ISSN 2657-9596

Cyfrowa kontrola: jak Big Tech wkracza do sektora rolno-spożywczego (i co to oznacza)

Jan Skoczylas
11 września 2021
Największe światowe firmy technologiczne i platformy dystrybucji, takie jak Microsoft, Amazon, Google i Facebook, zaczęły wchodzić do sektora żywnościowego. Prowadzi to do silnej integracji pomiędzy przedsiębiorstwami zaopatrującymi rolników w produkty (pestycydy, traktory, drony itp.), a tymi, które kontrolują przepływ danych i mają dostęp do konsumentów żywności.

Kilka lat temu japońska firma technologiczna Fujitsu zbudowała pilotażową farmę wertykalną na działce w pobliżu Hanoi. Ta zaawansowana technologicznie farma, która przypomina bardziej fabrykę, produkuje sałatę na szczelnie zapełnionych półkach w całkowicie zamkniętej szklarni high-tech zarządzanej przez centralne komputery w Japonii. Komputery są połączone z chmurą, którą Fujitsu prowadzi we współpracy z jednym z największych japońskich przedsiębiorstw zajmujących się sprzedażą detaliczną, Aeon. Farma sprawia imponujące wrażenie, ale jednocześnie wprawia w zakłopotanie – tak ogromną ilość zasobów i energii przeznacza się na wyprodukowanie kilku tacek taniej sałaty.

Wątpliwa opłacalność ekonomiczna wertykalnego rolnictwa nie zmniejszyła jego atrakcyjności dla Doliny Krzemowej. Od 2004 r. start-upy rolnictwa wertykalnego otrzymały 1,8 miliarda dolarów od inwestorów w sektorze zaawansowanych technologii, takich jak założyciel Amazona Jeff Bezos i japoński SoftBank. Jest to suma większa od całości rocznych obrotów bezpośrednich inwestycji zagranicznych w sektorze rolnictwa. Jednak pomimo tak olbrzymiego dopływu gotówki, zbudowane przez te firmy farmy high-tech, zajmują na całym świecie mizerne 30 hektarów. To trochę za mało, żeby przekształcić globalną produkcję żywności.

Zaledwie parę kroków od swojej farmy wertykalnej na przedmieściach Hanoi Fujitsu pilotuje inną farmę, która ukazuje inną, bardziej realistyczną wizję działania przedsiębiorstw technologicznych w sektorze rolnictwa. To gospodarstwo znajduje się na zwykłym, położonym na zewnątrz polu i jest nie do odróżnienia od innych gospodarstw. Jedyna znacząca różnica polega na tym, że wszyscy robotnicy na farmie Fujitsu nie rozstają się z dostarczonymi przez firmę smartfonami, a każdy ich ruch jest monitorowany. Ich godziny pracy, wydajność i zastosowane środki produkcji są starannie rejestrowane na chmurze firmy w Japonii. Fujitsu wykorzystuje najnowszą cyfrową technologię w służbie odwiecznego korporacyjnego imperatywu maksymalizacji wyzysku pracowników.

Farma Fujitsu w Hanoi, Wietnam (2016). Żródło: GRAIN

Najważniejsze, by nie dać się omamić hałaśliwiej reklamie firm technologicznych. Tak, to prawda, że cyfrowe technologie mogą być wykorzystane z pożytkiem dla rolników, konsumentów, pracowników gospodarstw i środowiska. Jednak technologia nie rozwija się w bańce, lecz jest kształtowana przez pieniądze i władzę – które są ekstremalnie skoncentrowane w sektorze zaawansowanych technologii. W epoce, w której zaledwie kilka korporacji ma bezprecedensową kontrolę nad danymi, komunikacją i systemem żywnościowym, rolnictwo cyfrowe rozwinie się w sposób, który zwiększy ich władzę i zyski – chyba że zorganizujemy się i podejmiemy zdecydowane działania, aby temu zapobiec.

Zbieranie danych

W świecie cyfrowych technologii władza opiera się na danych – zdolności do zbierania i przetwarzania ogromnych ilości informacji. Tak więc, podobnie jak w innych sektorach gospodarki, wielkie korporacje – zarówno firmy technologiczne, jak i dostawcy usług telekomunikacyjnych, sieci sprzedaży detalicznej, przedsiębiorstwa wytwarzające artykuły spożywcze, agrobiznesy czy banki – starają się zebrać tak dużo danych jak to tylko możliwe ze wszystkich węzłów systemu żywnościowego i znaleźć sposoby na zarobienie na nich. Te starania stają się coraz bardziej zintegrowane poprzez korporacyjne partnerstwa, fuzje i przejęcia, stwarzając warunki dla o wiele gruntowniejszego i całkowitego przejęcia kontroli nad systemem żywnościowym przez wielkie korporacje.

Najpotężniejszymi graczami są tutaj zdecydowanie globalne korporacje technologiczne, znane jako Big Tech. Są one nowicjuszami w rolnictwie, ale zaczynają w nie potężnie inwestować, szczególnie w cyfrowe platformy informacyjne, które są powiązane z ich usługami w chmurze.

Na przykład Microsoft rozbudowuje swoją cyfrową platformę rolniczą zwaną Azure FarmBeats, która działa poprzez należącą do tej firmy potężną globalną technologię chmury, Azure. Zadaniem platformy jest dostarczanie rolnikom w czasie rzeczywistym danych i analiz dotyczących stanu ich gleb i wód, wzrostu upraw, sytuacji związanej ze szkodnikami i chorobami roślin oraz nadchodzących zmian pogodowych i klimatycznych. Wartość tych informacji zależy od ilości i jakości danych, które Microsoft może zebrać i przeanalizować za pomocą algorytmów. To właśnie z tego powodu firma współpracuje z czołowymi przedsiębiorstwami produkującymi drony rolnicze i czujniki pomiarowe, a także firmami rozwijającymi technologie umożliwiające odbieranie i działanie na podstawie informacji wysyłanych z FarmBeats; w zaawansowanych technologicznie ciągnikach, dronach do oprysków pestycydami i innych maszynach połączonych z chmurą Azure.

Jednocześnie Microsoft integruje ze swoją platformą zlokalizowany w USA start-up Climate Edge. Climate Edge określa się jako „pośrednik w handlu danymi dla rozwijającego się sektora rolnego”. Gromadzi on dane o drobnych rolnikach dostarczane przez doradców rolniczych, organizacje pozarządowe, przedsiębiorstwa i naukowców, którzy korzystają z jego platformy, a następnie sprzedaje te informacje firmom ubezpieczeniowym, organom certyfikującym, sprzedawcom pestycydów, wielkim przedsiębiorstwom spożywczym takim jak Unilever, jak również NGO’som, które potrzebują dowodów, że ich projekty pozwoliły na zwiększenie plonów.

Przedsiębiorstwa agrobiznesowe, szczególnie te, które sprzedają nasiona, pestycydy i nawozy, uzyskują dzięki współpracy z Big Tech znacznie lepszą pozycję wyjściową. Wszyscy najwięksi gracze w sektorze mają aplikacje pokrywające miliony hektarów ziemi uprawnej, poprzez które rolnicy dostarczają im danych w zamian za porady i zniżki na zastosowanie ich produktów. Największe światowe przedsiębiorstwo pestycydowo-nasienne, Bayer twierdzi, że jego aplikacja jest już używana na farmach zajmujących ponad 24 mln ha w obu Amerykach i w Europie.

Bayer, podobnie jak inne firmy agrobiznesowe, musi dzierżawić potrzebną mu do prowadzenia aplikacji cyfrową infrastrukturę od jednego z globalnych przedsiębiorstw Big Tech kontrolujących usługi w chmurze. W tym przypadku jest to największa światowa platforma tego rodzaju usług, Amazon Web Services. Amazon, tak jak Microsoft, rozwija własną cyfrową platformę rolniczą, która potencjalnie może wykorzystywać dane zbierane przez Bayer i inne przedsiębiorstwa korzystające z jego usług w chmurze. Z tego powodu ma nad nimi ogromną przewagę, nie tylko w związku z ilością danych, do których ma dostęp, lecz również z powodu zdolności ich analizowania i ostatecznie czerpania z tego zysków. Logika jest zatem taka, że następuje coraz większa integracja pomiędzy przedsiębiorstwami zaopatrującymi rolników w środki produkcji, a tymi, które kontrolują przepływ danych.

Chmura na horyzoncie

Amazon i Microsoft nie są jedynymi firmami zbierającymi dane cyfrowe poprzez zbudowane przez siebie platformy komunikacyjne, aby móc sprzedać je producentom pestycydów i innym podmiotom, które chcą mieć możliwość wpływu na wybory rolników. Czołowym dostarczycielem usług doradczych świadczonych za pomocą aplikacji „chatbot” dla drobnych rolników w Kenii jest firma Arifu, która współpracuje z międzynarodowym koncernem nasiennym i chemicznym, Syngentą. Arifu twierdzi, że jego platforma cyfrowa „tworzy sprzężenie zwrotne, generując zapotrzebowanie na nasiona Syngenty…Dzięki Arifu mogą dotrzeć do dużej populacji potencjalnych klientów, unikając zatrudnienia drogich i trudnych do znalezienia przedstawicieli w terenie”. Ale oszczędności na kosztach producentów środków produkcji są tylko wierzchołkiem góry lodowej zysków, które mogą osiągnąć ci, którzy kontrolują rosnąca przestrzeń cyfrowego rolnictwa.

Arifu jest obecnie częścią większej platformy cyfrowej o nazwie Digifarm, prowadzonej przez kenijski oddział międzynarodowej firmy telekomunikacyjnej Vodafone, Safaricom. Digifarm świadczy usługi „chatbot” dla milionów drobnych rolników w Kenii, sprzedaje im środki produkcji i ubezpieczenia upraw, oferuje kredyty oraz kupuje i sprzedaje ich produkty – a wszystko to za pośrednictwem narodowej cyfrowej platformy finansowej Safaricomu, M-PESA. Safaricom pobiera opłaty za każdą transakcję.

Digifarm i podobne platformy w innych częściach świata są chwalone za udostępnianie usług finansowych mieszkańcom terenów wiejskich, którzy w przeciwnym razie nie mieliby do nich dostępu (tzw. „udzielanie pożyczek osobom bez zdolności kredytowej). Ale jest to jedynie zasłona dla tego, co rzeczywiście się dzieje.Te platformy nie uznają wiedzy drobnych rolników i ich różnorodnych odmian nasion i gatunków zwierząt za wystarczające zabezpieczenie kredytu. Aby uzyskać zdolność kredytową, rolnicy muszą dostosować się do systemu – muszą kupować środki produkcji, które są promowane i sprzedawane na kredyt (wysoko oprocentowany), stosować się do „porad” wirtualnego „chatbota”, aby uzyskać prawo do ubezpieczenia plonów (za które muszą zapłacić), sprzedawać firmie swoje plony (po cenach niepodlegających negocjacjom) i przyjmować zapłatę za pomocą aplikacji (za co jest pobierana opłata)). Każda pomyłka może spowodować utratę zdolności kredytowej i dostępu do środków finansowych oraz rynku. Jest to rolnictwo kontraktowe na ogromną skalę.

Nowi pośrednicy

Inną rzekomą korzyścią z tych powstających platform cyfrowych dla rolników ma być eliminacja uzależnienia od „pośredników”.To prawda, że rolnicy znajdują twórcze sposoby, aby sprzedawać swoje produkty bezpośrednio do konsumentów, używając w tym celu platform cyfrowych, szczególnie podczas obecnej pandemii COVID-19, i użycie technologii cyfrowych ma duży potencjał wzmocnienia ich pozycji negocjacyjnej, zwłaszcza jeśli robią to poprzez kooperatywy i inne struktury wspólnotowe. Ale nawet w tym przypadku ludzie nadal potrzebują pracy „pośredników”, takiej jak odbieranie, dystrybucja i sprzedaż produktów wytwarzanych w gospodarstwach, i w dużej części świata praca ta jest nadal wykonywana przez miliony drobnych kupców i sprzedawców, z których większość to kobiety, sprzedające żywność w pobliskich miastach.

Byłoby wspaniale, gdyby platformy cyfrowe mogły być zaprojektowane z myślą o pomocy tym dwóm stronom – rolnikom i drobnym kupcom – w lepszej komunikacji i koordynacji łańcuchów żywnościowych, a także w eliminacji chciwych korporacji i karteli, które często zakłócają wymianę. Nie leży to jednak w interesie koncernów rozwijających dzisiejsze platformy cyfrowe. Firmy te będą używały tych platform w celu narzucenia swoich cen rolnikom oraz podporządkowania pracowników szerokiego sektora dystrybucji żywności kontroli ich niewidzialnych centrów dowodzenia.

Twiga Foods jest jednym z wielu nowych agro-technologicznych przedsiębiorstw ufundowanych w ramach programu Microsoftu 4Africa. Firma ta została założona przez amerykańskiego naukowca, który badając rynki hurtowe w Nairobi, nabrał przekonania, że ogromny potencjał tkwi w bezpośrednim łączeniu rolników z drobnymi kupcami, przy ominięciu potężnych karteli. Przy wsparciu Banku Światowego, Microsoftu i innych funduszy venture capital, Twiga Foods zbudował flotę ciężarówek, aby odbierać żywność od rolników, a następnie dostarczać ją bezpośrednio do sieci drobnych sprzedawców w mieście. Wszystkie transakcje, w tym płatności, są aranżowane przez telefony komórkowe i odbywają się na platformie cyfrowej Microsoftu i przy użyciu usług w chmurze Azure. xiii

Początkowy sukces Twiga Foods przyciągnął uwagę większych przedsiębiorstw, poszukujących sposobów na wejście na rosnący w szybkim tempie rynek konsumencki Afryki. Goldman Sachs i francuska rodzina, do której należą supermarkety Auchan, kupiły znaczne udziały w tym przedsiębiorstwie. Twiga nawiązał współpracę z innym wiodącym dostarczycielem usług w chmurze – IBM, aby stworzyć system bankowości elektronicznej dla swoich sprzedawców. W ostatnim okresie Twiga rozpoczął współpracę z największym detalistą online w Kenii, co oznacza, że teraz sprzedaje żywność bezpośrednio konsumentom, eliminując drobnych kupców, chociaż powstał po to, aby im służyć. Firma ogłosiła również niedawno, że zamierza pomóc gwałtownie rozwijającej się sieci supermarketów Auchan w wejściu na rynek Wschodniej Afryki.

Twiga zwiększył być może wydajność kenijskiego systemu dystrybucji żywności, ale na uzyskanych oszczędnościach nie skorzystali ani rolnicy, ani drobni kupcy. Najistotniejszym skutkiem działalności firmy było przemodelowanie systemu dystrybucji żywności w sposób umożliwiający, przy użyciu tej samej siły roboczej, akumulację większych zysków dla korporacji.

Ścieżka, którą korporacje prowadzą cyfrowe rolnictwo i dystrybucję żywności, dostosowuje się do szerszych zmian w handlu detalicznym. Pandemia COVID-19 przyspiesza zmianę w kierunku handlu online, którą przedsiębiorstwa Big Tech agresywnie forsują już od wielu lat.

W Indiach, gdzie od lata toczy się ciężka walka, aby nie wpuścić do kraju wielkich sieci handlu detalicznego, korporacje kolonizują teraz przestrzeń sprzedaży detalicznej poprzez handel elektroniczny. Walmart wkroczył do Indii przejmując w 2016 r. za sumę 3,3 mld dolarów internetowy start-up detaliczny Jet.com, a następnie w 2018 r. za 16 mld dolarów największą indyjską platformę handlu internetowego, Flipkart. Amazon nie pozostaje daleko w tyle. Dzisiaj Walmart i Amazon kontrolują prawie dwie trzecie indyjskiego sektora cyfrowej sprzedaży detalicznej.

Ekspansja korporacyjnej sprzedaży online stanowi bezpośrednie zagrożenie dla milionów domokrążców, drobnych kupców i sprzedawców, małych tradycyjnych sklepów spożywczych i sklepów rodzinnych. Amazon i Walmart stosują ceny dumpingowe, duże upusty i inne nieuczciwe praktyki biznesowe, aby przyciągnąć konsumentów do swoich platform online. Kiedy te dwie firmy w ciągu zaledwie sześciu dni podczas festiwalu Divali sprzedały towary za ponad 3 miliardy dolarów, drobni indyjscy sprzedawcy detaliczni zaapelowali o bojkot zakupów online.

Również inne korporacje próbują uzyskać dla siebie kawałek indyjskiego szybko rozwijającego się rynku cyfrowego handlu detalicznego. W 2020 r. Facebook i amerykański gigant rynku public equity KKR zainwestowały ponad 7 miliardów dolarów w Reliance Jio – sklep internetowy jednego z największych indyjskich przedsiębiorstw handlu detalicznego. Klienci będą wkrótce mogli kupować w Reliance Jio za pośrednictwem należącej do Facebooka aplikacji WhatsApp.

W jaki sposób Big Tech i sztuczna inteligencja kontrolują nasze zakupy

Wielkie platformy dystrybucji żywności coraz częściej używają programów sztucznej inteligencji (AI], aby przewidywać nasze preferencje żywnościowe i spowodować, byśmy kupowali więcej.
Will Broome jest założycielem Ubamarket, brytyjskiej firmy, która opracowuje aplikacje umożliwiające ludziom płacenie za towary za pomocą telefonów komórkowych, sporządzanie list i skanowanie produktów w celu poznania ich składników i alergenów. „Nasze systemy AI śledzą raczej wzorce zachowania ludzi niż ich konkretne zakupy, i im więcej kupujesz, tym więcej AI wie o twoich upodobaniach’ – mówi Broome. „Moduł AI jest zaprojektowany w taki sposób, żeby mógł robić nie tylko oczywiste rzeczy, ale aby uczył się w miarę jak za tobą podąża i potrafił przewidywać, co będziesz chciał zrobić”.

Konsultant handlu detalicznego Daniel Burke z firmy Blick Rothenberg nazywa to „świętym Graalem…opracować profil klientów i zasugerować im produkt zanim sami uświadomią sobie, że jest to coś, czego chcieli”.

Kiedy w 2017 r. Amazon kupił Whole Food Markets, wiodącą sieć sklepów ze zdrową żywnością z ponad 400 sklepami w całych Stanach Zjednoczonych, wszystkim ludziom związanym z tą branżą przeszły ciarki po plecach. Amazon chce, abyś kupował online, ale wszystko mu jedno, czy chcesz, żeby żywność dostarczono do twojego domu, czy też wolisz odebrać ją w sklepie – mogą teraz zrobić jedno i drugie. Nie ulega wątpliwości, że wkrótce będą próbowali nakłonić cię do kupienia konkretnych towarów, w oparciu o informacje na temat twoich preferencji, które zgromadzili w swoich gigantycznych bazach danych.

Według grupy badawczej Gartner, ponad dwie trzecie wielkich detalistów na całym świecie albo posługuje się już sztuczną inteligencją, albo planuje wkrótce ją zainstalować.

Konsumentom, którzy lubią tego rodzaju usługi, wszystko to może wydawać się bardzo wygodne i miłe, ale jest jeszcze lepsze dla korporacji, gdyż ludzie zwykle kupują więcej w odpowiedzi na spersonalizowaną zachętę. Poważne obawy budzi również przechodzeniu spersonalizowanych profili związanych z zakupami do głównego nurtu. Kto kontroluje niewyobrażalne ilości zebranych danych, kto jest ich właścicielem, i co się z nimi dalej dzieje? „Doświadczenia konsumentów szybko stają się nową walutą’ – twierdzi Gartner.xviii Tak więc twoje preferencje mogą już być gdzieś na sprzedaż dla tego, kto da więcej. A co, jeśli profilowanie ludzi opiera się na ich rasie, statusie społeczno-ekonomicznym lub preferencjach seksualnych? I co się stanie z małymi sklepami spożywczymi i lokalnymi targowiskami, których nie stać na sztuczną inteligencję?

(na podstawie: https://www.bbc.com/news/technology-54522442)

Sklep Amazon Go. Żródło: Shinya Suzuki Flickr

Cyfrowe rolnictwo z korzyścią dla ludzi?

Kto mógłby mieć coś przeciwko temu, że dzięki aplikacji w swoich telefonach rolnicy mogą dowiedzieć się więcej o żyzności swojej gleby i zdrowiu uprawianych na niej roślin? Albo przeciwko usługom umożliwiającym bardziej bezpośredni kontakt z rynkami i konsumentami, aby sprzedać im produkty z gospodarstw? Problem w tym: kto kontroluje dane i kto udziela porad? To jest zasadnicze z istotnych pytań dotyczących bezpieczeństwa tych rozwijających się szybko systemów dla użytkowników, i tego, w jaki sposób mogą one ułatwić korporacyjne zmowy, oszustwa podatkowe i inne przestępstwa. Ponadto warto przyjrzeć się wpływowi samych cyfrowych technologii na wiedzę i praktyki lokalnych rolników.

Istnieje dużo inicjatyw, które mają na celu przełamanie uzależnienia od narzucanych dzisiaj rolnikom zaawansowanych technologii i kontrolowanych przez korporacje usług cyfrowych. Jedną z nich jest „FarmHack”, ogólnoświatowa społeczność rolników, którzy budują i ulepszają swoje narzędzia, jak również dzielą się w otwarty sposób informacjami na ten temat w Internecie. Liczne sieci „rolnik do rolnika” (farmer-to-farmer) rozrosły się jak grzyby po deszczu na całym świecie, wiele z nich używa narzędzi cyfrowych do komunikacji. Niedawnym przykładem posłużenia się narzędziami cyfrowymi przez rolników w celu dostarczenia produktów do konsumentów było zorganizowanie przez nich alternatywnych rynków, gdy kryzys związany z COVID-19 doprowadził do zamknięcia oficjalnych kanałów dystrybucji żywności.

Są to wszystko wspaniałe inicjatywy i zasługują na nasze pełne poparcie. Pozostaje pytanie, czy zdołają przetrzymać szturm platform i usług, rozwijanych i upowszechnianych przez korporacje, które są silnie ukierunkowane na rolnictwo przemysłowe. Faworyzują one stosowanie substancji chemicznym i drogich maszyn, a także produkcję dóbr dla kupców korporacyjnych, a nie na lokalne rynki. Sprzyjają centralizacji, koncentracji i ujednoliceniu, jak również mają skłonność do nadużyć i monopolizacji. Z tego powodu pogłębią one tylko jeszcze bardziej wielorakie kryzysy, które nękają globalny system żywnościowy.

To korporacyjne przejmowanie rolnictwa cyfrowego musi się spotkać ze zdecydowanym oporem, wszędzie. Aby było to możliwe, producenci żywności (rolnicy, rybacy drobni detaliści, uliczni sprzedawcy żywności i inni) muszą pracować wspólnie wraz ze wszystkimi innymi, aby zakończyć władzę gigantów technologicznych i ich miliarderów, i walczyć o realizację innej wizji – takiej, która opiera się na demokratycznym i różnorodnym współudziale w procesie produkcji oraz dzieleniu się wiedzą i informacjami.

Tłumaczenie i opracowanie: Jan Skoczylas na podstawie raportu GRAIN: Digital control: how Big Tech moves into food and farming (and what it means)

 

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.