Światowa Organizacja Handlu (WTO) w orzeczeniu wydanym 20 listopada br. uznała, że dotychczasowe rozwiązania chroniące delfiny są sprzeczne z zasadą wolnego handlu. Wniosek o rozpatrzenie sprawy wniósł Meksyk, który jest jednym z największych potentatów w połowach tuńczyka na świecie. Przez bardzo długi czas rybacy łowiąc ryby uśmiercali przy okazji delfiny. Oba gatunki z nie do końca znanych powodów najczęściej pływają razem. Widok delfinów dla rybaków oznacza, że pod wodą przebywają tuńczyki. Dlatego bardzo długo zarzucali oni sieci wokół nich. W ten sposób zwiększano połowy tuńczyka, złapane w sieci delfiny zaś nie mogąc się wynurzyć masowo ginęły. Szacuje się, że w latach 1950-1990 w ten sposób straciło życie 6 mln tych morskich ssaków.
W latach osiemdziesiątych zaczęto dostrzegać ten problem i zaowocowało to wprowadzeniem w Stanach Zjednoczonych specjalnego oznaczenie na puszkach tuńczyka „Dolphin Safe”. Pomimo różnych inicjatyw, które pozwalały omijać ten wymóg zasadniczo produkty nie oznaczone w ten sposób nie mogły być tam sprzedawane. Przyczyniło się to do znacznego ograniczenia śmierci delfinów, nawet o 97 %. Jak się szacuje w rybackich sieciach ginie w ciągu roku ok. 3 tysiące sztuk. Przed wprowadzeniem znaku „Dolphin Safe” liczba ta sięgała nawet 100 tysięcy.
W swojej decyzji WTO wskazało, że wymóg ten jest niedopuszczalną barierą techniczną dla wolnego handlu, która dyskryminuje meksykański przemysł rybny. Decyzja jest ostateczna i Stany Zjednoczone muszą się jej podporządkować. Zignorowanie jej grozi sankcjami handlowymi. Wolny rynek znów triumfuje, człowieczeństwo ma się coraz gorzej…
Oprac. Marcin Wrzos
