Heroina płacze

Adam Szymczyk
15 maja 2013

Lara Croft, jedna z najpopularniejszych ikon cyfrowej rozrywki, jet również fascynującym przykładem kobiecej ikony w popkulturze. Krytykowana za reprezentowanie seksistowskich stereotypów i bycie żeńską wersją Indiany Jonesa, wzbudza kontrowersje, ale i uwielbienie milionów fanów na całym świecie. Seria gier Tomb Raider, której kolejne odsłony były w ostatnich latach oceniane coraz gorzej, proponuje zupełnie nowy początek historii o walecznej brytyjskiej archeolożce.

Pomysł, by Larę Croft, jedną z największych heroin popkultury, ukazać jako słabą, przestraszoną dziewczynę, jest karkołomny. Tym bardziej warto docenić, kiedy tak ambitna próba okazuje się udana. Studio Crystal Dynamics serwuje nam restart opowieści o brytyjskiej archeolożce. „Tomb Raider” koncentruje się na przemianie młodej, niedoświadczonej dziewczyny w waleczną żeńską ikonę znaną z dotychczasowej blisko 20-letniej serii gier wideo.

(Nie)możliwość wyspy

Larę poznajemy podczas jej pierwszej poważnej wyprawy w poszukiwaniu japońskiej wyspy Yamatai, ulokowanej w Smoczym Trójkącie. Skłócona z częścią kilkuosobowego zespołu badawczego co do sensowności poszukiwań w rejonie, gdzie często dochodzi do morskich i lotniczych katastrof, w końcu stawia na swoim. Statek wpływa do niebezpiecznego trójkąta i ulega katastrofie, rozbijając się u wybrzeża tajemniczej wyspy. Yamatai tylko przez chwilę sprawia wrażenie bezludnej. Oprócz nauczenia się od podstaw niezbędnych do przeżycia umiejętności, Lara będzie musiała zmierzyć się z bezlitosnymi najemnikami i wyznawcami zmarłej przed wiekami królowej wyspy. Pomysł walki młodej kobiety z żeńską monarchią wyznawaną przez mężczyzn na odciętym od świata terenie uznaję za oryginalny, niemniej zawiodłem się trochę na samej Larze.

Rozbudzony na początku gry apetyt na głęboki emocjonalny wgląd w pannę Croft tylko częściowo został u mnie zaspokojony. Sporym dysonansem są początkowe sceny, gdzie Lara przeprasza zabitego dla jedzenia jelenia, by potem przejść do bezrefleksyjnego i brutalnego zabijania napotkanych na drodze przeciwników. Zgoda, podkreślono, że czyni to z samoobrony, niemniej zabrakło mi odniesień do najmniejszych choćby moralnych rozterek dziewczyny w samej rozgrywce. To zresztą problem wielu gier wideo, w których większość dramatycznego ładunku przenosi się do nieinteraktywnych przerywników filmowych.

Tomb Raider screen

To jednak w istocie szczegół. Postać samej Lary przeszła wielką zmianę i jest to zdecydowany atut całej gry. Nienaturalnie powiększony biust, długie nogi i dwa pistolety to nieodłączne znaki rozpoznawcze zawziętej archeolożki z poprzednich części. Teraz przez całą grę towarzyszy nam poczucie zaszczucia i ostateczności podejmowanych przez Larę decyzji. Wyspa ani na chwilę nie oszczędza dziewczyny, wystawiając ją na cierpienia pod różnymi postaciami, począwszy od nabijania na metalowe kolce, ekspozycji na ogień, zimno, podtopienia czy spadki z dużych wysokości. Każda z kontuzji odbija się na rewelacyjnie wykonanym modelu postaci. Wraz z postępami gry ubranie Lary jest coraz bardziej porwane, na odsłoniętych ramionach przybywa blizn, dziewczyna stale jest też utytłana w zaschniętej krwi i brudzie. Urealniająca metamorfoza zdjęła z Lary Croft stygmat zimnej bogini seksu i przemocy. Postać stała się przez to przekonująca i wywołująca empatię.

Przemoc i przyjaciele

Zabawa w „Tomb Raider” dzieli się na cztery podstawowe elementy. Naprzemiennie jest to eksploracja, walka, zbieractwo i rozwiązywanie zagadek. Co ważne, struktura celów została świetnie zbalansowana, nie pozwalając się nudzić i ciekawie zapełniając kilkanaście godzin niezbędnych do ukończenia trybu gry dla pojedynczego gracza.

Zacznijmy od wyspy. Yamatai podzielona jest na mniejsze i większe sektory, każdy różni się między sobą wyglądem i klimatem. Począwszy od przebijających zgnilizną gęstych lasów, zaśnieżoną wieżę radiową, po zepsute górskie kolejki czy upstrzone licznymi skalnymi półkami pejzaże. Twórcy postarali się, żebyśmy w pełni docenili graficzny majstersztyk. Wrażenie robią dalekie, ciągnące się widoki czy rozpadająca się pod naporem silnego wiatru, deska po desce, starożytna świątynia. Lokacje mają swoją specyfikę, pozwalając wybrzmieć przy tym innym sposobom eksploracji. Raz będą to liczne, efektowne zjazdy po linach, innym razem skalna wspinaczka z pomocą czekana czy nieodłączne dla serii długie skoki nad przepaściami. Od czasu do czasu zdarzają się też zagadki – tu pomocny będzie specjalny instynkt, wyławiający z otoczenia elementy, z którymi można wejść w interakcję. Zagadki, choć przeważnie łatwe, sprawiają niezłą frajdę, wymagając zabawy ogniem i wodą, czy wiatrem i trzeszczącymi dźwigniami.

Po całej mapie rozlokowane są ogniska, pełniące bardzo ważne role. Służąc jako obozowiska, pozwalają na wykupienie nowych umiejętności Lary, polepszenie broni czy szybką podróż pomiędzy innymi ogniskami. Pomiędzy walką a podziwianiem widoków warto rozejrzeć się dookoła, bo do zebrania jest bardzo dużo drobiazgów. Począwszy od nadajników GPS, przez fragmenty pamiętników załogi statku i mieszkańców wyspy, rzucających światło na relacje między bohaterami i historię wyspy, aż po relikty. Te ostatnie, choć z ciekawymi komentarzami Lary i możliwością obejrzenia z każdej strony, są zaledwie dodatkami w obliczu głównych zadań dziewczyny, takich jak ratowanie przed śmiercią samej siebie i przyjaciół.

Bezpieczna plastelina

Najważniejsza jest tu bowiem walka. Z otoczeniem i przeciwnikami. Liczne fragmenty strzeleckie wskazują kierunek, w jakim coraz wyraźniej zmierzają gry. Choć świetne, w swej intensywności, nawet na rzekomo trudnym poziomie – podobnie jak cała gra nie sprawiły mi większych problemów. „Tomb Raider” ma też uproszczone sterowanie i wielokrotnie graczowi po prostu pomaga. Począwszy od automatycznego kucania, sygnalizującego pobliskich przeciwników i ułatwiającego chowanie się za niskimi przeszkodami, aż po rzekomo ukryte grobowce, w pobliżu których dostajemy informację, że gdzieś tu jest wejście.

„Tomb Raider” to gra bezpieczna. Przystępny zlepek wielu pomysłów zaczerpniętych z innych wysokobudżetowych tytułów jest udanym restartem popularnej serii. Ciekawe, co będzie dalej, wszak narodzić się można tylko raz – podobno. Lara odmieniona, bardziej realistyczna i kobieca (cokolwiek to dzisiaj znaczy), jest ważnym głosem o roli żeńskich bohaterek w wirtualnych cyfrowych światach.

„Tomb Raider”, gra dostępna na platformach: PS3, X360, PC. PEGI: 18. Producent: Crystal Dynamics, wydawca: Square Enix, dystrybutor w Polsce: Cenega.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, materiał nie może być powielany bez zgody redakcji.

Komentarze do “Heroina płacze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *