Strona główna » Artykuły » Publikacje » Felietony » Narzekać czy nie narzekać

Narzekać czy nie narzekać

„My, Polacy uwielbiamy narzekać”. Narzekamy na niskie zarobki, na dziury w drogach i korki na drogach, na sąsiadów, na głupie przepisy, na służbę zdrowia, na współmałżonka, na obyczaje młodzieży, a nawet na Bogu ducha winną pogodę.

W szczególności lubimy narzekać na polityków. W ogóle wspólne narzekanie pozwala przełamać pierwsze lody lub względnie komfortowo spędzić czas z innymi ludźmi niczym wspólne wyjście na papierosa. (W odróżnieniu od palenia, podkreślmy dla porządku, nie wykazano, aby powodowało raka i choroby serca.) Zdarza się wręcz słyszeć, że narzekanie to „narodowy sport” Polaków.

Do zjawisk, na które Polacy lubią narzekać, zalicza się też osobliwie samo narzekanie. Jak w starożytnym paradoksie kłamcy: gdy Kreteńczyk mówi, że wszyscy Kreteńczycy kłamią, to kłamie czy też właśnie mówi prawdę? A gdy Polak – lub Polka – narzeka, że Polacy narzekają, to czy w ten sposób wypisuje się z narodowej kultury narzekania czy przeciwnie, właśnie pokazuje się jako jej nieodrodny syn tudzież córka?

Doświadczenie uczy, że nie wszystkim narzekającym na narzekanie chodzi o to samo. Niektórym przeszkadza to, że Polacy „tylko narzekają”. Narzekają i nic z tego nie wynika. Skarżą się, na przykład, że politycy kradną i oszukują, a potem wybierają tych samych zgranych cwaniaków, zamiast dać szansę nowym. Nie mogą pogodzić się z tym, że mają przed domem dziurawy chodnik, ale nie zbiorą się w kupę, by napisać w tej sprawie petycję czy choćby pismo do urzędu. Pogadają, poskarżą się i wrócą do swoich zajęć.

Innym jednak przeszkadza to, że Polacy ciągle narzekają, bo „po co w ogóle narzekać”. Zawsze są przecież jakieś problemy, ale przede wszystkim to Polacy są problemem, bo uwielbiają narzekać. A wręcz, jak nie ma problemu, to go sobie wymyślą, żeby mieć do narzekania temat. W takim narzekaniu na narzekanie zawarta jest myśl, że problemy, na które narzekają ci inni, są w istocie nieważne. Naprawdę nie jest tak źle, ale przecież trzeba o czymś rozmawiać.

Przyznam, że ta druga szkoła narzekania na narzekanie jest mi obca. Kiedy ktoś na coś narzeka, to może niekoniecznie ma rację, ale zawsze warto go lub jej wysłuchać. A nuż wskazuje na jakiś realny problem, wyzwanie, bolączkę? Przyglądając się temu, dajemy sobie szansę, by jakiś kawałek rzeczywistości poprawić.

Odkryj więcej z Zielone Wiadomości

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej