewolnica w Brazylii była biała” i próbując za pomocą butelek AfriColi przypomnieć, że zjawisko to dotykało w istocie nieco innej grupy…

Zmiana czy ucieczka?

W sytuacji, gdy modernizm (którego najbardziej wyrazistym przykładem była zrealizowana przez Oskara Niemeyera nowa, zlokalizowana z dala od wybrzeża Atlantyku stolica kraju – Brasilia) stworzył przestrzenie miejskie często trudne do zaadaptowania na codzienne potrzeby, pojawia się pytanie o to, jak poradzić sobie z jego niejednoznacznym dziedzictwem – zarówno na poziomie idei, jak i praktyk społecznych.

Duet Detanico/Lain, pracując w tym pierwszym wymiarze, proponuje nam nową czcionkę, w której litery alfabetu łacińskiego zastępują charakterystyczne budowle i motywy modernistycznej architektury. W efekcie jej zastosowania na ścianie Zachęty otrzymujemy z pozoru kakofoniczny obraz, który następnie możemy próbować odszyfrować dzięki załączonej kartce wzorcowej.

A może jednak nie jesteśmy już w stanie żyć w tak skonstruowanych przestrzeniach i zamiast próbować je rewitalizować, powinniśmy z nich uciec i zwrócić się ku naturze? Sentyment taki w kraju, który pochwalić się może ogromną bioróżnorodnością, wydaje się dla wielu kuszący.

Ukrywający się pod pseudonimem Cadu artysta zaprezentował w Warszawie dokumentację budowy przez siebie niewielkiego drewnianego domku blisko natury. I to bardzo blisko – zdjęcia porośniętych lasem wzgórz, jakie może obserwować, patrząc się z okien swej chatki, zapierają dech.

Yuri Firmeza idzie z kolei jeszcze dalej, proponując cielesne zespolenie się z naturą. Rozumieć je należy dosłownie, decyduje się bowiem na sfotografowanie wchodzenia nagiego mężczyzny do środka zbutwiałego drzewa. Z każdą kolejną fotografią niejako „zatyka” on puste przestrzenie rośliny, coraz bardziej znikając z ujętego aparatem kadru. Jeśli taka interakcja z naturą to dla nas ciągle za mało, zawsze możemy wejść do salki, w której znajdziemy film z serca tropikalnego lasu.

Drogi rozwoju

Ta krótka prezentacja nie wyczerpuje rzecz jasna całej wystawy – dzieł sztuki, także niekoniecznie podejmujących kwestie modernizacji Brazylii i związanych z nią dylematów, jest tu znacznie więcej. Przejście się do Zachęty daje nam jednak unikalną szansę do spojrzenia przez dziurkę od klucza nie tylko na współczesną twórczość artystyczną tego kraju, ale również na to, w jaki sposób próbuje się wchodzić w dialog z jego przeszłością i teraźniejszością.

Kocham i nienawidzę Lygię Clark, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, pl. Małachowskiego 3. Wystawa czynna do 23 lutego 2014.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.