Nowe zagrożenia dla usług publicznych

Pascal Canfin
11 października 2011

Czy usługi publiczne staną się niedługo przedmiotem negocjacji handlowych między Unią Europejską i jej krajami partnerskimi? Niedawno po raz pierwszy zostały objęte negocjacjami o liberalizacji handlu między Unią Europejską a Kanadą.

Negocjacje w sprawie porozumień handlowych między UE i krajami trzecimi, takimi jak Kanada, są zwykle prowadzone w sposób nieprzejrzysty. Konsultacje w Parlamencie odbywają się na samym końcu negocjacji, nie może on więc zmienić treści porozumienia, może je najwyżej zaakceptować lub odrzucić. W przypadku odrzucenia UE nie może porozumienia podpisać. Tym razem jednak europarlamentarzyści zechcieli zająć stanowisko jeszcze w trakcie negocjacji, które Komisja Europejska prowadzi z Kanadą od 2009 r. i które powinny zakończyć się pod koniec tego roku.

Rezolucja przyjęta przez Parlament 8 czerwca jest politycznym sygnałem, że parlamentarzyści chcą mieć wpływ na negocjacje. W rezolucji tej Parlament przypomina Komisji, że nie może ona ustąpić Kanadzie, która chciałaby odwołania europejskiego zakazu handlu fokami oraz zmiany europejskich regulacji w sprawie GMO. Europarlamentarzyści są również zaniepokojeni podejściem Komisji do kwestii usług publicznych. Dotychczas Komisja przygotowywała listę usług, które mogłyby zostać zliberalizowane. Z grubsza znaczyło to: „taka i taka usługa może być ujęta w umowie o wolnym handlu, np. usługi hotelowe lub restauracyjne mogą być od jutra wykonywane przez firmy kanadyjskie”. Teraz mówi ona: „liberalizujemy wszystkie usługi, poza pewnymi konkretnymi, zastrzeżonymi usługami w poszczególnych państwach członkowskich”. Wychodzi się więc z założenia, że wszelkie usługi, w tym duża część usług publicznych, powinny być objęte porozumieniem o wolnym handlu.

Usługi publiczne nie są takimi usługami jak inne. Ich wyjątkowy status w międzynarodowych porozumieniach o wolnym handlu ma je właśnie chronić przez ryzykiem związanym z podleganiem międzynarodowej konkurencji. Dlaczego więc Komisja Europejska zdecydowała się na włączenie ich do porozumień handlowych z Kanadą? W krążącym od pewnego czasu wewnętrznym dokumencie, nieoficjalnym i niejawnym, widnieje argument, że nie ma powszechnie akceptowanej definicji „usług użyteczności publicznej”, które mają być wyłączone z międzynarodowych umów o wolnym handlu, a tym samym interpretacja, co nimi jest, a co nie, może być zmienna w zależności od partnerów handlowych. Parlamentarna grupa zajmująca się usługami publicznymi, której jestem jednym z wiceprzewodniczących, nieustannie podkreśla niebezpieczeństwa wynikające z niejasnej sytuacji i braku bezpieczeństwa prawnego, z którymi borykają się liczne usługi publiczne. Negocjacje z Kanadą to przykład, który potwierdza nasze obawy.

Kolejnym źródłem niepokoju jest fakt, że Komisja Europejska domaga się liberalizacji zamówień publicznych. Na skutek intensywnego lobbyingu ze strony europejskich korporacji ponadnarodowych Unia Europejska zażądała od Kanady włączenia zamówień publicznych do porozumienia handlowego. Tym samym UE wtrąca się w terytorialną i polityczną strukturę Kanady, kwestionując margines wolności, jaki mają kanadyjskie społeczności lokalne w kwestii definiowania i finansowania inicjatyw interesu ogólnego. Np. w Ontario porozumienie to podważyłoby wbudowane w zamówienia publiczne klauzule dotyczące energii odnawialnej. Władze Quebecu z kolei obawiają się, że porozumienie pociągnie za sobą prywatyzację lokalnych wodociągów. Unia Europejska robi więc to, o co często oskarża swoich partnerów handlowych: używa zamówień publicznych jako środka do równania w dół pod względem standardów społecznych i ekologicznych.

Artykuł opublikowany na blogu Échos d’euro-écolos w czerwcu 2011. Dziękujemy Autorowi za zgodę na przedruk. Na polski przełożyła Zofia Waślicka. DZIĘKUJEMY!

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *