Między nauką, technologią i polityką

Anne Chapman
25 marca 2014

Ruch Zielonych zawdzięcza nauce bardzo wiele, a mimo to bywa czasem przedstawiany jako „antynaukowy”. Asumpt do tego daje sprzeciw znacznej części tego ruchu wobec genetycznie modyfikowanej żywności i elektrowni atomowych. Nie wynika on jednak z wrogości wobec nauki, a jedynie ze sceptycyzmu wobec tych konkretnych technologii.

Dla Zielonych technologia jest kwestią polityczną w sposób, którego inne tradycje polityczne na ogół nie dostrzegają. Jest ona bowiem pośrednikiem w naszym praktycznym, materialnym związku z naturą. Technologia jest częścią świata, który dzielimy ze sobą nawzajem, pomaga nam stawać się tym, kim jesteśmy, dlatego zawsze jest czymś więcej niż sprawą prywatną, jest tematem publicznego zainteresowania.

Podczas gdy technologia dodaje do świata nowe obiekty materialne, naukę można traktować jako dodawanie wiedzy, wyprowadzanej w systematyczny sposób z empirycznych badań nad światem. Nauka i technologia to odrębne zjawiska.

Nauka i polityka

Jest więc najzupełniej zasadne, że technologia jest przedmiotem politycznego wyboru – w przeciwieństwie do nauki.

To, czy wynik badań naukowych zostanie uznany za część korpusu wiedzy, powinno zależeć wyłącznie od tego, w jakim stopniu dowody uzasadniają wyciągnięte wnioski. Polityka może jedynie odgrywać pewną rolę w ustalaniu ram, w jakich nauka funkcjonuje, np. w kwestii dopuszczalnych metod czy zamawianych obszarów badawczych.

Z kolei nauka, chociaż dostarcza pożytecznych danych, sama w sobie nie może być wyrocznią w kwestii tego, czy informacje te stanowią dostateczną podstawę do określonych działań.

Naukowcy i korpus wiedzy naukowej wnoszą istotny wkład w kształtowanie polityki publicznej i podejmowanie decyzji. W wielu przypadkach można by szerzej wykorzystywać metody naukowe, takie jak randomizacja. Jednakże często zdarza się, że brak danych potrzebnych do podjęcia decyzji lub są one niedostępne. W takich przypadkach politycy powinni śmielej sięgać po inne argumenty przemawiające na rzecz proponowanych rozwiązań, odwołując się do tego, co uważają za słuszne.

Dwa znaczenia „ryzyka”

Kiedy przychodzi do podjęcia publicznej decyzji w kwestii technologii, najcześciej zadaje się tylko jedno pytanie: czy dana technologia powoduje szkody. Odpowiedzi ma dostarczyć ocena ryzyka, postrzegana przez swoich zwolenników jako „naukowa” metoda podejmowania decyzji w sprawach technologii. Podobnie jak nauka akademicka, ocena ryzyka wymaga udowodnienia przyczynowego związku między daną technologią a konkretnymi szkodami.

Jednak użycie oceny ryzyka jako ramy myślenia o technologii samo w sobie jest już wyborem politycznym. Wyrasta ona z dominującej polityczno-etycznej ideologii liberaIizmu i utylitaryzmu.

Zieloni sprzeciwiają się wykorzystaniu technologii takich jak energia atomowa czy GMO w rolnictwie, ponieważ są one ryzykowne. Nie chodzi tu tylko o możliwe do wyodrębnienia i mierzalne ryzyka, które są uwzględniane w procedurach oceny ryzyka. To, jak ryzykowna jest dana technologia, zależy nie tylko od tego, co o niej wiemy. To również kwestia zakresu naszej niewiedzy o jej możliwych efektach oraz skali ewentualnych zniszczeń w przypadku poważnych awarii (nawet jeśli są one mało prawdopodobne). Technologie są ryzykowne wówczas, gdy są nowe (a więc niewiele wiemy o możliwych skutkach ich wykorzystania) lub jeśli może dojść do katastrofy, gdy coś pójdzie niezgodnie z planem.

Argumenty Zielonych przeciwko energii jądrowej i wykorzystaniu GMO w rolnictwie dotyczą również tego, jakiego rodzaju świat te technologie budują. Jak powinien wyglądać system wytwarzania prądu? Jakiego chcemy rolnictwa? W tych kwestiach nauka nie ma nic szczególnego do powiedzenia, a powinny być one uwzględniane przy wyborach dotyczących technologii.

Nasz wspólny świat

Podobnie jak naukowcy, Zieloni są dziećmi Oświecenia. Jedni i drudzy chcą, aby decyzje podejmowane były w oparciu o racjonalne argumenty, na podstawie dowodów. Zieloni są jednak również dziećmi Romantyzmu. I ta spuścizna wyczula ich na ograniczenia nauki, zarówno w sensie granic wiedzy naukowej, jak i na to, że nauka nie odpowiada na pytanie, jak powinniśmy żyć.

Moim zdaniem potrzebna jest zmiana w podejściu do finansowania nauki. Naukę powinniśmy finansować nie dlatego, że oczekujemy od niej nowych technologii, a tym samym wzrostu gospodarczego. Środki powinny iść w szczególności na:

  • wielodyscyplinarne badania nastawione na problemy do rozwiązania lub kwestie sporne wymagające dodatkowych badań (np. skutki wykorzystania określonych technologii); badania te powinny angażować szerokie spektrum perspektyw i doświadczeń (nie tylko naukowców);
  • badania podstawowe prowadzone przez znakomitych uczonych, pozwalające im zgłębiać to, co ich interesuje i rozwijać w ten sposób własną dyscyplinę.
  • Naukowcy powinni mieć swobodę prowadzenia badań. Natomiast technologia dotyka życia wszystkich ludzi. Jeśli chcemy zapewnić, że dzięki technologii świat będzie stawał się lepszym miejscem, musimy wysłuchać wielu głosów, różnych punktów widzenia na nasz wspólny świat.

    Artykuł „Greens and Science: Why the Green movement is not anti-science” oparty jest na raporcie „Greens and Science” napisanym przez autorkę dla brytyjskiego think tanku Green House. Ukazał się pierwotnie na stronie „Green European Journal”.

    Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.