Europejski przemysł wstaje z kolan

Reinhard Bütikofer
30 czerwca 2014

Czy europejska gospodarka może pozostać konkurencyjna bez przejścia niskowęglowej transformacji? Odpowiedź brzmi „nie”. Jak zatem możemy ją taką uczynić? Jedynym wyjściem jest wyraźna zmiana w unijnych priorytetach budżetowych oraz wdrażanie innowacyjnych rozwiązań.

Gospodarka Europy utkwiła w niepokojącym stanie. Wedle najnowszego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego – World Economic Outlook – znaczna część państw członkowskich UE nadal musi liczyć się z ryzykiem recesji. Zbyt wiele uwagi poświęcono na cięcia i zaciskanie pasa, za mało zaś na zrównoważony rozwój oraz wzrost. Europa – i tu nie ma niespodzianki – nie była również w stanie znaleźć swej własnej, racjonalnej drogi zmniejszenia poziomów zadłużenia.

Warunki ekonomiczne oraz generowany przez nie nastrój politycznej niestabilności stały się pożywką dla sił konserwatywnych. Postanowiły one zakwestionować dotychczasowy konsensus dotyczący strategii ekonomicznej kontynentu, po raz kolejny zadając pytanie, czy Europa będzie w stanie pogodzić konkurencyjność europejskiego przemysłu z przejściem na niskowęglową gospodarkę. Pytanie to zadawano już wielokrotnie, i odpowiedź zawsze była pozytywna. By odparować zarzuty tych, którzy nadal nie potrafią się z tym pogodzić, powinniśmy zatem zradykalizować to pytanie. Czy Europa może pozostać konkurencyjna bez niskowęglowej transformacji? Moja odpowiedź brzmi „nie”.

Droga donikąd

Konkurencyjności przemysłowej niepodobna osiągnąć, obierając drogę na skróty – deregulacji oraz socjalnego i ekologicznego dumpingu. Nie poprawi się ona również dzięki zamykaniu naszych granic za pomocą nowej fali protekcjonizmu. Zamiast tego Europa musi skorzystać z okazji budowy ambitnej polityki przemysłowej, stając na czele przejścia do gospodarki niskowęglowej zwłaszcza zwiększając efektywność energetyczną i surowcową. Nawet Komisja Europejska w komunikacie z 10 października 2012 r. uznała potrzebę ram politycznych, wspierających wzrost inwestycji w nowe technologie, dających „Europie przewagę konkurencyjną w nowej rewolucji przemysłowej”.

Takie będą fundamenty naszego konkurencyjnego przemysłu, które pozwolą mu wstać z kolan i sięgnąć nowych wyżyn. By tak się stało, UE potrzebuje strategii odrodzenia przemysłu na rzecz Europy zrównoważonego rozwoju (Renaissance of Industry for a Sustainable Europe – RISE).

W raporcie, jaki przedłożyłem Parlamentowi Europejskiemu, zatytułowanym „Reindustrializacja Europy dla wsparcia konkurencyjności i zrównoważonego rozwoju”, zaproponowałem ramy strategii RISE, mającej na celu odrodzenie przemysłu. Odrodzenie to winno cechować się ekonomicznym dynamizmem, pewnością siebie i konkurencyjnością. Do zasad przewodnich należy zasada uczciwej konkurencji, uwzględnianie kosztów zewnętrznych, a także regulacje ekologiczne tworzące ramy europejskiej społeczno-ekologicznej gospodarki rynkowej. Strategia ta opiera się na kilku filarach.

Droga do odrodzenia

Przede wszystkim, aby dokonać modernizacji naszej bazy przemysłowej i wzmocnić nasze silne punkty, potrzeba nam ofensywy w dziedzinie innowacji, efektywności i zielonych technologi. Oznacza to inwestowanie w energetykę odnawialną, jak również w efektywność energetyczną i surowcową. Bank of America Merrill Lynch uznał efektywność energetyczną za jeden z kolejnych finansowych megatrendów, zaś Komisja Europejska w poświęconej zagadnieniu efektywnego użytkowania surowców naturalnych mapie drogowej zauważyła, że korzyści z wdrażania działań na jej rzecz w samych Niemczech mogłyby doprowadzić do oszczędności w kosztach na poziomie 30%.

Musimy podwoić nasze wysiłki w tych kwestiach. Innowacyjnym rozwiązaniem, służącym stymulowaniu inwestycji w tych sektorach, mogłoby być wprowadzenie gwarantowanej ceny (feed-in tariff) efektywności energetycznej. Inny pomysł to wdrożenie postulatu niemieckiego stowarzyszenia inżynierskiego VDMA: eko-efektywnych pożyczek, z wyprzedzeniem uwzględniających zyski z poprawionej efektywności (np. pożyczka w wysokości 120% inwestycji), które mogłyby być użyte do sfinansowania inwestycji niedotyczących bezpośrednio efektywności energetycznej, ale spłacanych dzięki korzyściom z jej poprawy. Pomocne byłoby również zwolnienie z ograniczeń pomocy publicznej wszelkich programów na rzecz poprawy efektywności energetycznej, zgodnie z sugestiami zawartymi w zleconym przez Zielonych raporcie na temat pomocy publicznej.

Kluczową rolę do odegrania ma tu również ustawodawstwo dotyczące ekologicznego projektowania przemysłowego. Według konsultantów organizacji Ecofys, ma ono potencjał do tego, by zaoszczędzić tak europejskim konsumentkom i konsumentom, jak i przedsiębiorcom 90 mld euro rocznie już w r. 2020 i przyczynić się do zmniejszenia importu gazu ziemnego z Rosji o 23%. Legislacja ta mogłaby zostać poszerzona o kwestie związane z recyklingiem oraz efektywnością surowcową. Partnerstwa publiczno-prywatne, takie jak proponowany przez przemysł projekt SPIRE, skupiający się na innowacjach w dziedzinie efektywności surowcowej i energetycznej, mają dużą rolę do odegraniu we wspieraniu tego kursu.

Po drugie, europejscy liderzy muszą sprawić, by za ich słowami poszły czyny i zacząć inwestować w te sektory, których konkurencyjność ulegnie największej poprawie dzięki wsparciu finansowemu, np. w innowacyjność, badania i rozwój. Ma to kluczowe znaczenie – jak bowiem zauważa Światowe Forum Ekonomiczne, inwestycje w „biznes taki jak zwykle” nie przyczynią się do stabilnego wzrostu i dobrobytu.

Dużo słów, mało działań

Na szczycie Rady Unii Europejskiej, który odbył się 27 i 28 lipca 2013 r., głowy państw i szefowie rządów z dumą ogłosili start nowego „Planu Inwestycyjnego dla Europy”, mającego wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP) i sprawić, że gospodarka ruszy z kopyta. Plan ten jest jednak jedynie zasłoną dymną, odwracającą naszą uwagę od narzuconych przez Komisję cięć budżetowych. Komisja – wraz z większością Parlamentu Europejskiego – zgodziła się na pozbawione ambicji Wieloletnie Ramy Finansowe, zmuszające nas do tkwienia w obecnym ekonomicznym status quo oraz godzenia się z cięciami w strategicznych sektorach, o których wspomniałem przed chwilą. Program COSME, mający wspierać mały i średni biznes, został obcięty o 20%, ramowy program badawczy Horizon 2020 również padł ofiarą zaciskania pasa. W tym samym czasie kosztowne projekty o wątpliwych rezultatach, takie jak reaktor ITER, nadal cieszą się wysokim finansowaniem.

Strategia RISE stworzyłaby sprzyjające warunki do poprawy dostępności kredytowania na rynku. Umożliwiłoby to np. ponowne ożywienie mającego pokrycie w aktywach rynku papierów wartościowych dla małych i średnich firm, jak również promowanie partnerstw inwestycyjnych, w których banki publiczne inwestowałyby w emitowane przez banki prywatne obligacje w zamian za zwiększenie udziału kredytów skierowanych do MŚP w operacjach takiego banku. W kontekście zmniejszenia poziomów lewarowania przez banki strategia RISE pomogłaby w tworzeniu lokalnych rynków obligacji, a także europejskich ram regulacji dotyczących crowdfundingu, tak by ułatwić przedsiębiorstwom dostęp do alternatywnych metod finansowania.

Po trzecie – istotne są tu rynki. Czas dokończyć budowę wspólnego rynku i umożliwić strategii RISE wzmocnienie naszej wewnętrznej, europejskiej gospodarki, tak by wspierała ona stymulowaną przez popyt innowacyjność oraz rozwój nowych technologii. Można to osiągnąć np. za pomocą zmniejszonych stawek VAT na dobra innowacyjne, uprzywilejowaną pozycję efektywnych energetycznie i surowcowo dóbr w zamówieniach publicznych, a także działań sprzyjających standardyzacji.

Równolegle RISE otworzyłby także i rynki międzynarodowe. Porozumienie handlowe TTIP między UE a USA mogłoby stać się okazją do tego, gdyby tworzyło warunki dla niskowęglowej transformacji poprzez wycofanie subsydiowania nieodnawialnych źródeł energii. Zagraniczne placówki Unii mogłyby ułatwiać działania małych i średnich firm, powstać również powinna strategia eksportu efektywnych energetycznie i surowcowo technologii i usług.

Po czwarte – by przeprowadzić kolejną rewolucję przemysłową, potrzeba nam pracownic, pracowników oraz ich odpowiednich umiejętności. Oznacza to wciągnięcie na pokład transformacji pracowników poprzez poszerzenie demokracji i innowacji pracowniczej oraz zagwarantowanie każdej i każdemu prawa do szkoleń. Kluczowe może okazać się tu zwiększanie odsetka osób studiujących kierunki STEM (naukowe, technologiczne, inżynieryjne, matematyczne) oraz wprowadzanie narodowych celów w tej dziedzinie, jak również wspieranie współpracy między przedsiębiorstwami a uniwersytetami. Państwa członkowskie z dobrymi systemami kształcenia ustawicznego cieszą się dość stabilnymi rynkami pracy w czasach kryzysu, Komisja Europejska powinna wspierać upowszechnianie się tego typu systemów. Wraz z Europejską Gwarancją dla Młodych, wdrażaną w celu zmniejszenia poziomów bezrobocia w tej grupie, ułatwiać powinno się jej dostęp do wspierających przedsiębiorczość inicjatyw mikrokredytowych.

Na koniec, potrzebujemy również strategii RISE stwarzającej perspektywę ożywienia gospodarczego dla południa Europy. Istniejące już atuty tamtejszego przemysłu powinny być wspierane za pomocą dodatkowych wysiłków na rzecz innowacyjności i inteligentnej specjalizacji, jak również włączania tamtejszych gospodarek w ramy globalnych łańcuchów produkcji. Program mikrokredytowy, finansowany przez Europejski Bank Inwestycyjny, pomógłby małemu i średniemu biznesowi w realizowaniu zamówień, UE potrzebuje z kolei pomysłów na to, w jaki sposób lepiej zintegrować je ze wspólnym rynkiem. Regiony południowe zbyt często padają ofiarą swojego peryferyjnego położenia oraz braku odpowiedniej infrastruktury – sieci energetycznych, światłowodowych czy kolejowych. Te oraz wiele innych pomysłów na odbudowę europejskiego przemysłu przedstawiłem w swoim raporcie.

Wybić się z tłumu

Europa znajduje się w środku sztormu, który sprawia, że chwieją się nawet jej fundamenty. Nadszedł czas, by śmiało pójść naprzód w stronę niskowęglowej transformacji, dzięki której czekać nas będzie silny przemysł i gospodarka odporna na kryzysy. Nasi konkurenci nie zamierzają stać bezczynnie. W przemówieniu ze stycznia 2013 r. Barack Obama stwierdził, że transformacja ta będzie długa – i czasem też skomplikowana. „Ameryka nie może opierać się tej transformacji”, stwierdził, „musimy stanąć na jej czele. Nie możemy pozostawić innym rozwijania technologii, które tworzyć będą nowe miejsca pracy i nowe sektory gospodarki. Musimy trzymać się obietnicy, jakie ona nam daje. W ten sposób utrzymamy naszą ekonomiczną żywotność”. Europa jest dziś na szczęście na czele tego wyścigu. Nie spocznijmy jednak na laurach i nie zapomnijmy o naszych ambicjach.

Artykuł European industry needs to rise! ukazał się w Green European Journal (Zielonym Magazynie Europejskim). Przeł. Bartłomiej Kozek.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.