Nowy zielony przemysł

Bartłomiej Kozek
26 sierpnia 2016

Zmiana modeli produkcji nie powinna kończyć się wyłącznie na zmniejszeniu ich negatywnego wpływu na środowisko.

Taki wniosek wypływa z dokumentu, przygotowanego przez austriacką fundację ekopolityczną Die Grüne Bildungswerkstatt. Wraz z Zieloną Fundacją Europejską oraz kilkoma innymi zielonymi think-tankami z całej Europy sprawdzała ona, w jaki sposób rozwijać się będą wzorce produkcji i konsumpcji, które realizować będą zasady zrównoważonego rozwoju oraz sprawiedliwości społecznej.

Efektem tego sprawdzania był z jednej strony szereg dyskusji w miastach całej Europy (na łamach „Zielonych Wiadomości” relacjonowaliśmy obszernie konferencję w Wiedniu), z drugiej zaś – podsumowujący najważniejsze wątki dyskusji dokument „Ecological Production in a Post-Growth Society”.

Sieć zamiast hierarchii

Głównym wnioskiem, jaki możemy wyciągnąć z jego lektury jest ten, że przyszłość produkcji (nie tylko zresztą materialnej) leży nie tylko w poprawie efektywności wykorzystania surowców. Obok tego ważnego wątku przewijają się również inne, takie jak demokratyzacja procesów wytwórczych, symbolizowana przez produkcję typu peer-to-peer (P2P).

O co chodzi? Przez ostatnie dziesięciolecia przyzwyczailiśmy się do scentralizowanych modeli produkcji, symbolizowanych przez wielotysięczne fabryki czy fordowską taśmę produkcyjną.

Model ten, gdy wszedł w fazę przenoszenia produkcji do krajów o niskich kosztach pracy, przyniósł nam z jednej strony tanie produkty, z drugiej zaś – załamanie się wielu lokalnych gospodarek, silnie uzależnionych od jednego zakładu czy gałęzi gospodarki. Los amerykańskiego Detroit jest tego dobrym przykładem.

Tworzona oddolnie – choć z grupą zaangażowanych użytkowniczek i użytkowników, koordynujących nad nią pracę – Wikipedia stanowi znany symbol innego modelu. Modelu, którego podstawowym elementem jest przejrzystość i otwartość.

Współpraca zamiast dyktatu

Wiąże się z nim również elastyczność – jak dowodzą twórcy podsumowania przestajemy być w nim skazani na zadowalanie się fabrycznymi niedoróbkami, mogąc samodzielnie poprawić usterki i promować zmieniony produkt. Tak, jak w przypadku wieloletniej ewolucji systemu Linux.

Tego typu produkcja wiąże się jednak rzecz jasna również i z zagrożeniami. W idealnym świecie oznacza swobodną współpracę jednostek na rzecz wspólnego dobra. W świecie realnym nie każdy jednak może mieć taką samą ochotę do realizowania twórczej pracy co, dla przykładu, dobrowolnego wypełniania wymaganej prawem dokumentacji.

Odpowiedzią na to wyzwanie staje się idea oazy – miejsca, w którym rozliczne projekty realizowane w modelu P2P będą mogły skorzystać i dzielić się przestrzenią, wiedzą oraz niezbędnymi narzędziami produkcji. Oferujące np. drukarki trójwymiarowe fab laby mają być dobrym ich przykładem.

Przejrzystość zamiast zamknięcia

Otwartość produkcji stać ma w sprzeczności z mocnymi w dzisiejszym, zglobalizowanym kapitalizmie tendencjami do grodzenia dostępu do wiedzy, symbolizowanego przez restrykcyjne patenty oraz prawa autorskie. Jej symbolem ma być m.in. amerykańska Tesla, która postanowiła udostępnić w domenie publicznej plany posiadanych przez siebie starszych patentów samochodowych.

Co ważne, nowe praktyki produkcji, poza otwartością, opierałyby się na decentralizacji (umożliwiającej odbudowę i rozwój lokalnych gospodarek), tworzeniu wartości dodanej oraz współdziałaniu, w którym dotychczasową hierarchię zastępuje współdziałanie i współwłasność zysków z produkcji.

To ważne założenia w kontekście inicjatyw takich jak Uber, krytykowanych przez orędowniczki i orędowników za podszywanie się pod ekonomię (współ)dzielenia.

Ich zdaniem pod jej płaszczykiem sprzedają uelastyczniony turbokapitalizm, w którym trwałe stosunki pracy zastępowane są przez zindywidualizowaną pogoń za jakimkolwiek dochodem, zapośredniczoną przez czerpiącą z tego zyski korporację.

Innowacje zamiast status quo

Sieciowe tworzenie wiedzy nie jest jedynym komponentem nowego, zielonego przemysłu. Jego ważnymi elementami są również wspomniana już idea efektywności surowcowej, realizowanej pod hasłem gospodarki cyrkularnej.

O jej potencjale może świadczyć przywołany w publikacji przykład belgijskiej firmy Umicore, która przestawiła swoją działalność z wydobywania surowców do ich recyklizowania (np. ze starych telefonów komórkowych) i ponownego wprowadzania w obieg ekonomiczny, dając im przewagą nad konkurencją na rynku.

Zajmujące się produkcją firmy – nie tylko zresztą małe i średnie – mogą również zmienić swoją logikę biznesową na jeszcze jeden sposób.

Nie muszą już wcale oferować wyłącznie gotowego produktu, ale cały szereg powiązanych z nim usług, np. wytwórcy samochodów nie muszą stawiać już wyłącznie na ich sprzedaż klientom indywidualnym, ale też oferować usługi mobilności w postaci ich miejskich wypożyczalni.

Przyszłość produkcji?

Czy taki szeroko zakrojone zmiany w modelach produkcji są możliwe do szybkiego upowszechnienia? Wiele zależy tu od roli polityk publicznych, np. względem łatwości prowadzenia działalności gospodarczej przez spółdzielnie czy przyjmowania ambitnych celów odzysku odpadów.

Nie bez znaczenia jest również to, czy szanse w jego przyjmowaniu zauważą innowacyjni przedsiębiorcy, chcący znaleźć dla siebie niszę rynkową. Patrząc się na mnogość podawanych w krótkim, kilkunastostronicowym dokumencie przykładów dobrych praktyk wydaje się, że już zaczynają ją dostrzegać.

Zdj. Rory Hyde na licencji CC BY-SA 2.0

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *