Karabin

Nie tylko Breivik

Iza Desperak
30 lipca 2011

Za śmierć na norweskiej wyspie odpowiada oczywiście ten, kto nacisnął spust. Ale nie zapominajmy o tych, którzy po zamachach na World Trade Center ogłosili światową „wojnę z terrorem”.

Po katastrofie w Smoleńsku, która wciąż zaprząta umysły medialnych komentatorów, mamy kolejną: w Norwegii. Obie jakoś w oglądzie medialnym przypominają szaleństwo rozpętane po ataku na World Trade Center. Każdą media muszą przemleć, tę ostatnią z konkurencją Amy Whinehouse. Medialne reguły są bezlitosne – odbiorcy otrzymują korowód ekspertów, którzy wiedzą więcej od odbiorcy, a nawet zdaje się wiedzą wszystko.

Zgodnie z regułami medialnej gry przez następne dni i tygodnie, jeśli nie miesiące, będziemy czytać, słuchać i oglądać wszystkowiedzących ekspertów, znających odpowiedź na każde pytanie, nawet nie zadane. Oni już odpowiadają, wiedzą że system prawny Norwegii jest zbyt liberalny, domagają się – z polskiego telewizyjnego studia – przywrócenia kary śmierci w Norwegii, mają nawet na to odpowiednie przykłady precedensowych działań, choćby z Izraela.

Pojawia się wątek ksenofobii i islamofobii w tych społeczeństwach Zachodu, które ponoć za bardzo otworzyły się na obcych. Pojawiają się diagnozy bankructwa koncepcji tolerancji, współżycia kultur, polityki imigracyjnej czy integracji etnicznej. Głowa mnie od nich boli, na serwisie społecznościowym dowcipkuję, że niby wolę oglądać Animal Planet albo japońskie kreskówki. To prawda, oglądam je. Ale wciąż przełączam kanały i czekam na jedno mądre słowo. Albo drugie, bo pierwsze, pstrykając pilotem, usłyszałam z ust profesor Moniki Płatek. Jedno mądre słowo w tym katastrofalnym korowodzie nie wystarczy.

Skąd w tej demokratycznej przecież zachodniej Europie, którą każą nam naśladować i przed którą wciąż każą nam się wstydzić, a to za Jedwabne, a to za kiboli, a to za brak autostrad, taki wybuch ksenofobii i nienawiści do wyznawców islamu? – pytają eksperci. Reguły powoływania do grona ekspertów przez dyskurs publiczny znam doskonale zarówno w teorii jak i w praktyce. Czekam jednak bezskutecznie na racjonalną opinię mądrego eksperta, którą ochoczo podchwycą media. Może za wiele wymagam od mediów?

Skąd nienawiść do obcych prowadząca do rozstrzelania kilkudziesięciu Bogu ducha winnych ludzi? Czy zabójca miał wspólników? Kim byli jego potencjalni mocodawcy? Pytają wciąż z telewizyjnego ekranu, radiowego głośnika, gazetowej szpalty.

Pozwólcie, że podpowiem jedną z możliwych odpowiedzi. Za śmierć na norweskiej wyspie odpowiada oczywiście ten, kto nacisnął spust. Ale nie zapominajmy o tych, którzy po zamachach na World Trade Center ogłosili światową wojnę z terrorem. Tak się złożyło, że była to wojna z islamem: i Irak, i Afganistan są państwami, których obywatele są muzułmanami. Nauczywszy się co nieco od sieci terrorystycznych, Amerykanie i ich sojusznicy w wojnie z islamem atakują nie tylko cele militarne: na wszelki wypadek na lotniskach zaglądają pod turbany Sikhom, a na ulicach miast zakazują kobietom zakrywania twarzy. Wojnę islamowi wypowiedzieli Amerykanie, lecz inni się do niej ochoczo przyłączyli. I oni, i my.

Dla potrzeb wojny wykorzystano poroniony, pseudointelektualny koncept zderzenia cywilizacji. Tym konceptem posługujemy się wszyscy dla usprawiedliwienia zachodniego dżihadu, kolejnego wcielenia średniowiecznych krucjat, znów skierowanych przeciw obcym kulturowo i religijnie. Bez wątpienia do zderzenia cywilizacji doszło na skutek przerzucenia kilkuset (kilku tysięcy?) polskich żołnierzy do Afganistanu. Po masakrze w Nangar Khel mówili dziennikarzom otwarcie o swym zderzeniu z obcą cywilizacją. Skoro tamci „budują domy z gówna” (cytat z reportażu w GW), to my możemy „przepierdolić trzy wioski” (znowu cytat z tego samego źródła).

Nienawiść do obcych przytrafia się, zwłaszcza gdy się ich boimy, i nie mamy wiedzy na ich temat – to psychologiczny pewnik. Gdy jednak nienawiść do obcych napędzana jest przez oficjalną politykę, przez światowych przywódców, odwołujących się do naukowych ustaleń – wtedy psycholog czy psychiatra nie mają nic do roboty. Być może gdyby norweski zabójca urodził się Polsce, trafił do wojska i na misję „stabilizacyjną”, jego żądza zwrócenia uwagi na skutki zderzenia cywilizacji wypaliłaby się w pojedynczych aktach agresji wobec Innych lub w udziale w masakrze ludności cywilnej. Ich sprawcy mieli to szczęście, że zabijali, kierowani zbiorową nienawiścią, w świetle międzynarodowego humanitarnego prawa. Nie próbuję usprawiedliwić sprawcy norweskiej masakry, gdy go będą sądzić, nie powinien być jednak sam na ławie oskarżonych.

——
Fot. Wikipedia. Wkrótce opublikujemy rozmowę z Palestyńczykiem mieszkającym w Polsce – o doświadczeniu muzułmańskich imigrantów w naszym kraju.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

3 thoughts on “Nie tylko Breivik

  • 31 lipca 2011 at 06:21
    Permalink

    Bardzo się cieszę, że pojawił się taki głos. Zwykle nawet te osoby, które wskazują na związek między islamofobią a tą zbrodnią, mówią najczęściej o islamofobii populistycznej, która dotyczy jakichś innych, podobno gorzej wykształconych, skrajnie prawicowych ludzi itp. A tu autorka wskazuje na to, w jaki sposób nasze demokratyczne państwa stały się – pod przywództwem takich ludzi jak Bush, Miller, Kwaśniewski, Barroso – maszynami do produkcji nienawiści.

    No i bardzo mądre jest to spostrzeżenie, że w tym przypadku to właśnie „wojna z terrorem” w jakiś sposób przyczyniła się do tego aktu terroru.

    Reply
  • 31 lipca 2011 at 14:06
    Permalink

    A ja z przerażeniem czytam o tym, jaki przekaz wciska ludziom do głów telewizja. Nie oglądając TV, nie wiedziałam o tym. A teraz wiem, że jak spotkam się z jakimś „normalsem”, tj. nie-okołozielonym krewnym lub znajomym, nafaszerowanym komentarzami z ekranu, to się zdenerwuję…

    Bo nie da się ukryć, że ten kierunek interpretacji – prawicowo-populistyczny – ma w Polsce b. dobry odbiór…

    Reply
  • 31 lipca 2011 at 20:36
    Permalink

    Mysle, ze B to przypadek dla psychiatry. Jakies przezycia z dziecinstwa i mlodosci musialy go niezle powykrecac. Mysle, ze wszyscy powinni mu mowic (jesli go nie zamkna na jakims leczeniu), ze jest obrzydliwym morderca i egomaniakiem. Uwazam tez, ze spoleczenstwo norweskie, jak i my sami, powinnismy powiedziec i jemu, i innym , ze nie zamierzamy zaostrzac prawa i ograniczac naszej wolnosci (chyba tak wypowiadal sie p. premier Stoltenberg).

    Mysle, ze i pare slow – zreszta tutaj wypowiedzianych – nalezy sie politykom, nawolujacym do ksenofobii, silnych rzadow, nietolerancji. Nie zakazalbym im wypowiedzi – ale komentowalbym ich „rozwiazania”. Mysle, ze B to jak Lubbe i Reichstag, jezyk nietolerancji uzywany przez politykow jest motorem zbrodniczych dzialan ludzi z problemami.

    Mysle tez, ze korporacje i rzady manipuluja ludzmi, czego przykladem moze byc reakcja na 9/11 i Irak.
    Ale, bylbym bardzo ostrozny w przypisywaniu zlych intencji tylko jednej ze stron konfliktu (tutaj, swiatowi zachodniemu). W 1993 roku, w dalekim dostatnim kraju rozmawialo sobie 5 post-docow: 3 brodatych muzulmanow z Syrii i Libanu, 1 ogolony muzulmanin z Egiptu i jeden agnostyk z Polski. W ktoryms momencie dyskusja sie nieco rozgrzala, ogolony Egipcjanin skulil sie na krzesle i przestal brac w niej udzial, zas brodata trojka podsumowala „czasy kalifatu powroca na pewno; islam bedzie panowal nad krajami od oceanu do oceanu”. Tutaj Polak zmienil temat. W owym to czasie nigdy takie tematy o panowaniu nad swiatem nie pojawialy sie w rozmowach z przyjacielem z Indonezji, z ktorym Polak spedzil 5 lat w tym samym laboratorium, zwykle od 8 rano do 22, wiec okazje do rozmow czasem sie zdarzaly.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *