Paradoks globalnego rynku żywności

Thomas Lines
1 sierpnia 2013

Czemu żywność drożeje, a mimo to rolnicy ledwie wiążą koniec z końcem? – wyjaśnia badacz rynków towarowych Thomas Lines.

Jednym z głównych motorów przemian w sektorze rolniczym są wahania cen różnych towarów. Wahania te mają destrukcyjny wpływ na kraje rozwijające się. Konieczne jest podjęcie pilnych kroków, by przywrócić ich rolnictwu stabilne fundamenty.

W ciągu ostatnich sześciu lat światowe ceny i podaż żywności kilkakrotnie doświadczały poważnych szoków. Najmocniej odczuły to kraje najbiedniejsze oraz najsłabsze grupy ludności.

Rozważając te szoki, zakłada się zazwyczaj, że ceny żywności osiągnęły najwyższy poziom w historii i raczej już nie spadną. A jednak takie założenie kłóci się z tym, co wiemy o zmiennej historii handlu towarowego, a zwłaszcza historii cen podstawowych produktów żywnościowych.

Przyglądając się cenom żywności

Dokładna analiza ostatnich zmian w cenach żywności pokazuje zupełnie inny obraz – i może to mieć nawet bardziej dalekosiężne skutki. Cóż takiego przytrafiło się cenom żywności i produktów rolniczych na świecie? I co te zmiany mogą przynieść?

Rozważania na ten temat przedstawia nowy raport brytyjskiego think tanku Green House zatytułowany Pierwotne ceny towarów i światowe bezpieczeństwo żywnościowe: dlaczego rolnicy ledwie wiążą koniec z końcem, choć rosną ceny ich produktów.

W dokumencie przedstawiono wahania światowych cen 24 towarów od czasu ostatniego wielkiego wzrostu cen pod koniec lat 70. Chciano w ten sposób sprawdzić, jakie wnioski możemy z tego zjawiska wyciągnąć na temat gospodarki żywnościowej i rolnictwa. Aby uwzględnić wzrost cen innych towarów, zmiany cen zostały odniesione do przeciętnej ceny towarów za pomocą wskaźnika wartości jednostkowej dóbr przetworzonych (MUV) obliczanego przez Bank Światowy.

Lines-Fig-1-plWykres 1 pokazuje wyniki analizy 9 ważnych towarów rolniczych. Są nimi dwa surowce mineralne (ropa i fosforyty), trzy najważniejsze podstawowe zboża na świecie (ryż, kukurydza i pszenica) oraz cztery uprawy eksportowe z krajów tropikalnych, które są istotne dla handlu zagranicznego wielu biednych krajów.

Nierówna zmiana

Okazuje się, że w tym okresie realne ceny trzech zbóż nie wzrosły drastycznie, lecz podnosiły się liniowo wraz z cenami produktów. Cena ryżu – najważniejszego produktu żywnościowego na świecie – właściwie dość znacząco spadła w porównaniu z innymi towarami. Nie widać śladów jakiegoś „peak food” który odpowiadałby zjawisku peak oil (szczyt wydobycia ropy naftowej, po którym ma nastąpić nieuchronny spadek wydobycia i wzrost cen – przyp. red.) – ceny rynkowe nie wskazują na to, aby w przyszłości miały wystąpić niedobory podstawowych produktów żywnościowych.

Z drugiej strony znacznie szybciej niż ceny zbóż rosły ceny ropy i fosforytów (oraz innych nawozów). A są to podstawowe surowce używane w nowoczesnym rolnictwie. Wzrost ich cen wyraźnie potwierdza teorię peak oil, a także zapowiada na przyszłość spadek podaży nawozów sztucznych i innych surowców mineralnych.

Niezbyt często wspomina się o jeszcze jednym czynniku – spadku cen ziarna w latach 80. i 90. wskutek stopniowej redukcji rezerw zbożowych w USA i Unii Europejskiej. Był to efekt zmian w polityce rolnej. Ta długa wyprzedaż zakończyła się tuż przed szczytowym momentem wzrostu cen w latach 2007–2008. Z wyprzedażą rezerw wiązał się nacisk na kraje rozwijające się, by zliberalizowały swoją politykę rolną i otworzyły rynki na import.

Lines-Fig-2-plWykres 2 pokazuje różnice trendów cenowych dla produktów rolnictwa, przemysłu metalowego i energetycznego poczynając od lat 40. (efekt inflacji skorygowano za pomocą wskaźnika MUV). Widać na nim, że realne ceny produktów rolnych spadały przez sześć kolejnych dziesięcioleci, podczas gdy ceny energii (ropy czy węgla) znacząco wzrosły.

Niedawne szoki cenowe na rynkach żywności i innych towarów w krajach rozwijających się są efektem ich udziału w gospodarce światowej. Najbiedniejsze i najmniej rozwinięte kraje są właściwie z definicji zależne od rynków towarów, gdyż nie produkują zbyt wielu dóbr, które mogłyby eksportować. W większości są to produkty rolne, np. bawełna lub kawa. Ceny wielu z tych upraw (kawy, kakao i bawełny) spadły w porównaniu z cenami przetworzonych towarów. Przede wszystkim dotyczy to kawy typu robusta, którą produkuje się w wielu małych i biednych krajach w Afryce.

Wpływ na kraje rozwijające się

Taki rozwój wydarzeń okazał się szczególnie szkodliwy dla wielu krajów, które zwiększyły import żywności pod presją tanich upraw ze Stanów Zjednoczonych i Europy. Nagły wzrost cen zbóż w latach 2007–2008 kazał zweryfikować porady instytucji pomocowych, by biedne kraje zapewniały sobie bezpieczeństwo żywnościowe, kupując żywność na rynkach światowych, a jednocześnie sprzedawały dla zysku swoje produkty eksportowe.

Gospodarki tych krajów stały się w efekcie bardzo wrażliwe na wahania światowych rynków. Bilanse płatnicze tych krajów byłyby w lepszym stanie, gdyby zamiast importować zboża uprawiały je w ilości odpowiadającej własnym potrzebom, zmniejszając zarazem produkcję i eksport kakao, cukru, kawy itp.

To wszystko ma poważne konsekwencje dla przyszłości rolnictwa. Chodzi nie tyle o jakiś kryzys rolnictwa i podaży żywności w ogóle, lecz raczej o kryzys rolnictwa intensywnego, zależnego od surowców mineralnych i chemikaliów. Rolnicy i pracownicy rolni nie mogą czerpać zysków z wyższych cen zbóż z powodu jeszcze szybciej rosnących kosztów czynników produkcji. Koszty te mogą również oznaczać trwałe źródło uszczerbku w bilansie płatniczym danego kraju.

Pokoleniowe skutki kryzysu

Omówione zjawiska spowodowały z kolei kryzys dochodów w rolnictwie, a w konsekwencji starzenie się populacji rolników oraz ogólnoświatowy problem dotyczący nieprzejmowania gospodarstw przez nowe pokolenie. Dochody w rolnictwie stały się tak niskie, że młodzi ludzie w krajach o różnym stopniu rozwoju wolą poszukać sobie innej pracy niż pójść w ślady rodziców. Średnia wieku rolników rośnie i istnieje niebezpieczeństwo, że koniec końców może nam zabraknąć żywności, ponieważ liczba uprawiających ją rolników będzie zbyt niska.

Nie słyszałem o systematycznych badaniach na ten temat, ale oparte na pojedynczych przypadkach dowody są przerażające. W kolejnych krajach, czy to w Kenii, Nigerii, Chinach, Francji, Wielkiej Brytanii, by wskazać tylko kilka – słyszy się o starzeniu się populacji rolników i rezygnacji młodych ludzi z pracy na roli. Dzieje się tak nawet w Korei Południowej, gdzie dotacje rolnicze należą do najwyższych na świecie.

Środki i cele

Pora na zupełnie nowe podejście do rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego. Szoki cenowe oraz niezdolność rolników i pracowników rolnych do czerpania korzyści ze wzrostu cen to części składowe szerszego kryzysu. Składają się nań także: zależność od niestabilnych rynków światowych, rosnąca uniformizacja podstawowych produktów spożywczych na świecie oraz podatność na wahania na tych rynkach.

Jeśli nadal będziemy podążać tą drogą, ryzykujemy zwiększeniem podatności wielu krajów na wstrząsy z zewnątrz. Muszą być one chronione przed drastycznymi wzrostami i spadkami cen, gdyż tylko tak zminimalizujemy ryzyko wystąpienia tych zjawisk bądź zmniejszymy ich rozmiar, jeśli nie uda się nam ich zupełnie powstrzymać.

W związku z tym raport Green House proponuje następujące działania:

  • redukcję zależności rolnictwa od ropy, agrochemii i nawozów mineralnych;
  • przywrócenie równowagi między produkcją żywności na rynki wewnętrzne i zewnętrzne;
  • zmniejszenie uzależnienia żywnościowego od dostaw ryżu, kukurydzy i pszenicy – najczęściej produkowanych i najszerzej sprzedawanych zbóż.
  • W tym celu sugeruje się zastosowanie następujących środków:

  • w sektorze żywnościowym i rolniczym dać pierwszeństwo handlowi z krajami sąsiednimi i rynkowi wewnętrznemu;
  • zezwolić na szersze używanie ceł i innych sposobów kontroli granicznej handlu produktami rolnymi;
  • zachęcać do produkcji i konsumpcji z upraw tradycyjnych, zwłaszcza tych, które rzadko są przedmiotem handlu zagranicznego, a których jest naprawdę sporo w wielu krajach;
  • zredukować uzależnienie od nawozów chemicznych i mineralnych oraz środków ochrony roślin poprzez promowanie naturalnych nawozów, zalesiania śródpolnego i innych ekologicznie zrównoważonych technik;
  • wykorzystywać tak nowoczesne, jak i tradycyjne metody, aby wzmocnić naturalną oporność i równowagę przyrodniczą.
  • System odporny na wstrząsy

    Zgrany wysiłek, by zachęcić rolników do pracy na bazie ich własnej wiedzy, oraz promocja tradycyjnych produktów żywnościowych i ekologicznego rolnictwa mogłyby pomóc w przezwyciężeniu tych problemów. Dzięki mniejszemu zużyciu surowców z importu spadłaby podatność na szoki na rynkach importowanych produktów oraz koszty wymiany handlowej z zagranicą.

    Rolnicy i pracownicy rolni mogliby w pełni skorzystać z wyższych cenach żywności, gdyż musieliby kupować mniej nawozów. Spadłyby ich koszty produkcji i mieliby więcej pieniędzy na wydawanie i inwestowanie.

    Aż do niedawna wszystkie te kwestie były przeważnie pomijane w badaniach nad rolnictwem. I nadal są ignorowane w głównym nurcie debaty o rolnictwie i bezpieczeństwie żywnościowym.

    Ale od czasu kryzysu w 2008 r. nieadekwatność dominującego na świecie systemu rolnictwa stała się oczywista. Musimy znaleźć sposób, aby chronić słabsze kraje przed szokami rynkowymi. Odwołując się do znanych od dawna metod, takich jak większe zróżnicowanie podstawowych upraw, tradycyjne techniki rolnicze, agroekologia, możemy stworzyć system żywnościowy, który będzie bardziej odporny i zrównoważony nie tylko ekologicznie, lecz również gospodarczo.

    GEJ LOGO (220x220)Artykuł „Why farmers still struggle when food prices rise” ukazał się w „Green European Journal”. Przeł. Katarzyna Sosnowska.

    zp8497586rq

    Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.